Brulionman

o fazach ksiezyca, ruchach tektonicznych plyt w Ameryce Lacinskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w ksztalcie wielkiej pochwy przy glownym skrzyzowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonie, o ukladach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o petli histerezy – nie jest to blog. / trying-to-be bilingual (English) blog

Posts Tagged ‘English

Nowy row€r / New bik€

20 Komentarzy

Na Zielonej Wyspie działa program „Bike to work” mający zachęcić ludzi do poruszania się rowerem zamiast samochodem, poza tym zdrowy i utrzymany w dobrej kondycji niewolnik to najlepszy pracownik ;) Jak to działa? Niesłychanie skutecznie a to za sprawą swoich zalet:

  • rower ogranicza wyłącznie kwota €1000, typ, marka i model to nasza sprawa – jest więc w czym wybierać a gdyby to było mało, można dogadać się w sklepie, wybrać droższy model a różnicę powyżej tysiaka dopłacić samemu; popularne jest też wzięcie więcej niż jednego roweru np. 500+500 czy 400 + 2 x 300 itp. co pozwala zrobić komuś prezent lub wyposażyć bliskich w sprzęt do przejażdżek,
  • prosta procedura do załatwienia w (o ile księgowa nie przechodzi okresu) jeden dzień – po wybraniu modelu bierze się nań fakturę, która podaje się księgowej a w zamian pobiera czek, z tym wracamy do sklepu i cieszymy się jeżdżąc nowym rowerkiem,
  • to się podwójnie opłaca – kwota zakupu rozkładana jest na 52 nieoprocentowane (!) tygodniowe raty, które spłaca się z pensji brutto (!) czyli zakładając że płacimy 20% podatku właśnie o tyle mniej zapłacimy z pieniędzy które otrzymalibyśmy „na rękę”, 14-19 jurków zabrane z tygodniówki jest całkiem nieodczuwalne.
Cube Acid 2013

Koza nowa ma / May I introduce…

Aha! Nie powołano specjalnego Ministerstwa z zastępem urzędników w każdym powiecie węszących ile rowerów kupiliśmy, czy są tyle warte co na fakturze ani czy mieszkamy odpowiednio daleko od pracy by mieć prawo skorzystać z programu :)

Ponieważ moje kozy zostały w Polsce, jedyna chrześnica ma już bardzo fajny rower a taką okazję zmarnować byłoby dowodem upośledzenia społecznego – poszedłem po nowy rower. Se kupię se – pomyślałek. Wszedłem niestety do części sklepu, która nazywa się ELITA, zobaczyłem przepiękne maszyny (i w wyobraźni siebie na nich) ale pracownicy nie chcieli obniżyć ceny o jedno zero żebym się ledwo zmieścił w tysiącu więc przeszedłem do działu dla śmiertelników ;)

Całe życie wybór roweru dla mnie polegał na tym, by kupić coś co wytrzyma moje pomysły. Do 14 roku życia żaden nie wytrzymał włącznie z bmx’em, więc jeżdżąc dziś bardziej zachowawczo niż kiedyś i mając fajną kozę w Kielcach (którą właśnie skończyłem spłacać a ona tam stoi i się kurzy czekając niecierpliwie na mnie), pomyślałem, ze może to jest czas by kupić szosówkę…

Miałem kiedyś pół-kolarkę lecz słabo znosiła jazdę po krawężnikach, skoki ze schodów i podkieleckie przełaje, a mimo to, wiedziony odkrytym urokiem jaki niesie błąkanie się po różnych zadupiach i ich eksploracja, przymierzyłem się do typowej kolarki. Baran, przerzutki w łopatkach będących jednocześnie hamulcami, bardzo ale to bardzo mały prześwit, oponki grubości linek hamulcowych ;) tylko dwa blaty z przodu i tylko jeden euro poniżej dopuszczalnej ceny – pracownik sklepu dopasował wys. siodełka do moich gabarytów i rzucił: „przejedź się” – yyy…  Powiem krótko, byłem w szoku – sprzedawca widział mnie po raz pierwszy, nie chciał kaucji, chwilowego zastawu z karty kredytowej ani mojego pokemona na kat B. i zachęcał mnie bym przejechał się nowym rowerem wartym €999. Aha, NIE PO SKLEPIE ani nie przed nim, tylko podpowiedział, że jak na pobliskim rondzie skręcę na wschód to będę mijał spokojne osiedla na których mogę sobie pojeździć. W Polsce na rondzie czekałaby na mnie ekipa „ukrytej kamery” ale nie tu. Tu się ufa klientowi i nie traktuje go domyślnie jak złodzieja – dla porównania w Polsce nie mogłem przymierzanym rowerem wyjechać ze sklepu (2,5 x 9 m) choć chciałem pod zastaw oddać spora sumę i dow. os., to się nazywa „frontem do Klienta!”

Kolarka była twarda, pedały zbyt blisko podłoża, hamulce zamienione po brytyjsku no i czułem się koszmarnie uwiązany do asfaltu. Wróciłem do sklepu po 15 min obawiając się aresztowania a zamiast tego uśmiechnięty sprzedawca spytał jak mi się jeździło. Po wysłuchaniu mojego jęczenia zaproponował tzw. hybrydę czyli treking na slickach, było lepiej ale nadal kapcie były zbyt wąskie by opuszczać czarne nawierzchnie. Znalazł mi model, który w zasadzie odpowiadał moim potrzebom poza tym, że miał fatalne hamulce. I tak, po dwóch godzinach i wystawieniu cierpliwości sprzedawcy na ciężką próbę, spytałem „o tamtego” i po przejażdżce wiedziałem, że mam to coś w duszy, co zmusza mnie do zjechania z asfaltu gdy tylko jakaś droga wyda się ciekawa, nie da się oszukać siebie i być kimś innym, nadal jestem niesfornym chłopcem, który musi mieć mocny rower bo życie jest zbyt ciekawe by mamrotać „kiedyś tu wrócę z innym rowerem”.

I tak kupiłem swoja obecną kozę. Cube Acid. Facet, który projektował jej kolory (to nie mogła być kobieta, chyba, ze niewidoma) przyszedł pewnego piątku do pracy i zagadnięty przez szefa przypomniał sobie, że propozycje designu miał przedstawić 3 miesiące temu a za 2 godziny jedzie z kolegami na ryby, otworzył więc szybko gotowy szablon z domyślnie ustawionym ciemnoszarym kolorem ramy i właśnie zaczął zmieniać kolor w zaakcentowanych miejscach, gdy zadzwoniła żona, więc znudzony jej nie niosącym żadnych istotnych treści monologiem, potakiwał i kręcił sobie suwaczkiem nasycenia koloru – małżowina ślubna musiała ostro nadawać przez słuchawkę co znalazło odzwierciedlenie w ostatnim kolorze (odblaskowy pomarańcz zmieszany z wściekłym różem i laserkowym czerwonym) jaki niechcący zapisał się wskutek trzaśnięcia telefonem w klawiaturę komputera. Później, odwołując się do innych czynności seksualnych przekonał szef,a że to co mu niechcący wysłał mailem to nowa, odważna linia która wyzwoli dumę właścicieli i strach w sercach konkurencji…  przypuszczam, ze tak właśnie było :D Poprosiłem jeszcze tylko o zamontowanie pedałów w tym samym kolorze, jak obciach to na całego! Ale jego wygląd ginie zasłonięty szerokim uśmiechem gdy tylko ruszam w trasę. Opony pozwalają toczyć się cicho i lekko po asfalcie a jednocześnie genialnie radzą sobie w terenie o ile nie ma tam luźnego piasku.

A teraz zdjęcia z pierwszych wypadów, w zasadzie zacząłem ostro bo 2 godziny po opuszczeniu sklepu już zgubiłem się w lesie, wpadłem w pokrzywy, oddałem znalezionego ajfona, rozmawiałem z autochtonami i czułem, ze żyję. Nigdy tyle czasu i słów nie poświęciłem onanizmowi sprzętowemu, wkrótce powrzucam relacje z wypadów i będzie to o niebo więcej mówić o tym czym ten rower stał się dla mnie niż to całe pałowanie się parametrami.

Tu jeszcze golasek, tylko linkę ma / Almost naked like from the store

Tu jeszcze golasek, tylko linkę ma / Almost naked like from the store

Tu myślałem ze wypluję płuca, upał, muchy i stromizna z kamsztorami i luźnymi gałęziami / In the background is my nearest target, hopefully I'll get there soon :)

Tu myślałem ze wypluję płuca, upał, muchy i stromizna z kamsztorami i luźnymi gałęziami / In the background is my nearest target, hopefully I’ll get there soon :)

Za nisko, musiałem się wycofać / During unsuccessfull attempt to reach the peak, just too low branches

Za nisko, musiałem się wycofać / During unsuccessfull attempt to reach the peak, just too low branches

Zakaz wstępu / No access ;)

Zakaz wstępu / No access ;)

Z punktu widzenia goniacych mnie gzów / Horsefly's point of view

Z punktu widzenia goniacych mnie gzów / Horsefly’s point of view

Na podjeździe zablokowany amor przekazuje cały nacisk stóp na ruch w przód, eliminuje uginanie się a odczuwa sie to nie tyle sztywnością co cięższym (ale i efektywniejszym) kręceniem / ascending, front fork lock helps you not only on uphills, it makes driving much more stable on loosy peebles or wet meadow

Na podjeździe zablokowany amor przekazuje cały nacisk stóp na ruch w przód, eliminuje uginanie się a odczuwa sie to nie tyle sztywnością co cięższym (ale i efektywniejszym) kręceniem / Still ascending, front fork lock helps your efficiency not only on uphills, it makes driving much more stable on loosy peebles or wet meadows

Wreszcie na grzbiecie! / Exhausted at top of Annagh Hill

Wreszcie na grzbiecie! / Exhausted at top of Annagh Hill

Tu mi sie jeszcze łydki trzęsły po zjeździe, amor doskonale pracował / Right after downhill, shaking legs, smile around the head ;)

Tu mi sie jeszcze łydki trzęsły po zjeździe, amor doskonale pracował / Right after downhill, shaking legs, smile around the head ;)

Sam w to nie wierzę lecz zjechałem po takim właśnie karczunku, 29" to jest to! / Can you belive that I drove over that mess?!

Sam w to nie wierzę lecz zjechałem po takim właśnie karczunku, 29″ to jest to! / Can you belive that I drove over that mess?!

:)

:)

Zamiast plastikowej osłony która i tak hałasuje - stara dętka: recycling i kilkanaście euro w kieszeni / Instead of spend €15 on plastic cover (which is still making noise) I used recycled old tube - works perfectly!

Zamiast plastikowej osłony która i tak hałasuje – stara dętka: recycling i kilkanaście euro w kieszeni / Instead of spend €15 on plastic cover (which is still making noise) I used recycled old tube – works perfectly!

Idealnie działające hamulce, przerzutki i w zasadzie wszystko spowodowało, że po okresie "kilku" tygodni gdy zgłosiłem sie na obowiązkowy przegląd - nie mieli co poprawiać. Widziałem też tańsze rowery po krótszym czasie użytkowania - różnica jest DUŻA! / on first service check there was nothing to correct :)

Idealnie działające hamulce, przerzutki i w zasadzie wszystko spowodowało, że po okresie „kilku” tygodni gdy zgłosiłem sie na obowiązkowy przegląd – nie mieli co poprawiać. Widziałem też tańsze rowery po krótszym czasie użytkowania – różnica jest DUŻA! / After two months, during first service check there was nothing to correct :)

Minusy: fabryczne kapcie, mimo iż są dość szerokie (2,25″), to na szybkich szutrowych zakrętach powoduja marszczenie kakao, a jak pisałem chłopakom z grupy Rowerowanie i cyckowanie – jeśli opuścimy na moment wąską, krętą ścieżkę w wysokich trawach to kierowca przeładowanego przerażonymi świniami jelcza na magurskich serpentynach będzie o stokroć bardziej zwinny, sterowny i stabilny. W mieście kierownica (70 cm) może być przyszeroka choć ja z tym nie miałem kłopotu.

Dzielny dwukołowy przyjaciel skrywa się pod tymi diskopolowymi kolorami, które miałem nadzieję, że będą odstraszać amatorów cudzej własności ale usłyszałem kilkakrotnie spotykanych szkodników „nojs bojk” czyli jest grupa docelowa której podoba się to, tfu, wzornictwo ;)

/ Behind this cocky colours it’s reliable friend ready for any adventure, downhill, tarmac speeding up to 70 km/h or just city lazy cycling.

NZRP Zagnańsk – Suchedniów / Winter overnight walking

32 Komentarze

Perpetum mobile: atrakcyjne pomysły rodzą się po realizacji swych poprzedników: po rajdzie z pochodniami padł pomysł na śnieżne rowery, po rowerach na nocleg w namiocie, po nim na bardziej przemyślaną powtórkę noclegu wzbogaconą o rajd. No i poszliśmy: 20 km ośnieżonym lasem a na koniec nocleg w temperaturze 0°C

Jak było? Bardzo pozytywnie: bo jednorazowy termos miał idealną pojemność 0.7l, bo na trasie zastaliśmy gotowe ogniska z naszykowanym drewnem, bo leśniczy się miło odezwał, bo sarny się nas nie bały, bo zdążyliśmy przed deszczem, bo Grzesiek pożyczyl mi czołówkę, bo było tak widno, że nie trzeba było jej włączać, bo kulig utorował nam drogę, bo prezesowi klubu futbolowego w Potworowie zaproponowano przyjęcie nazwy na „Inwazja”, bo zimny wiatr zniwelowały drzewa (nie mylić z technodrzewami), bo doszliśmy do celu karmieni przez Tomka różnymi smakołykami a o 3 rano opędzlowaliśmy żur i cytrynówkę uwarzone przez seniora rodu, bo… długo by można wymieniać (pow)ody do radości.

Był tylko jeden minus całego rajdu: minus jeden (celsjusza) ;P …a nie, zgubiłem moją broń na psy, no, już jest na co narzekać! ;) W rolach głównych wystąPILI: Eco z dna serca, emerytowany Mintaj i jo.

/We wanted to sleep this winter in low, natural temperatures so Tomek invited us to a nice hut with no heating. But to not repeat our last mistake, we decided to have long walk before. 20 km is not the longest distance you could imagine but at night in winter conditions that was enough to feel happy tired. Hope you’ll enjoy as we did!

Pekap lepszy niż autobus / In train to Zagnańsk

Pekap lepszy niż autobus / In train to Zagnańsk

Pierwszy widok po opuszczaniu dworca / now we know why they invent cigarettes with auto-extinguish system ;)

Pierwszy widok po opuszczaniu dworca / Now I know why they invent cigarettes with auto-extinguish system ;)

Tutaj Mintaj grał w Pucharze Polski reprezentując dumnie  Polonię Białogon, mocy w nim tyle, że śmiało wygrałby choćby i z Inwazją Potworów / "I played here" in some countrywide championship

Tutaj Mintaj grał w Pucharze Polski reprezentując dumnie Polonię Białogon, mocy w nim tyle, że śmiało wygrałby choćby i z Inwazją Potworów / Proud 100%: „I played here” in some countrywide championship

zimowe Belno / leaving civilisation

Zimowe Belno / Leaving civilisation

DSC09722

kapliczka Matki Bożej Więziennej / First brake

kapliczka Matki Bożej Więziennej / First brake

Niespodzianka: gotowe ognisko w lesie, tym razem nie pogardziliśmy nim / Surprise: ready fire in deep forest

Niespodzianka: gotowe ognisko w lesie, tym razem nie pogardziliśmy nim / Surprise in deep forest: ready fire

DSC09749 DSC09750 DSC09752 DSC09757

kolory czołówek w trybie normalnym i czerwonym / colours comes from headlamps in regular and red mode

Zmieszane kolory czołówek w trybie normalnym i czerwonym / Colours comes from mixed headlamps light in regular and red mode

DSC09768

Drugie napotkane ognisko, zaoszczędziliśmy w sumie około godziny dzięki żarowi zostawionemu przez kulig / That night we were lucky - another ready fire waining for us

Drugie napotkane ognisko, zaoszczędziliśmy w sumie około godziny dzięki żarowi zostawionemu przez kulig / That night we were lucky – another ready fire waining for us

Nasze nocne lokum - pięknie wykończony ale (na szczęście) nie ogrzewany domek / Hut that we slept

Nasze nocne lokum – pięknie wykończony ale (na szczęście) nie ogrzewany domek / Hut that we slept

Meta - nocne Polaków rozmowy / Road is best prize

Meta – nocne Polaków rozmowy / Yes, that is my red winter pyjama ;P

I nie śmiać mi się tu z mojej pidżamki! :) A tak szykowaliśmy się do tego desantu

/ Road is the best prize but the better is to have an additional goal as we had: night in the hut. And that’s how we were preparing this event

2012 in review at Brulionman

30 Komentarzy

The WordPress.com stats helper monkeys prepared a 2012 annual report for this blog.

Here’s an excerpt:

19,000 people fit into the new Barclays Center to see Jay-Z perform. This blog was viewed about 75 000 times in 2012. If it were a concert at the Barclays Center, it would take about 4 sold-out performances for that many people to see it.

Click here to see the complete report.

Spowiedź na koniec świata / Confession before The End

28 Komentarzy

Jutro Majowie zarządzili koniec świata. Zdzisław Maj i jego brat Waldemar. I jakaś ich dalsza rodzina za oceanem.  Nawet nie liczę, który to już z kolei koniec świata przeżywam ale potwierdza się, że nie ma lekko, żyć trzeba aż do śmierci. 21 grudnia pewnie nie wydarzy się nic nadzwyczajnego – ktoś zasmrodzi klatkę bigosem, ktoś utnie łeb karpiowi a ja będę ćwiczył jazdę figurową na mopie. Gdyby jednak jutro miał nam ktoś globalnie zgasić światło to proszę bardzo, tylko przed końcem swego marniutkiego żywota muszę się do czegoś przyznać …
Tomorrow, as Mayans predicted, the world we known comes to its end. I don’t believe in that, but just in case, I’d like to say my hidden, little truth…

Wstyd / Shame

Wstyd / Shame

Czego słucham gdy nikt nie słucha / What I’m listening to when nobody hears

Czasem, gdy jestem sam jak Kewin za parę dni w polsacie, włączam sobie utwory muzyczne piosenkami zwane. Czasem nie znam nawet wykonawcy i muszę szukać po domniemanym tytule. Prymitywne, tandetne, komercyjne i obciachowe. Muszę przyznać, że bardzo je lubię. Słuchając na codzień cywilizowanej muzyki, ba, czasem wręcz wysokich lotów, trudno się przyznać do takiego chłamu, na szczęście dopada mnie to rzadziej niż 2 razy w roku :) Kolejność przypadkowa. I nie, nie są to kawałki, przy których dokonałem jakichś podbojów ;P
Sometimes, sitting home alone like Kev will do in few days on several tv channels, I’m listening to crap. Cheesy, primitive,  trashy stuff, it happends twice a year or less but I must say that: I like it. Oh, and this is not the list during I scored some girls ;P There you go in random:

  • Britnej ckliwie i wolno:
  • tak zwana „Majorka”
  • She’s got that light, nie mam pojęcia skąd to znam
  • Apokaliptyczny oktober & april
  • Wymyśliłem Ciebie nieZauchy ale bez melorecytacji Urbaniakowej:
  • Bajlango – chyba brat Majorki
  • Oooooooooo – szczelby z brikstą
  • Niezwykle speedujący słodziak, ktorego kiedyś słuchalem zapętlonego przez 9 godzin z discmana „I’ll fly with you” ;P
  • Viva kociaki
  • Prawie jak spiderman
  • Hardcore techno – Tanderdom z okolic dziesiątej płyty
  • i największa wiocha – hiphopolo zgolone do kampanii SLD

Więcej grzechów nie pamiętam… / I am sorry for these and all the sins of my past life ;)

6×6 vol. 4/4

9 Komentarzy

  1. architektura, ujęcie wody / architecture
  2. Mający być przeniesionym naPakosz bejt ha-midrasz, Kielce / bejt ha-midrash, Kielce
  3. brama w dzielnicy gubernialnej / Zeromski St. Kielce, Poland
ujęcie wody, ul. Żeromskiego, Kielce

©brulionman

czarno-białe zdjęcia Kielc

©brulionman

 

 

6×6 vol. 3/4

16 Komentarzy

  1. CPN, który ma być zastąpiony plastikowym legoklockiem, identycznym jak pozostałe 384343378 stacje Orlenu. Jeśli koncern faktycznie tak postąpi to moje koła na tej stacji nigdy nie postaną. / Oldschool gas station, probably in its last weeks before replacement by plastic standard shit
  2. CK podwórko / backyard
  3. bryła / architecture

Wszyscy z zakazem fotografowania na ustach, nieprzyjmujący żadnych argumentów, wręcz nie chcący rozmawiać z człowiekiem; właściciele, prezesi i kierownicy rozbiórek zaskakujący oporem przed wpuszczeniem fotografa na teren podległej im nieruchomości przeznaczonej do wyburzenia; najemcy, psy ogrodnika o niezmierzonych pokładach totalnej niekumacji, ograniczeni umysłowo administratorzy; dzierżawcy nie mający wrażliwości społecznej i poszanowania dla historii miasta; gnuśni urzędnicy z trwającym latami biurokracyjnym głodem niekonsumowanych wniosków i podań; nie znający prawa dozorcy; ochroniarze przekraczający kompetencje i straszący nierealnymi konsekwencjami; ujadający z okien mieszkańcy, furiaci, którym poprzewracało się w dupach; zadufani obywatele nie życzący sobie zdjęć w miejscach publicznych; księża myślący, że złodziej to ten co przychodzi z wielkim aparatem, statywem i przedstawia się pytając o zgodę; żule strzegący swych bram i podwórek, po których zawaleniu się nikt nie zapłacze ani nikt nie wspomni; artyści, którym nie wolno robić zdjęć po drugim utworze; dresiarze skorzy zajebać aparat na film, z którym nie będą wiedzieli co zrobić – specjalnie dla was wszytskich wymienionych video pod zdjęciami.

Jednocześnie pozdrawiam ludzi, których spotykam z aparatem, rozumiejących fotografię a przynajmniej potrzebę dokumentowania otoczenia, pomocnych, przyjaznych i wyrozumiałych.

CPN Kielce, CK podwórka, architektura wodociągowa

©brulionman

Tuwima utwór ostatni, powstały tuż po „Lokomotywie” :)

Spacerując poziomo / A horizontal walk

58 Komentarzy

analog.

os. Sady, zewnętrzna klatka schodowa w pawilonach / estate in my town called „Sady”, means „Orchards”. this is about this strange external staircase leading to upper floor in local oldschool shopping centre

Pawilony na Sadach, jedne z wielu. Na elewacji napis ChaoSady najlepiej oddaje chaos zagospodarowania tego miejsca. Dawniej klub Polonez, dziś bistro Czardasz odarte z klimatu i uczciwego węgierskiego menu / I’d say „a village” – center of estate with post office, barber, Hungarian-wannabe restaurant, taxi, clinic, off license, groceries, florist…

Most nad Robotniczą. Po proletariackiej ulicy dziś starymi pseudostuningowanymi struclami wozi się młody i niepokorny plebs. Osobiście niezły numer, znalazłem tam tag „3L crew” z czasów gdy wrzucaliśmy, niezła podróż w czasie. / A bridge over the Worker Street, a place liked by drifters ofr a big puddle. On the wall I found a tag of friend from our crew made in 1997 when we were bombing the city :)

Baraki Kudłatego. Wszystko jasne. Widok ze straży pożarnej. / Shaggy’s workshop. a view from fire brigade window

zapomniane schody przez które przewalały się całe zmiany Polmo SHL dymając na przystanek przy Robotniczej / forgotten stairs, 30 years ago hundreds of people were walking up and down after their shifts in loacl truck factory

potężne zakłady z których wyszedł m.in. zajebiaszczy polski cruiser – SHL / a wall of „POLMO” truck factory, famous countrywide for a great Polish cruiser called SHL (see link below)

About SHL motorcycle

Ponoć dawniej była to ulica Weroniki, która w tajemniczych okolicznościach zyskała „św” na przedzie / outskirts of Kielce town, old hmmm…  not sure how to say but hopefuly you see it – a little street chapel – monument on former Veronica St which somehow was imperceptibly renamed to a Saint Veronica St.

Na pamiątkę. Nim to jakoś szpetnie zakryją. Obiekt strategiczny więc nie napiszę gdzie się znajduje ;) / just for a record, top secret so I won’t tell you what nor where is it, otherwise Civil Defence could knock on my door ;)

Kwiatki w betonie – przynajmniej dla mnie. Podobną elewację już w Kielcach zniszczono – dawne centkowane ściany Centralnego ktoś nie pierdoląc się zbytnio kazał otynkować. / I like to shot a details of architecture made in 60-90’s intended to garnish public space – convex, shiny stone rectangles on the wall, Student St., Kielce, Poland

Wygodne schody, obliczone przez najtęższe mózgi Politechniki. Nie zapomniano też o chodniku. Świeżo po remoncie, nie ma lekko, pawilon imienia Barei. / unwanted stairs on Kielce University of Technology (!!!) renewed during last renovation with no reason, left with new footpath to nowhere.

Bursa. Chaos pobliskich Sadów daje się we znaki estetyce. / Just an ugly block

Bryła mówiąca o mieszkaniu wychowawcy kolonijnego i bardzo się nie pomyliłem bo jest to bursa przy której lądują słabe mięśnie Kegla a za zakratowanym oknem jest konferencyjny rum z lat 90 i wnęka, że w największy deszcz fajka nie zagaśnie. Ni grill nawet. Czad komando. Niszowy, przyznaję ;) / These dors looks like  being entry to a flats of summer camp tutors. It’s a dormitory adapted to on offices with 90’s style interior and outmoded furniture

Opuszczona stołówka szpitala św. Aleksandra / Now, different place than above :) Abandoned canteen in St. Alexander Hospital

i jej część z oknami wychodzącymi dość optymistycznie – w poły na szpital przeciwgruźliczy a w poły na sąsiadujące z nim pragmatycznie prosektorium / Patients had a very optimistic view: a tubercular hospital and pragmatically situated next to – the morgue.

Cerkiew w Kielcach, prawda?
Prawosławie zostawiło piękne ślady w Kielcach, przede wszystkim w postaci zaadaptowanej na kościół garnizonowy cerkwi wojsk carskich ale też niebywałych zdjęć na porcelanie w ich części cmentarza starego. / Last running Orthodox Church on Bodzentynska St., Kielce

Kołpaki na szczęście. Na szczęście dobrze schowana dekoracja. Przynoszą szczęście. Przynoszą sąsiedzi. / A fence garnish by wheel caps, describtion is just wordplay of Polish language.

i na koniec, ostatni z poziomych kadrów, Mahoniowy Jeździec na starych śmieciach. / at the very end, Mahon – a fella shooted at his childhood area during grafiiti jam

z pozdrowieniami dla wszystkich fotoszwędaczy / with greetings to all camera wanderers.

Daj, ąć ja pobruszę, a Ty poczywaj / mess age ‚n’ hour muse sick

7 Komentarzy

Dobrych różnych rzeczy dzieje się wiele wokół ostatnio – podniecenie wymyślania eventu sky’s the limit, w telefonie esy zaczynające się od „jesteś”, w życiu dużo fotografii, kajaków, graffiti, muzyki, roweru, odrobina czytania i, na szczęście, zero telewizji.

/ Good days, good weeks. More time than I expected for photography, streetart, cycling and paddling. No TV, no facebook, much more time for all my activities. Cool msges beginning with „You’re…” that makes me so proud and self-confident.

nocne graffiti / faster than you got scared ;P

Coś chciałbym pokazać1 bo przez jakiś czas nie było, w sumie to kilka lat, nikogo kto posadziłby subiektywnie dobrą bombę w mieście i wczoraj, mimo że było chyba tylko 8 °C, wracając z grobu wujka Staszka (mistrza ciętej riposty, szczypania w policzki a przede wszystkim gościa, który sprzedał mi ponownie las gdy miałem 14 lat), zobaczyłem rzecz, która ze względu na miejsce jak i formę nasuwa na myśl słowo „szacuken”, taki zwyczajny, kielecki szacuken! To właśnie ta powyższa fota.

Aha, no i wreszcie jest człowiek, który nie boi się używać przepraw i robi sos, po ktorym miłośnicy pikantnego jedzenia płaczą łącząc w ekstazie ból ze szczęściem a bananowe dzieci Generacji Nic wybiegają z bramy przerażone, że nie dały rady zaszpanować przed dziewczyną jedząc bułę na ostro. Jestem pewny, że wracają do czekających w makdonaldzie kolegow i opowiadają o straszliwym smoku, co zionie ogniem a od samego jego kiwnięcia ogonem ludziom wyskakują na języku pęcherze, zajady poszerzają się aż do spotkania na potylicy, krowom cofa się mleko a grube jelita uciekają najbliższą złapaną taksówką choćby była ze stołecznej korporacji ;P

 

/ A graffiti piece founded yestarday evening during cold night cycling (above) – cool place, the entrance to railway tunnel, respect bros!

Oh, and this nice fellow who’s able to prepare really HOT sauce, his habanero can be stronger than kick of Chuck Norris. So hot than some people starts to cry or chock, they’re begging for glass of milk or warm vodka. Stupid one are getting cold pepsi which blows them away :>

Written by brulionman

15, Maj, 2012 at 12:38 am

Industrial

18 Komentarzy

Odrobina zimowego industrialu z Maćkowego Starta. Fajny ten start byłby gdyby nie nieopanowana wciąż przeze mnie konieczność pamiętania o przewijaniu filmu. A jeszcze niedawno kupowało się stąd najlepsze pomidory, Matko Bosko Piekutosko!

/ A bit of winter industrial taken in ca. -15°C on Maciek’s oldschool 120 mm camera called „Start”. If I only remember to transport film…

Chemar Factory, Kielce, Poland

cyc, że na kilometr widać / men's sexual fantasies in photography

Betko - Władca Kruchej Rurki / Lord of the Fragile Pipe

opuszczony PGR w Piekoszowie / abandoned tomatoes plantation

helou! to się przewija!!! / greenhouses - superposed negative frames

 

STB – spontanbiking ;)

7 Komentarzy

Morawica – dla mieszkańców Małopolski: zwykła miejscowość (mają taką niedaleko Krakowa), dla Kielczan ta nazwa to synonim słowa „czubek” albo skojarzenie z odwykiem alkoholowym. A że tej jesieni upał jakby już nieco zelżał więc i jeździ się raźniej mając lepsze chłodzenie. Któregoś popołudnia padł spontanplan w celu wytropienia ohydnej koegzystencji reklamy miasta Kielce i pewnej oszukującej ludzi firmy na wspólnej tablicy reklamowej, ogólnie – ruszyliśmy z Marcinem na Południe, właśnie do Morawicy i choć zapomnieliśmy na śmierć o pierwotnym celu wyjazdu to był to mocno ładujący psychobaterie bajkowy szwędacz.

/ Well, there’s few pics from easy bike trip which begun at southern Kielce’s suburbias, then we made a loop, or actualy kind of „8 shape”, and came back home to Kielce.

żegnamy Kielce / leaving the town, welcome sign

betonowy slon

oto betonowy slon, który gdy powstał, straszył kierowców w niedzielne poranki daleko bardziej niż białe myszki... / concrete elephant ad

architektura PRL - urzad celny Kielce / Custom House Kielce

te cudne pionowe wypusty pomiędzy oknami, prawie jak WTC ;) / beloved architectural style

ciekawa bryła w Bilczy / surprise in our boring, conformist world of blocks

CK przystanek / oldschool bus stop. "CK" = "Civitas Kielcensis" and means Citizens of Kielce city. These initials topped by crown is our coat of arms

To jest kościół? Nie, to chyba jakaś żaba wielkości wieloryba przykryta pancerzem żółwia. Czemu parafie w Polsce wybierają często projekty tak szpetne, że widząc ich realizacje mimowolnie grzeszę myślą i słowem a niewiele brak by i uczynek do tego grona dołączył? G-zus! ma-ka-bry-ła!

makabryła - architekt pewnie jeździ Fiatem Multipla a proboszcz Renault Twingo ;) wierzcie lub nie ale stoję w osi przechodzącej przez kościół SYMETRYCZNIE (widać po dzwonnicy) / awful architecture in Bilcza village. Among worst architectural projects the biggest part are Roman Catholic churches :(

tymczasowa, niegrzesząca urokiem kaplica była o stokroć ładniejsza / former, temporary chapel in this parish

najbardziej wzięty architekt w okolicy z rozpędu po kościele zaprojektował skład soli i piasku dla drogowców (lub odwrotnie) ;P / thanks god it's not next church, just a silo for a sand

mój dom to moja twierdza - Wola Morawicka / my home is my castle

meta w lesie / strange hut in forest

sołecki dom kultury / DIY - youth club at Polish countryside

clubbing na wsi - chlebem i solą / leisure pleasure

"W hołdzie zamordowanym 9 mieszkańcom Woli Morawickiej przez hitlerowcow w latach 1939-1945 OSP i mieszkancy Woli Morawickiej"

fatamorgana / sand yard - great place for wedding shooting ;)

ambona / hunting tower

w tych pięknych okolicznościach przyrody - LEGALNY tor motocrossowy koło Kielc / at local motocross track

tor motocrossowy Dębska Wola / 30 mins training run

zakręcony / they see me rollin'

pełna wykładka - spotkaliśmy dzieciaki na... koloniach w Morawicy / Morawica reservoir exit

odtąd Marcin wie, że gdy jedziemy w południe na "dwie godzinki" lepiej zabrać "zestaw Bartek" zawierający m.in. latarkę / long way home

elektryfikacja wsi a tak serio - wiodący europejski standard komunikacyjny / bus stop with display board (estimated arrival time for next 10 buses) and ticket vending machine - Kielce, at leat reason to be proud of

Najlepsze są wypady nieplanowane / Spontaneus rides gives the biggest amount of happiness to me.

A tu z tego samego wypadu strzały Marcina / Marcin shots from this trip

%d blogerów lubi to: