Brulionman

o fazach ksiezyca, ruchach tektonicznych plyt w Ameryce Lacinskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w ksztalcie wielkiej pochwy przy glownym skrzyzowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonie, o ukladach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o petli histerezy – nie jest to blog. / trying-to-be bilingual (English) blog

Archive for the ‘100 lat za Lemem / a 100 years behind Lem’ Category

Nieobecność nieusprawiedliwiona

with 3 comments

Dawniej, gdy ludzie spotykali się przy stole, czy to podczas posiłku czy przy kuflu piwa, prowadzili mniej lub bardziej rozbudowaną konwersację. W tejże toku zdarzały się oczywiście momenty zwane niezręczną ciszą. Na szczęście z pomocą przyszła technologia i ewolucja obyczajów – dzięki smartfonom nie ma już ciszy niezręcznej, teraz stała się ona TOTALNA.

Pary przy kolacji, rodzeństwa przy śniadaniu, małżeństwa w samochodach, koledzy przy przerwie obiadowej…  zauważam to, wszyscy zatopieni w palcowaniu wyświetlaczy.

Matki z wózkiem pewnego dnia wepchną swoje dziecko pod samochód zapatrzone w ekran miziany kciukiem. Właściciele psów na spacerze jeśli nie przebywają w świecie wirtualnym o przekątnej 5 cali to nagrywają filmik, który zajmie trochę chmury i dostanie lajki bez oglądania bo jest taki sam jak 17 poprzednich z tego miesiąca.

A z drugiej strony, jak jest to odbierane, czy dziecko czuje się zbędne? odczuwa słabszą więź z taką nieobecną matką? czy pies nie myśli sobie: „ciśnie mnie na dwójkę ale nie postawię kloca bo ten pajac po drugiej stronie smyczy w to wdepnie a jak się zatrzymam to szarpnę mu rękę i wypadnie mu prostokątny pupilek, zbije się szybka a tu umowa na 72 miesiące podpisana, psiakrew, i jak tu się wysrać?” Przemieszczanie się wspólne lecz osobno, podróż w czasie i przestrzeni ale bez serca.

Jak się mają poznać ludzie w autobusie, pociągu, w kolejce do lekarza czy urzędu, gdy wszyscy odgrodzeni są bezpieczną i wygodną ścianą wyświetlacza. Rano widziałem parę nastolatków idących do szkoły, szli równo, niecały metr od siebie, obydwoje wpatrzeni w swoje telefony. Mam nadzieję, że chociaż wirtualnie flirtowali lub chociaż wymieniali emotikony.

To jest współczesne kino 3D 4K, codziennie toczy się ta sama akcja, film obyczajowy produkcji zagranicznej, statyści krajowi, manekiny z peselem, wystarczy wyjść z domu. Niczego nowego nie odkryłem, premiera była dawno, dziś jakoś mnie to przygniotło, jakbym żył pośród ufoludków.

Na szczęście moi najbliżsi to głównie ludzie ceniący rozmowę, wspólny czas i pewną intymność ponad smyranie ekranu. Jestem za to wdzięczny. Bardzo.

To samo na koncertach, czy podczas pokazu jakiegoś ulicznego, bo zapomniałem o tym napisać, ponad połowa widzów nie ogląda ich oczami tylko patrzy ma LCD w telefonie którym nagrywa występ, no dobra, strzelam że większość tylko po to by opublikować to i udowodnić sobie i znajomym że ich życie nie jest nudne.

Tylko czy to nie jest trochę nudne, by – cokolwiek zauważy się ciekawego – od razu wrzucać jak dziecko „mamo mamo patrz”, „ej patrzcie co znalazłem, LIŚĆ!” (to ostatnie to stanowiący odkrycie mianownik a nie onomatopeja odpowiedzi udzielonej prawą ręką przez zniecierpliwionego już rodzica ;) )

Zabrzmię jak stary jęczydupa ale współczuję najmłodszemu pokoleniu relacji zbudowanym w czasach ludzi z przyrośniętym urządzeniem, kiedyś można było zagaić „o, też czytasz Głuchowskiego?”, teraz anonimowość obudowy telefonu czy tabletu zostawia nas na mieliźnie, już nie wiemy czy pani z naprzeciwka skroluje pudelka, trawi dzieła Kanta, poznaje porady internautów na śmierdzący oddech czy szuka alergenów w nowym przepisie na bezglutenową drożdżówkę. chyba, że odczytamy to z (nomen omen) wypieków ;)

Ile nóg ma 100noga?

with 5 comments

Walka z hurmem” – kiedyś dostaliśmy w bardzo szerokim gronie adresatów (adresat to jak wyjaśniła mi dawno temu opryskliwia pracownica poczty – TEN KTÓRY ADRESUJE :D ) maila pod takim właśnie tytułem. Reakcja była podobna jak w Nowych szatach cesarza, wszyscy pokiwali głowami udając że rozumieją (treść nie wiązała się nijak z użytym w tytule słowem). W rubrykę „jak bardzo mam wyjebane” można było wpisać „poziom pro”, to mniej więcej jakby kierowcy który przejechał 1000km bez odpoczynku puścić serię wykładów prof. Miodka i po 7 odcinku spytać czy wie, że Monika Olejnik zgoliła wąsy – strzelam, że przytaknie. Czy istnieje dalsze stadium znudzenia? Odkad Pan Komorowski przegrał wybory – nie. Jemu seansów zazdrościł nawet Kaszpirowski bo nie tylko publiczność zasypiała ale hipnoza działała również na od niedawna bezwąsego oratora.

Znamiennym jest pewien brak konsekwencji: jak to się stało, że były prezydent, który ścigał jakiegos studencinę za durną stronę „antykomor” nagle stał się dobrodziejem o pobłażliwym, niegodnym szoguna sercu i nie pozwał do sądu autora książki psujacej mu zasadniczo reputację (nie czytałem, szkoda mi czasu) i to tuż przed wyborami. Ciekawe, że z jakichś przyczyn nie wszczęto również sprawy „z urzedu” za obrazę prezydenta kraju.

Nieobecność odbiorcy konsumującego telewizję pozwala dostrzegać znaki czasu. Bojkotując media i ogladając tylko przypadkiem materiały wybrane lub coś niechcący z tej mainstreamowej papki można wyciągnąć wnioski dla ogółu niedostrzegalne bo stanowiace już codzienność. Otóż moja najnowsza mongolska teoria mówi, że za kilka lat na pytanie ILE NÓG MA STONOGA ludzie będą odpowiadać z rozbawieniem „dwie, chyba ze o czymś nie wiem”. Poza kujonami którzy powiedzą, że dwanaście i doprecyzują „par”. Taki Stonoga to jakby osadzony w polskich realiach Michael Moore, trudno mu przypisać większe jaja niż człowiekowi atakującemu urzędującego ówcześnie prezydenta chyba największego światowego mocarstwa ale cieszy, że wciąż trafaiają się ludzie nieugięci i bezczelnie odważni by wyrażać swe poglądy. Przypuszczam, że cena jaką płacą chyba jest wysoka – co noc widzą jak ONA się zbliża, pędzi łamiąc wszelkie przepisy a przeładowana jest aż jej żwir znad burt wystaje.

PS. W jaki sposób (pominę pytanie „po co”) tzw. organa ścigania zamierzają ścigać tych, którzy w ciszy wyborczej rozprawiali o tym ze bigos jest po 45zł a budyń po 55 albo że Pojedziemy na łów gra 47% rozgłośni podczas gdy „oh doo dah day” co najmniej 52 proc?

Czasem człowiek musi bo inaczej się udusi. Przepraszam za zmarnowany powyższą lekturą Państwa czas.

Written by brulionman

26, Lipiec, 2015 at 10:02 pm

TimeScapes

with 13 comments

Permanentna inwigilacja …na własne (nieświadome) życzenie

with 9 comments

Ściągasz co uważasz? Uważaj co ściągasz!

Ruszyła nowa zakładka Google, nazywa się Google Play i zawiera mnóstwo aplikacji na Androida. Ludzie się jarają darmowymi aplikacjami ale ciekawe ilu z tych, co je ściągnęli, przeczytało jakie uprawnienia ma taki program.

Weźmy najpopularniejszy z dostępnych za free (nie licząc ceny utraty prywatności, o ktorej często nie wiemy) program czy właściwie rzecxz ujmując, gierkę: Angry Birds Space. Zaglądamy do ostatniej zakładki opisującej grę „uprawnienia” a tam mało przyjemna niespodzianka:

„Ta aplikacja ma dostęp do następujących elementów:

  • TWOJA LOKALIZACJA PRZYBLIŻONE USTALANIE LOKALIZACJI (NA PODSTAWIE SIECI)
    Uzyskiwanie dostępu do źródeł przybliżonej lokalizacji, takich jak baza danych sieci komórkowej, w celu określania przybliżonego położenia telefonu (lub tabletu – przyp. aut.), tam gdzie jest to możliwe. Złośliwe aplikacje mogą to wykorzystać do określenia Twojego przybliżonego położenia.
  • (…) POŁĄCZENIA TELEFONICZNE ODCZYTYWANIE STANU I INFORMACJI O TELEFONIE
    Zezwala aplikacji na dostęp do funkcji telefonu w urządzeniu. Aplikacja z tymi uprawnieniami może określić, jaki jest numer tego telefonu i jego numer seryjny, czy aktywne jest połączenie, z jakim numerem nawiązane jest połączenie itp.”
Przyznam, że mnie najbardziej przeraża to „itp” na końcu drugiegi punktu… Dawniej sztaby ludzi musiały rozpracowaywać, obserwować, zakładać podsłuchy, opłacać frajerów… dziś sami piszemy wszystko o sobie na własnym czole. Wspomnianą aplikację oceniło (stan na 3 III 2012) ponad 128 000 użytkowników (a ilu ją ściągnęło?) a to tylko jeden z wielu oferowanych kucyków trojańskich…
A swoją drogą, w dobie tak łatwo dostępnych danych, wspartych geomapami GIS i satelitarnym opstrykaniem Globu, aż nie mogę pojąć jak policja mogła pomylić mieszkania

Logistyka i MSPO 2010 – Targi Kielce

with 10 comments

Otwarcie przez Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w Targach Kielce.

An opening International Defence Industry Exhibition at Kielce Trade Fairs by Bronislaw Komorowski, President of Poland.

Fotograficznie umiarkowanie ale jako zwiedzający jestem bardzo zadowolony – po raz pierwszy jechałem segway’em, na dodatek przetestowałem również wersję terenową – supersegway‚a, zasiadłem w stanowisku ogniowym Rosomaka a po południu zjadłem prawdziwą wojskową grochówę – tak dobrą, że nie obeszło się bez dolewki :) Wielki plus organizacyjny za oprowadzanie po polskim sprzęcie bojowym przez żołnierzy którzy na nim służą a nie blondynkę która z militariami ma tyle wspólnego, że przypomina strzelbę – łamie się w pół i ładuje od tyłu ;)

O ja cierpię dolę!

with 2 comments

…zeby calą zimę taka pogoda pojawiała się w weekendy  jak dzis…

kielecki zalew na Szydlowku / reservoir of Kielce

napowietrzacz na kieleckim zalewie na Szydlowku / on your left side it is a wind-powered air pump supplying this reservoir with oxygen. When I saw it for the first time I thought it's some modern sculpture ;))))

afisz teatralny / a playbill of Zeromski's Theatre, Kielce, Poland

afisz teatralny / a playbill of Zeromski's Theatre, Kielce, Poland

Ja wiedzialem ze tak bedzie…

with 8 comments

…on nie wzial spiworka ;) Ostatnio dzieje sie duzo i wiele tych historii istnieje rownoczesnie, rownolegle. Chyba najbardziej radosna jest taka, ze postanowilem zakonczyc wreszcie tegoroczne wakacje i wyleczyc sie z Cyganskiej Choroby (objawy: broda rosnie, huj stoi, robic sie nie chce) i lada dzien zaczyna sie rendez-vous z nowa firma. Wrzuce na bloga fotopomysly, ktorych – jak sadze – nie bede w stanie zrealizowac a zagrozone sa unicestwieniem po nowym roku.

Rajdy drepcedesowe byly dwa ostatnio, jeden z Niedzwiedziem petla oparta na szlaku Massalskiego Tumlin Wegle – Porzecze a drugi z Betkiem ostatniej soboty z konca szlaku czyli Goloszyc a odbiciem czarnym do Oblegorka. Zdjecia i slow kilka wkrotce jako ze zaleglosci w opracowywaniu zdjec duze i skubane nie maleja. Poza tym gruchnalem zolty szlak rowerkiem z Gruchawki do Dabrowy w jesiennej scenografii.

Dzieki dobremu człekowi Dudiemu mialem okazje byc w tym roku na wszystkich seansach NURTu, skorzystalem tylko z wybranych ale naprawde sie najadlem. Mistrzowski material o Echelonie schowanym w wojewodztwie szuwarowo – bagiennym, o istnieniu ktorego „nikt nic nie wie” a ci co wiedza boja sie mowic. Oficjalnie to magazyny Strazy Granicznej RP a nieoficjalnie to az dziw bierze jak chetnie ludzie z okolicznych wsi „spolecznie” zawiadamiaja policje o kazdym samochodzie na blachach spoza ich wichury. „Polska na podsluchu: prawda czy mit?” Piotra Owczarskiego, cholernie wazne by nie skladac broni gdy zaczynaja sie cisnienia z tzw. gory, co prawda w ich wyniku prezes TVP wymiekl i material nie zostal wyemitowany (!) ale jak widac bardzo osobliwa interpretacja pojecia „misja” w tym medium kroluje. Niestety ocenzurowano nazwe miejscowosci ale w koncu teren warminsko-mazurskiego to nie bezkres Rosji wiec dla prawdziwego poszukiwacza klopotow takie wyzwanie nie bedzie problemem a honorem :D
Drugi numer na tegorocznym Nurcie moim zarozumialym zdaniem wart omowienia to wyprodukowany dla TV Biełsat „Bialy zagiel” Vladzimira Kołasa – trzech malarzy splywa starym jachtem napromieniowaną Prypecią zatrzymujac sie w kazdej mijanej wsi: eksploruja ruiny, opuszczone domostwa, zagluszone sadami opustoszale osady ludzkie. Fotografuja, maluja i rozmawiaja z ludzmi, ktorzy wciaz zyja w niektorych czesciach „zony”. Wieczorami na lodzi dyskutuja o ogromie zniszczen po wybuchu czernobylskiej elektrowni atomowej, o polityce i gospodarce ale to co robia na koniec materialu…  pozostawiam do obejrzenia.
Bylo tez spotkanie z miszczem Stuhrem ale po komencie Ulsona: mial byc Polanski ale nie dojechal bo kiedys dojechal zbyt wczesnie wybralismy sie na tajne fotokomplety ;)

I dokonam srogiej pomsty w zapalczywym gniewie na tych ktorzy chca zniszczyc moich braci” – mamrotal afroamerykanin w „Pulp fiction” i mozna smialo wstawic te sentensje jako motto ostatniego filmu Quentina – „Bekarty wojny„. Niektore watki ciut przydlugie („ciut przydlugawe” to chyba „cofanie do tylu”?) lecz mimo to film niesie radosc zemsty, ktora moge porownac tylko z „Perfidia” Baldheada. Moze nie tak mistrzowsko poprowadzona jak w „Fracture” ale niezla. O ile „Death proof” nawet do mnie zagadal to juz „Planet Terror” okazal sie zbyt fiction (sajens, nie palp) wiec mialem pewne obawy przed kolejnym tarantinowskim bekartem. Nieslusznie bo dobry jest. Wojenny.
Mozna sie tez wiele nauczyc porywajac sie na wersje oryginalna gdzie angielskie dialogi przeplataja sie z niemieckimi, francuskimi a nawet wloskimi. Na szczescie mialem napisy… po rosyjsku :D

Podniecalem sie kiedys budynkami 3D w Google Earth (ktora to opcja ma niby rekompensowac brak znanego z Google Maps „street view”??) Wtenczas takich budynkow w Europie bylo po kilkanascie w co wiekszych stolicach. W przeciagu niespelna roku przekroczone zostaly plany najblizszej pieciolatki: taka Warszawa czy Dublin objely trzecim wymiarem cale centra i sporo przyleglych dzielnic. Fajnie sie teraz fruwa nad miastem. Podkreslenia wart jest fakt, iz budynki wymienionych miast wygladaja jak w rzeczywistosci a nie jak makieta z bialej masy w przypadku np. Paryza.

Milo odnotowac ze wojewodztwo sie promuje. Poza komiksem „Poszukiwacze zaginionego kwiatu paproci” rysowanym przez Ry66e wreszcie doczekalem sie profesjonalnego wydawnictwa. Pro widac od selekcji zdjec przez design a konczac na papierze jakosci wiecej niz nalezytej. Do tego spoty w necie i tefauenie oraz arcyszczwany plan przemycania piekna swietokrzyskiej ziemi w serialach: jest juz Padre Mateusz Wajcheprzełóż-Żmijewski czyli detektyw w sutannie z dwoma pedalami ;) a bedzie tego wiecej bo i „Listy do em” i „Chirurdzy„. Od ogladania tiwi wole ogladanie lasu na zywo ale niechaj ludzie zobacza urokliwe zakatki ziemi. TEJ ZIEMI :D

W wigilie urodzin dobrze sie podliczyc – jakies trzynascie lat temu mielismy zespol. Nawet niejeden. Graffiti i rap w 96 roku to byla nasza zajawka wiec jako „3L crew” malowalismy a po zmianie skladu dzialalismy jako „RS4 sect” podczas gdy jako „3 Litry” gralismy koncerty i nawet nagralismy wlasnym sumptem jedna plyte. Miedzy innymi do tejze plyty powstaly zdjecia, ktore robilismy na profesjonalnym cz-b materiale „Kodak 5055 BWB” a naswietlenie ich (raptem 36kl) zajelo nam ponad dwa miesiace. Tak cenny material powierzylismy jednemu z najstarszych zakladow fotograficznych w Kielcach, otrzymalismy material niedowolany utrwalony.
Pozwole tu sobie na mala dygresje: dzis uslyszalem ze prawnik firmy obezpieczeniowej anulowal opieke medyczna pacjentce chorej na depresje po tym jak zamiescila na fejsbuku zdjecia z imprezy, ktora zrobila by wyjsc z psychicznego dola. Dostarczyla niejako dowody iz depresji nie ma skoro krecibalety a co za tym idzie – bezpodstawnie smierdzi na L4. Od razu przypomnialo mi sie amerykanskie „wszystko co powiesz moze byc uzyte przeciwko tobie”. Pomine zatem tutaj przezornie rozstanie sie z kretem ciemnowym ktory nam zniszczyl negatyw.
Wracajac do tematu – bylismy zdruzgotani: prawie trzy miechy weekendowych sesji w miejscowkach gangsta-młodafoka a tu, jak mawiaja ludzie prosci, dupa! Material okazal sie na owczesne czasy i nasze mozliwosci niezdatny do wykorzystania na okladke plyty wiec zabalsamowany tlustymi przeklenstwami wyladowal w szuflandii z wyrokiem dozywocia. Na szczescie sobie o nim przypomnialem i wlasnie go ulaskawilem. Odnosnie kopirajta – autorem jest Sumo, ktory rejestrowal to chyba Zenitem ktorymstam. Z przyjemnoscia prezentuje, majacy wartosc prawie wylacznie sentymentalna, odreanimowany strzal z „tamtych czasow„.

3L / 3 Litry

Od lewej wystąpili: ŚMY. Kolejnosc (Siergieja) Przypadkowa.

Tyle slow Panskich. Jeszcze tuba na dzis – Maklowicz radzi: trzeciego przepisu nie testuj w kuchni! czyli zabawy z proszkiem do pieczenia oraz sznurek: szablony z miejskich przestrzeni, najczesciej o tematyce „jedzmy niemieso”. Dbrnc!

%d bloggers like this: