Brulionman

o fazach ksiezyca, ruchach tektonicznych plyt w Ameryce Lacinskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w ksztalcie wielkiej pochwy przy glownym skrzyzowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonie, o ukladach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o petli histerezy – nie jest to blog. / trying-to-be bilingual (English) blog

Archive for Wrzesień 2011

Stopień Celsjusza °C – symbol jednostki (znak)

51 komentarzy

Tytuł taki bo zawsze jak potrzebuję wstawić znak „°” do stopni Celsjusza albo 360° to nie ma go w necie pod ręką, no to teraz już jest :)

Rowerem nocą po Świętokrzyskiem.

pisanie światłem

lądowanie UFO pod Kielcami

Spontaniczna krótka piłka: jedziemy na rower gdzieś na podkieleckie wichury, będzie zimno i ciemno więc się przygotujcie. Szarlatani od pogody nie kłamali: obiecali 6-8 ° i tyle było, nie licząc przejazdow nad rzeczkami gdzie temperatura jeszcze bardziej spadała. Przez to zimno, ciemności i przede wszystkim gabaryty aparatu, siedział on całą pedałowaną podróż schowany wychylając się z plecora jeno na postojach więc większość zdjęć jest…   strażacka ;P Takie pokręcenie przed snem jest bardzo przyjemne, GORĄCO polecam, szczególnie w zimne noce :)

dziewczyny pod hotelem "Piaski" w Kielcach. Fot. Tadzik

zerwany most nad E7

dwóch inteligentów osaczonych przez stado krawężników

przejazd za porami (po kukurydzianej szamce w kopalni)

sklep nocny Zagnańsk

sklep nocny Zagnańsk, pytaliśmy panią o Tadzika bo spostrzegliśmy że zaginął przy obwodnicy lecz ni widu ni słychu

Samsonów - jak zasłonić wielki piec hutniczy

aż tu szukaliśmy Tadzika

Tumlin

Tumlin, odjechał już ostatni dyliżans (nieświadomi że Tadzik cały czas dzielnie siedzi w foteliku)

jeszcze troche i byłoby "małe ą" ;)

gdzie może być Tadzik? - może na placu zabaw? - tak, jedźmy tam!

Wbrew podejrzeniom żon kolegów, w tym wyjeżdzie nie chodziło o picie wódki ani o włóczenie się nocą po kielecczyźnie, naszym celem nie było również ognisko w kamieniołomie ani dziewczęta stojące przy trasie w Barczy (naprawdę!) ani nawet sama przyjemność z jazdy rowerem. Tak naprawdę umówiliśmy się, że idziemy razem na plac zabaw i powyższe zdjęcie zdradza prawdziwy powód naszej nocnej nieobecności w domach. Wydało się! Na przyszłość wiecie już że możecie śmiało puścić ze mną swych mężów bo bezbronni w swej niewinności chcemy się tylko pobawić w piaskownicy i na karuzeli ;P

Tadzik się znalazł (pierwszy z lewej) i to jest szczęśliwe hepient czyli Qniec

Zrobiliśmy milion kilometrów, spaliliśmy 1093 kilokalorie i parę papierosów (Magda, Ty palisz?!!!), temperatura w Samsonowie spadła do 3 °C, odbyło się to w czasie 5 godz 59 min 61sek (około), imieniny Zenobiusza i Matyldy, kadencji nie podam bo nam Tomek zawyżył kręcąc bez opamiętania tymi swemi nożynami co je szykuje na Beskid, słońce wzeszło o…   …o… ooooo, wzeszłooooo! :)

PS. Tadzik to dzielny facet i choć tym razem został w domu to wierzę (właściwie to się boję tego), że kiedyś do nas dołączy :P Zbieżność imion całkowicie przypadkowa :)

4 urodziny mehehe

4 komentarze

Klubowi stuknął hepibersdej, tradycyjnie na ul. Trumienną podjechał autobus MPK i zgarnął zawartość ludzką na ognicho hej za górami za lasami. Specjalnie na tę okazję zaopatrzony w jednorazówkę fotopstrykającą ustrzeliłem ów iwent aż do momentu gdy rzekomo 24-klatkowy film skończył się na siedemnastej klatce. Podobnie jak moja czarna skrzynka ;) Panie i panowie: 17 mgnień jesieni

This slideshow requires JavaScript.

PS. Przyjrzałem się negatywowi (bo ten aparat to taki za dwa zety, już z filmem w środku, nawet z lampą i baterią) i stweirdzam, że zbyt wiele się spodziewałem po tym aparacie próbując naświetlać „długie czasy” poprzez nieużycie lampy ;P i to jest jedyny powód zniknięcia 7 klatek z filmu – zostały totalnie niedoświetlone, coż, może następny razem pojedziemy innym gazem…

Dzięki wszystkim odpowiedzialnym za ten balet!

Kombo 2 – Nida w gajerze i nocny offroad Chańcza

13 komentarzy

K jak Krzesiek czyli w garniaku po Nidzie

Kolejne małe marzenie: spłynąć kajakiem w garniturze, elegancko, najlepiej z piękną nimfą na przedzie, ubraną w zwiewną suknię i aligancki kapelusz. Ta druga część się nie udała bo popłynąlem „jedynką”, wprost z wesela Rudej i Grizzliego. Kilka fot z mojej podtopionej jednorazówki oraz parę zdjęć od partnerki dalszej części tego spływu – „Agnieszko, odbierz”.

[edytowano: nie wiem jak wordpress samodzielnie to zrobił ale podmienił kilka zdjęć ze spływu na zdjęcia z 4 urodzin Mehehel, fizyczna zamiana plików, kosmos! :( ]

w drodze do pinczowa

zlot facetow ktorzy z motocykla schodza tylko jesc, tylko! :)

Aga i Grzes

pierwsza wywrotka, nurkowanie po okulary i desant na pizzę z ogniska z ludźmi z naszego spływu

Betko wyluzowany jak kwiat lotosu na tafli jeziora – synergia z przyrodą absolutna :)

Agnieszko, odbierz

ten pan próbował nas prześcignąć żeby sprawdzić jak mu rośnie w siłę frank szwajcarski ;P

motur w Chrobrzu

koniec spływu, czas dogonić grupę Tomasso na nocnym pieszym rajdzie, to był megamaraton w sumie. fot. Betko (ten efekt po prawej to wynik zaschnięcia zamoczonego filmu na rolce i późniejszego zerwania emulsji w tym miejscu)

a tu strzały Kapitana dwuosobowego kajaka:

boso ale w ostrogach, skcja dywersyjna „płyńcie, płyńcie, ja się przytrzymam” ‚P

po wywrotce i nurkowaniu, najważniejsze że znalazłem okulary na dnie i że telefon okazał się wodoodporny

o 9 rano w niedzielę udało się kupić tylko taką kiełbasę w Pińczowie ;P poza brakiem kiełbasy byłem dobrze przygotowany – w kieszeni marynarki mialem korę brzozy i…  zapasowe guziki do gajera :) Była też pęknięta kaszanka, kiełbasiwo i koleżanka z mydłem i ręcznikiem kąpielowym dla weselnika pachnącego fiołkami :)))

dobrzy ludzie (wszyscy tu są dobrzy ale chodzi akurat o tych spływających kupą kajakow) poczęstowali nas winem o smaku kawowej księżycówki :))

nieudana próba abordażu

To był nieco szalony i może zbyt szybki ale bardzo miły spływ w dobrej kompanii, dzięki wszystkiem!

Orkiestra z Chańczy: dwóch napiera, nikt nie tańczy

Planowaliśmy z Dżonym i chłopakami powtorzyć wypad rowerowy w „jurajskim stylu” ale na Beskid Niski. Ale, że tak to ujmę delikatnie, „pozmieniało się” a i tegoroczny październik jawi się jako czas, który nie rozpieści ciepłem więc na spontanie wsiedliśmy z Betkiem w jego kombilimo i pomknęliśmy do Chańczy. Miało nas być czterech ale zupa za słona itp i było tych dwóch, co chcieli jechać naprawdę. I było naprawdę gites! Być w Rakowie i nie zajrzeć nad jezioro to jak być w Berlinie i nie widzieć papieża – my właśnie tak zrobiliśmy. Gdy dojeżdżaliśmy właśnie do wytczonego przez Griegorija celu, OSP zbierało ludzi na akcję gaśniczą. Znaleźliśmy spokojne miejsce, wydobyliśmy rowery z paszczy forda, zabiliśmy 1173 komary i ruszliśmy w las. Plan był żeby „pobrykać za dnia i ewentualnie deczko w nocy”, w praniu proporcje okazały się odwrotne :)

Na pocieszenie dla tych co lubią śmierdzieć w domu przed telewizorem: było gorąco, pózniej zimno, były komary, zgubiliśmy okulary, parzyły pokrzywy, było błoto, kopny piach i przeprawa przez trzęsawisko, nie miałem jak zabrać znalezionego prawdziwka no i to najlepsze: w gpsa wgrane mieliśmy mapy z lat 80′ a przez 30 lat ten cholerny las wziął i zarósł – niektórych dróg nie ma, miejsce przebiegu wąskotorówki też niełatwo znależć…  same kłody pod koła…

…ale chyba właśnie stawienie czoła rozmaitym trudnościom jest takie fajne w wypadach tego typu. Zaraz wrzucę foty to jeszcze pod nimi może coś dopiszę ale powiem dwie rzeczy: wypad zajebioza a dla mego towarzysza za zdolności kolarskie – SZACUKEN! :))

MTB Chańcza 2011

startujemy przeciwpożarówką

zdjęcia za widna

kopny piach – [ Nie Lubię tego

wyjazd zrelaksowany czyli bez parcia na rekord czasowy czy km, co rusz przystanek alaska i pstryk!

pełen wypas!!!

pięknie tam

Grześ klęka przed najszczęśliwszym koniem w województwie – poznacie go po żółtych okularach ;P

wata… yyy… chata wuja toma ;P

takie słodzizny mijaliśmy dość często na początku mimo że był to środek sami wiecie czego ;P

koniec dnia na przesiece z pojedyńczymi sosnami wyglądającymi jak palmy

jakieś cuś, co Krześko rozpoznał był, że zna to z Panoramio

gdzieś tutEj Pan Staszek samochód pohandlował :))

krótki spodeń to nienajlepszy plan na pokrzywy po pas

w lesie trzeba oddychać ostrożnie, najlepiej filtrując powietrze przez zęby lub język, inaczej można połknąć np. takiego przyjemniaczka

pokrzywy za nami, zapadający się brzeg bajora też, tera będzie już tylko lepiej!

eeej, paaaa! poka, poka! łaaaa! [rzeźnia quality ;P

ostatni dyliżans stąd

statywem naczęściej była gleba

Grzesiek tłumaczy miłej pani ze sklepu w Bogorii jak to możłiwe że przyjechaliśmy lasem nie znając go

czipsy, snikersy i chałka z chmielem – prawdziwe sportowe odżywianie anie jakieś tam KHROWY! ;P

i tyle go widziałem ;)

na pewnej przełęczy leżeliśĶy oglądając spadające resztki z roju Perseusza i słuchając jak milkną świerszcze gdy nadjeżdża automobil.

jedna z 1045 mijanych kapliczek

godzina pią! minut trzydzie! kiedy pobuuuudka zaaagrałaaaaaaaa!!!

sporo nas ominęlo wizualnie, jechaliśmy grzbietem widząc zaledwie lampy przekaźnika na Łysej Górze (niewidoczny na zdjęciu)

Kontroler poprawności i jakości trasy uchwycony przy pracy. Tak na serio bez gpsa byłoby znacznie trudniej.

Niedźwiedziom wstęp wzbroniony! …tylko czy niedźwiedzie to rozumieją? Czy konie mnie słyszą?

zaczęlo się – błoto max

tego tu artefakta jednego borowikiem zwanego zdaje się, znalazłem na środku drogi. uznawszy to za znak pogasiliśmy lampy wsje i po ciemku wsłuchiwaliśmy się w odgłosy oataczającego nas boru. Powiem tylko tyle że z zamkniętymi oczami macie 1000x jaśniej niż my tam wtedy z otwartymi, ostro było! :)

Do naszej bazy dotarliśmy o 2, na spotkanie nam wyszedł sam żubr :)

ljetam my addychali w ljesu, pieli piesni u kastra…

krajobraz po bitwie czyli poranek

tak właśnie tam było: PIĘKNIE!

rzut oka z samochodu (i mój imieninowy prezent w pierwszym planie)

widok o poranku, perspektywa śpiocha

Nad snem mego najlepszego kompana czuwały gruboude czarodziejki ale nie były z Disneja a raczej z Redtjuba ;P

śniadanie na pługu

poranek pod dębami, jako element składowy wypadu ktory szacuję na prajsles…

mimo spadających co chwila żołędzi kogutek przyszedł na sępa

Barry też zajrzał, dostał szame bo w nocy za późno się przykumał

zeszło powietrze, był chłop a zostały tylko kalesony ;)

spakowani

To był kawał pysznej gęsi okraszonej bardzo ciekawymi dialogami. Takie dobre żarcie serwuje pan Staszek w Rakowie – spytasz o „gęsie pipki”, trafisz bez pudła. A „po co łyżka, po co łyżka” – DO SOSU, prawdziwego gęsiego sosu!!! Polecam!

Mawia się „podróże kształcą”, dziś i ja, mądrzejszy o 115 komarzych ukąszeń powiem Wam: nie wybierajcie nanocleg miejsca zacienionego, wilgotnego i otoczonego krzewami, pokrzywami i stertami suchych gałęzi bo o poranku bez moskitiery kwiczeć będziecie jak młode warchlaki. Ponadto, dobrze jest na noc położyć okulary w bezpiecznym miejscu by ich nie zgnieść lecz włożenie za rączkę pod sufitem nie ułatwia porannej ich lokalizacji. Zaś z cyklu „rzeczy niepotrzebne w moim plecaku” przedstawiam dętkę rowerową do której nie wziąłem pompki, szczęscie nasze że obyło się baz kapcia.

Nocna jazda jest bardzo niezwykła, zarówno przez wsie jak i lasem, ważne by się odpowiednio ubrać i mieć dobre oświetlenie – u mnie lampa na kierownicy uzupełniana czołówką zupełnie zdały egzamin: pierwsza rysuje wysokie cienie dzięki którym widzimy 3D a druga wypełnia ciemne nisze przy manewrowaniu kierą. O górce lub zjeździe dowiadujemy się często nie z oczu lecz z nóg lub z tętna. Często nie widzi się przewodów elektrycznych lub ciekawych budowli jak choćby fartem zauwżona wieża przed Bogorią. Cóż więcej mogę rzec: było super, chcę jeszcze!

Jak Betko obrobi swoje fotografije to je TUTEJ podlinkuję :))

PS. w czasie gdy z Betkiem urzędowaliśmy w lesie Darek z żoną wystartowali w „koneckiej setce”, Iza doszła do 71 lub 76km a Darek walnąl całą stówkę, gratulacje!

MSPO Targi Kielce 2011

4 komentarze

Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego / International Defence Industry Exhibition

Panoramy / Panoramic pictures

MSPO panorama hala E

Panorama Cenzin

Panorama Bumar

MSPO 2010 – zdjęcia / pictures vol. 1

MSPO 2010 – zdjęcia / pictures vol. 2

Lufa / Barrel

%d bloggers like this: