Brulionman

o fazach ksiezyca, ruchach tektonicznych plyt w Ameryce Lacinskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w ksztalcie wielkiej pochwy przy glownym skrzyzowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonie, o ukladach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o petli histerezy – nie jest to blog. / trying-to-be bilingual (English) blog

Archive for Luty 2009

Pacman

4 Komentarze

Przemierzamy z Ula ulice Dublina na fotoszwedaczu niczym Pacman. Tedy jeszcze nie szlismy? Wiec chodzmy!

/ Walking the streets of Dublin with Ula we’re like Pacman. Haven’t walk this street yet? So, let’s go!

Kanal Le Mysz

Kanal Le Mysz

Reklamy

granat reczny wyciskany / spiciest mustard I ever tried

9 Komentarzy

Rozne sa strony mieszkania ze stonkami / z Estonkami ;) jedna z nich to poznanie kuchni tego ludu Polnocy, oto moje odkrycie ktore rozpala mi serce radoscia a gardlo pikantnoscia. Jest to najostrzejsza musztarda jaka kiedykolwiek jadlem, Dijon sie kryje, Rosyjska z kamisa tez, nawet English mustard nie zapala takiej petadry w nos i jezyk jak ten estonski granat. Intensywnemu pieczeniu w ustach towarzyszy uderzenie nosem w chrzanowa sciane przy 100km/h. Wyspiarska emigracja moze prosic znajomych z krajow Pribaltiki by przywiezli choc tubke bo w ruskich sklepach tego nie znaja. W Polsce pewnie tez niedostepna ale moze sie trafi jakis szwagra zony brat rodzony co przemierza ziemie ludzi o tym fikusnym jezyku i troche tej sraczki Lucyfera przywiezc zechce. Subiektywnie to najlepsza z ostrych musztarda na jaka trafilem – nie jest kwasna jak dijonska ani przesolona jak angielska, po prostu taka jak byc powinna. Oczywiscie pomijajac smakowe przyzwyczajenia do delikatesowej ze Spolemu :)

wscieklizna w tubce / spiciest mustard

head isu (eesti: bon appétit!)

Motylem bylem i nie utylem / just a quick butterfly

leave a comment »

Ciepla szama w kwardans – grubo uciety stek z chudej cielecinki. Stek nacina sie na pol z grubosci jakby chcac zrobic z niego dwa ciensze lecz zostawia sie nieprzeciety fragment z jednej strony by mozna bylo otworzyc go niczym ksiazke co daje symetryczny ksztalt o nieregularnej linii brzegowej a poniewaz miesko to ma kolor rozowo-czerowny wiec dla prewencji przedinnymi skojarzeniami nazwano je motylkiem :)

W wielki skrocie: mieso smazymy, grilujemy pieczarki, przyprazamy ciabate (w tosterze lub na patelaszce), kazdy smazy jak lubi stad tylko szkic a nie przepis, chce jednak wspomniec iz ZAPACH cieleciny smazonej na wsciekle goracej patelni na oliwie i posiekanym rozmarynie to cos niesamowitego. Podawac z ostra musztarda, mozliwie kwaskowa np. dijonska, kropiac cytryna i posypujac wybrana przez siebie „trawa”. Tu efekt koncowy, slinka mi ciekla wiec zdjecie jest jakie jest:

motylek / butterfly

motylek / butterfly

Mila pani / some nice lady

2 Komentarze

ulica

Grafton Street, Dublin

Written by brulionman

23, Luty, 2009 at 8:25 pm

Najwyzszy autobus swiata / tallest bus in the world

with one comment

15 pieterowy autobus / 15 storey bus

15 pieterowy autobus / 15 storey bus

Oaza wsrod betonowej pustyni / an oasis among the concrete desert

3 Komentarze

drzewowbloku

drzewo otoczone blokiem / a tree surrounded by block

Kiedys budynek otoczony drzewami, dzis drzewo otoczone budynkiem, dla mnie to abstrakcja jak „swiat za 100 lat” a tu czas leci, za rok Zajka planowal wakacje na Marsie i moze gdyby „ludzie w tonacji mol” sprzedali sie lepiej – pewnie dopialby swego.

Tymczasem zmeczeni nowosciami ludzie wrocili do korzeni i tlumnie wala na wystawe pokazujaca nas samych tyle ze bez skory – the bodies, wszystko z bliska: miesnie, sciegna, mozg i gwozdz programu – pluca: palacza i zdrowe a miedzy nimi przezroczysta urna z porzuconymi pod wplywem chwili szlugami. Embriony w roznych stadiach, marska watroba, przekroje przez cialo wzdluz i w poprzek jakby poszatkowane gigantyczna jajcarnia ;) Czarni ninja-gestapowcy filuja zeby ktos przypadkiem zdjecia nie zrobil bo by sie katalog z wystawy gorzej sprzedawal lub wcale.

Wczoraj skosztowalem oleju wasabi ktorego zdradziecka natura nie daje znac o sobie gdy probuje sie go samego. Polej nim jednak gorace danie i sprobuj a zarobisz plombe w nos ktora zabrala mi oddech na kilkanascie sekund a w wiekszym stezeniu lub przy astmie moglaby znokautowac. Ciekawe ze nie piecze prawie wcale ale dusi jak najostrzejszy chrzan. Chyba jest to ten przypadek gdy wskaznik w skali Scoville’a jest niski a wrazenie jest jakbys przyjal celny argument od Salety. Oczywiscie wszystko zalezy od ilosci oleju. PS. brak objawow syndromu piekacego guzika :>

Rajd pieszy Blizyn – Zalezianka

5 Komentarzy

To byl chyba pierwszy urlop w Polsce, AD 2007. Poprzedni wieczor skonczyl sie nad ranem polowaniem przy uzyciu dziszoka na przebiegajacego nam droge kota. Rzut niecelny, kot zwial a zegarek przepadl w chaszczach nafaszerowanych potluczonymi tulipanami za pogotowiem. Nie majac od jakiegos czasu mojej cegly odpuscilem dalsze polowanie i jakos udalo sie obrac azymut na statoilowego hotdoga by pozwolic sie przespac zwlokom co-nieco.

Spalem ze cztery godziny az do budzika i przypomnienia w komorasie – jestem umowiony z chlopakami na rajd, minuta osiem i smierdzialem juz w dylizansie „21”. Na dworcu busowym spotkalem Johnego i Niedzwiedzia a Szalas chyba czekal na nas w miescie slynacym dawniej z Polifarbu. W Blizynie, bo o nim mowa, majac wciaz rozrzedzona krew i myslenie, udalem sie „na dwojeczke” do najblizszego budynku ktorym okazal sie bank spoldzielczy. Pani kierownik cokolwiek przerazona jednak uzyczyla mi swego przybytku dobrej nadzieji do zwodowania kackupy a poniewaz ja to i dziekuje i wode spuszcze i ogolnie grzeczny jestem to obylo sie bez zgrzytow.

Ruszylismy. Na wstepie Johny mnie wystraszyl ze jesli mnie utnie osa to on bedzie mi robil tracheotomie gdyz mam smiertelna alergie na osy, pszczoly, baki, trzmiele, szerszenie etc. i po ukaszeniu moge przezyc 30 minut bez pomocy lekarskiej ale jak pani doktor mnie oswiecila – prosze sie nie zdziwic jesli udusi sie pan po zaledwie dziesieciu. Taka wiec tracheotomia przy naprawde szczesliwym zbiegu okolicznosci w srodku lasu, uratuje mi zycie lub przynajmniej przedluzy :)

Opuscilismy zabudowania, minelismy cmentarz i udalismy sie na Poludnie szlakiem, zaraz sprawdze na mapie jakim…  szlag ja trafil, wkazmacrazie, bazujac na wikipedii – zaczelismy zielonym szlakiem Blizyn – Zagnansk, jednak na rozstajach drog pod Szalasem Marcin poszedl do domu a my wbilismy sie na szlak czerwony Diabla Gora – Laczna. Cos mi sie nie widzi ta wikipedia bo ktorys ze szlakow pamietam jako czarny ale nie moge tego zweryfikowac gdyz PTTK Kielce na swej stronie zamiescilo tylko szlaki ktorymi samo sie opiekuje zamiast wszystkich jakie sa w regionie.

Wstyd przyznac ale pierwszy raz zaliczylem Piekielna Brame w rezerwacje Dalejowskim:

zdobywcy swiata

zdobywcy swiata - fot. Szalasowy samowyzwalacz

Szlak to multiopcja: obcujesz z przyroda, resetujesz sie z miejskiego szumu i tempa, uzywasz wiekszej pojemnosci pluc, wedrujesz z przyjaciolmi, rozmawiasz zarowno na tematy malo-wazne jak i egzystencjonalne, gdzies w polowie trzezwiejesz po wypoceniu toksyn (sorry Winetou ale jako dwunoga gorzelnia idziesz ostatni). Pierwszy raz wtedy dalem sie przekonac ze czasem klamstwo jest niezbedne dla higieny psychicznej w zwiazku mezczyzny z kobieta ale przemyslalem to pozniej i odszczekacie to na nastepnym rajdzie kolego M. :)

Po drodze oczywiscie pogawedzilismy sobie z napotykanymi lesniczymi, ktorzy w swej pracy poruszaja sie po lesie m.in. Wiejskim Sprzetem Kaskaderskim ubranym zaledwie w kostke na tylnym kapciu. Oldschoolowa Zemsta Swidnika daje rade w lesie a jak legenda ludowa o wuesce niesie – na jedynce pojedzie nawet w poprzek ziemniaczanego pola. Z czasow gdy sam jezdzilem na takim motorze zostalo w sieci jedno zdjecie (autorstwa A. Ziemkiewicza) bo dzis ta okolica zarosla totalnie. Moze ze wzgledu na to co mam w duszy, trzeba bylo zostac lesnikiem by laczyc przyjemne z pozytecznym? Wracajac do opowiesci podrozniczej mej – natrafilismy jeszcze na jakas grupa rowerzystow a dalej na pechowca, ktory zakopal sie w lesie ciezarowka pelna dluzyc czy jak tam sie zowia sciete drzewa. Z lasu wyszlismy kolo lesniczowki w poblizu wsi Zalezianka i Wystepa, stad aswaltem w strone Belna by w oczekiwaniu na pijana nyske do Kielc przeniesc sie na trwake za sklepem konsumujac pokarm, ktory dal nam Pan. Wlasciwie to nie dal a sprzedal i nie Pan a Pani :>

Zero zdjec bo nie chcialem dzwigac niczego procz muszynianki. Szlak latwy, na jednym odcinku w mlodym lesie bukowym, ciezko znalezc szlak. Za to od skrzyzowania szlakow pod Szalasem szlak w strone Lecznej jest zdecydowanie nudny jako ze biegnie piaszczysta lesna droga, moze w strone Jasiow/Janaszow/Samsonow jest lepiej a moze trzeba sie wbic na Jana w las i przedzierac z kompasem. Zla trasa na rower – duzo galezi a pozniej piachu tak grzazkiego ze nawet na kapciach 2.3″ czlowiek sie wpieni.

Czuwaj! ;)

%d blogerów lubi to: