Brulionman

o fazach ksiezyca, ruchach tektonicznych plyt w Ameryce Lacinskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w ksztalcie wielkiej pochwy przy glownym skrzyzowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonie, o ukladach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o petli histerezy – nie jest to blog. / trying-to-be bilingual (English) blog

Posts Tagged ‘ognisko

4 urodziny mehehe

4 komentarze

Klubowi stuknął hepibersdej, tradycyjnie na ul. Trumienną podjechał autobus MPK i zgarnął zawartość ludzką na ognicho hej za górami za lasami. Specjalnie na tę okazję zaopatrzony w jednorazówkę fotopstrykającą ustrzeliłem ów iwent aż do momentu gdy rzekomo 24-klatkowy film skończył się na siedemnastej klatce. Podobnie jak moja czarna skrzynka ;) Panie i panowie: 17 mgnień jesieni

This slideshow requires JavaScript.

PS. Przyjrzałem się negatywowi (bo ten aparat to taki za dwa zety, już z filmem w środku, nawet z lampą i baterią) i stweirdzam, że zbyt wiele się spodziewałem po tym aparacie próbując naświetlać „długie czasy” poprzez nieużycie lampy ;P i to jest jedyny powód zniknięcia 7 klatek z filmu – zostały totalnie niedoświetlone, coż, może następny razem pojedziemy innym gazem…

Dzięki wszystkim odpowiedzialnym za ten balet!

Zaginiona klisza / Missing film

4 komentarze

ISO 400 rżnięte na 1600, które zacząłem naświetlać rok temu, Dżesiowi dzięki za pomoc w wołaniu i zerojedynkowaniu. Pomijając duble i źle naświetlone to niemal stykówka.
/ ISO 400 @ 1600. I started to run this film a year ago. Developed and digitalized with great help of Betko. Except doubled or wrong exposured it’s almost contact sheet.

Zimowy całodniowy rajd pieszy Skorzeszyce – Kielce / Winter walking in Swietokrzyskie

Parę strzałów z mojej najtrudniejszej zimowej marszruty, ok -25°C i wiatr…

/ Few pictures from my most advanced winter trip

dwóch ludzi brnie przez śniegi

Dwóch ludzi brnie przez śniegi Skorzeszyc / Kris and me about 7AM and -30°C

pola zimowe

Niskie, poranne, zimowe słońce / Low winter morning sun

Zalegające pokiście już nie śniegu lecz lodu / Heavy ice coated trees

las zimowy

W lesie było łatwiej - mniej śniegu / Walking through the forest is easier - LESS snow than in open spaces

Na nieludzkiej ziemi ;) / No country for man ;)

Skuta lodem droga Górno - Józefka - Dallas / Ice covered minor road in forest

Tak piękna miejscówka przy brzezinie trafiła sie nam na ognisko / Camp fire break

Dochodzimy do Niestachowa. Chyba. / Half way passed

Ostatni szczyt przed nami - Otrocz / Las ascend

Jeśli spodobały się zdjęcia – przeczytaj relację. / The story dedicated to above pics, sorry folks, Polish only at this stage :(

Domy na Jasnej / Jasna Street, Kielce

Dwa domy przy ul. Jasnej w Kielcach, spenetrowaliśmy je fotograficznie z Ordinary Guy’em, znaleźliśmy znalezisko, ktorego lepiej nie publikować a wkrótce po naszej wizycie jeden dom spłonął a w drugim znaleziono trupa…  dziwne uczucie, nawet gdzieś mam wycinek z gazety o pożarze, no i ten człowiek…   ciarki na plecach.

/ Two old houses on Jasna Street, Kielce. Shortly after photoroaming with Betko, one of them was burned down and, in second one, dead man has been founded. Strange feeling, goose-flesh…

Jasna 21, Jasna 23, Kielce

Jasna 21, Jasna 23, Kielce

strych przed pożarem

Strych przed pożarem / An attic before fire

pokój dziecięcy

Pokój dziecięcy / Kids room

Betko pożera naszą ofiarę / Betko's consuming our victim

Jasna 27, Jasna 29, Kielce

Jasna 27, Jasna 29, Kielce

kurtka SHL

kurtka SHL / uniform jacket from nearest factory - SHL Kielce

Drepcydes w rezerwacie Milechowy / Milechowy nature reserve

Zostawiliśmy pojazd w Zajączkowie i podreptaliśmy jedną ze zmodyfikowanych pętli Niedźwiedzia. Zdjęcia, ognisko, najładniejsze echo w województwie, zabawa GPSem i wygłupiające się stare konie ;P

/ We left a car in Zajaczkow and walked around Milechowy – with its cave, gorge and naure sanctuary full of birds.

Wenus ze Stomilo / rest

droga do Piekła / road to hell is actualy not a highway

współczesne strachy na wróble / contemporary scarecrow carrying tesco plastic bags

"pogoda w kratkę" / middleforest power junction

spanie na kopcu co to się wziął znikąd / rest again

Wąwóz Milechowy / Milechowy Ravine

wnętrze Piekła / Hell's interior

wejscie do Piekła / Hell's entrance

Miejski fotoszwędacz / Urban photoroaming

nocne focenie / night photoroaming

JEZUS CIĘ KOCHA / JESUS LOVES YOU

balkonoganek? / strange balcony

szalet miejski / toilet

architektura Kielc / architecture of Kielce

betonowy stół do pingponga / concrete pingpong table

a teraz drogie dzieci pocałujcie misia w pysia / that's all folks

Zimowy drepcydes Barcza – Bodzentyn

3 komentarze

Od dawna chodziła za mną ta trasa, mrozy umożliwiły przejście bo gdyby nie one byloby krucho – co trochę pod śniegiem witały nas zamarznięte potoki i wielometrowe kałuże w koleinach. Barcza, bokiem Gołej do Klonowa, pomnik, ognisko z kiełbaskami i herbatą ze śniegu, skalne wychodnie na Bukowej Górze i gładki, łatwy szlak do Psarów Podlesia, herbatki, kawki, malinóweczka jednego z Trzech Króli Maćków, chałupa z tradycyjnie ocieplonymi oknami, kolędująca dziatwa i dziadek niosący wodę w wiadrach. Na bodzentyński rynek dotarliśmy o zmroku i z fartem w ciągu 5 min przyjechał bus.

Dzięki całej załodze za dzisiejszy wypad – „Rajd Trzech Króli„! Udział wzięli: MagdaKrzychMaciekMaciekMaciek oraz ja. Oto kilka zdjęć – niestety, nie chciało mi się „dźwigać” aparatu i poniższe pliki pochodzą z telefonu :P

This slideshow requires JavaScript.

NZRP Tomasso z pochodniami / Winter overnight walking trip with torches

5 komentarzy

firewriting   RAJD

pisanie ogniem / firewriting RAJD

Trzydniowy noworoczny weekend kusił tak, że nie sposób było się oprzeć chęci zimowego drepcydesa, a że Tomasso zmontował już wyjście Jaworznia – Patrol – Słowik więc połączyliśmy siły podpinając się do jego ekipy. Uzbrojeni w pochodnie ruszyliśmy szlakiem z E7. Złoty, migoczący ogień niesiony przez kilka osób oblewał śnieg ciepłym światłem tworząc nagiczny nastrój zimowego lasu. Po drodze onanizm GPSowy i inne wesołe rozmowy, w oddali przebudzil się jakiś spóźnialski sylwestrowicz i ładował serie petard w niebo. Tego wieczora wiatr dął mocno ale nas osłaniały wielkie buki szumiąc koronami, było ciepło – ciut poniżej zera a nie licząc zwierząt wydeptywaliśmy pierwsze ślady od ostatnich opadów śniegu. Między Patrolem a Trupieniem zaprószyliśmy ogień i to po harcersku – od pierwszej, wspomaganej lutlampą i pochodnią, zapałki ;) Kiełbaski, Pan Ciastek, cebularz z Zamościa, herbatki, kawki i szlachetne przysmaki wędrowców: miodowe ciekłe i dobrze schłodzone bursztyny kontra zaklęte w szkle rubiny o odcieniu polskiej wiśni :)) Towarzysko, noworocznie i kacowym tempem spokojnie doturlaliśmy się radośnie do leżącego już w granicach administracyjnych Klerykowa, Zalesia, pożegnaliśmy część z ok 25 osób i uprowadziwszy tramwaj pt. 28 przybyliśmy do centrum. Koniecznie do zobaczenia na szlakach pieszych, rowerowych i wodnych. Dzięki Tomku  – logistyka dziesięć – za pochodnie i przewidzenie odjazdu sobotniego wg rozkładu z niedzieli, zuch! :D A tu klika fot z wypadu:

/ Three day New Year’s break couldn’t be too static so January 1st with friends we joined Tomasso walking group for their second new years overnight trip with torches. Torches made the atmosphere with their warm, golden light flooding snow and trees. We felt like giant fireflies making winter forest brighter. After few stops for refueling ourselves with liquids powered by vitamin C (like Cherry) we got firecamp and polish roasted spicy sausage. That wasn’t long but very cheerful trip with other 24 crazy people.

szlakiem z Jaworzni / on trail

postój w lesie / midway break

podjarka pochodniami / excited with torches

zdjęcie strażackie / group picture

rzeka świetlików / fireflies creek ;)

w drodze / on the way

w lesie z pochodniami / walking

nocna marszruta / night walking with torches

ognisko / a campfire

pitraszenie kiełbas / polish spicy sausages

I am the God of Hellfire and I bring you...

I am the God of Hellfire and I bring you...

Kiełbable z ognia / Khyenta Skeeya

Do zobaczenia. Amen i Enter.

NLRP 2010 Tumlin-Wiśniówka

10 komentarzy

Przechwyciłem zdjęcia z Betkowej cyfrówki, która w środku nocy i lasu popsuła nam się więc niestety widok wschodu słońca nad „patelnią” pozna tylko ten kto tam przekima. Zdjęcia są autorstwa osób nieujętych w kadrze ;P i tym wypadku liczy się ich wartość dokumentalna dla nas jako łazików, przede wszystkim było wesoło a później nieco strasznie w lesie i gdyby nie Betkowy dżi-pi-es to zaliczylibyśmy patelnię ale w pobliskiej agencji towarzyskiej a nie na kamieniołomie ;P Z trudów podróży terenowej najstraszniejszą przeszkodą okazały się… bariery dźwiękochłonne Węzła Pólnoc :))) Nad ranem łaziły po nad wielki mrówki ale na szczęście nie gryzły. Strzępki wspomnień z ogólnym wielkim poczuciem zadowolenia i poogniskowym zaśnięciem w błogostanie między gwiazdami a kamieniołomem. Pozdro i dzięki załogo! W rolach głównych: Betko, Kuba, Tomasz i moje rozebrane wcielenie.

w 9tce stworzyliśmy radosny i swojski zarazem klimat, upał straszliwy byl wtedy

Tnabe wycieńczony sprintem W-wska-Okrzei, Betko też z fartem zdążył na herbski przystanek

Tomasz zademonstrował pranie mapy w pralce automatycznej, w bonusie ze spodniami

w tych pięknych okolicznościach przyrody, i tego, i niepowtarzalnej...

rozdroże cafe - Tumlin

ordynary gaj

można wetrzeć w nos lub oczodół

jedyne artystyczne zdjęcie - sacrum profanum by Betko

pogwarki na ramie Belaza, a tle mistrz drugiego planu przyodziewa hajdawery

pradziad Tetrapoda - Jaszczuromechanogodzilla, jazda na oklep

z góry w Tumlinie komin widać i Kielce i las

stara chałupka

przez Tumlin

dom rodzinny Kaczyńskich

dom rodzinny Kaczyńskich

Stacja pierwsza: Grzegorz upada ;)

Ostatnie z 3 domostw na polanie pod Tumlinem

próżne poszukiwanie chaty w której satanista pospołu z neopogańskim Słowianinem zdeflorowali dziewczę o ustach których malinowości pozazdrościć mogłaby jej Liv Tyler

zaczęło się - za sprawą Mamuny, Nocnicy, Południcy i Licha zaczął nam szwankować aparat

w kręgu zła

stacja druga: stoliczku nakryj się

Ostatnie zdjęcie tego rajdu - Kuba nabierający sil do pokonania barier dźwiękochłonnych

10.10.10 10:10

leave a comment »

1010101010 czyli 10 X 2010, godz 10:10 – tor wyścigowy „Kielce” w Miedzianej Górze oraz zdjęcia późniejsze z wypadu do Piekła Dalejowskiego z Ulą i Rafałem oraz większą ekipą czekającą w Bliżynie. W tym roku nie wytrzymałem do wieczora ale za rok lepiej się przyłożę i zrealizuję 1111111111 nie w formie jednego zdjęcia tylko serii 11 zdjęć zarejestrowanych 11 XI 2011 od godz 11:11 do 11:11 wieczorem.

1010101010 – everything’s clear, October 10th 2010 10:10 AM at racetrack „Kielce”, Miedziana Góra, Poland – that’s first picture, rest of them were taken during small escape to Piekło Dalejowskie (Dalejowskie Hell). This time I haven’t done this properly like I wanted to but next year I’m gonna do 1111111111 – simply 11 pictures taken on November 11th 2011 between 11:11AM and 11:11 PM.

Pieszy rajd – ołrajt

4 komentarze

Spotkanie dobrej duszy podczas szlifowania deptaka: free
Spontanplan na najbliższy poranek w drepcydesowych kamaszach: free
Wstanie o 4.50 i zszamanie jajcowizny: ból poranka i 3 x 50gr
Dotarcie na rynek w Chęcinach: 2zł
Wrażenia z marszrutobutoszwędacza: pod zdjęciem

Zamek we mgle, śpiew ptaków, prażenie słoneczne, gięta z kija, wspinanie się na drzewo, skoki Pirata do psztetowej, podrywanie pań w mięsnym w sobotę przed 7 rano, zaprószenie ognia z suchych jałowców, grzyby "majówki", rozprawa o obsłudze Zenita i przećpanych krucjatach Piastów, wafle, lolki i granaty, I komunia na wsi i relaks pod sklepem tamże.... PRAJSLES. Na zdjęciu: (G)dzieci kwiaty: U, A, M.

Wkrótce wiosenny rajd nocny oraz rajd na bosaka. Aha, dzisiejsza trasa z cyklu „whatever the weather” to dziwnie oznakowany żółto-zielony szlak z Chęcin do skałek Zajączków-Miedzanka i był to drepcydes na 8 nóg i cztery łapy.

%d bloggers like this: