Brulionman

o fazach ksiezyca, ruchach tektonicznych plyt w Ameryce Lacinskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w ksztalcie wielkiej pochwy przy glownym skrzyzowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonie, o ukladach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o petli histerezy – nie jest to blog. / trying-to-be bilingual (English) blog

Posts Tagged ‘kino

Ja ja ko by ły

6 komentarzy

Jako absolwent, który ukończył wszystkie księgi przygód Tytusa de ZOO wyrazić pragnę oburzenie i przestrzec każdego fana komiksu przed oglądaniem filmu jaki powstał o postaciach Papcia Chmiela. DNO i sto metrów mułu, wytrwałem 19 długich minut a i to było czasu stratą.

Dziwny wieczór, odkryłem że słyszę dźwięk, który istnieć nie powinien. Dźwięk płynący z wtyczki ładowarki wetkniętej w gniazdko, które WYŁĄCZYŁEM. Niby więc czynne nie jest a wtyczka piszczy, choć gdyby podłączyć aparat to nie rozpocznie się ładowanie bo gniazdko wyłączone. Więc? To zostanie tajemnicą chińskich producentów, amerykańskich naukowców a nade wszystko irlandzkich budowlańców. A kto jest budowlańcem w Irlandii jak nie Polak? Zbyt to zawiłe…

Czyniąc dziś schaby duszone w cydrze zastanawiałem się dlaczego na żadnym etapie przepisu nie nakazano posolić wieprzowiny, toż to, nomen omen, po świńsku! Odpowiedź tkwi we fragmencie mówiącym, by na każdy z plastrów mięsa nałożyć odrobinę masła. Masło bowiem na zielonej wyspie domyślnie jest słone i kto stanie przed regałem z masłami w sklepie szerokim, ten wśród przypuśćmy 40 różnych maseł znajdzie tylko DWA niesolone. Dzięki powszechnej tej praktyce tutejsze ciasta z kremem są …słone. Pisze to łasuch, który nie jest w stanie zjeść kawowego kremu lokalnej produkcji.

Dziś też zastanawiałem się (niedziela o wyjątkowo fatalnej pogodzie przysparza okazji do przemyśleń różnorakich) co jest nie tak z moją herbatą. Czy w związku z próbą nałożenia haraczu na wodę zmieniono jej smak? Czy użyłem zwietrzałej herby? Może cytryna była nieświeża? Otóż nie, po prostu w cukrze trzcinowym, który kupiłem jest sól. SÓL W CUKRZE!!! I piszą o tym spokojnie na opakowaniu, moja wina, mogłem przeczytać. I jak tu nie zwariować?

Powyższe odkrywszy, najpierw organoleptycznie a później czytając, użyłem mojego ulubionego przekleństwa na „Sz” :)  Czasem jest ono wymienne z tym zaczynającym się na „Nosz-„. Traktuję je jak jedno słowo gdyż wespół z drugim, nieprzytoczonym tu przez dobre obyczaje, członem, stanowi całość spójną fonetycznie i mającą dzięki charakterystycznemu akcentowi niepowtarzalną ekspresję.

A wiatr za oknem łka w mankiet parapetu i parska na szyby, czy trzeba mi przypominać gdzie jestem? Inne znam oblicze Irlandii i całkiem pozytywnie ją odbieram, lecz ciężko utrzymać w sobie ten obraz gdy za oknem dzieje się co się dzieje. Czy wolno kopać leżącego? Postawcie mi jeszcze za tym płynącym pochmurnymi łzami oknem sznur i ćwiartkę spirytusu!

No tak, zapomniałem, dzięki regulacjom nie mamy w Unii już od dawna ćwiartek tylko 0.2 l – tylko czemu służyć miała ta zmiana? Czy przez to mniej osób pije? A może wyrównano ceny alkoholu miedzy krajami członkowskimi? Albo flaszki 200 ml mniej zaśmiecają srodowisko niźli ćwiartuchny? NIE. To komu potrzebny był ten gwałt kulturowy? A owszem, gwałt prempana, bo dawniej gdy kupowało się w nocnym ćwiarę i przepoję to na pytanie ekspedientki „jaką?” można było odpowiedzieć „jaką ćwiarę czy jaką przepoję?” a teraz co? Nawet Irlandczycy stracili przez to jedną ze slangowych miar – naggin, bo w końcu pomniejszony o 50 ml pojemnik stracił prawo do nazwy tak jak dwieście nie może być zwane ćwiartką. Tylko po co ten cały cyrk?

A tak jeszcze filmowo, bom świeżo po seansie Żółtego szalika – czy Janusz Gajos to ma na koncie jakąś rolę w której nie jest alkoholikiem, chamem, cwaniurą lub podłotą? Nie licząc dowódcy Rudego 102 z „Czietyrje tankista i sabaka”…? Znacie się czy się nie znacie? Bo ja nie, Janie. Janie Kosie. Spać czas. Dobranoc potokiem słów poprzedzona czego i Wam zyczę.

PS. Czy ktoś wie gdzie w nowym interfejsie wordpressowym zniknęły pod- i niektóre kategorie – np. gdzie moje „słowo na niedzielę” czy „kino Mani”? Drodzy administratorzy WP, pamiętajcie: lepsze wrogiem dobrego. [po edycji: znalazłem link do starego szablonu edycji a w nim brakujące kategorie. Jest to krok naprzód choć poprzez cofnięcie. Paranoja]

Odliczanie wzbudza pożądanie

17 komentarzy

DSCF3435

Pomysł który przyszedł mi do głowy jest wynikiem chęci zaspokojenia mojego, ale sądzę, że nie tylko mojego, zapotrzebowania. A potrzeba mi, by wchodząc na stronę internetową kina dowiedzieć się ile czasu pozostało do najbliższych projekcji. Coś jak te sprytne rozkłady autobusów. Wiem, ze można sobie sprawdzić godziny rozpoczęcia poszczególnych seansów i policzyć ale ja mówię o ułatwieniu życia. Czasem chęć pójścia do kina nie jest poparta konkretnym tytułem i wtedy miło byłoby wiedzieć jakich najbliższych np 15 filmów będzie wyświetlane i za ile minut – czy zdążę na najbliższą projekcję, czy może po drodze jeszcze coś załatwię albo pobrykam ulubionym środkiem transportu i wpadnę za 140 minut. To taka sugestia względem kin odnośnie prowadzenia ich stron www. Wierzę, że to się przyjmie w przyszłości o ile już jakieś kino tak nie robi. Byłbym zobowiązany :)

A jako spontaniczny kinoman wrzucę jeszcze tylko komentarz do ostatnich filmów: GRAWITACJA – pierwszy raz oglądałem film w 3D, mrużyłem oczy itd i było fajnie, co ciekawe, nie zanudzili mnie filmem, w którym na dobra sprawę gra tylko dwoje aktorów – brzydal Klunej i Sandra Bullock. Choć przez pierwsze 15 minut widziałem zamiast niej Anię Dereszowską :) Fajnie gmerają w mózgu niektóre ujęcia oraz przejścia, no i ludzkość usłyszała wreszcie o ISS, którą czasem można zobaczyć gołym okiem przez kilkadziesiąt sekund.

Porażką okazał się dla mnie DON JON i choć finalne przesłanie ma ciekawe to niestety w filmie traktującym o życiu seksualnym najładniejszymi aktorkami były te nieznane, z przebitek z pornoserwisów :( Choć zapewne to kwestia gustu i może komuś podoba się Scarlett Johansson lub pozbawiona makijażu GILF Julianne Moore… No i od tamtej pory będę uśmiechał się na dźwięk włączanego Apple’a :)

Written by brulionman

10, Grudzień, 2013 at 5:29 am

P r z e p i s d a j na gołąbki

12 komentarzy

[POMÓŻ POGORZELCOM – LINK]

Leci gołąb, leci życie. Mam tyle lat i tyle oczu a wciąż potrafię być taki ślepy. Mało snu, dużo emocji. Samootwierające się oczy i zryty beret. Historie wyzwalające ambiwalentne uczucia. Dobre słowa w telefonie, niezwykle piękne kobiety w pięknych snach a gdzie piękne sny w pięknych kobietach? Przespałem przespanie się, sztuka małcyh kroków zawiodła. Miej mniej mnie? Na pewno nie!

Spięty, jakbym połknął maszt sprzed grobu NN, nie opijam się ale to akurat bezpieczne w mojej geopolityczno-wielorakiej pozycji. Puzzle kajakowania w jaskiniach drgnęły, chwała Panu. Panu Marcinowi, toż to dziś jego imieniny. I Święto Niepodległości Polski.

Noga mimo ostrożnego traktowania boli, odpada rower, treking i basen, to co zostaje do jasnej ciasnej popielatej?! Jedzenie owoców pracy czeskich winnic i mleczarni wśród nowych mott życiowych. Dobre to było.

Połknięte dwie premiery: Pokłosie Pasikowskiego i Sukkuba Bortkiewicza. Oba mocno mocne. Dla kogo film ten jest antypolski ten sam jest antyludzki, Pasikowski powrócił i wciąż zna się na mięsie; a spektakl to udane skrócenie Lemowego Solarisa z akordami o sile dubstepowych tąpnięć i piękną muzyką. Wśród oczekujących na zaserwowanie: Atlas chmur, Zabić, jak to łatwo powiedzieć i Gangster

Zakaz gry w białych rękawiczkach w kości z czarnymi gołębiami

Trzecia niedziela Wielkiego Postu

7 komentarzy

Niedziela, umiarkowanie wczesna pobudka. Choć niektórzy wolą kimać w niedzielę do południa to spora część otaczających mnie ludzi uważa, że szkoda życia na takie przespanie dnia – i mają rację! :) Dlatego ruszyliśmy w miasto gdy piękne kobiety są jeszcze w łóżkach (piękna definicja Betki), Ziutki spod samu niczym zombie zaczynają chwiejny rejs do żabki a skłonność do ujadania wszelkiej maści ochrony jest dość mocno tłumiona otumanieniem nocnej szychty. Choć od tej ostatniej reguły bywają wyjątki w stylu „a pozwolenie na robienie zdjęć macie?”, po prostu mentalny ZSRR… olewamy, robimy swoje :)

Najprzyjemniej na zdjęciach poruszać się jest w 2-3 osoby. Nie zadeptuje się wtedy miasta, które chętniej odkrywa swe tajemnice, szczątki, uroki, zapachy…  płyniesz swoją dwunożną gondolą, słyszysz miasto jakbyś zamknął oczy i słuchał opowieści czytanej przez Janusza Szydłowskiego…  Zrobione może 6 zdjęć w tym jedno dobre, tak szacuję, okaże się po skończeniu filmu i wywołaniu. Spacer zwieńczony lunchem w barze mlecznym gdzie panuje wilgotność lasów podzwrotnikowych, wystrój utkwił w innej epoce i trwa tak zawzięcie a socjal okoliczny ściąga na ciepłą szamę. Oaza porannych szwędaczy wolących zjeść rano jedzenie a nie tekturę z makchemii. Trafiają się zmęczeni całonocną konferencją biznesmeni szczebla nie najwyższego, uśmiechający się nieśmiało do żuru. Po drugiej stronie apacz wchłania gulasz z kaszą i popada w błogostan pozwalający mu zasnąć na stole…  Tak, są rzeczy których nie kupisz, jak Wojtyna nawinął, płacąc kartą BastardCard.

Grześ wykąpał już kliszę ze swego otworka i wkrótce mam nadzieję zobaczyć, jak bar ów wyszedł w formacie 1 x 3 (24 x 72 mm), nie ujmując fotografii będzie to oczywiście tylko namiastka wizyty w tym miejscu. Bo przecież jest jeszcze cała gama zapachów, detale PRL-owskiego designu i pani Ala wykrzykująca „żurzjajkiempożarskizziemniaczkamiibukietraaaaz!” :)

Mnie jeszcze zostały klateczki więc tymczasem częstuję kieleckimi strzałami z poprzedniego negatywu…

centrumKielczNidy

Widok z wieżowca Nida na centrum Kielc, W pierwszym planie NFZ i Seminarium, dalej wieże katedry i Pałacu Biskupiego. / Kielce - city center

biurowy penthouse w Nidzie czyli palarnia z zakazem palenia / top of the office staircase

Ostatnie piętra mają klimat, zwykle są adaptowane i oswajane podobnie jak tutaj. Dla mnie to jeden z elementów Niewidzialnego Miasta.

trójkątna klatka schodowa / triangle-shaped staircase

Więcej zdjęć z Nidy oraz poniżej przedstawionego biura na „Spacerem po Kielcach

parter w biurowcu pachnącym przeszłością / reception at ground floor in oldschool office

Tu z nieco innej beczki – garaże, które przypuszczam, że nie przetrwają budowy ekspresowej obwodnicy… wyjątkowe miejsce, które, zależnie gdzie spytać, należy do Bocianka, Szydłówka lub Sadów :)))

Garaże, w pewnym sensie, podziemne... / Almost underground garages

nie wypatrzy ich wrogi satelita, to ci dopiero garaże! / lawn-topped roofs gives them "invisibility" from spy's satelites ;)

Z cyklu „tu było kino” – lekko militarne Kino „Bajka”, Kielce

Kino "Bajka", Kielce / former "Bajka" cinema

tu było kino - kino Bajka / that was cinema named "Bajka" (mean "Fairytale")

…i z innych spacerów po CK…

budowa przy Sądzie Wojewódzkim / building site near County Court

pas man teria / haberdasher

Z powyższym zdjęciem wiąże się przykra historia, nie zaraz dramat jakiś, po prostu przykry numer dla miłośnika Kielc. Znalazłem stary neon „Dom Mody”, znalazłem przez pewną panią dojście aby zrobić na jego tle sesję z modelką, wyjaśniłem wcześniej że dokumentuję różne „smaczki” Kielc a ten w szczególny sposób chciałbym zaaranżować tworząc pierwszy plan do treści niesionej przez neon – miłe dziewczę, stosowne oświetlenie, ba, zabezpieczenie żeby ktoś nie zarzucił uszkodzenia poszycia dachu, wszystko dogadane, dziewczyna w samochodzie, dwóch fotografów na pokładzie, przychodzimy – NIE, odmienił się księżyc złoty. Zanim zdążyłem postarać się o zgodę administratora, ten usunął neon w tak zwane „pizdu”. Wiec jak zobaczyłem że jeszcze nie zdjęli pasmanterii – ustrzeliłem z miejsca a tych pawilonach i ją i rybki :/

Paranoja bez granic - ja utrwalam luksfery i detale nazwijmy to inżyniersko-architektoniczne a nadęta pani z bloku jest więcej niż pewna że jestem z gazety i szukam haka na nią, jej mieszkanie, ba, cały wieżowiec a nie wiadomo czy na administrację apetytu nie mam / insane or frustrated people are able to see danger everywhere and photographer is the worst evil that can exist on Earth, if I'm taking a picture - there MUST BE SOMETHING! :)

Kielce, ul. Prosta / Prosta St.

A powyżej, rzadki w leksykonie kieleckich nazw, akcent z Formuły 1 – ul. Prosta :) Przechodziliśmy tamtędy (a jakże, z tragarzami) by zobaczyć niejaką planetoidę „2011 AN52” lecz news, który nami powodował (TVN24 – profeska!) nie podawał ani kierunku ani kąta ani czasu trwania więc liczyliśmy na zwykły łut szczęścia który nie nastąpił. Mimo to miło było polampić się w gwiazdy z rozdziawioną japą i na odchodne strzelić chociaż fotkę fragmentowi nieboskłonu i naszemu rumianemu, kieleckiemu padołkowi :)

Oczekując na cud... / waiting for object "2011 AN52"

No, i proszę –  faktycznie to jest Wielki Post! :)

PS. Pozdrawiam wszystkich, z którymi włóczyłem się po tych miejscach oraz kompanów dzisiejszej ucieczki z czterech ścian.

Hej, skarbie / Precious: Based on the Novel Push by Sapphire

leave a comment »

Precious to film, który uzmysławia Kowalskiemu, że życie w nowojorskim getcie jest bardziej hardkorowe niż widział w „Kids”-ach i że owo życie ma swoje grube konsekwencje. Przy czym przymiotnik „grube” się w tym filmie dewaluuje gdy tylko na ekranie pojawiają się dwa wieloryby – jeden o twarzy łagodnego kingkonga i drugi wieloryb – matka pierwszego, wyglądająca jak Ice Cube tylko grubsza, brzydsza i z gęstszym zarostem w pewnych miejscach. Są momenty, że powab tej bohaterki wygania naszą estetykę z mózgu na bezterminowy urlop między pośladki. A do tego są wątki, których zdradzenie popsułoby Wam odbiór więc ich nie ujawnię ale z ciekawostek: dowiecie się m.in. jak uprawiać seks bez zabezpieczeń nie zarażając się HIV/AIDS, przynajmniej wg matki naszej dzielnej Murzynki.

Bo trzeba Wam wiedzieć, że obie olbrzymie białogłowy białe nie są takoż w przenośni jak i poza nią. Przyznam, że jest to pierwszy odważny film o czarnych: przedstawia Murzynów w sposób odarty ze stereotypów, złudzeń i upiększania. Okazuje się przeto, że są wśród naszych czarnych braci jednostki leniwe, patologiczne, odrażające i rozgarnięte mniej niż kupa liści. Mało, potrafią pasożytować latami na zapomogach socjalnych, uczciwą pracę mając w dupie a po rozmiarach tejże sądząc, wszystko inne też też im tam spoczywa. Wreszcie ktoś miał jaja żeby pokazać Murzyna – darmozjada a najlepsze, że tym przymiotem wykazała się osoba, której nie sposób zarzucić rasizmu, seksizmu czy szowinizmu gdyż urodzona w polsko brzmiącej miejscowości „Kosciusko” pani producent, Opra Łinfrej, sama po pierwsze jest niewiastą, ciemną ma skórę a na dodatek do szczupłych nie należy.

Fantazję tłumacza, jaką wykazał się opracowując polski tytuł, przemilczę. Popełnił on w filmie kilka co najmniej dziwnych przekładów, np. literowanie „D – A – Y”  jako „D – Z – IEŃ” i choć chwilami słychać, że dziewczęta z Bronxu, Brooklynu i Harlemu mówią daleko bardziej „kwiecistym” językiem niż się nam po polsku przedstawia to jednak resztki przyzwoitości tłumacz posiadał i nawet użył paru wulgaryzmów w znośny sposób. Jednakowoż próbę obejrzenia tego filmu bez napisów i lektora powinien podejmować JEDYNIE widz z doświadczeniem w nowojorskich slangach, inaczej wyląduje w dupie, na dodatek czarnej! A propos czarnych – Oprah złamała kilka stereotypów, poza czarnymi lesbijkami, w filmie pojawia się czarne dziecko z zespołem downa czegom dotąd nigdy nie uświadczył na ekranie ni tym bardziej w tzw. „realu”. Zdecydowanie nie powinni tej historii oglądać fani właścicielki seksownego głosu – Mariah Carey, gdyż jej wygląd w filmie może zainicjować w ich szeregach masowe Hara-Curie (a nawet Skłodowska), nie widziałem dotąd żadnej większej czy mniejszej gwiazdy szołbiznesu w TAK odważnym makijażu, by nie rzec, w jego braku. Zaś podlotki, których bożyszczem jest krawiec Lenny winny popylać ile fabryka dała do kin bo obiekt ich uwielbienia nie dość że występuje to jeszcze w uniformie, a wiadomo – za mundurem panny sznurem (…od żelazka wymachują).

Film niełatwy, wartościowy i nakręcony w sposób daleki typowym amerykańskim produkcjom, naprawdę polecam! Na koniec zasunę Wam coś mentorskim tonem: gdyby tenże film obejrzała młodzież gimnazjów tudzież liceów, ale obejrzała ze zrozumieniem, doceniłyby pacholęta jaki relatywnie beztroski lajf na co dzień mają, niezależnie od tego, jak ciężki by on się im nie jawił.

PS. Słowo „czarni” piszę z małej litery tak samo jak z małej piszę „biali”.

Czy pana mama je banana? Moja mama ma malamuta.

18 komentarzy

Kilka tematow w jednym poscie to jak lapanie kilku srok z jeden ogon no ale moze sie uda.
.
Matematyka
CKE zamowila spoty promujacy matematyke i od razu mozna bylo przeczytac ze jeden spot zawiera bledy a ja dzis odkrylem ze kolajny spot jest wadliwie skonstruowany merytorycznie: dziewcze opowiada w nim o tym ze wszystkie schody musza byc odpowiednio zaprojektowane a mozna to zrobic latwo dzieki matematyce korzystajac ze wzoru „glebokosc schodka plus dwie jego wysokosci powinna sie rownac od 60 do 65 cm”. Nie jestem urodzonym matematykiem ale liczyc jeszcze umiem: jezeli oznaczmy wysokosc (h) i glebokosc (a) by otrzymac wzor x=a+2h przy czym x moze miec wartosc od 60 do 65 cm chyba autor wzoru/tekstu chodzil do szkoly pod gorke po schodach o wysokosci 31 cm i glebokosci 1 cm (x=1+62 otrzymujemy mieszczace sie w wymaganym przedziale wartosci 63 cm). Czy ten wzor zacheca do korzystania z matematyki i jest przydatny albo chociaz poprawny? Strach pomyslec jakie sa pozostale spoty, ktore kosztowaly w sumie 20 milionow zl…   oj, ktos sie chyba PRZELICZYL…
.
Smierdzaca nowelizacja
Media donosza o nowelizacji ustawy o ochronie zdrowia, konkretnie chodzi o wprowadzenie zakazu palenia w ogolnie ujmujac miejscach publicznych. Jednak jak donosi portal wp.plprzyjęta w Sejmie poprawka mniejszości złagodziła niektóre z tych propozycji. Zakłada, że właściciele lokali gastronomicznych o powierzchni poniżej 100 metrów kw. będą mogli zdecydować czy ich lokale będą w całości przeznaczone wyłącznie dla osób palących czy niepalących. W większych lokalach (powyżej 100 m kw.) właściciel będzie mógł wydzielić sale dla palących.„, co w praktyce oznacza ze zakaz nie musi obowiazywac w malych lokalach wcale a w wiekszych sale dla palacych moga byc glownymi salami zas zakaz bedzie obowiazywac w jakiejs klitce wielkosci pomieszczenia do parzenia jaj. Niby lepszy rydz niz nic ale jakos nie widze wcale poprawy z punktu widzenia osoby niepalacej.
.
Ekspedycja Wisla
Marek Kaminski wymyslil splyw kajakowy Wisla, piekna sprawa, dodajmy ze nasz podroznik startuje jutro wiec bedzie to splyw zimowy (to jakby dla zrownowazenia calej rzeszy ludzi zakladajacych grupy na FB, GL i N-K w stylu „wynocha zimo”, przeciez to piekna pora roku tak samo jak inne!) a wiec uzeranie sie z krami ale to nawet nie jest najtrudniejsze, chyba najciezej byloby mi spelnic warunek mowiacy o piciu wody z Wisly. Miala ruszyc strona do sledzenia biezacej pozycji Marka ale na razie nie hula wiec na razie wszystkie info znalezc mozna na blogu lub stronie wyprawy. Za ten zimowy numer trzymam kciuki i naprawde – szacun!
.
Ksiazkowo
Ostatnio krolowal u mnie Wiktor Suworow. Najpierw szpiegowsko-sensacyjne, pelne smaczkow i sowieckich tajemnic „Akwarium” ktore tak mi posmakowalo ze dalem sie wciagnac w „Lodolamacz” bedacy udokumentowana teoria spiskowa ujawniajaca poczynania ZSRR jako organizatora i wykonawce oraz najwiekszego ukrytego agresora II Wojny Swiatowej. Dosc kontrowersyjna moja wlasna pointa jest taka ze gdyby nie Hitler to dzis flaga Europy zamiast kilkunastu zlotych gwiazdek mialaby jedna ale za to wielka i czerwona a na kontynencie wszyscy pisaliby cyrylica. Ta druga pozycja spodoba sie milosnikom historii, II WS ale rowniez osobom pasjonujacym sie strategiami i militariami. Obecnie brne z Kaminskim przez dzienniki z biegunow, ciezko jest: zastrugi i rany…
.
Najwazniejsza ze sztuk
Dotarlem do ekranizacji „Akwarium” i musze powiedziec ze jesli juz ktos koniecznie chce obejrzec ten nudny film to nie radze tego robic bez uprzedniego przeczytania ksiazki, gra aktorska ponizej krytyki i nawet idealnie pasujacy do swej roli Gajos dal ciala – filmowe Akwarium jest zwyczajnie zbyt plytkie. Druga klapa ale to tak totalna klapa ze nie napisze nic poza podaniem tytulu to majaca byc kontynuacja „Misia” produkcja pt. „Ryś”, oby was wszystkich bioracych udzial w tym gniocie straszyl duch Zdzislawa Dyrmana, zasadniczo! Dobry za to byly  dwa filmy „Solista” i „Palermo shooting”, bez uzasadniania – polecam. Kto widzial „Wesele” i docenil zawarta w nim esencje wad narodowych ten powinien obejrzec zahibernowany w klimacie „aparatu”, „resortu” i PGR-ow z lat 70 film pt. „Dom zly”. Dla wiekszosci Pokolenia Kolumbow ’70 bedzie to udana komedia z nutka goryczy.

tzw. „filmiki”

2 komentarze

W klimacie obecnej pogody – lodolamacz na szynach (koniecznie z dzwiekiem)

„Forty to one” Sabatonu – heavymetalowy hold dla polskiej walecznosci (no cóż że ze Szwecji), panowie kropneli sie deczko przeliczajac proporcje, powinni spiewac „sixty to one” bo stosunek sil nad Wizna wynosil ponad 58:1 (42 000 hitlerowcow atakowalo 720 Polakow). Jest to kawalek wywolujacy gesia skorke i powinien byc odtwarzany obowiazkowo w ramach lekcji historii. A przynajmniej WF-u ;)

Skoro juz przy Niemcach jestesmy, zwiastun filmu s-f „Iron Sky” czyli co kryje ciemna strona ksiezyca.

Na koniec dwa sznurki rapowe: klip zwiastujacy nowy album onyxa i koncertowa kooperacja gigantow: Cypress Hill i Raga Prativ Maszinie

%d blogerów lubi to: