Brulionman

o fazach ksiezyca, ruchach tektonicznych plyt w Ameryce Lacinskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w ksztalcie wielkiej pochwy przy glownym skrzyzowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonie, o ukladach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o petli histerezy – nie jest to blog. / trying-to-be bilingual (English) blog

Archive for Lipiec 2011

Między nami jaskiniowcami

with 4 comments

Dzisiaj był idealny stan wody żeby spłynąć Silnicą kajakiem lub pontonem. Byłem gotowy lecz się nie udało.

tak wygladalem przed pierwszym splywem - w kasku, z czołówką (na dubeltówkę) i z gaciami na zmianę gdybym się ze szczęścia zejsrać raczył ;)

Jednak dzień się udał, szwędacz z Jagną a na deser….  jest taka zacna jaskinia niedaleko mego puebla, byłem tam ostatniej jesieni z Niedźwiedziem i dziś powtórzyliśmy wypad czołgany. Nowe komnaty, nowe drogi, nowe kominy, nowe korytarze, nowe pająki… Czas zleciał jak z bitcha trzask, nie wiadomo kiedy – byliśmy ponad godzinę pod ziemią, właśnie dogania mnie zmęczenie, za ciepło się ubrałem (bez poprawki że mamy lipiec z nie październik chociaż pod ziemią niby stała temperatura) i lało się ze mnie strumieniami. Ale to chyba też ze stresu, z adrenaliny, z podniety że odkrywa się coś nowego. Kilka fotek z komórasa, przeważnie dokumentują szczyty kominów.

pierwszy ślepy zaułek

tego nie pamiętam

korytarz lśniący kroplami wody na tłustej lub kredowej skale

to by Pani Marysia wiedziała a dla mnie to tylko niezwykła niebieska skała

no dobra, wchodzę

koniec drogi, sprawdzanie cugu

klaustrofobiczny powrót, zwalnianie pracy serca

Dźwiedź i zalana wodą jama a w niej głębsza jeszcze rzecz.

Pięknie było, głównie dzięki Darkowemu pezlowi co wali snopem jak ta-lala :) Idę obstukać klamoty z gliny, howgh! TE KLAMOTY:

móc oddać się radości prania zajechanych łachów: PRAJSLES ;P

Silnica kajakiem czyli pierwsze spotkanie z łupiną

with 6 comments

Relacja z ostatniego ładowania psychoakumulatorów wzbogacona zdjęciami Piotrka Materka ©.

Silnica – sięgający do kostek miejski ściek, niezakrywający nawet wszystkich leżących na dnie kamieni, ktokolwiek ją widział ten po trzykroć pomyśli nim nazwie to-to „rzeką”. Jednak gdy deszcze trwają przez dni parę i są dość intensywne, miałki szemrzący środkiem Kielc strumyczek zmienia się w żwawy potok szarej brei, która połyka wszystko co wpadnie w jego uregulowane koryto.

Ostatnie wskazówki

Pośród wielu różnych głupich pomysłów i marzeń miałem takie aby spłynąć przez miasto kajakiem. Pierwotnie miał być to slalom między samochodami podtopionymi na regularnie zalewanym rondzie przy Żytniej, później pomysł zmienił się w „spływ z Kielc do Bałtyku” (da się!) a na razie udało się go ziścić kajakowo na „żeglownym” odcinku centrum miasta.

Ihaaaa!!!

jeszcze z zapiętym fartuchem czyli przed pierwszą wysiadką

Spontaniczna zdzwonka z Jackiem, rekonesans przeszkód i pewna środa okazała się być bardzo niezwykłym dniem. Wystartowaliśmy spod tamy na kieleckim zalewie, nie dość że wysoki stan wody nadawał jej niezłego tempa to mając nieco doświadczenia z pływania 2-os kajakami liczyłem że wszystko pójdzie jak po maśle, nic bardziej mylnego. Jednoosobowa łupina to zwrotna ale i bardzo chybotliwa franca wymagająca częstej lambady biodrami a z relatywnie długim ogonem także poprawki na tył przy zawracaniu w wąskim korycie.

trudna sztuka wsiadania

spływ kajakowy zieloną doliną Silnicy

Jacek się zmieścił...

spływ kajakiem przez Kielce

... to i ja spróbuję :)

Udało mi się zapanować nad kajakiem a przynajmniej tak mi się wydawało. Trwało to krótko bo już na Nowym Świecie zaliczyłem wywrotkę (szczęsciem bez kufla) przy pokonywaniu mostu i dalej mokry i wesoły płynąłem wyluzowany ale z większym niż uprzednio respektem dla przerośniętego rynsztoka. Od Jesionowej do IX Wieków trzy przeszkody zmusiły mnie do przenoszenia kajaka (Jacek przez jedną przeskoczył) a dalej było już tylko wesołe wiosłowanie przez centrum miasta.

utrata kajaka po obrocie 360' ...rzeka uczy pokory

wylewanie wody z kajaka

ulżyło, pierwsza "gleba" za mną, cenne rady Jacka

kajakarstwo zwałkowe

hoooopla Johan! ;) i to sie ponoć zowie "kajakarstwo zwałkowe"

Padał deszcz ale reakcje ludzi były zaskakująco pozytywne – dzięki za wszystkie dobre słowa, gesty i zdjęcia. W parku dostaliśmy psztyczka w nos, za progiem kaskady był niezły magiel w którym straciliśmy wiosło (wiem, że to brzmi jakby mrówka zepchnęła Cię z autostrady) i zaplanowana do Nowin żegluga została zakończona przy Ogrodowej.

płyniemy przez Planty

przepływamy pod Sienkiewką

I to jest miejsce na WIELKIE DZIĘKI dla tych co nam pomogli logistycznie, fotograficznie i fizycznie, w szczególności dla Piotrka. No i oczywiście bez Jacka, jego kajaków i wskazówek też by się to wszystko nie udało. Może nie widać tego na zdjęciach ale połknąłem bakcyla jak Sung Hi Lee krochmal ;P Z wodnych działań w planach mam dokończenie Silnicy, spłynięcie przełomu Lubrzanki (naprawdę musi być dużo wody) oraz pomysł by popłynąć Wisłą w zasilikonowanym TOITOI-u.

wielki skok Jacka na parkowej kaskadzie, to była Silnica jakiej nie znacie. fot. P. Materek

Marzenia są po to by je spełniać!

Był to prawdopodobnie pierwszy spływ kajakowy Silnicą lecz chcących pójść w nasze ślady przestrzegam przed kaskadą w parku oraz „dubeltówką” pod Krakowską.
Peace, Brulionman.

W zawodzie wikinga najbardziej cenię sobie gwałty

leave a comment »

Maj i czerwiec bardzo konkretne – 3 dni spływów Nidą, dachy kieleckich skajskrejperów i dzwonnica Jadwigi, ekspedycja MTB na Jurę, rajd ulewowy starą wąskotorówką, zaćmienie księżyca w niezwykłym składzie na Św. Krzyżu i łąka makami usłana. Odpoczynek po intensywnym dziurkowaniu, niezobowiązujące pedałowanie miejskie, pływanie w kopalni piasku i ekscytujący weekend w stolicy z serca łopotaniem i chilloutem na Polach Mokotowskich.

Lipiec też już zdążył zasłużyć się w pytonga, dużo zobaczycie wkrótce na zdjęciach ale prawdziwe wrażenia przechowują nieudostępnione zasoby mojej kiepeły, duszy i serca :)

Zgoda, pozdrawiam!

%d bloggers like this: