Brulionman

o fazach ksiezyca, ruchach tektonicznych plyt w Ameryce Lacinskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w ksztalcie wielkiej pochwy przy glownym skrzyzowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonie, o ukladach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o petli histerezy – nie jest to blog. / trying-to-be bilingual (English) blog

Posts Tagged ‘komunikacja miejska

STB – spontanbiking ;)

7 Komentarzy

Morawica – dla mieszkańców Małopolski: zwykła miejscowość (mają taką niedaleko Krakowa), dla Kielczan ta nazwa to synonim słowa „czubek” albo skojarzenie z odwykiem alkoholowym. A że tej jesieni upał jakby już nieco zelżał więc i jeździ się raźniej mając lepsze chłodzenie. Któregoś popołudnia padł spontanplan w celu wytropienia ohydnej koegzystencji reklamy miasta Kielce i pewnej oszukującej ludzi firmy na wspólnej tablicy reklamowej, ogólnie – ruszyliśmy z Marcinem na Południe, właśnie do Morawicy i choć zapomnieliśmy na śmierć o pierwotnym celu wyjazdu to był to mocno ładujący psychobaterie bajkowy szwędacz.

/ Well, there’s few pics from easy bike trip which begun at southern Kielce’s suburbias, then we made a loop, or actualy kind of „8 shape”, and came back home to Kielce.

żegnamy Kielce / leaving the town, welcome sign

betonowy slon

oto betonowy slon, który gdy powstał, straszył kierowców w niedzielne poranki daleko bardziej niż białe myszki... / concrete elephant ad

architektura PRL - urzad celny Kielce / Custom House Kielce

te cudne pionowe wypusty pomiędzy oknami, prawie jak WTC ;) / beloved architectural style

ciekawa bryła w Bilczy / surprise in our boring, conformist world of blocks

CK przystanek / oldschool bus stop. "CK" = "Civitas Kielcensis" and means Citizens of Kielce city. These initials topped by crown is our coat of arms

To jest kościół? Nie, to chyba jakaś żaba wielkości wieloryba przykryta pancerzem żółwia. Czemu parafie w Polsce wybierają często projekty tak szpetne, że widząc ich realizacje mimowolnie grzeszę myślą i słowem a niewiele brak by i uczynek do tego grona dołączył? G-zus! ma-ka-bry-ła!

makabryła - architekt pewnie jeździ Fiatem Multipla a proboszcz Renault Twingo ;) wierzcie lub nie ale stoję w osi przechodzącej przez kościół SYMETRYCZNIE (widać po dzwonnicy) / awful architecture in Bilcza village. Among worst architectural projects the biggest part are Roman Catholic churches :(

tymczasowa, niegrzesząca urokiem kaplica była o stokroć ładniejsza / former, temporary chapel in this parish

najbardziej wzięty architekt w okolicy z rozpędu po kościele zaprojektował skład soli i piasku dla drogowców (lub odwrotnie) ;P / thanks god it's not next church, just a silo for a sand

mój dom to moja twierdza - Wola Morawicka / my home is my castle

meta w lesie / strange hut in forest

sołecki dom kultury / DIY - youth club at Polish countryside

clubbing na wsi - chlebem i solą / leisure pleasure

"W hołdzie zamordowanym 9 mieszkańcom Woli Morawickiej przez hitlerowcow w latach 1939-1945 OSP i mieszkancy Woli Morawickiej"

fatamorgana / sand yard - great place for wedding shooting ;)

ambona / hunting tower

w tych pięknych okolicznościach przyrody - LEGALNY tor motocrossowy koło Kielc / at local motocross track

tor motocrossowy Dębska Wola / 30 mins training run

zakręcony / they see me rollin'

pełna wykładka - spotkaliśmy dzieciaki na... koloniach w Morawicy / Morawica reservoir exit

odtąd Marcin wie, że gdy jedziemy w południe na "dwie godzinki" lepiej zabrać "zestaw Bartek" zawierający m.in. latarkę / long way home

elektryfikacja wsi a tak serio - wiodący europejski standard komunikacyjny / bus stop with display board (estimated arrival time for next 10 buses) and ticket vending machine - Kielce, at leat reason to be proud of

Najlepsze są wypady nieplanowane / Spontaneus rides gives the biggest amount of happiness to me.

A tu z tego samego wypadu strzały Marcina / Marcin shots from this trip

Reklamy

Wielki cukrowy kloc / Great Sugar Loaf

leave a comment »

W niedziele z Ulsonem i Krzychem otworzylismy sezon szlakowy robiac ponad 20km drepcydesem. Brak samochodu to przeszkoda ale do pokonania jesli ktos nie chce dac sie uziemic w domu. Za cel obralismy Great Sugar Loaf (irl. O Cualann) – najbardziej szpiczasta gore widoczna z Dublina polozona 501 m n.p.m. w Gorach Wicklow miedzy N11 a zjazdem R755 na Roundwood lub jak kto woli miedzy Djouce Mountain a Little Sugar Loaf i wzgorzami Bray Head.

po pierwszym przekroczeniu N11

strome podejscie po pierwszym przekroczeniu N11

Pojechalismy drugim porannym pociagiem (na pierwszy spoznilismy sie bo stacje Tara Street otwarto gdy pociag na nia wjechal wiec nie zdazylismy kupic biletow) do Greystones, ktore obeszlismy z poludniowej flanki i skrecilismy w Delgany w biegnaca przez pagorki droge na polnoc (do Ballydonagh i gory Hillfort).

zwierciadelko ulatwiajace wyjazd z posesji

zwierciadelko ulatwiajace wyjazd z posesji

na wysokosci parkingu przy lesie Kindlestown odbilismy 90′ w lewo w polna droge ktora wiedzie az do zdjazdu z N11 – tu slimakiem na droga strone, w lewo obok starego wasztatu samochodowego i w prawo pod gorke stromo asfaltem do T-junction i tu w prawo by dalej napierac pod gore az do parkingu pod Great Sugar Loaf.

Obok parkingu stal zaparkowany - sadzac po ocalalym znaczku - Opel ktory "sie" spalil

Obok parkingu stal zaparkowany - sadzac po ocalalym znaczku - Opel, ktory "sie" spalil ;>

chlopiec z latawcem ;)

Krzysio z latawcem

Chwila na latawiec, herbate i drugi oddech kaczuchy i zaatakowalismy szczyt ktory tego dnia byl naszym celem. Z powodu pieknej pogody ten kawalek szlaku byl zawalony jak wejscie na Giewont a na szczycie dominujacymi jezykami byly polski i ruski i dopiero daleko za nimi angielski w wersji OJRISZ :) Bakteria nam padla wiec strazackie bedzie jak dokoncze i wywolam film.

widok na Dublin z Great Sugar Loaf

widok na Dublin z Great Sugar Loaf (501 m n.p.m.) - po prawej przy morzu miasteczko Bray, dalej cypel Dalkey a na horyzoncie polwysep Howth

Krzych byl napalony na wesole miasteczko ktore widzielismy w Bray z pociagu wiec ze szczytu podazylismy na Polnoc – Polnocny Wschod wytyczajac nowa sciezke przez porosniete kosodrzewina goloborze az do miesca gdzie milosnicy downhillu zbudowali zjazd z przeleczy po wschodniej scianie masywu. Trudna technicznie i wymagajaca pelnego skupienia jest ta trasa. Chlopaki udoskonalili przejazd lopatami i powybierali ostre glazy na bok i choc mozna sie w wiekszosci odcinkow bezpiecznie zatrzymac lub polozyc to bez fulla nie ma sie tam po co wybierac (wyczailem tez caly tor dirtowy w dolinie ktora autobus 44 dojezdza do Enniskerry ale nie bylem tam z buta). Stad juz nudna droga asfaltem ponad a pozniej wzdluz N11 do Bray gdzie na koniec dalem sie wystrzelic w komos w takiej okraglej klatce niczym pilot katapultujacy sie z samolotu. Oj zmarszczylo sie kakao ale sa to wrazenia nie do opowiedzenia.

Warto przed takim wyjazdem spisac kilka rozkladow autobusow i pociagow (do i z Bray, Greystones, Enniskerry) by porownac czas dojazdu (np. z centrum Dublina autobusem do Greystones jedzie sie 100 min a pociagiem 50 min) oraz zeby miec opcje zmiany trasy, planu, tempa, celu itd.

krotki film o strajkowaniu / short movie about strike

with one comment

Mialem sen: ulica idzie manifestacja, widac jej srodek, kolejno przechodza fale ludzi ktorzy co kilka rzedow skanduja calkiem inne, niezwiazane ze soba hasla, na koncu idza sfrustrowane wasate polaczki rytmicznie wykrzykjac ZLO-DZIE-JE! Kamera od ostatnich uczestnikow tego dziwnego korowodu zaczyna cofajac sie pokazywac twarze i przekroj przez rozne hasla tego korowodu, az dociera na czolo demonstracji gdzie idzie idzie baba z wozkiem drac zachrypnietego japiszona „TEN BANANAS ONLI TU JURO!”

Bylo dwoch braci – Ramzes i Kryzys, Ramzes umarl ale Kryzys zyje. Recesja pcha lud na ulice – tu mozna wykrzyczec gorycz, obawy i niezadowolenie. Strajkuja taksowkarze, nauczyciele, kierowcy autobusow, pedaly (ich dublinski pochod ok. trzydziestu uczestnikow w zeszlym roku to raczej byla Parodia Rownosci z powodu deszczu, ktory zmyl makijaze a niektore parasolki okazaly sie niedostatecznie dzezi)  a do tego emo-koltuny wygladaja jakby tez prowadzily strajk najostrzejszy ze znanych: bojkotujac jedzenie i fryzjerow ;) Paradoksalnie pikietuja obroncy praw zwierzat krzyczacy swe hasla w skorzanych butach…  W dupach sie poprzewracalo ludziom i mysla ze KOGOKOLWIEK obejdzie, ze sa niezadowoleni. I to tak bez wywozenia na taczkach, bez bron na jezdniach, bez kilofow w rekach, bez koktajlu molotowa, eh te wasze zwiazki zawodowe ;P Z dotychczasowych protestow nie wynika nic poza czasowym paralizem ruchu. W weekend w centrum polaczy sie wiele roznych protestow wiec przynajmniej nowe zdjecia zrobie. I moze na ich czele znajdzie sie bananamama z mojego snu ;)  /

I had a dream: protesting people are walking down the street, you see them passing you, it looks like midle of this protest, every ten rows of people shouts different slogans, at the end walks frustrated mustache-faces chanting theirs usually „no more communism!”. From the last row camera is heading to front of the protest through all groups. There is surprising leader of this all mess – woman pushing her trolley screams hoarsely: „TEN BANANAS ONLY TWO EURO!”

There was two brothers – Ramses and Crisis, Ramses died but Crisis lives. People are protesting on streets naively believing ANYBODY cares that.Everybody strikes: taxi drivers, bus drivers, teachers, queers, even anti-fur campaigners wearing leather shoes :) I’m sick of this as they caused nothing more than bigger traffic jams. This weekend will merge next groups in city centre, at least I’ll take some pictures. And maybe at the front of weekend protesters will walk woman with banana trolley from my dream ;)

Dworzec im. Przemyslawa Łokietka, Gosiewo

2 Komentarze

CKF w PKP, podroz druga (czyli ostatnia) – plener Wloszczowa.

Bylo to w krainie Polan i Wislan, za panowania Lecha (nie tego od Czecha i Rusa ani tez nie Walesy), gdy wielkorzadca Syrii byl Baszar al-Assad. Zgodnie z przepowienia Starego Tarpana z Nysy, mowiaca iz grupa smialkow z czarnymi skrzynkami kradnacymi dusze, wyruszy w droge gdy 5 Osemek sie spotka – spotkalismy sie na berzie w Kielcach 8.08.08 o 8.08. Mimo godzin porannych slupek rteci zdazyl minac juz trzy dychy. Kiedys – spontan zdzwonka i bohema jechala w swiat na zdjecia, dzis trzeba bylo pozalatwiac opiekunki do dzieckow ale w koncu sie udalo i w rolach glownych wystapili: Róża Wysocka, Urszula Wysocka, Artur Dziwirek, Paweł Paduch, Paweł Wójcik i jo. Pozostal jeden problem: dokad? Pekin byl zapchany wlasnie rozpoczynajaca sie haniebna olimpiada, Nowy Jork rownie mocno kuszacy jak Wladywostok a i Lizbona miala swych fanow, jednak po zweryfikowaniu naszych pomyslow iloczynem czasu oczekiwania na pociag przez kwadrat ceny biletu postanowilismy pojechac do, no wlasnie, do Wloszczowy czy do Wloszczowej? Oto sciagawka – prawidlowa (mam nadzieje) odmiana przez przypadki tego karkolomnego wyrazu:

M. Włoszczowa
D. Włoszczowy
C. Włoszczowie
B. Włoszczowę
N. Włoszczową
Ms. Włoszczowie
W. O, Włoszczowo!

(Jezykoznawcy podpowiadaja, ze mozna stosowac nazwe „Gosiewo” jako synonim usianej zasadzkami W.)

Ten sam western nas wiozl co kilka dni wczesniej do Koniecpola ino trza belo „wziąść i wysiąść” o trzy strachy na wroble wczesniej.

wsiasc do pociagu bylejakiego

wsiasc do pociagu bylejakiego - osobowy western PKP

Snopki siana... Jedzą krowy... Chałupy przykryte okapem. O! Pies na uwięzi... O! Koń... Krowa, kura, kaczka... Kura, kaczka, drób... O! Jest! Widzę! Droga... Chyba na Ostrołękę.

" (...) Snopki siana... Jedzą krowy... Chałupy przykryte okapem. O! Pies na uwięzi... O! Koń... Krowa, kura, kaczka... Kura, kaczka, drób... O! Jest! Widzę! Droga... Chyba na Ostrołękę. (...)"

na dworcu we Wloszczowie

Stacja w Biletowie, peron B, przystanek Jezus

Powital nas dworzec pamietajacy Franciszka Jozefa i tu sie dowiedzielismy, iz dobrobyt Wloszczowian zasadza sie na komunikacji pod-miejskiej. Aby ta ostatnia przynosila sowite zyski jej wezly komunikacyjne rozrzucono mozliwie najdalej od siebie: w samej Wloszczowie jest tylko dworzec PKS a zarowno dworzec intercity im. Przemyslawa Gosiewskiego jak i cywilny dworzec PKP oddalone sa po pare kilometrow od centrum, zeby bylo weselej – w przeciwnych kierunkach. W efekcie istnieje stala linia pekaesu ktora przewozi pasazerow 11 kilometrow (tak wydrukowano na bilecie) z PKP na intersiti :) I co, kto ma bezrobocie ponizej sredniej krajowej? Mozna? Mozna? Nnno! ;)

Gdy zaspany autosan dowiozl nas do celu myslelismy ze to pomylka ale wyganiaja to wysiedlim. Jedno co trzeba powiedziec o tym dworcu to ze ma   P_R_Z_E_S_T_R_Z_E_N_! Jest parking, „dworzec” i peron. Za dworzec robi tu odmalowany budynek administracyjny pekapu z przytulna poczekalnia w lamperii i terakocie.  Ale byc na dworcu i nie wyjsc na peron to grzech ciezki wiec poszlismy. Chyba 4 tory ale tylko jeden peron, za to dlugi jak pas startowy. I rownie pusty, nie liczac wiaty przystankowej dla 6 (slownie: szesciu) pasazerow. Stalismy oszolomieni rozmachem peronu z widokiem na szczere pole i zagajnik az tu nagle swist, nagle gwizd – teżewe przemknelo jak blyskawica, bankowo zasuwal powyzej 400 km/h! I jak jechal tak przejechal. Bo sie okazuje ze we Wloszczowie zatrzymuja sie moze 3 pociagi dziennie, dosc powiedziec ze tej stacji nie ma na mapie intercity – tak jest, pan placi, pani placi, spoleczenstwo

Peron szerooooooki ktorego okiem nawet sokolim nie zmierzysz

Peron szerooooooki ktorego okiem nawet sokolim nie zmierzysz

Opuscilismy stacye koleyi zelazney i wniknelismy we wloszczowskie blokowisko – 4 trzypietrowe bloki :) jednak slabnac z kazdym krokiem znalezlismy posrod domostw lokalny spozywczak w wersji de luxe czyli z furtka na haczyk i parkanem „wstep wzbroniony”, za ktorym przy stolikach na prywatnej czesci posesji, a wiec bedac goscmi gospodarza, mozna legalnie spozyc zakupione ciecze spozywcze o dowolnym woltazu. W tak pieknych okolicznosciach przyrody skonsumowalismy plyny orzezwiajace plus dokupiony prowiant a kolega (dla bezpieczenstwa domowego jego nie wspomne ktory) zapoznawszy ekspedientke jal ja oswajac z widmem kariery modelki, ktora czeka na nia w krainie aktu. Z zazdrosci tak pisze gdyz owa zena za pultem miala gora ze dwadziescia wiosen i okazala sie byc Miss Czegostam. A ze panny od fotografow nie stronia to i wizytowke ladna przyjela.

Pijac ciekly bursztyn za przysklepowym parkanem spytalem stalych bywalcow owego lokalu, co mysla o czlowieku ktory im TEN dworzec podarowal a oni na to ze kochaja go! A za co? – bo dawniej to sie do stolycy jechalo szesc godzin a teraz poltorej. Nie pytalem czy korzystali albo co mysla o cenie biletu. Dalej drepcydesem udalismy sie do centrum, po drodze zahaczajac o terminal autobusowy PKS Wloszczowa.

Wloszczowa na fotografiach. PRL klimat.

Wloszczowa na fotografiach. klimat PRL

prosze bilet do kontroli panie pasażerze)

Siednij i poszczekaj sobie strudzony PASAŻERZE (czy ktokolwiek to odmienia? np.: prosze bilet do kontroli panie pasażerze?)

Dalej bylo zdjeciowanie polaczone ze zwiedzaniem (z akcentem na to drugie. ” na drugie? ja na drugie mam Zdzichu a pan ma schabowy i ziemniaki z surowka„) tudziez obiadowaniem i powedrowalismy na przystanek, z ktorego widok byl proszejaciebieniebylejaki:

Matka Boska Wloszczowska

Matka Boska Wloszczowska

To nie byla prowokacja, po prostu klozetbabcia przystroila bezmyslnie sracz publiczny obrazem spodziewajac sie tego co gdy idzie to spiewa a gdy stoi to smierdzi – czyli pielgrzymki. W sklepie firmowym lokalnej mleczarni kupilismy pyszne polskie zolte sery a po zdrodze kilka schlodzonych granatow do pociagu i skierowalismy sie na wloszczowska berze.  Przytrzymalismy sie nazwy stacji by pociag, ktory mknie jak burza przez deszcz nie wessal nas w turbulencyje jakowes. W drodze powrotnej wspomniany wczesniej (a pragnacy pozostac anonimowym) kolega przekonal kolejna dobrze zapowiadajaca sie Dode do sesji fotograficznej w pociagu skutkiem czego wyladowalismy wszyscy pod parasolami na Sienkiewce. I zyli dlugo i szczesliwie.

sekcja imprezowa "ladne halo"

sekcja imprezowa "ladne halo" czyli Ulka i Luska

sekcja dydatkyczna

sekcja dydaktyczna: Pawlowie

PS. Plenery w Koniecpolu i Wloszczowie byly zabojczo podobne wiec pewne fakty ominalem nie bedac pewnym gdzie je przypisac. A i tak rozpisalem sie jak emerytowana polonistka. P. Zawierucha bylaby ze mnie dumna :)

PS2. Ł.Geniusz Zapobiegliwy wysnulby z tego pleneru wniosek nastepujacy: fajnie pojechac do losowo wybranej miejscowki jednak moze sie okazac iz jest ona malo ciekawa dlatego rozwazac nalezy wczesniejsze zaplanowanie pleneru i uzgodnienie wejscia na teren lokalnego osrodka przemyslowego. tam to zawsze cos ciekawego – a to szczur w kadzi z mlekiem, a to komus reke wciagnie w maszyne no a poza tym mnostwo industrialnego klimatu :) Nic to, tym razem byla to Imprezowa Wloszczowa.
Zobacz tez foty z tego pleneru w wykonaniu Uli, Pawla Paducha i Pawla Wojcika.

Zobacz relacje z wczesniejszego pleneru CKF w Koniecpolu.

pzdr, B.

Written by brulionman

14, Styczeń, 2009 at 6:00 pm

Napisane w efekty podrozy zmechanizowanych / mechanized travels results, foto / photo, fotoszwendacz / photoroaming, niezrealizowany dziennikarzyna / journalist-wannabe, relacja / report, zabawa slowem / play with the words

Tagged with , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Miejsce pedalow jest pod butem

with one comment

I tak je umiesciwszy, ruszylem w wakacyje rozruszac troche rower i siebie zeby calkiem nie zardzewiec. Znajacy topografie Kielc pewnie powiedza, ze z KSMu na Bialogon to sie jedzie Krakowska. Pewnie ze sie jedzie, chyba ze rowerek sam do lasu skreci :) Pierwsze osiagniecie to wyjechanie pod „Skocznie” mimo braku kondycji a dzieki megarendzowi skad oczom mym ukazal sie las…   niekrzyzy ;P Dalej pognalem najbardziej znanym zjazdem za skocznia do polanki.

Po dluzszej nieobecnosci zauwazylem w okolicach Kielc olbrzymia wrecz liczbe kapliczek

Dopiero po dluzszej nieobecnosci zauwazylem mnogosc kapliczek i figurek w okolicach Kielc.

Tam sie skreca ostro w prawo (na godz 4-5) i pogina kretym zjazdem przeplatanym polmetrowymi koleinami az wyjezdza sie z tylu najwiekszej strzelnicy wojskowej. Jeden z kieleckich paradoksow: jeszcze chwila pedalowania i legalnie jezdzilem po zamknietym terenie policyjnych koszar, ktore od strony lasu sa calkiem nieogrodzone. 

Osrodek Szkolenia Przeciwchemicznego

Osrodek Szkolenia Przeciwchemicznego

Pokrecilem w strone sredniej strzelnicy, gdzie na PO strzelalismy z KBKSow, a dalej do basenu Lesnego, nic sie tam nie zmienilo. Syf, kila i mogila.

Rezerwat wodnika szuwarka

Basen pierwszy: obecnie Rezerwat Dzikiego Kaczora - polowe basenu przerobiona kiedys na boisko do siatkowki plazowej ma Jozin z Bazin a druga polowe Wodnik Szuwarek. Basen porosniety jest brazowymi i zielonymi tulipanami po owocowych hejnalach.

 

obecnie boisko koszykowki nowoczesnej (wchodzi sie z metalowym koszem na wieze i rzuca za 3pkt

Basen drugi: obecnie boisko do pchniecia-koszem-z-wiezy tudziez miejsce treningu skoczkow narciarskich, z ktorych kazdy wychodzac z progu kladzie snickersa na terakocie i nowa draske na narcie.

Z hala na Bocznej sie nie znamy wiec pojechalem w miejsce o specyficznym zapachu smarow i paliw. Musialem dostac zgode kierownika zeby ustrzelic tego Berliecika. Sie nie czuje jak sie rymuje.

Jelcz (licencja Berlieta)

Jelcz (licencja Berlieta) Linia 44: Herby - Stadion

Najstarszy Jelcz jezdzacy w taborze Zajezdni Pakosz. Pelna czapka wspomnien: taka „osemka” zawozilem Tacie parasol do Iskry, taka „dwojka” jechalem raz przez trawnik kolo wiaduktu Krakowskiego, taka „L” przewozilismy rury przez cala Pomorska i do takiego „32” zostalem porwany z przystanku w celu sprawdzenia biletu po wycieczce szkolnej :) Dlatego w pelni rozumiem stolecznych zapalencow ktorzy odnowili jeden z takich i puscili na zabytkowych blachach w miasto

Dalej przez Karczowke, Brusznie na Bialogon a w drodze powrotnej juz ancwalt bo cztery litery odzwyczaily sie od siodelka ;P Jeszcze przy basenie na Krakowskiej zlapalem jeden z wrzutow ABW – gosci od sreber i hard core’ow ktorzy zrobili najwieksze zamieszanie w swiatku CK graffiti od wielu lat. Ostatnio taki rozmach mial MAE dziesiec lat temu.

 

ABW

ABW

Jak przejechac Henryka Sienkiewicza?

leave a comment »

Otoz doslownie przejechac sie go nie da gdyz odszedl byl na lono Abrahama. Nie wolno tez przejechac rowerem (co prawem zabroniono) ulicy nazwanej jego imieniem a stanowiacej glowna arterie handlowo-spacerowa Kielc.

Lecz oto dzisiejszego poranka Kielczanie idac do pracy, maszerujac do szkoly, przeciskajac sie na randke ujrzeli, iz wszystkie znaki znajdujace sie na ulicy Sienkiewicza zostaly oklejone wydrukowanymi znakami „droga dla rowerow„? Naklejki mialy rozmiary rzeczywistych znakow i zostaly naklejone na dlugosci calej „Sienkiewki” w nocy przez liczna grupe nieznanych i zamaskowanych (z powodu kamer) sprawcow.

Taki sen przysni mi sie gdy skoncze pisac ten post, lecz kto wie, moze pewnego dnia przysni sie on na raz duzej liczbie ludzi :) … i w realu! :))

Ohydna reklama / disgusting ad

2 Komentarze

 

tyl autobusu / back of bus

tyl autobusu / back of bus

Na wczesniejszych reklamach bylo widac tylko oczy i ciut ciut siwych wlosow, bylem pewny ze to Albert Einstein, a pozniej zobaczylem calosc, gorsze niz wlos w zupie…

/ First on the advertisements in all city were visible only eyes and a bit of grey hairs so I was sure that’s Albert Einstein, then I saw full picture, worse than a hair in the soup…

Written by brulionman

9, Wrzesień, 2008 at 5:26 pm

%d blogerów lubi to: