Brulionman

o fazach ksiezyca, ruchach tektonicznych plyt w Ameryce Lacinskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w ksztalcie wielkiej pochwy przy glownym skrzyzowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonie, o ukladach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o petli histerezy – nie jest to blog. / trying-to-be bilingual (English) blog

Archive for Lipiec 2008

Nuny

4 Komentarze

Kupujac bilety z automatu kobiety chyba nie do konca swiadomie przybieraja dziwne pozy, ponizej  zaledwie jeden udokumentowany przyklad ale postaram sie o wiecej. Zwykle sa po dosc powabne uklady choreo choc ustrzelony egzemplarz jest niestety w tych odrazajacych zimowych butach ktore tu nosza dziewczeta w srodku lata, koniecznie z przydeptana pieta, najlepiej szurajac przynajmniej jedna noga.

Luas lumbago

Luas lumbago

A to NRDowska plywaczka w kolejce po zmutowane czikeny czyli Pani Lydunia (zona Ronalda Makdonalda). Kazda z tych lydek byla grubosci rodweilera wiec nawet Ronaldo wpadlby w kompleksy mimo ze jego lydki oceniono jako weza ktory pozarl krolika. No dobra, moze to nie byla plywaczka i wcale ni ze wschodnich Niemiec tylko ot, zwykla, przecietna, bulgarska trzynastolatka…

Supersizeme, please!

Supersizeme, please!

ZZIB: Pozdrowienia srodkowym palcem dla Rorego ktory dzis wylecial. Nie na wakacje lecz na pysk!

Reklamy

Wlasciciele praw autorskich – do dziela!

leave a comment »

Pare dni temu na portalu naszaklasa zazadano ode mnie podczas logowania zaakceptowania jakiegos nowego regulaminu ktorego wprowadzenie uzasadniono jakas wydumana koniecznoscia podzielenia kont uzytkownikow na fikcyjne i nie. Moj czas jest cenny a nie zwyklem akceptowac tresci bez czytania wiec jedyna opcja to bylo klikniecie „nie akceptuje” nowego regulaminu wiazace sie z usunieciem mojego konta. Duzy jestem, plakal nie bede.

Zaplakac jednak moga klasowicze a byc moze i sam portal gdy na ich faksy zaczna naplywac pozwy od fotografow ktorzy wykonali zdjecia grupowe, slubne, modelingowe, portretowe lub legitymacyjne sprzedajac wylacznie odbitki bez prawa do kopiowania i publikacji ich dziel na stronach WWW.

Drodzy fotografowie, wlasciciele praw autorskich – powodzenia!

 

Punkt 6.5 Regulaminu dostepnego pod adresem http://nasza-klasa.pl/regulamin 20 kwietnia 2008 o godz 21.31 mowi:

„6.5. Użytkownik oświadcza, że wszelkie treści, w tym zdjęcia i dane osobowe, umieszczane przez niego wSerwisie, są prawdziwe i nie naruszają jakichkolwiek praw autorskich i osobistych.[…]”

Obecny regulamin spycha odpowiedzialnosc za publikowanie zdjec bez zgody autora na uzytkownika. Ciekawe czy uzytkownicy sa tego swiadomi czy moze klikneli szybko bez czytania „akceptuje”. Ciekawe rowniez czy poprzedni regulamin ktory obowiazywal dosyc dlugo rowniez zabezpieczyl portal przed odpowiedzialnoscia.

Heh, bo czlowiek taki nie jest zeby nie napisal :)

Parada wspomnien smyka z ’78

leave a comment »

YoYola poczestowala mnie sznurkiem do portalu, ktory mnie zabral w podroz w czasie cofajac w lata osiemdziesiate… Dzieki stronie ktorej adres podaje na samym dole posta, oprocz kultowych wieczorynek, odswiezylem sobie tak niesamowite rzeczy jak bajka „O czym szumia wierzby”,  „W 80 dni dookola swiata z Willy Foggiem”, „Tajemnice wiklinowej zatoki”, „D’Artagnan i czterej muszkieterowie”, „Mali mieszkancy wielkich gor” (Dzeki i Nuka), albo zaczynajacy sie piosenka „kedy masz w chaupie orhestrijo” czechoslowacki film „Pod jednym dachem”. Jest tez Ernie A-dziaaa ;) „Partnerzy”, jest Adam Slodowy ze swym „zrob to sam”, jest hator-hator Rademenes ktory diabolicznie niskim glosem mowi „Dariuuuszuuu” w „7 zyczen”, jest „Zwierzyniec” Suminskiego ktory (to moze byc urban legend) ponoc byl… mysliwym :))

Ale najlepsze ze wreszcie znalazlem bajke ktorej nikt ze znajomych nie kojarzyl i juz bylem gotow stwierdzic iz mam urojenia. ta bajka to „Szagma czyli zaginione swiaty” i jest piekny choc smutny instrumental Szagma do sciagniecia w multimediach do tego filmu.

Kazdy tytul ma pare obrazkow by udowodnic wam ze jednak pamietacie ten film oraz multimedia zeby posluchac czolowki lub obejrzec fragment filmu. Serwis zawiera raczej bajki z mojego dziecinstwa wiec nie ma tu palerrendzersow ani tych japonskich badziewi o wielkich oczach.

Spiesze doniesc o nieobecnosciach: „Przygod kilka Wrobla Cwirka”, „Klub Chrup-chrup” (dobranocka o warzywach), „Kapitan Planeta i Planetarianie”, „Zaczarowany olowek”, „Tik-tak”, „Sobotka”, „Teczowy music box”, „Teleranek”, „5-10-15”. Nie ma rowniez tego jegomoscia co z synami robil wybuchy w kuchni ale moze z czasem strona sie wzbogaci o powyzsze.

Przy okazji wygooglalem film „Banda rudego pajaka” choc nadal nie wiem kto spiewal i jaki byl tytul piosenki konczacej film „…mozna liczyc gwiazdy, mozna mierzyc czas…” (jesli ktos to kojarzy – z gory dzieki za maila)

Powyzsze wieczorynki sentymentalne znajdziecie na http://www.nostalgia.pl/

Majowka na Tonelagee

leave a comment »

 

4 maja 2008 r.

Poranek w Dublinie – pada. Jak zwykle. Ale konczy sie wlasnie weekend, jedzmy w gory, gorzej nie bedzie a jest szansa ze zla pogoda sie zatrzyma na ktoryms lancuchu gorskim. Przyfarcilo sie, w Gorach Wicklow pomalu przebija sie slonce podczas gdy u Karlosa na Tamhlacht wciaz dzdzy.

Dziwne, listonosz jest codziennie a zadnych listow do nas nie ma...

 

Odejdzmy moze gdzies na bok od parkingu bo nie zdzierze tego harmidru. Odeszlismy, przez rzeczke, pod gorke, spotkanie z borsukiem, brnelismy troche przez wrzosowiska wciaz wspinajac sie az znalalem pol poroza koziolka.

 

 

 

 

 

Torfowe uskoki, ksiezycowy krajobraz

 

Dostarlismy na szczyt pierwszego kopca, powiedzmy polowa drogi, urocze miejsce – osuniecia torfowe metrowej wysokosci no i pol-panorama, z jednej strony w kierunku opuszczonych osad gorniczych, w druga w strone jeziora o ksztalcie serca choc ja patrzylem raczej z drugiej strony :)

 

 

 

 

Jezioro Lough Ouler

 

Jest to swoista nagroda gdyz wysokie polozenie jeziora gwarantuje iz jest ono widoczne z kilku zaledwie szczytow. Pod odpowiednim katem wyglada jak ksztaltna pupa-gruszka :)

 

 

 

 

Druga czesc podejscia

 

Tu sie robie bardziej stromo i trzeba trawersowac po sliskim blotnym szlaku pomiedzy licznymi skalkami

 

 

 

 

Szczyt

Jozin z Bazin z narzeczona

 

A oczom ich ukazl sie las…  krzyzy. Rozwinelismy fragment mapy (wialo mocno) i z radoscia odkrylismy ze weszlismy wlasnie na trzeci w kolejnosci najwyzszy szczyt w Gorach Wicklow: Tonelagee (irl.: tylem do wiatru) 817m npm i tu dopiero spotkalismy jakichs piechurow. Szczyt Tonelagee jest w osi ze zbiornikiem retencyjnym elektrowni Turlough Hill i Lugnaquilla.

 

 

 

 

Lezakowanie bezobiadowe

Lezakowanie bezobiadowe

Cala trasa pekla na zasadzie „a to chodzmy jeszcze kawalek, moze bedzie ciekawszy widok”, nie planowalismy zadnego szczytu ani nie sprawdzalismy dokad wchodzimy, tempo zolwie, odpoczynek, relaks, bez cisnien. To chyba wtedy postanowilem ze potrzebny mi kompaktowy pstrykacz bo targanie lustrzanki odbiera przyjemnosc maszerowania a jakosc wyproznien z fotokomorki to jakas pomylka. W drodze powrotnej zaufalem instyktowi i wyszlibysmy ale juz ponizej wodospadu znajdujacego sie miedzy Laragh a Sally Gap

Motopodniety

leave a comment »

Kreci sie kolkiem, zmienia te biegi az czasem zobaczy sie takie „popaaa!”. Jedne mniej inne bardziej „bog-wie-co”. 

A to z kolei wizyta w jakims motocyklowym barze o swiatowej slawy marce tandercostam. Czesc motorkow to sprzety klientow a czesc to element ekspozycji.

Przepraszam za jakosc, mialem tylko fotokomorke ze soba :(

A ten wracal chyba z wyscigow na torze Mondello k/Nejstachowa

ZZIB: Tydzien temu mialem pierwszego dzwona, mniejsza o przyczyny, wkazmacrazie, z tylu jadacego przede mna jeepa zrobilem sobie garaz. Gosc wyszedl, pyta czy mi nic sie nie stalo, patrzy na swoj tyl i mowi ze jest OK bo potluczona lampa i pekniety zderzak to juz mial wczesniej a ja trafilem w hak holowniczy ktory ciezko popsuc :) Tak mysle sobie ze w Polsce pewnie zabrali by go do Tworek a tu to zwyczajna uczciwosc. Pozegnalismy sie i z rekami trzesacymi sie jak kolana TIRowki pojechalem w swoja strone zachowujac odstep jak zielony lisc :)

Moze zbiore sie kiedys na taka odwage zeby poakzac jakie miejsce zajmuja konie w zyciu mieszkancow Dublina a na razie dwukolka/rydwan pomiedzy dwoma „wymarzonymi” osiedlami czyli Jobstown i Killinarden ;)

Psi zaprzeg jadacy przez centrum Finglas.

Wielki elektron

leave a comment »

A wlasciwie siedziba Wielkiego Elektronika i malego elektronu, miejsce gdzie nanotechnologia kopuluje z medycyna, sztuka, dziewiarstwem… Laboratoria w ktorych pobyt dla wielu bylby bezcenny.

 

wielki elektron

Wielki elektron

 W przestrzeni wystawowej spotkalem rozne dziwadla: cos w rodzaju skrzydel, ktore sprzezone z mikrofonem, reaguja na czestotliwosc twego glosu: jedne czestotliwosci powoduja ze skrzydla zrobione z przezroczystej folii pompuja sie powietrzem i przybieraja swoj prawdziwy ksztalt a ine czestoliwosci glosu powoduja spuszczanie powietrza. Warto wspomniec ze skrzydla zamiast typowego maja ksztalt szczypiec raka. Interaktywne ubranie bawi, zwlaszcza gdy na przeciw stoi obca osoba z podobnym rynsztunkiem na plecach i rowniez wydaje z siebie dzwieki a ty mozesz obserwowac jej miny, glos, reakcje skrzydel i jej reakcje na powyzsze u ciebie.

Stroje czesciowo zaprezentowano na zwyklych manekinach a czesciowo na manekinach niezwykych ;P te drugie przypomnialy mi od razu autoportet Betka rodem z „Przygod Neo w komputerowym swiecie” [Grzeniu, znajdz ten strzal, byl niesamowity]. Przypominaja uwiezione dusze ale ponizsza fotka to tylko kiepski dokument, wroce tam zeby zrobic to jak nalezy.

 

podglad dusz

Podglad dusz

Inne ciuchy to np bluzka z wszytymi elastycznymi bateriami slonecznymi i diodami (perpetum mobile), tendem bluzek (powyzej na pierwszym planie) z sensorami „CUTE CIRCUIT-The Hug Shirts” ktore, jesli sie sam obejmiesz, oczytaja sile dotyku, puls i temperature ciala i przekaza droga radiowa te dane drugiej bluzce ktora „odda” twoj uscisk osobie ktora ja nosi. Byla tam bluzka idealnie dopasowana czyli pewien rodzaj celulozy w spreju ktora natryskuje sie na cialo a gdy zatygnie staje sie bluzka. Rownie dziwne co nietrwale byly „pachnace” bluzki powstale z zastyglego sfermentowanego wina a obok z ginesa, niezwykla sukienka bedaca kombinacja: gornej czesci jedwabnej, dolnej z jakiejs sztucznej tkaniny. Jedwab zarazono plesia ktora w pieknych pomaranczowych kolorach utworzyla wzory na naturalnej czesci sukienki.

Tym ktorych zainteresowalo odsylam do doswiadczenia na zywo wszystkiego (do 25 lipca) a komu za daleko to wirtualnie mozna zrobic to klikajac tu.

A najlepsze ze trafilismy tam doslownie jak milicjant do ksiegarni – BO SIE ROZPADALO….  ;P

%d blogerów lubi to: