Brulionman

o fazach ksiezyca, ruchach tektonicznych plyt w Ameryce Lacinskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w ksztalcie wielkiej pochwy przy glownym skrzyzowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonie, o ukladach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o petli histerezy – nie jest to blog. / trying-to-be bilingual (English) blog

Archive for Czerwiec 2009

Blizej

leave a comment »

Jak jest w Polsce? Jednym slowem powiedzialbym ze jest blizej. Blizej ziemi, w sensie natury a nie grobu. Jagody, poziomki, kurki, kremowe mleko od krowy w butelkach po wodzie niemoralnej. Czeresnie, porzeczki, wlasnorecznie zrobiony bialy ser. Ptaki, pszczoly, zapachy lasu. Niebawem maliny, zmije, rydze… Nie chce mi sie porownywac Irlandii do Polski, jeszcze nie teraz.

Nie wiedziec czemu w emotikonie :* gwiazdka nie kojarzy mi sie z ustami a z diametralnie innym otworem… Ale moze to kwestia podobna jak na wystawie podczas ktorej wyrazajac oburzenie zdradzamy znajomosc prezentowanej materii :>

Wczoraj odszedl na zlom cud techniki: skladak, wielokrotnie malowany, pewnie nie raz bity bo mocno szpachlowany, pochodzacy z seryjnej amerykanskiej produkcji, wykonany przez czarnoskorych rzemieslnikow, wielokrotnie rozjasniany w ramach tuningu, w miare dobrze prowadzacy sie, przyjazny dzieciom, zasilany tlenem, jedyny i wyjatkowy: Michael Jackson. Dzis smieszny kolezka z nosem na tasme klejaca ale gdy mialem 10 lat to byla megagwiazda popu podziwiana przez kilka pokolen jednoczesnie. Na szczescie byli tez RUN DMC…

Reklamy

NekroExpo 2009

8 Komentarzy

Nieprzyjemny temat, osoby wrazliwe prosze o przerwanie czytania.

W CTK targi branzy pogrzebowej. Mozna kupic uzywany karawan, poznac trendy we wzornictwie trumniarskim albo kupic mlyn kulowy do mielenia niespalonych podczas kremacji kosci, wiadomo, nikt nie lubi jak mu cos hurgocze w wazonie. Rozkminialem jak mocowane sa zwloki na tym wozku ale mimo braku innych pomyslow nie wierze w wersje „na szaszlyka”. Ot, galaz przemyslu i uslug: stolarka, kowalstwo, catering, florystyka, tanatokosmetyka. Z dystansem staram sie podchodzic do zagadnienia ale rozbroil mnie baner reklamujacy piece krematoryjne, zlota czcionka dla kopirajtera: „optymalne wykorzystanie paliwa”, „najstarszy producent piecow kremacyjnych – pierwszy piec z 1932r.”, odpuszcze sobie interpretacje tresci, nie jestem hardkorem.

Z reszta reklamowana strona widac tez przygotowana profesjonalnie, radosnymi barwami mozna odwrocic uwage od hadesowego smutku.

Bedzie tez wreczenie medali, proponuje najwiekszy z nich dla lodzkiego pogotowia ratunkowego za fundamentalny wklad w rozwoj tego sektora polskiej gospodarki.
A kolejny medal, raczej juz posmiertnie, dla pracownikow Dzialu Rozwoju Produktu wspominanych piecow z lat 1940-45.

A ja sie usmazyc nie pozwole, chce zajmowac te cholerne 2 metry kwadratowe, najlepiej na Cedzynie – blisko lasu, zalewu i monopolowego ;)

stado mysli rozmaitych

4 Komentarze

Dzis powinnismy wkraczac do Oswiecimia jednak zawrocilim. Moglbym wygodnie sie wykrecic pogrzebem Tomka ale powod byl taki ze zabraklo nam kondycji zeby z dwudziestokilowymi plecakami robic po 30 km codziennie przez 7 dni. Wysiadly nam stopy (to trza se bylo wkrecic nowe zarowki) a i plecaki polsport majace tyle lat co my w pewnym momencie ograniczaja krazenie w rekach. Przegralismy te bitwe ale losy wojny nie sa jeszcze przesadzone. Relacja „sie” pisze, zdjecia „sie” wywoluja.

Powiesilismy wystawe powarsztatowa na Bazie Zbozowej (a w weekend gra Kinior, ha!), mlodzi pokazali prace ze wstydu nie ma, wernisazu nie bylo a finisazu nie bedzie bo zdjecia na stale zawisly na bazowym korytarzu. Zakwasy i odnowiona kontuzja kolana to skutki zbytniej ekspresjii taneczno-ruchowej na jaka pozwolilem sobie gdy na Cienkiego urodzinach Wojtas zapodal pod rzad freedom rejdzuf i onyxowobajohazardziany judgment night; jak to Makary skomentowal – trzy dychy ale reka chodzi, noga tupie ;) Rzadko mam az tak. Jak blog wplywa na zycie autora? Tak ze zaczalem sie przygladac stopom ludzi na ulicy i wysnulem mongolska teorie, ze wtorny boom na japonki zaowocowal wieksza dbaloscia o stopy choc wciaz nie brak wyjatkow. Pogoda barowa zatopila moje checi swietowania swieta Kielc, dobrze ze w poprzedni weekend bylo lepiej to zabralem szkodniki mojej najmlodszej siostrzyczki na Kadzielnie zeby zobaczyly amfiteatr przed przebudowa. Duchu wytypowal modelke ktora niebawem ustrzelimy. Spoldzielnia KSM jest genialna: po raz kolejny zasypuje swieza ziemia z nasionami sciezke wydeptana 40 lat temu zamiast polozyc chodnik, betonowe glowy wierza ze to czlowiek jest stworzony dla osiedla a nie na odwrot. Czy mozna postawic kolejna mongolska teorie, ze KSM jest osiedlem ludzi starych i biednych po tym ze w windach smierdzi kundlami a na klatkach petami niskiego sortu czy raczej po ilosci aptek? A, Rynek sie przebudowuje, niebawem bazuzyteczna stanie sie wiedza na ktore plytki chodnikowe nie stawac po deszczu zeby nie ochlapaly. Do lasu trzeba ruszyc sie, borowiki i jagody czekaja.

Wciaz nie odwiedzilem wszystkich ludzi ktorych odwiedzic chcialbym ale pracuje nad tym. Mongolskie teorie to moje prawdziwe teorie tylko z lekkim przymruzeniem oka, takim mongolskim :)

okno zycia

okno zycia / "window of life" - to save unwanted newborns

CNK 31

2 Komentarze

CNK

CNK

Grzes, jak to mowia ruscy: HEPI BIORSDEJ!

Tomek Tkaczuk 1978-2009

5 Komentarzy

Tomek był jednym z pierwszych wariatów MTB, w zasadzie jeździł DH gdy jeszcze to pojęcie nie było w Polsce znane a z powodu braku profesjonalnych rowerów używał do tego techno bike‚a. W CK pompował w ludzi motywację do jazdy ekstremalnej i współtworzył na Teleksie niesamowite rzeczy, ze zburzonymi już NS’ami na czele. Kielecki światek MTB stracił własnie wielką kolarską duszę, Tomek toczony rakiem zmarł.

Znaliśmy się od 8 roku życia, przez czas Tomkowych „steyerow” i pasji rowerowej, to ta więź co zostaje na zawsze. Po powrocie z wyspy planowałem mu zrobić jeden wymowny portret pt. „odebrane marzenia” przedstawiający człowieka, który mieszka pod swoją ulubioną górą ale choroba nie pozwala mu już jeździć. Odwlekałem odwiedziny bojąc się, że się nie zgodzi na takie zdjęcie. Odwlekłem skutecznie, zaczęli brać z naszej półki… Spoczywaj w pokoju Bracie.

Tomek Tkaczuk

Tomek Tkaczuk

Zegnamy Tomka jutro (piatek) o 13.00 w Sw. Maksymilianie.

Written by brulionman

18, Czerwiec, 2009 at 6:51 pm

Autor czasowo niedostepny

3 Komentarze

Czwartek wstrzelil sie pod katem fotograficznym jako dzien udany, powstaje nowy fotoprojekt, ktory bedziemy drazyc z Mackiem. Wlasnie leci 562 audycja na wefunku, skanuja sie negatywy z procesji BC 2009 Katedra – Sw. Wojciech (za rok moze uda sie pojechac do Zimnej Wodki) bo pogoda iscie irlandzka; jakby ktos nie wiedzial – jest to pogoda jakby ktos zdeptal milion pajakow, taka podczas ktorej az chce sie powiesic ;)

Pisalem to przedwczoraj, dzis deszczu nie ma poki co, goraczka trwa przed jutrzejsza marszruta do Oswiecimia a wczoraj superciezki polski film z Kazikiem, bedacy dla mnie krzyzowka Symetrii ze Zlym porucznikiem a jedyne co moge zarzucic to strasznie kiepski tytul – „Rozdroze cafe”. Winnismy dotrzec do obozu zaglady ok 23 czerwca a wiec czeka nas tydzien bez netu i z komorka ograniczona stanem baterii. Znikam sie szykowac.

Patataj

2 Komentarze

Od kilku dni w CK parno mimo ze błyskawice sieką (sieczą? siekają?) niebo raz po raz, na miasto spadają deszczu strugi, osiedle pachnie bzem i akacją a klatki schodowe konopiami. Sielankowo – leniwa bylejakość. Przy cenach 3zl za dwukilogramowa łubiankę truskawki same wpraszają się do domu, zgodnie ze staropolska gościnnością roztworzyłem odrzwia zapraszając je na kompot. Tak się zasiedziały ze załapały się również na mrożonki i weki i chyba zostaną tu jakiś czas. Ulice spływają potokami dżdżu, które wyprzedzają stojące w korkach blachosmrody.

Wczoraj duża porcja energii ze spotkania z Mistrzem Pierścińskim i Markiem Arcimowiczem w zaprzyjaźnionym towarzystwie, dzięki tompac za ten aranż. Nie zostanę już pewnie wielkim podróżnikiem ale zawsze mogę eksplorować świat bliski i daleki na mniejszą, dającą i tak wiele satysfakcji, skalę.  Z jednej strony te opowieści o Mongolii, górach, Afryce to zachęta, motywacja i stymulacja a z drugiej studzący kubeł wody gdy widzę rozpiętość między Marka a moim „żabim skokiem”. Najważniejsze by nie przestać radować się tym skakaniem.

Trwają przygotowania do wtorkowego wymarszu, jutro może się coś ustrzeli na procesyji a tymczasem wstawiam poniższy strzał z fotoszwędacza z Moja Kochana Baba po dublińskim porcie i multidiaporamę Rafała Milacha z portu po drugiej stronie Jewropy.

jogging

jogging, port Dublin

%d blogerów lubi to: