Brulionman

o fazach ksiezyca, ruchach tektonicznych plyt w Ameryce Lacinskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w ksztalcie wielkiej pochwy przy glownym skrzyzowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonie, o ukladach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o petli histerezy – nie jest to blog. / trying-to-be bilingual (English) blog

Serownia w Sękocinie spowodowała awarię witryny ARiMR. To nie był żaden atak!

z 21 uwagami

tak się pstryka na służącego

Wszelki opór jest bezcelowy?

Próba przemycenia deklaracji ACTA powiodła się, schowano ją na czterdziestejktórejś stronie protokołu z posiedzenia polityków zajmujących się rybami, trzodą chlewną i uprawą buraka – tych co uchwalili, że ślimak jest rybą a marchewka owocem. I żadne, nawet najbardziej spektakularne i oczywiste włamania na strony umoczonych w to instytucji nic nie pomogą. Betonowe głowy wyjaśnią nam, że jest za późno, że nie będzie nadużyć w inwigilacji o wprowadzaniu stanu wyjątkowego nie wspominając, że nie możemy się teraz wyłamywać bo jaki byłby wstyd przed panem EURomanem…

Z udającego, że nic się nie stało rzecznika rządu przykład wzięli następni. Dziś (24 stycznia 2012) Anonymous wrzucili komunikat: tango down arirm.gov.pl i faktycznie strona agencji przestała działać. Jak bardzo rządowe komórki starają się ukryć hakerską ofensywę, którą już nawet pan rzecznik zdążył odszczekać, pokazuje treść maila jaki chwilę później otrzymało 11 tysięcy urzędników na czele z zatrudnionymi w ARiMR:

Sent: Tuesday, January 24, 2012 2:32 PM To: Wszyscy Subject: Komunikat DI – AWARIA

Szanowni Państwo,

Uprzejmie informujemy, że w związku z awarią zasilania w głównej serowni w Sękocinie, wszystkie obecnie występujące nieprawidłowości (m. in. problemy z Internetem, aplikacją ZSZIK) powinny zostać usunięte w ciągu 30 min.
Prosimy o cierpliwość.

Przepraszamy za utrudnienia i dziękujemy za wyrozumiałość

_________________________________________________________
Wydział Zarządzania Poziomem Usług Informatycznych – HELP DESK ARiMR Departament Informatyki IP: 11 250 Fax: (022) 318 54 21 e-mail:  arimr_hd@arimr.gov.pl

Mail o dziwnie przedłużającej się banalnej awarii i to tuż po komunikacie grupy Anonymous i wyłączeniu strony… co za zbieg okoliczności! Martwi mnie, że w tak błahej sprawie niezbędne są kłamstwa. Jak pokazuje poniższa lista, znacznie ważniejsze strony nadal leżą ale nie – my nie możemy pozwolić sobie na potwarz! Powiemy, że jest półgodzinna awaria zasilania (która trwa właśnie dziesiątą godzinę bo sołtysowa w Sękocinie włączyła swój 720-Gigawatowy masażer).

Cóż, za kilka dni wszystko przycichnie, nawet haniebne głosowania parlamentarzystów, którzy dziś parówkowym skrytożercom mówią mocno i stanowczo NIE a „wczoraj” wespół w zespół przyklepali dwukrotnie ten projekt. I to z wszystkich partii, podejrzewam, że bez czytania wzorem amerykańskich kolegów od Patriot Act…

Lista stron, które w ostatni weekend czasowo nie działały a niektóre mają tak do chwili obecnej, oczywiście za przyczyną niespotykanej ilości odwiedzin jaką cieszą się zawsze strony ministerstw w sobotnie wieczory. Część z nich miała też komunikat głoszący sprzeciw wobec ACTA lecz pewnie mi się to, wraz z milionami uprawnionych do głosowania Polaków, przywidziało…

Dziwi, że na liście brak strony ZAIKSu, który cynicznie zatytułował swe oświadczenie „Polscy twórcy bronią wolności w Internecie” w którym pojęcie „obrony wolności” odnosi się do porównania ACTA do bardziej restrykcyjnych umów i w wyniku tego, uznania porozumienia ACTA za konieczne do podpisania. Tytuł miał zmylić hakerów ale treść jest jasna „Niepodpisanie go będzie stanowić potwierdzenie, że Polska akceptuje nielegalne wykorzystywanie utworów oraz utrwala opinię, że jest największym piratem w UE.” – potwierdzenie? Przepraszam, czyli jest już taka opinia, że Polska akceptuje to czy tamto? albo że jest „największym piratem w Europie”? I jeszcze ta koszulka lidera w niepłaceniu abonamentu…

Takżeee taaak….  nie ma się czym przejmować. Tak będzie nam tylko lepiej i bezpieczniej. Świat pstryknął na nas palcami i nie możemy już nic zrobić?

Zanim więc zamkną nam ten internet na kłódkę a Policja Myśli wprowadzi rok 1984 i ogłosi opensource’owe aplikacje „podróbkami produktów”, obadajcie sobie dla relaksu pełen bareizmów film, o istnieniu którego dziwnym zrządzeniem losu dowiedziałem się dopiero dziś. Lepiej późno niż wcale. Blisko Barei, blisko „Alternatyw”, piękne zdjęcia przewijają się w filmie, który jest pastiszem na PRL lat ’80 ze starą gwardią na pokładzie: Dykielowa, Himilsbach, Pawlik, Bończak, chłopaki z Tey’a a muzycznie rzecz ograł Mistrz Karolak Wojciech.

PS. Szanowne Służby…   tylko nie przed siódmą rano, błagam!

Prawie kwadrat

z 2 uwagami

Podróże z Seagullem.

Industrial, miasto, portrety, abstrakcja.

Dzięki Grześ za operację filmową. Jak można naświetlać ISO 3 jak ISO 100? A no można ;P Znowu negatyw naświetlany długo, przede wszystkim w przestrzeni miesięcy ale też w czasach migawki. Fotoszwędacz po CK podwórkach. Jazda czarną wołgą w poszukiwaniu czynnej restauracji w Końskich, bezskuteczna skądinąd. Coraz bardziej dewastowana opuszczona cegielnia, w której dawno temu wybuchła nam kaszanka. Spacer z moimi ukochanymi szkodnikami – pozdrawiam. Padam dobranoc.

 

CK muzyka: rap w głośnikach

z 3 uwagami

Zaległe z ostatnich produkcji, subiektywna selekcja, pięć dobrych numerów. Panie i Panowie…

Czytaj resztę wpisu »

FotoszwENdacz i BLOGOstan

z 17 uwagami

Marek Sierocki swe wejścia w teleekspresowym okienku rozpoczyna zawsze swym nieśmiertelnym „WITAM„, tedy i jak się tak z Państwem przyWitam. Poniżej, zarejestrowane na taniej kliszy z pewnej drogeryi, Kielce w trzech niespiesznym krokiem popełnionych fotoszwendaczach między Bożym Narodzeniem a Trzema Królami oraz parę z dalej wymienionych a bliżej nieznanych niezbyt odległych miejsc oddalonych w przybliżeniu o kilkadziesiąt mil. Sierocki wita, Owsiak wita, Szydłowiec („kulturalna stolica Mazowsza” – jak głosi ich billboard przy obwodnicy E-7) wita, nawet w Kościele Mariackim ołtarz Wita (Stwosza) i tylko Kielce już ani nie wita ani -ją bo z Centralnego zniknął pozornie nikomu nie wadzący neon „witamy w Kielcach”. Zniknęły dawno neony z Romantiki, Moskwy a ostatnio nawet z Katarzyny. Chodzę więc i robię zdjęcia, które pomagają mi czuć się młodszym o te szabanaście lat…

Pomiędzy Pakoszem a Stadionem

Drzewko na szczycie hałdy przystrojone przedświątecznie puszkami (lub mające spłoszyć kreta któren owe hałdy sprokurował)

Powyższe miejsce ustrzelili też moi chłopcy udarowcy (normalny człek, taki bez udaru mózgu ani muskuł, nie pcha się na takie niewiadomoco) a oni – proszę, Stara Góra: RAZ i DWA.

Jedyny budynek w Końskich z windą czyli nemocnica. Służba zdrowia za kratami, niestety zapomnieliśmy zabrać bananów

Niefortunnie dla mieszkańców wbudowana w ich blok stacja trafo ma pięćdziesiąt okresów na sekundę więc buczy znacznie bardziej niż te co mają rzadziej. Od tego buczenia mówią na nią "buczka" i stąd też pochodzi nazwa całej ulicy. Podobno (lub me ulubione "podobnież").

Kahol sphafcau czi abi nie pofinien zostacz akhobatom. I wyszło że mógłby gdy chciał lecz nie chce.

struchlały Obcy

Mam tak, że czasem tkanka miejska ożywa. Ale nie tak, jak wersalka w Opowieści o zwyczajnym szaleństwie, wchodzisz i czujesz, że nie jesteś sam. Najspokojniej jak potrafisz robisz zdjęcie starając się nie zakłócić harmonii śpiącego podwórka po czym oddalasz się by nie nadwyrężać łokci gapiących się (i tylko cudem mrozu nieujadających) z okien bab. W czarnej bieliźnie zawsze wychodzą lepiej.

Słąńce mientko wyhyneło z nad pezetu

RYK - z zawodu Wałęsy zostało coraz mniej na głównym deptaku Kielc

Jeśli w tym roku nie dostaliście wymarzonych prezentów to mam pewne podejrzenia, że sprzątnęła je widoczna na zdjęciu Śnieżynka

Jeśli w tym roku nie dostaliście wymarzonych prezentów to mam pewne podejrzenia, że sprzątnęła je widoczna na zdjęciu Śnieżynka

Kapitulna ulica po kapitalnym remoncie. Niegdyś Śliska a i dziś czasem jej się zdarza...

poranna kawa, wieczorne piwo, w małym ogródku z lokomotywą

Kolejny budynek przepraszający za swój niegodny nowych Kielc wygląd; z lewej strony w tle prężący dumnie nowy tors Ludwik

Brysio od kuchni

Pałac Biskupi - zabytek klasy ziroł

klepsydra oddzielająca mury stare od nowych

Dziś w anclu nikt nie garuje, teraz tu bedom się tu zjeżdżać artysty i turysty. DCK i OMPiO

Wyjaśniając skróty: Design Centrum Kielce oraz Ośrodek Myśli Patriotycznej i Obywatelskiej to mieszczące się w dawnym więzieniu przy Zamkowej instytucje wchodzące w skład większego organizmu pt. Wzgórze Zamkowe.

Przesadziłem z powyższym opisem, teraz większość kieleckiej emigracji nie będzie miała problemu z odgadnięciem gdzie zostało zrobione to zdjęcie.

Takie fajne schody mamy, mam nadzieję, że doczekamy się również przy nowej Filharmonii przejść dla pieszych malowanych „w klawiaturę” pianina…

Surowa ściana przy ul. Zamkowej

A to już Majonezownia z dachu przy ul. Żelaznej i widoczny remont tej ostatniej

kwartalik miejski Żelazna-Złota-Paderewskiego-Żytnia, w pierwszym planie tzw "przewrócony wieżowiec" pracowników kolei

szczątki dumnej architektury Kielc z zamierzchłych czasów, ul. Mielczarskiego

KPRM

Pranie pod mostem, z wiaduktu Pierwszego Maja. Miła Pani obiecywała, że kolejną linkę zapełni praniem jak tylko pralka skończy jednak od jakiegoś czasu upały omijają Polskę więc nie zaczekaliśmy.

przebudowa wiaduktu Pierwszego Maja, w tle kościół św. Krzyża

Tu (albo lepiej: tutej) się okazało się, że fartem ustrzelona wieża strażnicza też odeszła w niebyt (niedoszła w odbyt?)

ul. Stolarska, po lewej odważny w swym designie jak na lata w których powstał budynek na terenie SHL noszący kiedyś jakąś pysznie brzmiącą tablicę w stylu Centrala Informatyzacji Przedsiębiorstwa czy Zakładowa Jednostka Komputeryzacji i na oko przez szklane płyty widać było, że panuje tu największe zagęszczenie paprotek na metr kwadratowy deklasując tym samym wszelkie oranżerie krajowe, zagraniczne i radzieckie a nawet niektóre centrale telefoniczne WUTu. Tak czy owak do dziś króluje tu Turkusowy Alert

Budowa węzła komunikacyjnego Żelazna widziana spod hali ZUGA. Ani to fotografia ani za bardzo dokument, pstryknąłem bo taką miałem ochotę.

Zdałem sobie sprawę poniewczasie, że ze względu zarówno na treść jak i formę, te zdjęcia miast tutaj winny trafić na SPK ale z powodu tumaniącej beret mój gorączki stało się inaczej a i pewnie za jej sprawą podpisy wylewniejsze niż być powinny. Do apelu „piłeś-nie esemesuj” dołączam „chorujesz-zostaw bloga w spokoju” choć sam niniejszym nie omieszkałem popaść w błogi blogostan. Całe szczęście, że długołikendowe kajaki nie doszły do skutku, teraz by było wiadomo dlaczemu jestem chory a tak – zgaduj zgadula… Ulala, dobranoc!

Mam nadzieję, że mimo iż nie pokazuję mego miasta od tej wszechobecnej, landrynkowej strony, to znajdą się turyści, którzy widząc dworzec w Kielcach (na którym wiadomo co się najbardziej dzieje) zamiast zamykać nerwowo okno lub sprawdzać czy wciąż mają portfel, wysiądą i dadzą się ponieść w miasto butom: lewa, prawa i koślawa…

Scyzoryk.

Stara poczciwa czarnobielizna

Skomentuj »

Podróż w czasie z pozdrowieniami dla Daniela.

Birety w górę! Akademia Ekonomiczna Kraków

Birety w górę! Akademia Ekonomiczna Kraków.

W nowym kroku

z 5 uwagami

WordPress przysłał mi doroczny raport. Mój główny blog, czyli brulionman, miał 34 000 wizyt w minionym roku. Miło, że tak się na szczerość zbiorę – nawet się tylu nie spodziewałem. Dzięki za ten do uśmiechu powód, za komenty, lajki i inne takie. I kto by pomyślał że kasując niemal rok temu fejsa nie zarosnę tu pajęczynami, ha!

Ciekawy jestem dlaczego pośród tylu języków na który tłumaczony jest wordpress wciąż nie ma polskiego, czy blogujących w tym języku jest tak mało, że można nas ignorować?

drzwi do jutra

drzwi do jutra. wyjątkowe miejsce ale obiecałem administratorowi, że go nie sprzedam, więc zamilknę.

Z rzadka piszę ale jest power – ruszył niedawno mój anglojęzyczny acz polskotreściowy telefonoblog, brulion (ten papierowy) zapisuje się i wciąż grubasi żółtymi stickami, wyprawy dachowych kocurów niebawem pokażą owoce na SPK

Zmiana pracy na plus, zgodnie z wykształceniem ale przede wszystkim – w kierunku moich zainteresowań. Jaram się. Tylko to światło takie krótkie zimową porą i dziwne uczucie gdy wychodzisz do pracy i wracasz z niej po ciemku (nie licząc oczojebnego strobo w rowerze).

Na szczęście jest rap na słuchawkach, stymuluje mózg pobudzając go do ponadnormatywnej kreatywności. Czasem wręcz potok słów przytłacza bo nie umiejąc ich wypluć dławię się z lekka.

Przepraszam kogo uraziłem, nie na wuwuwu ale w prawdziwym życiu (choćby w wuwua), niech ten rok otworzy nam wszystkim serca, myśli i da zatrzyk pobudzający noszone w nas marzenia do kwadratu, najlepszego! Nie wiem o co kaman ale w tym roku wybitnie nie idzie mi składanie życzeń, zawsze spontan sprawdzał się najlepiej a w tym roku improwizacje jakieś miałkie, na filtrze banalności osiadające.

Dziwny, trudny i niełatwy był to rok, dobrze, że już się skończył chociaż kończyć zaczął się dobrze ;P Gdyby ktoś zastanawiał się jak wygląda zima w Irlandii – wystarczy wspomnieć ostatnie święta i sylwestra kiedy śnieżył tylko polsat ;)

A fotograficznie? To temat na osobne podsumowanie roku :)

Wszystkiego n a l e j l e p s z e g o !

z 8 uwagami

hoł hoł hoł młodafoka!

Wszystkim, z którymi nie mogę stanąć twarzą w twarz by przełamać się mięknącym w palcach od emocji we wzroku, słowach i uścisku dłoni zawartych, opłatkiem, życzę na nadchodzące Święta świętego spokoju pozwalającego poczuć i przeżyć właściwie atmosferę tych dni. Miejcie ludkowie wesoły wieczór sylwestrowy, jeden z tych który wspomina się jeszcze latami a nowy rok niech będzie poligonem realizacji Waszych planów i ambicji ale z miejscem na ziszczenie marzeń oraz snucie nowych. Niech przyniesie Wam radości mrowie, również w dni robocze w godzinach 9-21.

PS. Gdzieś tam zgubiłem interpunkcję, za rok po prostu nagram życzenia – o wiele łatwiej to powiedzieć niż napisać.
Brulionman

Poszukaj własnych zdjęć

z 11 uwagami

Dobrze jest trzymać rękę na pulsie jeśli chodzi o używanie naszych zdjęć bez naszej wiedzy/zgody. Prawo autorskie to jedno a połechtanie własnego ego to drugie.
hala E Targi Kielce
Wyszukiwanie swoich zdjec w necie jest teraz bardzo proste:
  1. klikasz w adres http://www.google.com/imghp?hl=en&tab=ii
  2. w polu wyszukiwania klikasz na ikonkę małego aparatu
  3. wklejasz tam link do swojego zdjęcia zamieszczonego w sieci (np. na własnym blogu/portfolio) i klikasz Enter
  4. wchodzisz na stronę, która bez pytania zamieściła zdjęcie, print screen a dalej zależnie od Twej woli…

Ja tak trafiłem na swoje foty w paru miejscach, np. hala E. pojawiła się tutaj. Trzeba też oczywiście pamiętać komu, w jakim zakresie i na jaki czas udzieliło się zgody na publikowanie naszych fotografii (jak w przypadku powyższej strony). Pozdrawiam i życzę samych miłych niespodzianek lub grubych zadośćuczynień! :)

PS. Dzięki Ka3 za podrzucenie, kiedyś szukałem po nazwie i po wizualnych podobieństwach ale teraz jest to super łatwe.

Ile rzeczy pomieści jedna doba?

z 6 uwagami

Zdrowe balety w nieznanych domach, 
dowody rzeczowe na telefonach, 
ludzie patrzący wrogo po pagonach, 
w życiu jak w tivi – znów „radio romans”…

Niedziela szybka jak z bitcha trzask. Mrugnąłem okiem i już minęło zaćmienie łysola, tatar z łososia, pogawędka z consigliere – niestety jego lokal zniknął z kuliunarnej mapy miasta, poranny żur co stawia na cztery kopyta i pozwala głośno śpiewać w kościele, szybkie spięcie, szybki sen, szybki se… a właśnie że nie ;p wolny spacer z niespodzianką na Sadach, disco polo w Radiu Kielce, boazeria pachnąca starą emerytką, wyprawa po cartoon, zerwany film, autobusy bardzo lubię, kombinat budowlany, pokój z widokiem na cmentarz, nowy termometr za oknem, bunc z prawdziwkami i twaróg z czarnuszką, pierwszy gulasz w Czardaszu, ściemniony wniosek pożyczkowy, oka zrzut na sesję w firankach, myśli tłoczące się szybciej niż zdolność ich wklepywania przez palce, wymyślony kolejny nikomu niepotrzebny wynalazek – podgrzewacz do noża który ułatwia smarowanie masła prosto z lodówki, dużo spontanu i tyleż dystansu, bardzo fabularne sny, początek remontu, bardzo ładnie wydana pocztówka (a wystawa już w najbliższy piątek!), zakupy w Biednejrące niesione we dwóch w koszyku, szybki i szczery poemat pt. „co basia ma jeszcze” a przed nami kolejny tydzień ciężkiej, owocnej i przyjemnej pracy – czego Wam i sobie życzę :)

Kolejność dowolna.

Czy mamy jakieś zdjęcie ilustrujące dzisiejszy dzień? Panie Heniu! Proszę wprowadzić PIN! Pan Heniu kręci głową horyzontalnie, nie mamy takiego zdjęcia, nie mamy pańskiego płaszcza. Dobrej nocy ludkowie, użyjcie własnej wyobraźni.

Written by brulionman

11, Grudzień, 2011 at 11:00 pm

Życie – odcinek 33

z 7 uwagami

Dwie trójki lepsze niż trzy szóstki, chyba że trzy szóstki w totka, to skłonny jestem rozważyć zmianę zdania ;) Całkiem nieodkrywcze stwierdzenie, że najlepiej w życiu jest robić to co się lubi, staje się właśnie mym obecnym mottem i nie zamieniłbym tego na dobrze płatne wakacje (czyt. posada w resorcie na stanowisku ds nieistotnych i mało ważnych gwarantująca po miesiącu Czarny Pas w Pasjansie).

Wiek Chytrusowy. To miał być spokojny wieczór – wyszedłem na NURT a wróciłem jak zwykle, pewna w tym zasługa wyżerki po gali finałowej, na którą to (wyżerkę, nie galę) ściągnęło całe przylegające osiedle emerytowanych ubeków. Pogratulowałem najbardziej zasuszo… zasłużonym twórcom, całkiem z reszta obustronnie anonimowo. I była to pierwsza impreza w Kielcach, na której nie było „Cyganki”, widać nie mogła się rozdwoić, hehehe..

Tlen, szwędacz, kawiarnia – czemu od pewnego, długiego niestety dość czasu, muszę tolerować ten okropny dźwięk dobywający się zza baru, przypominający ordynarne smarkanie w wykonaniu zacharchanego żula z polipem wielkości Bydgoszczy w nosie? Czy tylko tak można robić tę cholerną kawę czy cokolwiek z tych czarymarów się uzyskuje? Nie obyło się bez ochlaju w dobrym, męskim towarzystwie, wdzięki miasta były ponętniejsze niż wdzięki kobiet, przynajmniej tego wieczoru.

Dzisiejszy poranek zaczął się na szczęście dopiero tuż przed południem delikatnym smakiem buncu z nutą prawdziwków (pycha, polecam!) i pozwolił bym drugi wolny w tym miesiącu dzień spędził wykorzystując rower do czegoś więcej niż pożerania kilometrów ulic na trasie „praca-dom-telewizja” (wyborcze hasło Svena).

z radzieckiego katechizmu: "Na POCZĄTKU nie było niczego, tylko wiatr hulał po Placu Czerwonym..."

bezzdjęciowo minęliśmy z Tomkiem las i zaczęliśmy poszukiwania dzisiejszego celu

...a był nim bunkier przeciwatomowy dla członków PZPR schowany w stromym zboczu Bukowej Góry

bunkier ów niestety okazał się już w swych intencjach nie służyć peerelowskim vipom lecz był to schron górniczy na czas strzałów

...w dodatku, przerobiony został na skład mat. wybuchowych a później zasypany i prawdopodobnie nikt już nie ujrzy jego wnętrza, jako że znajduje się na terenie przyszłych strzałów

smutni z obalenia mitu wyruszyliśmy offroadowo w las i tylko sprawne hamulce uratowały nam życie gdy na drodze stanęła nam rozpięta między drzewami stalowa lina - co zdarzyło się przy oszałamiającej prędkości oscylującej w granicach 4-5 km/h

jak widać na poprzednim zdjęciu znajomość liny z drzewami trwa już dobre 5 minut i musi być naznaczona wyjątkowo przerażającą legendą skoro nie zajęli się nią lokalni złomiarze...

tu postanowiliśmy odpocząć i posilić miazgą pszenno-warzywną powstałą wskutek wypadnięcia takiejż treści z piętra dziesiątego bez spadochronu

w tych niełatwych chwilach towarzyszył mi Tata Tadzika

w tych pięknych okolicznościach przyrody, i tego, i niepowtarzalnej... pierwszy w tym roku i zapewne ostatni w nim raz jadłem ziemniaki pieczone na ognichu, w dodatku z widokiem na ziemie północne

powrót był utrudniony, gdyż dysponowaliśmy pospołu jedną lampką i choć jechało mi się wygodnie jako pierwszemu widząc swój cień na ledwo oświetlanej przez jadącego za mną Tomka drodze to gubiłem tęże co rusz i gdyby nie gps to wyjechalibyśmy w.. ..pół do dziesiątej ;) Wróciliśmy do Kielc gdy gardła złocisto-krwistych kibiców niosły z dalekiego stadionu śpiew zagrzewający do boju w ten ciepły, jak na polski listopad, wieczór.

Dni temu szabanaście, osobnik ukrywający się za pseudonimem „anarcha” poczęstował był mnie komentarzem zawierającym link do czegoś tak nadzwyczajnego, że zamykam paszczę i zapraszam do obejrzenia:

Earth | Time Lapse View from Space, Fly Over | NASA, ISS from Michael König on Vimeo.

ZZIB: patrzę na ewolucję od czasów kont na Polboxie do dzisiejszych zakładanych z automatu maili na fejsie, czas wysyłania pocztą nieemitowanych „wirusowych” reklam (teskacz, niesamowita reklama nie powiem czego czy tepsa) zmienia się, lecz się nie kończy.

PS. Twoja stara ogląda filmy na filmwebie! ;P

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.