Brulionman

o fazach ksiezyca, ruchach tektonicznych plyt w Ameryce Lacinskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w ksztalcie wielkiej pochwy przy glownym skrzyzowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonie, o ukladach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o petli histerezy – nie jest to blog. / trying-to-be bilingual (English) blog

Archive for Grudzień 2008

GS Bialogon

4 komentarze

Telekompromitacja Polska eSA, jeszcze nim sie stala eSA i byla zwyklym potworem spowijajacym kablami kraj wzdluz i w szerz, przyznawala wedlug dosc chaotycznego klucza numery abonentom co jakis czas odgornie je zmieniajac. Mialo sie jako abonent w tej sprawie tyle do powiedzenia co Zyd za okupacji, chyba ze bylo sie carskim dygnitorzem, ktorym nie bylem. Nadszedl dzien, w ktorym poznalem swoj nowy numer telefonu i zaczelo sie: giees bialogon? jak to nie? ale ja dobrze krece? halo, czy to gie es? Otoz przydzielono mi numer, ktory wczesniej mial nie w kij dmuchal bo calkiem strategiczny podmiot – Gminna Spoldzielnia „Bialogon” wiec telefony sie urywaly, oczywiscie pomylkowe. Po miesiacu mialem juz taka alergie na haslo „giees bialogon” ze odpowiadalem: nie, zaklad pogrzebowy „Radosc”. Mialem wtedy z osiem lat i radosci co nie miara z udzielania takich odpowiedzi na pytania o znienawidzony GS. Pietnascie lat powniej powstal „Zarzad budowy jaskin” i „nie dzwon nigdy pod ten numer” ale to juz czasy giees – emu choc dzialo sie to na ulicy – nomen omen – Trumiennej :)

zaklad pogrzebowy "Radosc"

zaklad pogrzebowy "Radosc" - filia dablinska ;)

Miedzy Lublinem a Dublinem / between Lublin and Dublin

with one comment

Powrot do scyzorykowni od mojej najmlodszej siostrzyczki z Lublina byl egzotyczny na miare mozliwosci żjeleznoj darogi. Przybywszy na pusty peron z ktorego zwykle odjezdza Sztygar, Jagiello czy jak mu tam, skierowalem sie do Biura Obslugi Podroznego Ktoremu Uciekl Pociag a tam zdziwiona mym zdumieniem pani wyjasnila ze przeciez z powodu wakacji ten 16.10 odjechal planowo o 15.30 ale pozniej wyszukala mi polaczenia i tak zaledwie godzine pozniej siedzialem w pospiesznym do stolycy ktory opuscilem w miescie Deblin.

prostokatne spojrzenie na deblinskie perony

prostokatne spojrzenie na deblinskie perony

Oczekiwanie na przesiadke na deblinskim peronie ze spekanym ancwaltem w leniwym zachodzacym letnim sloncu byloby przyjemne gdyby nie trwalo KOLEJna godzine. Poza szukajacymi zaczepki sokistami wszystko jest tam jak w polskim filmie. Mundurowi wlepili mandat chlopakom ktorzy podjechali pod dworzec rowerami naruszajac swiete nieogrodzone terytorium kolejowych palkarzy, do cyrku wlaczylo sie jeszcze dwoch niebieskich ale ja juz smierdzialem w osobowym westernie do Radomia. Tu sie okazalo ze dzis nie jest X Plenum Spoldzielni Zenum i zalapalem sie na spozniony poltorej godziny express z Kolobrzegu, rzutem na tasme kupilem bilet u zamykajacego okienko tapira ktory nie mogl pojac ze chce kupic bilet na pociag ktory przeca juz byl :)

Dalej juz az do samego Kielcowa z milymi ludzmi, pania z pieskiem ktora podejrzewala mnie o bycie ksiedzem i konduktorka, ktora chyba w mlodosci kasowala bilety siekaczami bo miedzy jedynki wepchnalby spokojnie dwie pieciozlotowki :) W tak pieknych okolicznosciach przyrody i niepowtarzalnej piec godzin zlecialo jak z bicza strzelil przemieszczajac mnie szynami 213 km :)

Przyczepy campingowe / caravans

3 komentarze

Lubisz psi

mobilehome

mobilehome

To jeszcze ja – Brulion Brunatny, bo w zeszłym tygodniu nie pisalem, bo byłem chory. Mam zwolnienie. Łubu dubu, łubu dubu, niech żyje nam prezes naszego klubu. Niech żyje nam. To śpiewałem ja – Brulionman.

Mery Krismes ;)

2 komentarze

Z okazji Swiat Bozego Narodzenia zycze Wam udanych poszukiwan „anielskich wlosow” w pawlaczu, przytargania z piwnicy podstawki pod drzewko (nie zapomnijcie tej diabelnie ciezkiej o gesiarce), mieniacych sie pieknymi kolorami jednorazowych lampek zza Buga, latwosci w odpalaniu chinskich zimnych ogni, reki ktora nie zadrzy nad karpiem, wesolego ksiedza ktory chodzac po koledzie wkreci sie na obiad, porannego krakania wron rozlegajacego sie ponad bielusienkim swiatem, uprzejmych sasiadow ktorzy chetnie pozycza pasty do podlog…

A na powaznie to radosnej wigilijnej wieczerzy przy blasku swiec a nie telewizora, zapachu gozdzikow, cynamonu i chrzanu w powietrzu, skrzypienia sniegu i szczeki dziadka Stefana, bitwy sikorek o kolejnosc przy skubaniu sloniny za oknem, przelamania sie oplatkiem z Waszymi Najblizszymi, beztroskiego spiewania (na szczescie nikt Was nie uslyszy) koled na Pasterce z pamietaniem wiecej :) niz jednej zwrotki, naszych tradycyjnych pysznosci: ryby po grecku (a nie po Gracku), boczku obgotowanego w bigosie, sernika i makowca oraz kompotu z suszonych sliwek i kisielu z zurawin, a po ukochanym obzarstwie odpoczynku aktywnego miedzy Swietami a Sylwkiem (np. zjazd na detkach) i baletu sylwestrowego urozmaiconego przynajmniej dwukrotna interwencja mundurowych :) a w Nowym Roku samych odmienionych, dobrych i uczciwych ludzi wokol Was. Tego Wam szczerze zycze.

Bartek

karteczka2

Ciasto prodakszyn: Ulson; dizajn: wschodzacy talent holenderskiej sceny ilustratorskiej - Mary Chris Maas

W te Swieta zjemy malego murzynka. A wlasnie ze z malej, ciasto takie. Tak tak, kanibalizm, barbarzynstwo i pranie mozgu. Wesoły Świąd!

Grodzimir Slawominski

2 komentarze

g r o d i

Grodi

Podczas urlopu w Polsce, gdzies pomiedzy rodzinka, wizytami lekarskimi i baletami udalo mi sie spotkac kilka moich twarzy a niektore nawet uwiecznic na swiatloczulym materiale. Przewaznie byly to proby nadrobienia ponad rocznych zaleglosci w piec minut. Mimo to naladowalem wtedy baterie dobrze. Na zdjeciu: Slawek Grodzinski.

w miescie Karola / in Charles town

3 komentarze

Bryknęliśmy się kiedyś do Bray i chyba stamtąd ten portrecik. Jak to przedstawiony poniżej człowiek mawia pojechaliśmy odwalić kite czyli pobrykać swoimi latawcami. Niestety warunki pogodowe były takie ze mój nie chciał bryknąć. Latawiec :>

KAROL NAPALIL SIE na LATAWIEC

słowa klucze: KAROL NAPALIŁ SIĘ na LATAWIEC, LATA WIĘC po całym Bray

Będąc raz w sklepie szerokim, który przypomina taki większy Społem w wydaniu zagranicznym, trafiłem na taką oto wywieszkę. Zwykle jest napisane „żywność z Polski”. W tym przypadku poddałem się bezskutecznie próbując zrozumieć co autor miał na myśli…  Jakie to miasto? I który Karol? Żeby tak choć znaleźć drogę odczytania treści we właściwej kolejności…  nic, jak krew w piach.

mistrz kopirajterstwa najwydestylowaniuchniejszy

Mistrz Kopirajterstwa POLSKI skadinad wagarujacy na "polaku"

Edytowano: zastanowiłem się w którym sklepie pyknąłem te fotkę i rozkminiłem wreszcie: jakiś jełop przetłumaczył nazwę własną „Charlestown” (centrum handlowe na Finglasie) jako „Miasto Karola„, mniej wiecej tak trafnie jakby „Powiśle” przełożyć na „After Vistula„. Co za zuch! ;)

W mysl spiskowej teorii dziejow znalazlem zakonspirowana skrzynke kontaktowa miedzy siatka sluzb specjalnych a zakonspirowanym szefem wszystkich szpiegow ktory tylko raz ujawnil swa twarz w wywiadzie z Krzysztofem Materna.

Wertykalnie / vertical

leave a comment »

 

pioNOWY Dublin

pioNOWY Dublin

Written by brulionman

21, Grudzień, 2008 at 11:32 pm

%d bloggers like this: