Brulionman

o fazach ksiezyca, ruchach tektonicznych plyt w Ameryce Lacinskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w ksztalcie wielkiej pochwy przy glownym skrzyzowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonie, o ukladach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o petli histerezy – nie jest to blog. / trying-to-be bilingual (English) blog

Archive for Październik 2013

Nowy row€r / New bik€

20 komentarzy

Na Zielonej Wyspie działa program „Bike to work” mający zachęcić ludzi do poruszania się rowerem zamiast samochodem, poza tym zdrowy i utrzymany w dobrej kondycji niewolnik to najlepszy pracownik ;) Jak to działa? Niesłychanie skutecznie a to za sprawą swoich zalet:

  • rower ogranicza wyłącznie kwota €1000, typ, marka i model to nasza sprawa – jest więc w czym wybierać a gdyby to było mało, można dogadać się w sklepie, wybrać droższy model a różnicę powyżej tysiaka dopłacić samemu; popularne jest też wzięcie więcej niż jednego roweru np. 500+500 czy 400 + 2 x 300 itp. co pozwala zrobić komuś prezent lub wyposażyć bliskich w sprzęt do przejażdżek,
  • prosta procedura do załatwienia w (o ile księgowa nie przechodzi okresu) jeden dzień – po wybraniu modelu bierze się nań fakturę, która podaje się księgowej a w zamian pobiera czek, z tym wracamy do sklepu i cieszymy się jeżdżąc nowym rowerkiem,
  • to się podwójnie opłaca – kwota zakupu rozkładana jest na 52 nieoprocentowane (!) tygodniowe raty, które spłaca się z pensji brutto (!) czyli zakładając że płacimy 20% podatku właśnie o tyle mniej zapłacimy z pieniędzy które otrzymalibyśmy „na rękę”, 14-19 jurków zabrane z tygodniówki jest całkiem nieodczuwalne.
Cube Acid 2013

Koza nowa ma / May I introduce…

Aha! Nie powołano specjalnego Ministerstwa z zastępem urzędników w każdym powiecie węszących ile rowerów kupiliśmy, czy są tyle warte co na fakturze ani czy mieszkamy odpowiednio daleko od pracy by mieć prawo skorzystać z programu :)

Ponieważ moje kozy zostały w Polsce, jedyna chrześnica ma już bardzo fajny rower a taką okazję zmarnować byłoby dowodem upośledzenia społecznego – poszedłem po nowy rower. Se kupię se – pomyślałek. Wszedłem niestety do części sklepu, która nazywa się ELITA, zobaczyłem przepiękne maszyny (i w wyobraźni siebie na nich) ale pracownicy nie chcieli obniżyć ceny o jedno zero żebym się ledwo zmieścił w tysiącu więc przeszedłem do działu dla śmiertelników ;)

Całe życie wybór roweru dla mnie polegał na tym, by kupić coś co wytrzyma moje pomysły. Do 14 roku życia żaden nie wytrzymał włącznie z bmx’em, więc jeżdżąc dziś bardziej zachowawczo niż kiedyś i mając fajną kozę w Kielcach (którą właśnie skończyłem spłacać a ona tam stoi i się kurzy czekając niecierpliwie na mnie), pomyślałem, ze może to jest czas by kupić szosówkę…

Miałem kiedyś pół-kolarkę lecz słabo znosiła jazdę po krawężnikach, skoki ze schodów i podkieleckie przełaje, a mimo to, wiedziony odkrytym urokiem jaki niesie błąkanie się po różnych zadupiach i ich eksploracja, przymierzyłem się do typowej kolarki. Baran, przerzutki w łopatkach będących jednocześnie hamulcami, bardzo ale to bardzo mały prześwit, oponki grubości linek hamulcowych ;) tylko dwa blaty z przodu i tylko jeden euro poniżej dopuszczalnej ceny – pracownik sklepu dopasował wys. siodełka do moich gabarytów i rzucił: „przejedź się” – yyy…  Powiem krótko, byłem w szoku – sprzedawca widział mnie po raz pierwszy, nie chciał kaucji, chwilowego zastawu z karty kredytowej ani mojego pokemona na kat B. i zachęcał mnie bym przejechał się nowym rowerem wartym €999. Aha, NIE PO SKLEPIE ani nie przed nim, tylko podpowiedział, że jak na pobliskim rondzie skręcę na wschód to będę mijał spokojne osiedla na których mogę sobie pojeździć. W Polsce na rondzie czekałaby na mnie ekipa „ukrytej kamery” ale nie tu. Tu się ufa klientowi i nie traktuje go domyślnie jak złodzieja – dla porównania w Polsce nie mogłem przymierzanym rowerem wyjechać ze sklepu (2,5 x 9 m) choć chciałem pod zastaw oddać spora sumę i dow. os., to się nazywa „frontem do Klienta!”

Kolarka była twarda, pedały zbyt blisko podłoża, hamulce zamienione po brytyjsku no i czułem się koszmarnie uwiązany do asfaltu. Wróciłem do sklepu po 15 min obawiając się aresztowania a zamiast tego uśmiechnięty sprzedawca spytał jak mi się jeździło. Po wysłuchaniu mojego jęczenia zaproponował tzw. hybrydę czyli treking na slickach, było lepiej ale nadal kapcie były zbyt wąskie by opuszczać czarne nawierzchnie. Znalazł mi model, który w zasadzie odpowiadał moim potrzebom poza tym, że miał fatalne hamulce. I tak, po dwóch godzinach i wystawieniu cierpliwości sprzedawcy na ciężką próbę, spytałem „o tamtego” i po przejażdżce wiedziałem, że mam to coś w duszy, co zmusza mnie do zjechania z asfaltu gdy tylko jakaś droga wyda się ciekawa, nie da się oszukać siebie i być kimś innym, nadal jestem niesfornym chłopcem, który musi mieć mocny rower bo życie jest zbyt ciekawe by mamrotać „kiedyś tu wrócę z innym rowerem”.

I tak kupiłem swoja obecną kozę. Cube Acid. Facet, który projektował jej kolory (to nie mogła być kobieta, chyba, ze niewidoma) przyszedł pewnego piątku do pracy i zagadnięty przez szefa przypomniał sobie, że propozycje designu miał przedstawić 3 miesiące temu a za 2 godziny jedzie z kolegami na ryby, otworzył więc szybko gotowy szablon z domyślnie ustawionym ciemnoszarym kolorem ramy i właśnie zaczął zmieniać kolor w zaakcentowanych miejscach, gdy zadzwoniła żona, więc znudzony jej nie niosącym żadnych istotnych treści monologiem, potakiwał i kręcił sobie suwaczkiem nasycenia koloru – małżowina ślubna musiała ostro nadawać przez słuchawkę co znalazło odzwierciedlenie w ostatnim kolorze (odblaskowy pomarańcz zmieszany z wściekłym różem i laserkowym czerwonym) jaki niechcący zapisał się wskutek trzaśnięcia telefonem w klawiaturę komputera. Później, odwołując się do innych czynności seksualnych przekonał szef,a że to co mu niechcący wysłał mailem to nowa, odważna linia która wyzwoli dumę właścicieli i strach w sercach konkurencji…  przypuszczam, ze tak właśnie było :D Poprosiłem jeszcze tylko o zamontowanie pedałów w tym samym kolorze, jak obciach to na całego! Ale jego wygląd ginie zasłonięty szerokim uśmiechem gdy tylko ruszam w trasę. Opony pozwalają toczyć się cicho i lekko po asfalcie a jednocześnie genialnie radzą sobie w terenie o ile nie ma tam luźnego piasku.

A teraz zdjęcia z pierwszych wypadów, w zasadzie zacząłem ostro bo 2 godziny po opuszczeniu sklepu już zgubiłem się w lesie, wpadłem w pokrzywy, oddałem znalezionego ajfona, rozmawiałem z autochtonami i czułem, ze żyję. Nigdy tyle czasu i słów nie poświęciłem onanizmowi sprzętowemu, wkrótce powrzucam relacje z wypadów i będzie to o niebo więcej mówić o tym czym ten rower stał się dla mnie niż to całe pałowanie się parametrami.

Tu jeszcze golasek, tylko linkę ma / Almost naked like from the store

Tu jeszcze golasek, tylko linkę ma / Almost naked like from the store

Tu myślałem ze wypluję płuca, upał, muchy i stromizna z kamsztorami i luźnymi gałęziami / In the background is my nearest target, hopefully I'll get there soon :)

Tu myślałem ze wypluję płuca, upał, muchy i stromizna z kamsztorami i luźnymi gałęziami / In the background is my nearest target, hopefully I’ll get there soon :)

Za nisko, musiałem się wycofać / During unsuccessfull attempt to reach the peak, just too low branches

Za nisko, musiałem się wycofać / During unsuccessfull attempt to reach the peak, just too low branches

Zakaz wstępu / No access ;)

Zakaz wstępu / No access ;)

Z punktu widzenia goniacych mnie gzów / Horsefly's point of view

Z punktu widzenia goniacych mnie gzów / Horsefly’s point of view

Na podjeździe zablokowany amor przekazuje cały nacisk stóp na ruch w przód, eliminuje uginanie się a odczuwa sie to nie tyle sztywnością co cięższym (ale i efektywniejszym) kręceniem / ascending, front fork lock helps you not only on uphills, it makes driving much more stable on loosy peebles or wet meadow

Na podjeździe zablokowany amor przekazuje cały nacisk stóp na ruch w przód, eliminuje uginanie się a odczuwa sie to nie tyle sztywnością co cięższym (ale i efektywniejszym) kręceniem / Still ascending, front fork lock helps your efficiency not only on uphills, it makes driving much more stable on loosy peebles or wet meadows

Wreszcie na grzbiecie! / Exhausted at top of Annagh Hill

Wreszcie na grzbiecie! / Exhausted at top of Annagh Hill

Tu mi sie jeszcze łydki trzęsły po zjeździe, amor doskonale pracował / Right after downhill, shaking legs, smile around the head ;)

Tu mi sie jeszcze łydki trzęsły po zjeździe, amor doskonale pracował / Right after downhill, shaking legs, smile around the head ;)

Sam w to nie wierzę lecz zjechałem po takim właśnie karczunku, 29" to jest to! / Can you belive that I drove over that mess?!

Sam w to nie wierzę lecz zjechałem po takim właśnie karczunku, 29″ to jest to! / Can you belive that I drove over that mess?!

:)

:)

Zamiast plastikowej osłony która i tak hałasuje - stara dętka: recycling i kilkanaście euro w kieszeni / Instead of spend €15 on plastic cover (which is still making noise) I used recycled old tube - works perfectly!

Zamiast plastikowej osłony która i tak hałasuje – stara dętka: recycling i kilkanaście euro w kieszeni / Instead of spend €15 on plastic cover (which is still making noise) I used recycled old tube – works perfectly!

Idealnie działające hamulce, przerzutki i w zasadzie wszystko spowodowało, że po okresie "kilku" tygodni gdy zgłosiłem sie na obowiązkowy przegląd - nie mieli co poprawiać. Widziałem też tańsze rowery po krótszym czasie użytkowania - różnica jest DUŻA! / on first service check there was nothing to correct :)

Idealnie działające hamulce, przerzutki i w zasadzie wszystko spowodowało, że po okresie „kilku” tygodni gdy zgłosiłem sie na obowiązkowy przegląd – nie mieli co poprawiać. Widziałem też tańsze rowery po krótszym czasie użytkowania – różnica jest DUŻA! / After two months, during first service check there was nothing to correct :)

Minusy: fabryczne kapcie, mimo iż są dość szerokie (2,25″), to na szybkich szutrowych zakrętach powoduja marszczenie kakao, a jak pisałem chłopakom z grupy Rowerowanie i cyckowanie – jeśli opuścimy na moment wąską, krętą ścieżkę w wysokich trawach to kierowca przeładowanego przerażonymi świniami jelcza na magurskich serpentynach będzie o stokroć bardziej zwinny, sterowny i stabilny. W mieście kierownica (70 cm) może być przyszeroka choć ja z tym nie miałem kłopotu.

Dzielny dwukołowy przyjaciel skrywa się pod tymi diskopolowymi kolorami, które miałem nadzieję, że będą odstraszać amatorów cudzej własności ale usłyszałem kilkakrotnie spotykanych szkodników „nojs bojk” czyli jest grupa docelowa której podoba się to, tfu, wzornictwo ;)

/ Behind this cocky colours it’s reliable friend ready for any adventure, downhill, tarmac speeding up to 70 km/h or just city lazy cycling.

Sobotniej cyklozy napad / Saturday attack of cycling

55 komentarzy

Pojechalem w glab wyspy aby przemierzyc blizej nieokreslony fragment majacego 132 km szlaku Wicklow Way. Nienasycony, padniety i szczesliwy wrocilem grubo po zmierzchu a oto niektore doznania z tego wypadu:

Zapachy: olejki z nagrzanych sloncem cyprysow, slodkawy zapach paszy na krowich farmach, zbyt mocne perfumy desperatek sobotniej nocy. Dzwieki: wspaniale krakanie krukow, przerazajaco glosny szum maloaerodynamicznego kasku z lidla, spadek obrotow i redukcja biegu w spotykanych na trasie samochodach gdy nie maja 200% pewnosci ze bezpiecznie wyprzedza rowerzyste. Dotyk: kolczaste krzewy do pol lydki (a CZEBABYO zalozyc bojowki!), twarda lecz ciepla lesna droga na ktorej urzadzilem sobie nieobecny na zdjeciach serowy piknik, zapadajace sie dno strumyka plynacego przez odkryte  w lesie ruiny domu. Smaki: trzy rozne sery, czekolada „banofee” – dzieki suszonym bananom jedyna opcja w ktorej dobrowolnie konsumuje cos z tofi, sfermentowana kola z imbirem i ziolami – smakuje jak pierwsza pepsi z litrowej szklanej butelki w latach ’80 oraz spritz w smakach pomarancza + mandarynka + mango. Miejsca: grob drwala, pozniej dluuugo dlugo nic i dopiero dalej rzeka z rdzawa woda i plaskim kamienistym zejsciem (odnaleziona miejscowka na spacer w gumiakach), domek dla dzieci na olbrzymim swierku, niestety na prywatnej posesji, na ktora wtargniecie, by zdjac zdjecie zdjeciownikiem, byloby rownie niezbedne co niemile widziane.

Cotygodniowy spozywczy jarmark, no, jednak mam jakies atrakcje na tym zadupiu! Nie dosc ze spory wybor serow z roznych rodzajow mleka, cena nizsza niz narzucaja markety no i mozna kazdego z nich sprobowac (co i tak zawsze prowadzi do kupna, hehehe)

Cotygodniowy spozywczy jarmark, no, jednak mam jakies atrakcje na tym zadupiu! Nie dosc ze spory wybor serow z roznych rodzajow mleka, cena nizsza niz narzucaja markety no i mozna kazdego z nich sprobowac (co i tak zawsze prowadzi do kupna, hehehe)

Moja fascynacja osadzaniem dystrybutorow paliwa jak gdyby byly to automaty z gumami do zucia w kulkach

Moja fascynacja osadzaniem dystrybutorow paliwa jak gdyby byly to automaty z gumami do zucia w kulkach

Gielda zwierzat, licytujacy w koncu drze sie "eleven hundereds"  czyli doslownie jedenascie stowek czyli tutejszy sposob na powiedzenie tysiac sto :)

Gielda zwierzat, licytujacy w koncu drze sie „eleven hundereds” czyli doslownie jedenascie stowek czyli tutejszy sposob na powiedzenie tysiac sto :)

Chyba najnizszy traktor jaki widzialem, kierowca siedzac w nim ma glowe na wysokosci przecietnego czlowieka. Ford Dexter z 1963 r.

Chyba najnizszy traktor jaki widzialem, kierowca siedzac w nim ma glowe na wysokosci przecietnego czlowieka. Ford Dexter z 1963 r.

Kino drogi cz1

Kino drogi cz1

Slí na Sláinte to nie "Szli na Slonce" tylko sciezka spacerowa. Irlandzki przypomina skrzyzowanie czeskiego z finskim, oczywiscie tylko wg mojej mongolskiej teorii ;)

Slí na Sláinte to nie „Szli na Slonce” tylko sciezka spacerowa. Irlandzki przypomina skrzyzowanie czeskiego z finskim, oczywiscie tylko wg mojej mongolskiej teorii ;)

Tam na hali, heeeeej!

Tam na hali, heeeeej!

Da sie? Trafi do niedzielnej zupy jak siemasz. Albo na niedzielny spozywczy bazar w Dublinie jako Dzika lub Lesna pieczarka ;)

Da sie? Trafi do niedzielnej zupy jak siemasz. Albo na niedzielny spozywczy bazar w Dublinie jako Dzika lub Lesna pieczarka ;)

Mchy, zielenie, szmer strumyka

Mchy, zielenie, szmer strumyka

Wejscie do nieistniejacego juz gospodarstwa, odkryte przypadkiem. Jak zwykle :)

Wejscie do nieistniejacego juz gospodarstwa, odkryte przypadkiem. Jak zwykle :)

Kino drogi cz2

Kino drogi cz2

W slonecznym cieniu na miekkim kamieniu...   tu piknikowalem

W slonecznym cieniu na miekkim kamieniu… tu piknikowalem

Co skrywa rozwalajaca sie stodola? rozwalajaca sie fiescine

Co skrywa rozwalajaca sie stodola? rozwalajaca sie fiescine

Gory Wicklow ale ktore dokladnie to nie wiem bo  mapa na gorze, ja na dole, to zbyt wiele po tej trasie ;P

Gory Wicklow ale ktore dokladnie to nie wiem bo mapa na gorze, ja na dole, to zbyt wiele po tej trasie ;P

Wygolony w kolczastym buszu wielobok czyli dzis w tym miejscu jest sciernisko....

Wygolony w kolczastym buszu wielobok czyli dzis w tym miejscu jest sciernisko….

To byla istna rzeznia, wyglada sielsko przyjacielsko lecz nie dajcie sie zwiesc, zielona sucz chciala zatrzymac kola ale pokonalem ja na jakims maksymalnym tetnie starajac sie przy tym zmieniac co jakis czas odglos paszcza bo swist wydychanegoi powietrza stawal sie wnet niemozebnie nudny

To byla istna rzeznia, wyglada sielsko przyjacielsko lecz nie dajcie sie zwiesc, zielona sucz chciala zatrzymac kola ale pokonalem ja na jakims maksymalnym tetnie starajac sie przy tym zmieniac co jakis czas odglos paszcza bo swist wydychanegoi powietrza stawal sie wnet niemozebnie nudny

Kino drogi cz3

Kino drogi cz3

Kino drogi cz4

Kino drogi cz4

Kopiec na gorze bez nazwy. Tak naprawde to nizszy szczyt pasma ktore ma nazwe ale pamietacie. gdzi ejest mapa, no...

Kopiec na gorze bez nazwy. Tak naprawde to nizszy szczyt pasma ktore ma nazwe ale… pamietacie gdzie jest mapa, no…

To jest najciekawszy punkt calego wyjazdu, nie oznaczony na mapie, przypadkiem (tradycyjnie z reszta) znaleziony grob...

To jest najciekawszy punkt calego wyjazdu, nie oznaczony na mapie, przypadkiem (tradycyjnie z reszta) znaleziony grob…

... drwala ktory prawdopodobnie zginal pod tym drzewem wiec tu spoczal i on i drzewo. ktorego od '99 nikt nie usuwa, przestrogopomnik swoisty

… drwala ktory prawdopodobnie zginal pod tym drzewem wiec tu spoczal i on i drzewo. ktorego od 2009 nikt nie usuwa, przestrogopomnik swoisty

Nie jest to prawdziwy grob, krzyz wyznacza miejsce tragedii ale fakt ze oglada sie ostatnie drzewo jakie facet scial w swoim zyciu i trakcie tej pracy zginal…  ja mam gesia skorke…

A to chyba Lug ale moge sie mylic? Moge? No, dziekuje! Przypomnial mi sie Andrzej z Mintajem, Karlos z Ula oraz Irek z ktorym pierwszy raz zdobylismy ten szczyt. Jezeli to jest TEN szczyt ;P

A to chyba Lug ale moge sie mylic? Moge? No, dziekuje! Przypomnial mi sie Andrzej z Mintajem, Karlos z Ula oraz Irek z ktorym pierwszy raz zdobylismy ten szczyt. Jezeli to jest TEN szczyt ;P

Fragment lasu tak cudny ze odstapilem od nazwania go kinem drogi. Cholera, a jednak uzylem tej nazwy.... ;P

Fragment lasu tak cudny ze odstapilem od nazwania go kinem drogi. Cholera, a jednak uzylem tej nazwy…. ;P

Kino drogi cz... stracilem rachube przez ten piekny las!

Kino drogi cz… stracilem rachube przez ten piekny las!

Kino... albo nie, niech bedzie ze to chodzilo o fakt, iz droga tak rzadko uczeszczana jest iz wyrosla na niej trawa. No dobra, o to chodzilo :)

Kino… albo nie, niech bedzie ze to chodzilo o fakt, iz droga tak rzadko uczeszczana jest iz wyrosla na niej trawa. No dobra, o to chodzilo :)

Na tym cmentarzu jak mawia jego pewien staly bywalec (ale jeszcze nie rezydent) rosnie cus co rosnie tylko w dwoch miejscach w Irlandii. Ale ja tego nie znalazlem.

Na tym cmentarzu jak mawia jego pewien staly bywalec (ale jeszcze nie rezydent) rosnie cus co rosnie tylko w dwoch miejscach w Irlandii. Ale ja tego czegos nie znalazlem.

Gdyby Przystanek Alaska krecono na Syberii to tak wygladaloby miasteczko. W mojej wersji rezyserskiej, odlecialem tam po czym wracalem czarna noca uzbrojony w mnostwo swiatelek i odblaskow a zimno bylo tak bardzo ze az padl gps zwany tutaj satnav'em

Gdyby Przystanek Alaska krecono na Syberii to tak wygladaloby miasteczko. W mojej wersji rezyserskiej, odlecialem tam po czym wracalem czarna noca uzbrojony w mnostwo swiatelek i odblaskow a zimno bylo tak bardzo ze az padl gps zwany tutaj satnav’em

Are you German? Zaczynam sie gubic w domniemywaniu przyczyn, dla ktorych slysze to pytanie kilka razy na kazdym wypadzie. Moze moj inglisz jest tak angielski jak u Arnolda Szwajcenegera? Moze przez niebieskie oczeta mam ryj podobny do germanskiego najezdzcy? Moze jestem wysoki jak Anna German? A moze lokalsi slysza akcent wschodnioeuropejski (lecz nie rosyjski ani z pribaltiki) i probuja zgadnac: no bo jaki my tam kraj w tej Europie wschodniej znamy….  yyy…  europa wschodnia, zelazna kurtyna, mur berlinski, mam! ARE YOU GERMAN? :)

Powrot. Brak cieczy spozywczych, spadajaca temperatura i nadchodzacy zmierzch zmusily mnie do porzucenia szlaku i udania sie do pobliskiej wsi gdzie dalem sie skusic zapachom cieplej szamy. Takeaway czyli szybki bufet na wynos okazal sie byc slaby ale w koncu sam chcialem, wiedzialem przeciez, ze jedzenie w przydroznych budach jest jak loteria – niby ktos gdzies cos trafil ale ja jak na razie jestem zawsze w plecy ;P

Dwudziestodziewieciocalowosc. Wada duzych kol jest wymagana, zwlaszcza przy podjazdach, wieksza sila naciskania na pedaly. Lecz na tychze samych podjazdach wlasnie to rozmiar kol czasem bywa jednoczesnie i plusem – dzis na stromej lace (tak bardzo, ze musialem patrzec nie dalej niz 7-10 m zeby nie wymieknac) podjezdzalem na granicy przyczepnosci i jestem przekonany, ze na 26″ kilkakrotnie obrocilbym kapciem, stracil ped, rownowage a ponowny start w pol gorki, wiadomo, jest irytujacy.

Written by brulionman

6, Październik, 2013 at 5:38 am

%d blogerów lubi to: