Brulionman

o fazach ksiezyca, ruchach tektonicznych plyt w Ameryce Lacinskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w ksztalcie wielkiej pochwy przy glownym skrzyzowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonie, o ukladach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o petli histerezy – nie jest to blog. / trying-to-be bilingual (English) blog

Posts Tagged ‘blog

2012 in review at Brulionman

30 Komentarzy

The WordPress.com stats helper monkeys prepared a 2012 annual report for this blog.

Here’s an excerpt:

19,000 people fit into the new Barclays Center to see Jay-Z perform. This blog was viewed about 75 000 times in 2012. If it were a concert at the Barclays Center, it would take about 4 sold-out performances for that many people to see it.

Click here to see the complete report.

Reklamy

Jak mi poszło? / 2010 in review

5 Komentarzy

Podsumowanie działań moich blogowych wg Centrali czyli rok 2010 w statystykach.

/ The stats helper monkeys at WordPress.com mulled over how this blog did in 2010, and here’s a high level summary of its overall blog health:

Healthy blog!

Otóż poszło mi Nienaj-kurkasiwa-gorzej! / The Blog-Health-o-Meter™ reads Wow.

Zobrazujmy to… / Crunchy numbers

Featured image

Co roku Tadżmahal jest odwiedzany przez 3 miliony ludzi. Tu w minonym roku zajrzano 51 000 razy. Gdyby ten blog zjadował się w indyjskiej/hinduskiej świątyni to wspomniana ilość odwiedzin zajęłaby ludziom raptem 6 dni.

/ About 3 million people visit the Taj Mahal every year. This blog was viewed about 51,000 times in 2010. If it were the Taj Mahal, it would take about 6 days for that many people to see it.

W ubiegłym roku blog wzbogacił się o 88 nowe wpisy i miał ich w Sylwestra w sumie 347. Wstawiłem nań 705 zdjęć (nie mylić z fotografiami hehe) zasrywając tym sposobem 239 mega internetu, co wg spryciarzy z łortpresa daje 2 strzały dziennie.

/ In 2010, there were 88 new posts, growing the total archive of this blog to 347 posts. There were 705 pictures uploaded, taking up a total of 239mb. That’s about 2 pictures per day.

Najgorętszym dniem był 18 maja – wtedy to odwiedzono blog aż 492 razy a zainteresowanie gości skupiło się najbardziej na fotach z rejonów knackersów wykonanych niedziałającą już dziś minetą hajmatik ce.

/ The busiest day of the year was May 18th with 492 views. The most popular post that day was Testowe ze „сменки” / test pictures from „smyena”.

A skundżeście? / Where did they come from?

Otóż najwięcej gości zawitało tu z fejsa, wordpressa, od Tnabe, Betki i z MTB Kielce, Zaś korzystający z wyszukiwarek trafili tu guglając przede wszystkim mnie, emosów (Matko z Buska!), koparki (he?), kobiecych stóp (norma :D) oraz czarnej skrzynki w samolocie (jedni szukają, inni chowają).

/ The top referring sites in 2010 were facebook.com, pl.wordpress.com, ecozdnaserca.blox.pl, betko.wordpress.com, and mtb.kielce.pl. Some visitors came searching, mostly for brulionman, emo, koparka (excavator), kobiece stopy (womens feet), and czarna skrzynka w samolocie (flight recorder).

Baba z brodą / Attractions in 2010

Oto najczęściej czytane wpisy Anno Domini 2010

/ These are the posts and pages that got the most views in 2010.

1

Testowe ze „сменки” / test pictures from „smyena” April 2009
3 komętaże / comments

2

Historia z kanarem i milicyjo czyli wspolczesny „bareizm” / my funniest story unfortunately in Polish only. September 2009
110 komentarzy, istne szaleństwo / comments,

3

Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę bo Ty jesteś ze mną / though I walk through the valley of the shadow of death January 2009
2 marniuchne komki / comments

4

Kobiece stopy / A woman feet January 2009
6 komentów zaledwie a ile popryskanych monitorów / comments

5

Pamięci ofiar smoleńskiej katastrofy – Kielce 10.04.2010 / Tribute to died in Smolensk plane crash April 2010
14 razy skomentowano powyższy, historyczny wpis / comments

Dziękuję za uwagę i zapraszam niemniej serdecznie w roku bieżącym / Thanks for reading, sharing and mail writing.

XI Przykazanie: Nie będziesz miał cudzych blogów przede mną

13 Komentarzy

brulionman brunatny

Brulionman vs. Grypa 0:1 :(

120 000 gości to budujący wynik, mile łechcze motywując do prowadzenia tego bloga, mimo że życie ma dla nas różne niespodzianki – ostatnio opuścił mnie mój Anioł ale dla choćby szczątkowego zrównoważenia Jej utraty poprawiła się sfera zawodowa. Wierzę, że życiowa karma kiedyś się zrównoważy, nie tylko wobec mnie :>

Bardzo się cieszę się że zaglądacie tu, że mam stałą publiczność. Ten blog założyłem inspirowany blogami Betki, Ka3 i Nieelytarnego, żyłem wtenczas na wyspie i postanowiłem, że będzie to moje okno na świat, taka forma komunikowania przyjaciołom „co u mnie słychać” zamiast pchania wycieczkowych zdjęć na n-k. Zapiski początkowo czynione w prawdziwym brulionie zcyfrowały się i wpadły w internet. Sam blog ewoluuje cały czas, raz bardziej zajmując się fotografią, raz trąbiąc mądrości, którymi zarozumiale chcę zadziwiać świat a czasem to tylko taki publiczny elektroniczny pamiętnik, do którego zaglądam by móc wierzyć, że nie zmarnowałem życia.

Może jeszcze w tym roku wypali oddolna inicjatywa warsztatów blogerskich bo wraz z kilkoma autorami chcielibyśmy by nasze miasto i region były aktywniej reprezentowane w sieci. Dobrze byłoby wypracować efektywne zarządzanie blogiem aby nie tracić czasu przed kompem a jednocześnie prezentować posty w należytej estetyce umożliwiając ich znajdowanie przez właściwe tagi co przekłada się później na słupki i wykresy, którymi karmię swoją próżność – taka nagroda za serce włożone w blog.

Początki były trudne, wiadomo, 10 gości (krewni i znajomi królika Buggsa) dziennie to był „sukces”. Później nadszedł prawdziwy „boom” i uderzył mi do głowy windując statystyki na prawie 24 000 miesięcznie w październiku 2009 – skutek fali sukcesu historii z kanarem :) Pamiętam, że bałem się potem cokolwiek napisać czując odpowiedzialność „naród czeka, naród czyta„. Następnie nadszedł nieukniokniony kac gdy odwiedzalność topniała w oczach, aż szczęśliwie ustabilizowała się i obecnie znów rośnie utrzymując się powyżej 5 000 gości miesięcznie. Dziękuję więc Przyjaciołom i Czytelnikom, wrogom nadal pokazuję palec grzebalec, kart w brulionie wciąż będzie przybywać!

…And I promise to quit one day with my laziness and write EVERY post in both languages :)

Sznurek do snopowiązalek

2 Komentarze

czyli sznurki hiperaktywne i siano pod strzecha. Na blogu nie ma juz prawie wcale fotografii. Sa dokumentalne strzaly, wyproznienia cyfrowe, pstrykniecia archiwalne, slowem…  fotki ale pliku o intencjach czysto fotograficznych juz dawno tu nie bylo. Widze to. Moze chec fotografowania przychodzi dopiero gdy jest harmonia, moze fotografia to wcale nie jest sposob na ucieczke od problemow. Moze tylko w moim przypadku. Pracuje nad soba. [filozofia MODE /OFF] Az nie pasuje tu teraz z tym sznurkiem wyjezdzac ze do sprzedania jest i za ile…  zaraz wracam.

Wziełech i odemkłech szuflandę a tu cuś z niej wzięo i wyjfrunęo:

gran rometto

Przepraszam ale w sprawie sznurka to sie dzis nie dogadamy, nastroj nie ten. Jeszcze tylko przed snem zaslyszane dzis, piekne slowo: „Wszyscy panowie bracia sąśmy jednej matki synowie.” Aaa, dobra juz, dobra, bierta ten sznurek i złaźta mie z oczu: (HD i full screen, inaczej zabronione!) zakwaszona fotografia

Hu-hu-haaaa!

4 Komentarze

Najblizsza niedziela (frajertynki) rajdowa, dyszka do Ciekot i (mam nadzieje ze czerwonym) szlakiem do Sw. Kaski a stamtad na 612 m npm czyli wejscie na Lysice z flaga Amundsena (>>>LINK<<<). Hamerski ruszyl z blogiem, wkrotce pojawi sie tez komercyjna witryna Uli a ja mam zalegle sznurki, o ktorych (w niektorych kregach) rozmawialismy:

filmik Panamaterka z naszego ostatniego detkowiska (link),

polska rzeczywistosc czterech kolek z innej perspektywy (link),

Ołszą – to brzmi dumnie czyli spiewajacy marketing korporacyjny (link),

zwierzecy design (link),

na jakie wsparcie militarne mozemy liczyc w razie Wu? (link),

kolejny blog z szablonami (link),

karaoke czyli Jozin z bazin po finsku (link) brzmia jak podklad Johnego z przeprawy blotnej 2009 ;)

foty bardzo znanych i kilku troche mniej z czasow przedkarierowych (link)

Na koniec szacunek dla tych co bez membran i systemow za to w strojach historycznych daja rade zimie, W NOCY pod golym niebem!!! (link) to jest prawdziwy hard core!

Cisnieniowanie

2 Komentarze

Cisnienie mam ze zaniedbuje bloga ale dzieje sie tak duzo ze ciezko nadazyc z opisywaniem, ze nie wspomne o opracowywaniu zdjec. Ciesze sie z powrotu do Polski i choc ceny mnie zabijaja to zgrabne i powabne sylwetki Polek rekompensuja mi to z nawiazka, ot – inna estetyka.

Kielce, bloki zatopione w zieleni przemierzam sprytnie – rowerem. Odbilo mi na zjezdzie i podczas ladowania pod Niestachowem podwozie stracilo kontakt z podlozem, zaliczylem glebe ktorej nie przetrwal dziszok i nie moglem sie samodzielnie podniesc ale wyszlismy z tego bez szwanku – i ja i rowerek. Przywitalem sie z lasem, w ktorym nazbieralismy z Ulenka tuzin tuzinow konwalii a z Betkiem odwiedzilismy Sklad Prostokatnych Rzeczy. Bylem na projekcji „Gen. Nila” przy dwuosobowej frekwencji, opuscilem kino w nastroju podobnym jak po Pregach. Skosztowac mi bylo dane szynki sporzadzonej mistrzowska reka Pawla Boogie i od tego momentu choruje na zbudowanie wlasnej wedzarenki. Zdjeciowo sie dzieje, zdjeciowo sie kroi. Czasem wole napisac o pewnych planach bo mam mobilizacje do ich zrealizowania, duzo latwiej odpuscic jesli pozostaja wylacznie w mojej glowie. Planuje foto-report z piekarni a w 65 rocznice smierci piesze zlozenie holdu „Ponuremu” na Wykusie skad ruszamy na fotopielgrzymke z Kowalem do Oswiecimia. Poza tym program kulturalno-oswiatowy przewiduje kosza, wykroty skalne, szlak rowerowy S-sko – CK i fotowypady. A tu strzal z warsztatow CKF-baza.

ul. Nowy Swiat, Kielce w maju 2009 r.

ul. Nowy Swiat, Kielce w maju 2009 r.

Ponoc zguba Francuzek jest maslo President, najdelikutasniejsze smarowanko bagietkowe. W Polsce CHLEB jest tak smaczny ze wiele rozsadku trzeba by wstac od sniadania.

Ostatni post z wyspy

26 Komentarzy

W Dublinie dostrzegłem dwa rodzaje usług, których nie spotkałem na kieleckim czy polskim rynku – po pierwsze mobilność czyli zdolność do świadczenia usługi u klienta. Odpowiednio zabudowane ciężarowki i vany dostarczają przeróżne usługi – lekarz weterynarz, spawanie i naprawa alufelg, psi fryzjer, niszczenie dokumentów a z miejskich inicjatyw – obwoźna biblioteka publiczna. Drugi rodzaj usług to automaty – poza znanymi i spotykanymi jak fajki i gumy nie-do-żucia (choć po coś mają smaki hehe) trafiłem na automaty z kanapkami, bukietami kwiatów, tamponami i podpaskami czy spryskiwaniem woda kolonską. Może w kraju znanym z „Lehwaleza” również komuś przyhula taki biznes. Powodzenia!

czolo nieskazone mysla ;)

czolo nieskazone mysla ;)          fot. Ulson von Jungingen

I jeszcze pare słów tak bardziej z wnętrza, od siebie, z dzianiny. Kiedyś bylo katowanie rometowskiego „talbot” BMXa przez 12 miesięcy w roku, pirackie radio KSM FM i odpalanie Steyerow. Kiedyś były szalone podróże Borewiczami 125p, płonące „mercedesy” na Źródłowej i kukła Tomka. Kiedyś było dużo krzywych akcji z psami i kanarami. Kiedyś był Wspak, 3 litry, jam na basenie i ZDZ, sekta RS4 i rapowe poniedziałki w „Famie”. Kiedyś były studia, wycinanie szablonów przez całą noc siedząc na 23 kanale głównej czterdziestki i pierwsze miejsce Astrą GSI w kategorii największych pojemności. Kiedyś była CeKa Idea, pl.listsrv.chomor-l i inne newsgrupy. Kiedyś były plenery CKF i ekspedycje MTB Kielce, te dwie przygody w nieco zmienionej formie trwają we mnie do dziś.

Za kilka dni do teczki „kiedyś” dołączy wyjazd do Irlandii. Jak zmierzyć swój pobyt na wyspach – litrami rudej wody na myszach, gramami zielonego surowca, liczbą wyrolowanych rodaków, procentem spłaconego kredytu, ilością leczonych zębów…? Ja tego nie mierzę, dla mnie to dwa i pół roku z dala od rodziny, przyjaciół i ziemi, której oddałem duszę, dwa i pół roku „wojska”, samodzielności ale też miłości i niezależności.

Za tydzień kraj, pępkowe u Raka (gratuluje nastepnej dziewczyny!), wesele Punkracego i planowana fotopielgrzymka do Oświęcimia by przywitać się z Ojczyzną i poznać miejsce kaźni. Jednak, to poszukiwanie pracy będzie priorytetem więc tak krawiec kraje jak mu staje ;) i z czasem wolnym może być podobnie ale – drżyj rowerku, nadchodzę! :D

Od jutra będę bez netu więc o cierpliwość proszę w komunikacji. Uff, obżarłem się pasztecikami upieczonymi przez Reet i ledwo sie ruszam. Reet to ta miła pani po prawej stronie na poniższym zdjęciu.

Tania, Katrin i Reet - sasiadki (jakie siatki!?) moje / my roommates

fotolaurka ;P Tania, Katrin i Reet – sasiadki (jakie siatki!?) moje / my roommates

A tu wizyta u polskich fryzjerek w Dublinie. Dwóch dżentelmenów z racji wieku nudziło siedzenie nieruchomo przed lustrem (tez tak miałem w nieistniejacym zakładzie na Mickiewicza), obrocenie foteli rozwiązało ten problem :)

polski fryzjer w Dublinie

Polski(e) fryzjer(ki) w Dublinie. Na zdjeciu Kuba lat 4 i Bartus (piekne imie, nieprawdaz?) lat 3

I byłbym zapomniał – przyleciała z Lublina rakieta i dwa dni temu odleciała z najbardziej chilloutowego miejsca za Finglas

Wika i Rafal - dzieki

Wika i Rafal – dzieki

Dzięki za 10 000 odwiedzin, ostatnio ogladalność przerosła moje oczekiwania motywując do dalszego pisania i zdjęciowania więc jak zzerojedynkuję się w kraju to wrocę do blogowania. Do zrobaczenia w Polandzie! ;)

%d blogerów lubi to: