Brulionman

o fazach ksiezyca, ruchach tektonicznych plyt w Ameryce Lacinskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w ksztalcie wielkiej pochwy przy glownym skrzyzowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonie, o ukladach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o petli histerezy – nie jest to blog. / trying-to-be bilingual (English) blog

Posts Tagged ‘Poland

Solarigrafii pięć kropli z Kielc

4 Komentarze

Dawno temu ujrzałem zdjęcie wykonane z jakiegoś amerykańskiego mostu metodą solarigraficzną. Poza niezwykłością samej techniki była jeszcze ujmująca opowieść w tle – w połowie „otwarcia migawki”, które trwało 6 miesięcy zmarł ojciec autora, można wiec było z grubsza odnaleźć trajektorię słońca owego dnia, zobaczyć na słonecznym wykresie kiedy zgasło czyjeś życie…

Nadszedł dzień gdy i ja zbudowałem kamery. W czasie rejestracji poniższych zdjęć ludzie mi bliscy rozwodzili się, grzebali rodziców i przeżywali eksmisję. Te zdjęcia mają bardziej nostalgicznie-artystyczny wymiar dla mnie niż dokumentalny. Najtrudniejsze było samo zaakceptowanie czynnika przypadkowości, który może zniweczyć cały wielomiesięczny proces naświetlania (jak się z resztą raz zdarzyło).

Udało się w 4 z 5 przypadków. Ponieważ w pewnym momencie wyemigrowałem i straciłem kontrolę nad wyeksponowanym papierem, rozpoznaję jedynie 3 z nich a 4 jest zagadką. Ogólnie szału nie ma, ot, ciekawostka.

Dziękuję tu Arkowi, Cienkiemu, Kowalowi i Robertowi za udostępnienie swych balkonów oraz Marcinowi za zaopiekowanie się puszkami i skan.

 

STR8 – KSM Południe start: 7.03.2013 rejestrowany ok 3 miesiące

KSM_Poludnie

 

.

Jacobs – KSM Zachód, start: 7.03.2013, rejestrowany 3 miesiące

KSeM_Zachod

.

Lipton – Słoneczne Wzgórze, Południowy Zachód, start: 8.04.2013, rejestrowany przez rok

Bocianek_Poludnie

.

Majonez Kielecki – Radomska 03/04.2013, rejestrowany przez rok
oraz
Pudełko po negatywie – Żeromskiego, Południe, start: 19.02.2013, rejestrowany przez rok

Zeromskiego_Poludnie

 

 

Real_Poludnie.

Była to podróż przez majsterkowiczowsko-fotograficzną krainę, interesującą wyłącznie wąską niszę społeczną oraz krewnych i znajomych królika. Dziękuję, zgoda, pozdrawiam! :D

 

Reklamy

Lato pod żaglami

10 Komentarzy

Siedze w redakcji, dzwoni telefon, to Robert. Ma ekipę na Mazury, jest jedno wolne miejsce, krótka piłka. Kwadrans później czekamy aż pani Danuta wyda nam obiad na stołówce w kolpo, że niby taki bizneslan(s)cz. Pytam o konkrety: cena spoko, termin – łyknie się, skład – krewni i znajomi krolika buggsa… Zmartwiłem się nieco, żeby nie wyszło krzywo, że będę jedyny spoza rodziny co się zjawia jak niepro.. tfu, niespodziewany gość wigilijny ;) – nieee, spoko – zapewnił kapitan. Spoko, poza mną, w trzynastoosobowej załodze spoza rodziny kapitanów był jeszcze Łukasz (i postać z mego ręcznika – Consuela Dewocjonalia Precjoza, z domu Fereira, córka generała) ale mimo to poczulem się, jakbym od zawsze stanowił część ich rodziny.

8 dni, 2 jachty, 13 ludzi

Smiles, not the miles!

Pewnego dnia pod galeria zdjec pojawia sie wpisy z dziennika, ktory prowadzilem pod pokladem, bedacego obecnie poza moim zasiegiem.
Serdeczne pozdrowienia dla wszytskich uczestnikow tej przygody!

Zburzona Radostowa / minutes before demolition offices of the Radostowa dairy

69 Komentarzy

OGŁOSZENIE   OGŁOSZENIE   OGŁOSZENIE   OGŁOSZENIE   OGŁOSZENIE   OGŁOSZENIE   OGŁOSZENIE

         URUCHOMILIŚMY POMOC DLA POGORZELCÓW:

PRZEKAŻ 1% PODATKU

 

KONIEC OGŁOSZENIA   KONIEC OGŁOSZENIA   KONIEC OGŁOSZENIA   KONIEC OGŁOSZENIA   

Okręgowa Spółdzielnia Mleczarska „Radostowa” w Kielcach / Local dairy

Kilkanaście godzin przed wyburzeniem oldschoolowego biurowca OSM Radostowa udało mi się zajrzeć do jego wnętrz i utrwalić na pamiątkę dający pojęcie o ich klimacie fragment biur tej kieleckiej mleczarni. Porozumienie z odpowiedzialnymi własnościowo i administracyjnie wazonami było nieosiągalne, jest to, tradycyjnie już, oporna materia, odporna na wszelkie argumenty (może poza finansowymi, których ja nie posiadam) zrobiłem więc, jak ten Wałęsa – hyc! Efektem są surowe, chaotyczne, nieartystyczne zdjęcia ale przynajmniej udało się jakkolwiek zdokumentować te parę piędzi Kielc. Musiałem dobrze się nagimnastykować by uniknąć spotkania z ochroną i chodzącą po budynku komisją, w przeciwnym razie jeszcze zaprosiliby mnie do pokoju i poprosili o autograf albo w jakiś inny sposób docenili moją działalność samozwańczego i niezależnego amatora historii ;) Dziękuję pewnej osobie za okazaną pomoc w realizacji tych zdjęć.

/ Last day of dairy’s offices existance I reached them inside to catch these views, just for documentary of my town. Strange, but even if owners knows that this will gone soon, they doesn’t allow you to access and take some pictures – all for my own risk and responsibility signed in written, the answer is NO.

Nie lubimy robić, lubimy się wozić! Wot, Krasawica! / Folk style poster

Nie lubimy robić, lubimy się wozić! Wot, Krasawica! / Folk style poster

OSM Radostowa / This is building prepared to demolition

OSM Radostowa / This is building prepared to demolition

Szacunku troche ;) / Bow down!

Szacunku troche ;) / Bow down!

niekoronowany i niehonorowany - orzeł wyjęty spod ochrony / Previous Polish Coat of arms - the communist one 1945-1989

niekoronowany i niehonorowany – orzeł wyjęty spod ochrony / Previous Polish Coat of arms – the communist one 1945-1989

Fotografia produktowa z lat 90-tych / Keleidoscope of product pictures

Fotografia produktowa z lat 90-tych / Keleidoscope of product pictures

Pustak Asa / Safe

Pustak Asa / Safe

60 lat OSM Radostowa / 60th anniversary of dairy's foundation

60 lat OSM Radostowa / 60th anniversary of dairy’s foundation

Biuro(re)kr(e)acja / Room with oldschool telly

Biuro(re)kr(e)acja / Room with oldschool telly

Obrazy w biurach podnoszą kulturę osobistą pracowników / Art on the wall

Obrazy w biurach podnoszą kulturę osobistą pracowników / Art on the wall

Dwie ostatnie pozycje z poniższej listy rządzą :) / No 7 and 8 were nice on list below: oldschool teapot and electric calculator

Nic się nie ukryje / An inventory

Nic się nie ukryje / An inventory

Przypomina mi szwabską wronkę. Metalowy kwietnik z PRLu / Looks like metal sculpture fo nazi crow ;P Flowerbed designed in 60's? 70's?

Przypomina mi szwabską wronkę. Metalowy kwietnik z PRLu / Looks like metal sculpture fo nazi crow ;P Flowerbed designed in 60’s? 70’s?

Wśród pomieszczeń biurowych dwa pokoje przystosowano bardziej przytulnie - czy służyły do "mokrych rozmów handlowych" czy do osypania kaca - tajemnica służbowa ;P / "Monica Levinski ready" Room ;)

Wśród pomieszczeń biurowych dwa pokoje przystosowano bardziej przytulnie – czy służyły do „mokrych rozmów handlowych” czy do osypania kaca – tajemnica służbowa ;P / „Monica Levinski ready” Room ;)

Treść pozostawionego dyplomu: Wyróżnienie JOGURT ROKU za ZESTAW JOGURTÓW dla OSM „RADOSTOWA w Kielcach na Krajowej Ocenie Jogurtów i Deserów Jogurtowych. Prezes Targów Pomorskich Roman Pikula, Przewodniczący Komisji prof. Jerzy Rymaszewski. Bydgoszcz 6 luty 1997 (zachowano oryginalną pisownię)

/ I was wondering why CEO leaved HIS room wihout highest prize…

Pokój prezesa. Na ścianie pozostała laurka, ktoś miał za niski stołek lub kompetencje ;) / Forgotten certificate "Yoghurt of the year 1997"

Pokój prezesa. Na ścianie pozostała laurka, ktoś miał za niski stołek lub kompetencje ;) / Forgotten certificate „Yoghurt of the year 1997”

O włos od przypadłu / I had to be carefull to don't get caught by security watching from backyard

O włos od przypadłu / I had to be carefull to don’t get caught by security watching from backyard

Radostowa mural

Radostowa mural

Chwileczkę? Do kogo? A, POKUJ nr 4, łączę! Nie miałem czasu zastanawiać się czy "p" znaczy "prezes" czy "pan/pani" ani kim był jegomość wyróżniony na czerwono / Full list of rooms and  internal phone numbers

Chwileczkę? Do kogo? A, POKUJ nr 4, łączę! Nie miałem czasu zastanawiać się czy „p” znaczy „prezes” czy „pan/pani” ani kim był jegomość wyróżniony na czerwono / Full list of rooms and internal phone numbers

PŁACE - WYMAGAM ;P / Accountancy dept (not sure about this translation)

PŁACE – WYMAGAM ;P / Accountancy dept (not sure about this translation)

Bryła budynku od bramy głównej / Main gate

Bryła budynku od bramy głównej / Main gate

Wieeesz, ta ruda z parteru, ta stara taka / You know this skinny redhead bitch from ground level? ;)

Wieeesz, ta ruda z parteru, ta stara taka / You know this skinny redhead bitch from ground level? ;)

Skolioza klatki schodowej / Staircase designedy by Skhodov

Skolioza klatki schodowej / Staircase designedy by Skhodov

W tych warunkach praca migawki brzmiała jak swobodne spuszczenie deski klozetowej / I was afraid of noise made by shutter in empty rooms

W tych warunkach praca migawki brzmiała jak swobodne spuszczenie deski klozetowej / I was afraid of noise made by shutter in empty rooms

A tutaj rarytas z początków spółdzielni, gdy do transportu mleka używano koni - dwa żłoby z widocznym mocowaniem rozdzielającego dyszla / Two mangers in a stable - relics of the past, before horses were replaced by trucks

A tutaj rarytas z początków spółdzielni, gdy do transportu mleka używano koni – dwa żłoby z widocznym mocowaniem rozdzielającego dyszla / Two mangers in a stable – relics of the past, before horses were replaced by trucks

Widoczny łuk pierwotnych wrót / You can see a bow on the wall - remains of former horse gate

Widoczny łuk pierwotnych wrót / You can see a bow on the wall – remains of former horse gate

I tak już zdążyli wyburzyć coś na środku posesji / Backyard

I tak już zdążyli wyburzyć coś na środku posesji / Backyard

...i w jej południowej części /  Ruins of another building

…i w jej południowej części / Ruins of another building

Panorama z 3 zdjęć / Panorama made of 3 frames

Panorama z 3 zdjęć / Panorama made of 3 frames

Dedykację dla wazonów na różnych szczeblach, którzy mówią „nie bo nie” wstawilem tutaj

NZRP Zagnańsk – Suchedniów / Winter overnight walking

32 Komentarze

Perpetum mobile: atrakcyjne pomysły rodzą się po realizacji swych poprzedników: po rajdzie z pochodniami padł pomysł na śnieżne rowery, po rowerach na nocleg w namiocie, po nim na bardziej przemyślaną powtórkę noclegu wzbogaconą o rajd. No i poszliśmy: 20 km ośnieżonym lasem a na koniec nocleg w temperaturze 0°C

Jak było? Bardzo pozytywnie: bo jednorazowy termos miał idealną pojemność 0.7l, bo na trasie zastaliśmy gotowe ogniska z naszykowanym drewnem, bo leśniczy się miło odezwał, bo sarny się nas nie bały, bo zdążyliśmy przed deszczem, bo Grzesiek pożyczyl mi czołówkę, bo było tak widno, że nie trzeba było jej włączać, bo kulig utorował nam drogę, bo prezesowi klubu futbolowego w Potworowie zaproponowano przyjęcie nazwy na „Inwazja”, bo zimny wiatr zniwelowały drzewa (nie mylić z technodrzewami), bo doszliśmy do celu karmieni przez Tomka różnymi smakołykami a o 3 rano opędzlowaliśmy żur i cytrynówkę uwarzone przez seniora rodu, bo… długo by można wymieniać (pow)ody do radości.

Był tylko jeden minus całego rajdu: minus jeden (celsjusza) ;P …a nie, zgubiłem moją broń na psy, no, już jest na co narzekać! ;) W rolach głównych wystąPILI: Eco z dna serca, emerytowany Mintaj i jo.

/We wanted to sleep this winter in low, natural temperatures so Tomek invited us to a nice hut with no heating. But to not repeat our last mistake, we decided to have long walk before. 20 km is not the longest distance you could imagine but at night in winter conditions that was enough to feel happy tired. Hope you’ll enjoy as we did!

Pekap lepszy niż autobus / In train to Zagnańsk

Pekap lepszy niż autobus / In train to Zagnańsk

Pierwszy widok po opuszczaniu dworca / now we know why they invent cigarettes with auto-extinguish system ;)

Pierwszy widok po opuszczaniu dworca / Now I know why they invent cigarettes with auto-extinguish system ;)

Tutaj Mintaj grał w Pucharze Polski reprezentując dumnie  Polonię Białogon, mocy w nim tyle, że śmiało wygrałby choćby i z Inwazją Potworów / "I played here" in some countrywide championship

Tutaj Mintaj grał w Pucharze Polski reprezentując dumnie Polonię Białogon, mocy w nim tyle, że śmiało wygrałby choćby i z Inwazją Potworów / Proud 100%: „I played here” in some countrywide championship

zimowe Belno / leaving civilisation

Zimowe Belno / Leaving civilisation

DSC09722

kapliczka Matki Bożej Więziennej / First brake

kapliczka Matki Bożej Więziennej / First brake

Niespodzianka: gotowe ognisko w lesie, tym razem nie pogardziliśmy nim / Surprise: ready fire in deep forest

Niespodzianka: gotowe ognisko w lesie, tym razem nie pogardziliśmy nim / Surprise in deep forest: ready fire

DSC09749 DSC09750 DSC09752 DSC09757

kolory czołówek w trybie normalnym i czerwonym / colours comes from headlamps in regular and red mode

Zmieszane kolory czołówek w trybie normalnym i czerwonym / Colours comes from mixed headlamps light in regular and red mode

DSC09768

Drugie napotkane ognisko, zaoszczędziliśmy w sumie około godziny dzięki żarowi zostawionemu przez kulig / That night we were lucky - another ready fire waining for us

Drugie napotkane ognisko, zaoszczędziliśmy w sumie około godziny dzięki żarowi zostawionemu przez kulig / That night we were lucky – another ready fire waining for us

Nasze nocne lokum - pięknie wykończony ale (na szczęście) nie ogrzewany domek / Hut that we slept

Nasze nocne lokum – pięknie wykończony ale (na szczęście) nie ogrzewany domek / Hut that we slept

Meta - nocne Polaków rozmowy / Road is best prize

Meta – nocne Polaków rozmowy / Yes, that is my red winter pyjama ;P

I nie śmiać mi się tu z mojej pidżamki! :) A tak szykowaliśmy się do tego desantu

/ Road is the best prize but the better is to have an additional goal as we had: night in the hut. And that’s how we were preparing this event

nowe otworkLOVE / pinhole B&W 1

16 Komentarzy

panorama 1/5

pinhole_kosciol pinhole_ciemnia pinhole_kontenery pinhole_noc pinhole_podworko pinhole_ZUS_Kielce

Weekend zimowy / Winter weekend 1/3

22 Komentarze

Czasem daje o sobie znać skłonność do przemyśleń, tym razem potrzeba medytacji podsunęła pytanie, którego nie można było rozważać w czterech ścianach: gdzie ona jest i co dla kogo robi? ;) Drrrrryń!!!! – Słucham – Jak tam? – Widziałeś co jest za oknem? – Ja właśnie w tej sprawie… kilka godzin później jedziemy w mehehowo-jednomaściowo składzie dychaczem na przełom Lubrzanki i atakujemy Ameliówkę z pochodniami. Niepoprawny optymizm pozwala nam łudzić się, że zdążymy na ostatni dyliżans z Masłowa, zaczynając nasz wyczerpujący spacer nie wiedzieliśmy, że spóźnimy się nań tylko dwie godziny ;P

/Spontanous trek in winter night via 7 km of Masłowskie Strand, sinking in the knee-high snow.

Najpierw pod górkę jak żółw ociężale / Ascending by the snowy uphill road, after 500m we started to climb in real forest

Najpierw pod górkę jak żółw ociężale / Ascending by the snowy uphill road, after 500m we started to climb in real forest

DSC03861 DSC03863 DSC03869 DSC03880 DSC03883 DSC03884 DSC03885

Miejscami mocno zawiane. I polany i my ;) / Deep deep snow, even 50-100 cm deep

Miejscami mocno zawiane. I polany i my ;) / Deep deep snow, even 50-100 cm deep

DSC03894 DSC03899

Platforma bezwidokowa na Klonówce / Scenic platform at Klonówka peak. We were late "only" two hours for last bus. Exhausted but happy :)

Platforma bezwidokowa na Klonówce / Scenic platform at Klonówka peak. We were late „only” two hours for last bus. Exhausted but happy :)

I tak radośnie zaczął się weekend / And to me that was just beginning…

Mizernego burgera i kilka frytek na ceracie poproszę!

37 Komentarzy

Dziwne życzenie? A jednak „klient nasz pan” – jest restauracja, która od niedawna realizuje takie zamówienia. Szef kuchni szczególnie poleca godzinne czekanie na zamówienie.

Są tacy, którzy wszystko co złe tłumaczą „kieleckim grajdołem” i choć częściowo mają rację to trzeba walczyć o lepsze, ale po kolei.

Odkąd pamiętam niestety jest tak, że jak coś wychodzi dobrze, mam na myśli potrawy a nie wynik finansowy, to absoltunie trzeba to popsuć. I dążenie do tego jest tym większe, im bardziej czymś wybija się ów lokal. Przy ul. Przecznica (tak, takie mamy wieśniackie nazwy, chociaż nic nie przebija ul. Dyrekcji Głównej) stała kempingówka w której były najlepsze hotdogi w mieście – parówka zawierała więcej poubojnego syfu niż tektury i dzięki temu, oraz szabanastu innym ulepszaczom z tablicy Mendelejewa, była smaczniejsza niż u konkurencji. Lecz nie był to zwyczajny „parek w rohliku”, to czym ów produkt wyróżniał się na fastfoodowej mapie miasta była prażona cebulka. Gdy te hotdoxy stały się tak popularne, że ludzie zamawiali je przez taksówkę, ktoś policzył, że można zaoszczędzić na jakości. Od tamtej pory każdy kto kupił ulubioną szamę jadł ją tylko raz i już nigdy nie wracał (za to niewykluczone, że zwracał). Buda padła.

Póżniej był arcydiabelnie pyszny a zarazem okrutnie pikantny maxiburger w zmieniającej co dwa lata miejsce budzie pod szpitalem. Kręciły się tam na karuzelach pieczone potwory lecz flagowym daniem był wielgaśny hamburger znany wkręgach wielbicieli jako „sambal„, umawialiśmy się tam wieczorami przed, po lub w trakcie piwka studzącego nieco letnie wieczory. O dowolnej porze doby zawsze działał sprawdzony patent: wyprowadzić obsługę z równowagi aby upewnić się, że po złości dostaniemy naprawdę piekielnie pikantne żarcie :) Metody tej nie zaleca się wobec całkiem obcej obsługi jeśli nie chce się dostać ręcznie zaimprowizowanego miłosnego dressingu na zapleczu ;P Ale do tematu wracając, ten sos, mimo iż zmuszał wielu do studzenia pożaru w ustach napojem (a na przekór żaden ze sprzedawanych nie dawał rady) lub opracowanego spontanicznie zasysania powietrza wąską szczeliną na język, ten właśnie sos miał smak. Do czasu, aż zastąpiono go mniej ostrym, na dodatek wściekle słonym sambal oelkiem. Buda wprawdzie działa prażąc kebabsony, za które turecka ambasada powinna słusznie zażądać przeprosin od polskiej dyplomacjii i nie nazywania gówna kebabem lecz z wyjątkiem dwoch lokali jest to problem ogólnokielecki.

Szczytem amatorszczyzny na kebabowym szlaku po Kielcach są ciemnoskórzy, którzy myślą, że sam ich wygląd plus ściany ozdobione wieśniackim folklorem z ich stron i jeszcze np. płonący przed wejściem znicz, przyciągną klientów do lokalu, który nie umie zrobić ostrego sosu. „Ostry” zwykle jest leciutko pikantny lub kwaśny, tylko po co tę pedaliznę nazywać „ostrym” sosem. Ale to znów praktyka powszechna w mieście z koroną w herbie, by nie rzec, że oszukuje się tak ludzi w całym kraju.

No i w końcu, po wielu latach, pojawia się lokal. Podszedłem sceptycznie ale…

Prowadzi mnie tam Ola Sercokradka obiecując, że mi się spodoba. Już mi się podoba – i Ola i perspektywa spróbowania czegoś smacznego ;) Strzał w dziesiątkę! Świetna obsługa, mają wszystko czego chcemy – mówię o dość prostych pomysłach spoza menu np. litr soku pomidorowego, do którego sam aplikuję tabasco, co często w innych lokalach powoduje podniesienie brwi kelnerki i negujące kręcenie głową. W ciągu kwadransa lub krócej na talerzu wjeżdza wielka burgeroza, uczciwe mięso, właściwe dodatki i najlepszy sos jak jadłem w bułce od czasu BigTasty’ego. Piszę to walcząc ze ślinotokiem na samo wspomnienie, cholera, mam nadzieję, że przeczytasz co zniszczyłaś, ty kudłaty zarozumiały grubasie!

Kolejna wizyta – odwdzięczam się kultowym już wtedy cheesburgerem przyjacielowi, który odkrył przede mną „skarb apaczów” – arcydzieło innego lokalu do czasu zmiany szefa kuchni. Mamy duże możliwości, poza czisbuxem zajadamy się pyszną pizzą z pomidorkami koktajlowymi, rukolą i bodaj szynką szwarcwaldzką. Jest to trzecia, tak dobra pizza w mieście równorzędnie z jedną z Pomodro i „pizza a la Eni” w nieistniejącym już Ambiente.  Spotkanie z koleżankami ze studiów, no gdzie je prowadzę? Wiadomo, tym razem odkrywam niebywale smakowity makaron z łososiem i szpinakiem, idealna nuta.

Mógłbym tak wspominać długo inne ich przysmaki, np. zupę cebulową lecz czuję rozgoryczenie. Przyjechała jedna gwiazda, która kiedyś jadła stolec a dziś jest uznanym ekspertem (skoro mówi, że coś smakuje jak gówno, znaczy że nie tylko na nie patrzała) i pod jej kierunkiem lokal zmieniono, w zamyśle in plus. W praktyce wnętrze, do którego nie miałem zastrzeżeń, otrzymało ceraty (nie obrusy, ceraty!!!) i kiczpornowate wargi zdobiące piec, kojarzące się raczej z głębkim gardłem (i jedz tu pizze stamtąd!) niż usta znanej aktorki. Menu, dawniej finezyjnym tekstem wprowadzające przyjemnie klienta w każdy z działów i dopieszczone estetycznie (znów brak uwag) dziś wygląda jak przerośnięta ulotka z pizzerii. Część potraw zniknęła, pozostałym ktoś smutny z excelem podniósł ceny, wprowadzając m.in. taki bezsens jak homaroburger za chyba 110 zł – jak często będzie to zamawiane przez klientów by zawsze mieć świeże składniki, he? Kolejne zmiany to czas oczekiwania na jedzenie oscylujący w granicach nawet 50-70 minut. Na boga, tyle czekać na hamburgera, to ile na jego homarzą wersję?! Najsroższej jednak zbrodni dokonano na ukochanym mym cheesburgerze – zmniejszono go o połowę, popsuto wygląd – nawet z drewnianym szpikulcem trzymającym całość w pionie wygląda jak wypierdziany w bułę klocek, w jakiś dziwny sposób podwyższono to-to żeby zawiasom szczęki zafundować calanetics i zamiast kopca frytek otoczono nieśmiało dziewięcioma frytkami.

Celowo nie wymieniona z nazwiska niemiła pani o wyglądzie wyliniałej kopii Violetty Villas popsuła jedno z moich ulubionych miejsc i to jej mój jad dedykuję. A co do lokalu – najwyższą formą stosowanej przeze mnie kary jest bojkot do czasu zmian. Radykalnych, bo jak mówi przysłowie „Cygan raz przez wieś przejdzie”…

***

Z braku ilustracji do powyżej wylanych frustracji zaserwuję zdjęcie charakterystycznego sklepu, który z końcem ubiegłego roku zakończył swą egzotyczną całodobową działalność na kieleckim Rynku za co w Sylwestra doczekał się kilku zapalonych zniczy od Kielczan wdzięcznych za wszystkie miłe chwile i niepowtarzalne dialogi.

jeden z najstarszych sklepow spozywczych

Ladies and Gentelmen: Felek Kielce

%d blogerów lubi to: