Brulionman

o fazach ksiezyca, ruchach tektonicznych plyt w Ameryce Lacinskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w ksztalcie wielkiej pochwy przy glownym skrzyzowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonie, o ukladach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o petli histerezy – nie jest to blog. / trying-to-be bilingual (English) blog

Kraj karków

3 Komentarze

Kopipasteryzm – nurt pseudokreatywny oparty na kopipasteryzacji.

Dzisiejszy odcinek sponsorują kąśliwe neologizmy anglojęzyczną kalką podszyte.

Kopipasteryzacja – bazujące na dokładności silnika kopiującego sklonowanie utworu bez zrozumienia i/lub sprawdzenia merytorycznego i strukturalnego jego treści.

Skąd te definicje? Wymyśliłem sobie obie zainspirowany zbiegiem okoliczności. Otóż jeden z mych wykładowców niedawno nazwał tworzenie czegoś metodą kopiuj/wklej, z części których istoty działania się nie rozumie, dziełem Frankensteina. I rację ma chłopina takoż na gruncie kodowania, tłumaczenia jak i pisarstwa.

Poszukiwałem ci ja materiałów o artyście pewnym mało znanym acz zdolnym wielce, któren zainteresowanie mediów ściągnął na się. Znalazłem przeto i czytam na stronie pewnej polskiej telewizji opis przybliżający pospólstwu czemuż dzieło artysty rzeczonego tak niezwykłym światu się jawi. W tekście tym jednakowoż byk jest (choć stoi jak wół) bo ktoś pisząc o motoryzacji spaprał jedną z najbardziej znanych marek motocykli literówkę czyniąc w nazwie Harley-Davidson.

Zdałoby się inne, bardziej rzetelne źródło zatem, o, jest – strona jednego radia w Polsce…  jednakowoż dziwnie podobny tekst do tego z telewizorni – i bum, choć autor inny to błąd ten sam w nazwie Harleja. Nie wnikam kto od kogo zerżnął ale żeby w pędzie po wierszówkę nie przemielić tekstu choćby słownikiem w edytorze, nawet jak na media regionalne to słabo. A naczelny to już widzę tylko napis na dropsach. O podejście tu idzie, nie o nazwiska ni nazwy stacji, które przemilczam.

„O czym chciał powiedzieć pisarz – pyta pani od polskiego.
Chciał pokazać nierówności kapitalizmu w(spół)czesnego”

W tygodniach ostatnich zapoznałem się z utworem Kazika, który trafił do mnie jako sznurek jutubowy zwyczajny, bez słowa komentarza. Obejrzałem z pewnym rozczarowaniem bo ani muzycznie ani wizualnie, ni pod kątem treści nie poczułem się zainteresowany by kiedykolwiek jeszcze chcieć do dzieła wracać. Ot – pomyślałem – i wielcy artyści czasem popełniają utwory, które mogą pozostać niezrozumiane i niedocenione, taka ich potrzeba oraz prawo (… i sprawiedliwość jak wyszło poniewczasie).

Ciekawostką wszak się okazała piosnka ta niezbyt nadobna i przebojem kalibru, że zaryzykuję, jakiego Kaźmirz nie zaserwował od czasu 12 groszy polskich. Jeno jam, plebs najzwyczajniejszy co bez telewizora żyje, nie pojął przekazu nie znając historii, do której autor pije. Bardzo to niezwykłe jest uczucie gdy się okazuje żem złapał ów granat za gruszkę go wziąwszy a on tymczasem w tylu głowach i sercach słusznie eksplodował. A że owoc zakazany kusi silniej – w bodaj dwa tygodnie ponad 10 mln odtworzeń, efekt cudownie odwrotny do zamierzonego, wejdzie do kanonu strzałów we własne kolano.

Tu już pisać nie trzeba o którą stację chodzi bo afera jak huj. Niedowierzanie, gorycz i bunt. A więc klikalność, statystyki wizyt, premie – któryś spryciarz w trepie kołysany skumał, że lud sięgnąć zechce po zakazanej piosenki treść by pojąć komu i jak serdecznie dopiekł imć Staszewski. Tekst swój pismak prokurując w pośpiechu mycie uszu odłożył na Boże Ciało lub na sprawdzenie logiki publikowanej treści znowu czasu zbrakło bo czytam „Twoje kartki krzyczą stój”. Jeden ogólnopolski portal tak podał a reszta tylko wcisnęła kątrol ce a później fau i jest. Kto by się przejmował.

Kiedyś złośliwi mówili na dawną stolicę Miasto Karków niby przypadkiem tę literówkę czyniąc. Kto nie wie co to karki niechaj nadal żyje spokojnie w Zbąszyniu. Patrząc na ów trend beztroskiego kopipasteryzmu wrażenia nabywam, że przyszłość dziennikarstwa zostanie podzielona między sztuczną inteligencję a kompletny jej brak, takie karki krajowej żurnalistyki. Poprawcie się Państwo Drodzy lub zacznijcie szyć jeansy porzucając znój pracy w środkach masowego przekrętu, ekhm, przekazu – ma się rozumieć.

#receopadaja

SłowoTalk

2 Komentarze

Ponglisz na codzień. Życie. Tytuł skubniety od żony. Mojej zony :)

Przestałem lubic ludzi, odpoczywam w dziczy, w ciszy, ewentualnie w kilkoma twarzami, które kumają podobnie. Przyroda, prostota, korzenie, żywioły i człowiek, który umie z nimi żyć. Namiot, hamak, tęsknoty za dzieciństwem. Radość na widok samochodów, które jeżdziły po polskich ulicach w osiemdziesiątych. Sentymental.

Apetyt na nowe wrażenia, przeżywanie na żywo tego co się wydarza i natychmiast mija, bycie w tym w pełni, niechęć do kolorowych dotykowych wyświetlaczy, radość na zapach nikwaxu, zapach palonego drewna, zapach lubrykantu do łańcucha, szelest latawca, łopot rozkładanej mapy, ciepło lądujących na karku ust Mojej Kobiety, szum wiatru w iglastych koronach, kapanie wody w dzikiej jaskini, kołyszący się płomień znicza na grobach bliskich. Tu jestem.

Wyparcie ze świadomości świata, który mijam, dziewczyn wyglądających jak osmolone dziwki, którym usta ktoś przytrzasnął drzwiami, na pyskach szpachla grubsza niż wódz plemienia, ciuchy pstrokate jak plandeka z wesołego miasteczka. Takie widoki w Stab City. Myśli o przyszłych straconych pokoleniach, nie troska nawet a współczucie. Wczoraj spotkałem ludzi palcujących telefony w miejscu, które dotąd z technicznych względów było azylem, już nim być przestało – sauna fińska lub jacuzzi na dworze a tam transmisje na żywo, instagram, nieznośnmy blask i ruch nadgarstka irytujący jak nerwica natręctw.

Link-klik-film-mik a na nim dzieci osierocone przez rodziców, którzy wybrali religię jako powód do wojny. Albo zostali najechani przez bratersko wpierające Stany, misja pokojowa ma dwe części, misja to zaopiekowanie się złotem lub ropą, a pokój to zostawienie zgliszczy i gwarancja że ten naród się prędko nie podniesie. Nie czuję się w stanie naprawić to. Ani odpowiedzialność na mnie nie ciąży. Macie wojnę to czas walczyć a nie skamleć. Ci którzy uciekają przez wrogiem później znajdują siłę że by skandować „jebać policję” i domagać się pieniędzy zamiast jedzenia. Roszczeniowi nachodźcy. Ale po ataku w Christchurch nagle dopominają się by policja strzegła ich świątyń. Czy wy nas macie za idiotów? Tak! Tak!

My mieliśmy wiele wojen, w ostatniej walczylismy z godnością, zacięciem, honorem, Bogiem i poświęceniem, niby jej nie przegraliśmy ale do dziś płacimy cenę – zaaresztowanego rozwoju w ramach przyjaźni ze wschodnim braterkim mocarstwem, cenę rozłamu, który ostatnio się pogłębia w narodzie. Połowa pochwala AK, Żołnierzy Wyklętych, sens Powstania Warszawskiego. Drugie pół pluje na dźwięk tych nazw rozsierdzona srodze. A wnukowie tych co w wojnie udział brali, zwykle jako cywile, oskarżają mój kraj o winy Niemców, oczekują rekompensat, zwrotów kamienic które odbudowano cudzymi rękami, pewnie znowu powinien wyjść Kwaśniewski i przeprosić. Ale może poszedł na polane do lasu.

Czasy pojebane coraz mocniej, matka karmiąca dziecko jest wypraszana z urzędu choć jest to elementarna potrzeba człowieka od pierdyliona lat. Ale na liżacych się publicznie pedałów obruszyć się nie wolno, bo kara będzie. Nadchodzą czasy w których normalne staje się to co dwadzieścia lat temu nie jawiło się nikomu normą nijaką.

To wszystko wiem z fuckbooka, mimo że przestałem obserwować tych najbardziej radykalnych ze wszytskich kierunków, przesiąka to gówno przez pampers internetu i chcąc nie chcąc człowiek się pobrudzi. A zatem kolejna próba uspokojenia życia. Odejście od FB, zajęcie się swoimi sprawami, projektami, planami, pomysłami.

Mam nadzieję, że wszystko zrozumiałeś
Powiedziałem ci to, o czym sobie myślałem

Balans, KOSMOS, harmonia.

Written by brulionman

4, Kwiecień, 2019 at 12:23 am

Nowe przysłowie

2 Komentarze

Nie proś Polaka o ogień jeśli nie umiesz pić wódki.

Także tego, pięknej niedzieli! :D

Międzynarodowy Dzień Jazdy Metrem Bez Spodni

with one comment

MDJMBS – króki poradnik jak świętować.

Międzynarodowy Dzień Jazdy Metrem Bez Spodni

Grafikę zakoszono z prywatnego fejsbuczanego wpisu nieocenionej Liliany Ci. bez Jej zgody zgodnie z zaleceniem w/w by „o tej porze nie kontaktować się gdyż chłop śpi”.

Pogrążeni w najwiekszej depresji mieszkańcy Elbląga zapowiedzieli protest w tej sprawie a w Katowicach powstał już Komitet Wsparcia Osób Wykluczonych przez MDJMBS. Konduktorzy nieprzejednanie zapowiedają politykę „Zero tolerancji” dla tłumaczeń „zostawiłem miesięczny w spodniach„, która wdrożona zostanie na wszystkich dwóch liniach stołecznego metra.

Osobom z silnym zarostem dolnej pary odnóży doradza się pozostanie w domu celem uniknięcia planowanego odstrzału dzika. Pozostając w tematyce odzwierzęcej – pasażerów uprasza się o szczególną uwagę przed zapostowaniem selfie gdyż w tle mogą nań czyhać Oczy ważki. Posiadacze bobrów proszeni są o podróż wyłącznie w pozycji Czytaj resztę wpisu »

Logika klikbajtów, nieużyteczne gratisy i początki GSMu w Polsce

5 Komentarzy

Od autora: Uwaga, to tylko grafika, nie klikaj, nie irytuj się.

uzywaszSMARTFONA

Uwielbiam takie slogany. Przewijasz sobie spokojnie internety a tu nagle trafia do Ciebie głos z niebios: tak, do Ciebie mówię, JEŚLI UŻYWASZ SMARTFONA…

Oho, zgadza się, to do mnie! Jak oni na to wpadli?! Nosz, nie, nie używam smartfona, mam Nokię 1611 z klawiszami ze słoniny na kartę w TAKTAKu. „Jesli używasz internetu to koniecznie musisz to zobaczyć”. Jesli umiesz czytać – kliknij. Chyba, że nie umiesz klikać. Lub czytać. Lub czasopisma ;)

Podziwiam również jak reklamują się operatorzy:  – ten abonament jest droższy ale SMSy są za darmo.

WOOOOOOW, naprawdę? ESEMESY ZA DARMO! to normalnie biegnę po dowód i spiszmy tę umowę zanim się rozmyślicie, cóż za gratka, wezmę dwa i sąsiadowi powiem!

A kiedy ostatni raz wysłałem SMSa? Hmm.. Hmmmmmmmm…… nie wiem, chyba w…  grudniu? z życzniami na święta do jakiegoś wujka co ma 278 lat i nie chce umrzeć a w złośliwości swej nie uzywa również komunikatorów bo mu internet beczkowozem dowożą do gieesu ale tylko w nieprzyste miesiące które nie mają „i” w nazwie więc jak się cała gmina dorwie to limitu potrafi zbraknąć, panie, jeszcze przed niedzielą. To mu esa stuknę. O, nie doszedł? To albo wujcio zszedł alboooo… się 20 uzbierało w odbiorczej przez te lata no i tego, i się SIM zapchał. I kuniec.

W tym odcinku chciałbym pozdrowić wszystkich, którzy daaaawno daaaawno temu pisali smsy bez patrzenia ani słowników T9, po prostu wiedząc ile razy kliknąć właściwy klawisz by uzyskać pożądaną literę.

Pozdrawiam również tych, którzy pisali smsy w zanietrzeźwieniu tak ogromnym, że musieli przykmnąć jedno oko żeby cokolwiek widzieć na ekraniku a na drugi dzień z „wysłanych” dowiedzieć się z kim i na co się umówili.

Pozdrowienia me wysyłam także w stronę nieszczęśników, którym przydarzyło się mieć zły telefon, „Jak to, zły telefon?”, zapytacie. A takto, ZŁY, że tak od ręki wymienię:

– Nokię Matrix w nowej wersji ze zmieniającym litery scrollem mającym tendencję do zacinania się lub przewijania po 2 litery,

– Nokię 8850 z klawiszami zaprojektowanymi dla pająków bo dorosły człowiek jednym palcem wciskał zawsze kilka na raz ale telefon ów kosztował wówcza krocie niedorzecznością zbliżone do cen najnowszych ajfonów dziś i podobno wyglądał jak widziane z góry BMW z filmu o Bondzie więc lans, bauns i vogóle,

– Dueta Hagenuka, w którym pisanie esa przypominało grę zręcznościową z modułem ćwiczącym cierpliwość i pamięć, ale można było wprowadzić do telefonu nazwisko właściciela i odczytać niezwykle ważną wartość jaką jest temperatura baterii wyrażona w stopniach Celsjusza,

– Alcatela One Touch cośtam, chyba przekornie „Easy”, w którym pisany tekst przepadał jeśli minęlo 5 minut od rozpoczęcia pisania lub jeśli w międzyczasie ktoś przysłał Ci nowego esa.

I resztę dinozaurów też pozdrawiam!

Oni chcieli się tylko ukłonić…

3 Komentarze

On i ona przyszli. Do głowy.
Pracująca w dziale Human Resources Monika Akordeon czyli HRMonia i jej znany z nieumiarkowanego spożycia % małżonek czyli MęŻULLO.
Kurtyna.
Drobnym drukiem: Podczas tworzenia tego wpisu nie ucierpiał niczyj wizerunek a wszelkie podobieństwa są czysto przypadkowe i piszę to bez nuty sarkazmu.

Written by brulionman

14, Wrzesień, 2018 at 9:31 am

Zmierzch epoki Downów

Gdy przyjechałem do Irlandii po raz pierwszy w 2006 roku wśród niewielu różnic między Zieloną Wyspą o moją Ojczyzną dwie sprawy powiązane ze sobą rzuciły mi się w oczy. Pierwszą była mnogość ludzi z zespołem Downa, drugą zaś chluba z jaką Irlandia manifestowała równość i swoją solidarność z nimi i nie były to tylko slogany. Ci ludzie nikogo nie dziwili pracując w biurze czy w McChemii, mieli swoje zadania, naprawdę funkcjonowali w społeczeństwie a Irlandia była z nich dumna. Byli tacy sami jak my, mieli codzienność ale i sukcesy, trafiali na billboardy czy przewijane reklamy na przystankach autobusowych gdy pokonywali swoje słabości tak dzielnie żeby jechać na paraolimpiadę.

Nadchodzi właśnie czas gdy ludzie, którzy starają się o dziecko, sprawdzają czy ich potomek nie urodzi się z Downem. Zawsze to robili ale teraz mogą zdecydować że nie chcą takiego niedoskonałego dziecka. Oddanie do adopcji zastało zastąpione usunięciem dziecka. Zabiciem. Tak wygląda eugenika.

Do napisania tych słów natchnęła mnie kumulacja zdarzeń i wypowiedzi. Pierwszą była matka takiego dziecka, która szczęśliwie wychowuje go ale martwi się, że to wymierający gatunek, że nie będziemy chcieli, nie będziemy mieli już więcej Downów w Europie, że podążymy drogą doskonalenia rasy jak koleś co strzygł wąsa w kwadrat. Jak poczują się Ci z ostatniej generacji, której pozwolono żyć, którą pokochano niewątpliwie silniejszą miłością niż zwykły rodzic kocha zwykłe dziecko. Co powiem za parę lat Downowi gdy spyta gdzie są jemu podobne dzieci? Że część ludzi zdecydowała że nie jesteście wystarczająco dobrzy, nie nadajecie się do życia, nie jesteście warci by się urodzić.

Dziś prawie nikt nie wykonuje kary śmierci bo to podobno barbarzyństwo i ciemne wieki mimo potężnych win jakie noszą skazani. Naiwnie i retorycznie spytam gdzie tu wina dziecka by odebrać mu życie. I do kiedy jest to zlepek komórek a od kiedy człowiek?

Drugą motywacją był „Botoks” Patryka Vegi, polecam. Dotarło do mnie to wyciąganie dziecka z matki i czekanie aż umrze. Kolejną zaś brudne ryje polityków, którzy poprawność polityczną mówiącą o integracji osób z Downem zamienili na dialektykę, w której wybiera się wygodę matki nad życiem dziecka. Ale gwóźdź do trumny nomen omen, zobaczyłem w jakimś memie:

Dlaczego bakteria jest uznawana za życie na Marsie podczas gdy bicie serca przed narodzeniem nie jest uznawane za życie na Ziemi?

Akurat to wszystko dzieje się gdy moi przyjaciele oczekują dziecka, widzę z jakim entuzjazmem płyną opowieści o nowym życiu ale najwspanialsze, że zarówno gdy miało parę milimetrów jak i obecnie gdy przekroczyło kilogram, słyszę o dziecku, o człowieku.

Irlandia właśnie zmierza do referendum, które mam nadzieję odrzuci usunięcie ósmej poprawki chroniącej prawo do życia dziecka w stopniu równym z życiem matki. Bo to jest prawo świata. Prawo natury. Prawo przyrodzone i niezbywalne.

Prawo do życia.

kliSZEpty z Polski

4 Komentarze

Zeskanowało się. Listonosz przywiózł. Poleżakowało pół roku. I jest.

Kasinek

Kasinek Mój

Koscieliskipotok

Potok Kościeliski, w drodze po ostatnie prawdziwe oscypki w 2017 roku

RysyiGiewont

WIdok na Kasprowy i Giewont

SpołemZakopane

Uwielbiam stare neony

goral

Dostrzeżony Góral w Mieście Karków

retro

Wehikuł Czasu

Written by brulionman

1, Maj, 2018 at 9:59 pm

Czarodziej w spódnicy

9 Komentarzy

Kilka zim po stanie wojennym, blokowisko z lat 70, Kielce – jakieś 200 000 mieszkańców, mam 7 lat

7:30 zaczynają się lekcje, 6:30 – Mamo, na śmierć zapomniałem, mamy dziś budować karmnik i trzeba wszystko przynieść…

Mama wyczarowała jakieś deszczułki, pilśniówkę, znalazła wikol, z zaskakującą wprawą docięła wsporniki…

Mój karmnik nie wyglądał tak okazale jak Kasi, której tata stolarzem będący przygotował prefabrykaty pod miniaturowy dworek szlachecki, ale byłem z niego bardzo dumny i choć nie pamiętam co dostałem z Pracy-Techniki to tego dnia Mama została moim Superbohaterem. (edytowano: i jest nim do dzisiaj).

Written by brulionman

21, Listopad, 2017 at 12:38 am

Barka Brata Baraka

2 Komentarze

Inne, podejście do muzyki, które kiedyś dyskutowaliśmy u Betki w komentarzach pod postem w stylu „puls, tętno, pykanie„.

/ Like Jobs said: think different. So, let’s think about music. Think like a brotha said in one of the Wefunk shows – „music? when hits you feel no pain” :)

Jaki kraj taka Baraka / Polish early video – a bit in Baraka style

Written by brulionman

18, Czerwiec, 2017 at 12:00 am

%d blogerów lubi to: