Brulionman

o fazach ksiezyca, ruchach tektonicznych plyt w Ameryce Lacinskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w ksztalcie wielkiej pochwy przy glownym skrzyzowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonie, o ukladach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o petli histerezy – nie jest to blog

Meskie stopy i dlonie

Skomentuj »

Meskie stopy i dlonie, w kontekscie szalejacej ostatnio ospy wietrznej szokujacy material o czlowieku-drzewie.

Dzis dzien szczesciem napelniony – transfer sie udal, zdazylem po chleb do Nogi, kielbase schabowa i mleko prosto od krowy (poltora litra stoi az sie zsiadzie), najbardziej zdeorganizowany plener przyniosl wiele radosci – z zapowiadanego od 8 do 19 deszczu padalo w sumie 30 min, poznalismy historie jedrzejowskiej waskiejtirowki np. jak sie odsniezalo przejazdy przez pola albo skad sie bralo swiatlo w parowozie i do czego sluzyl piasek, spalilismy niemca i weszlismy na zdjecia do skladu starych ciezarowek i sprzetu budowlanego gdzie Max po zlamaniu zasad BHP musial udobruchac wlasciciela legitymacja :) plywalismy z Mackiem lodka po zalewie na Szydlowku, widzialem miejsce smierci i narodzin Bielazow i zabralem Betkowi film bo wywoluje go juz drugi miesiac gdyz jest to C41 a nie reczna zupa :P a Tompak zlapal dzis swoja wersje stacji paliw.

ZZIB: wycieczka w Dzien Dziecka – cmentarz zolnierzy radzieckich na Sw. Krzyzu

cmentarz zolniezy radzieckich z II WS / cemetery of russian soldiers killed in WWII

czerwona gwiazdy na grobach / red star on each grave - russian soldiers cemetery in Sw. Krzyz, Poland

Blog’n'roll

Skomentuj »

Wczoraj chodzilismy po szkieletach golebi na poddaszu, ostro bylo. Jutro kierunek Jedrzejow: jedziemy nakrecic zegar sloneczny na dworcu PKS bo ponoc opoznia o jakies 25 lat przez co klimat jest tam ciekawy :) W meczu ja vs Exakta Varex IIa wciaz 0:1, brak cierpliwosci by znalezc opis do wszystkich pokretel w odpowiedniej wersji tego przepieknego modelu. Rower czeka, splyw kajakowy rowniez, transfer zasilku juz prawie gotowy. Szkoda mi czasu na skanowanie filmow, jak juz na negatywie widze ze wyszlo co chcialem to mam parcie na realizacje nowych zdjec i tak zaleglosci w skanowaniu rosna. A w niedziele piekny, zrelaksowany fotoszwedacz, zrobilem zdjec 30 i sie zorientowalem ze w srodku filmu nie ma. Trzeba bedzie zrobic flashback i odtworzyc trase choc watpie czy powtorzy sie gratka z wytatuowanym kolesiem bez koszuli zajadajacym obiad w barze mlecznym :( Grzybow w lesie nie znalazlem choc na rynku rydze, kozaki, kurki, prawdziwki…

Weekend bedzie czasem relaksu podnamiotowego. Wreszcie.

Written by brulionman

8, lipiec, 2009 at 2:03 pm

Napisane w 3541

Hotel Bristol

z 2 komentarzami

Inne Kielce. Hotel Bristol.

Hotel Bristol

Hotel Bristol, Kielce, Poland

Written by brulionman

6, lipiec, 2009 at 11:23 pm

ZPAF czyli Zniechecic Profesjonalnie Amatorow Fotografii

z 6 komentarzami

ZPAF ma niebywaly dar zniechecania ludzi do odwiedzania jego wystaw w Kielcach. Kiedys trzeba bylo miec wiele szczescia by dostac sie do galerii na Plantach bo otwarta byla mniej wiecej 11-16 z poltoragodzinna przerwa na obiad odzwiernego. Obecnie wstep na jubileuszowa wystawe XXX-lecia zpafaczy w BWA jest platny a ich wystawa aktu w “Windzie”, ktora wg informacji na drzwiach powinna byc czynna w piatki do godz 18 byla zamknieta przynajmniej od 16.

I tak zawsze mozna miec pretensje ze “srodowisko bojkotuje” a “spoleczenstwo nie docenia” albo ze garbaty zyd ma proste dzieci. W sumie to nie narzekam bo zamiast ogladac zdjecia poswiecilem ten czas na wlasne foty.

Bezone

Skomentuj »

Juz NRDowska przegladarka do slajdow miala leciec do piwnicy ale cos mnie tknelo by sprawdzic czy dziala. W srodku znalazlem tajemnicze papierowe zawiniatko – faktura z czasow gdy mialem cyrograf z polkomtelem skrywala skaldzioszki czarno-biale sprzed mniej wiecej pieciu lat. Zarejestrowane przypadkiem u Joli zbakane portrety na Fomapanie R bo na “akfeskale” nie bylo hajsu…

/ During sorting old stuff in my room, inside East German slide viewer, I found set of slides taken about 5 years ago. Stoned portraits on Czech Fomapan R cause Agfa Scala was always too expensive…

bezone

Bezone

Bezone

Bezone

Po burzy / after thunderstorm

Skomentuj »

przejazd rowerowy pod ul. Ogrodowa w Kielcach zalany przez Silnice / cycle bridge-tunnel after Silnica River flood over, Kielce

przejazd rowerowy pod ul. Ogrodowa w Kielcach zalany przez Silnice / cycle bridge-tunnel after Silnica River flood over, Kielce

przejazd ktory nie dziala po wiekszym deszczu / this part of cycle way is useless after heavy rain

przejazd ktory nie dziala po wiekszym deszczu / this part of cycle way is useless after heavy rain

Wschod slonca / sunrise

z 3 komentarzami

Dzis bylo spontan wyjscie na zdjecia o swicie by podgladac jak miasto sie budzi, 4 rano spotkanie i pierwsze deszczu krople. 10 minut pozniej Rzeka Ogrodowa przeplynelismy nad Rzeka Silnica do Rzeki Zytniej, stamtad pod prad Rzeka Grunwaldzka. U zbiegu rzek Jagiellonskiej i brunatnych wod Karczowkowskiej mielismy, przy prednosci 21 wezlow, pioropusze wody ponad dach. Normalnie husaria. Rzeka Pakosz okazala sie zbyt gleboka dla naszej amfibii, wrocilismy wiec do centrum gdzie Ulson nekal zmoknietych przechodniow srednim formatem a my z Mackiem brodzilismy po Plantach. Tak szybkie wstawienie zdjec mozliwe bylo dzieki Mackowi, ktory poratowal mnie cyfra gdy skonczyl mi sie film.

/

I went this morning (4 AM) with friends to have some photo – roaming in the city centre, to catch yawning urban atmosphere in oldest areas. Due to weather anomalias this summer, instead of nice sunrise we reached cloud-burst which brought 50cm deep water floods on streets. There’s few shots of Silnica River, main drain of Kielce.

Kielce-Wykus-Oswiecim VI 2009

z 9 komentarzami

Prolog: Wykus

We wtorek, szesnastego czerwca, pojechalismy z Ula i Kowalusem na Wykus. Busem do Siekierna, stamtad na Wykus drepcydesem, z powrotem tez az do Lesnej Starej Wsi. Pogoda byla srednia a chwilami lalo bardzo mocno ale i tak jestem kontent. Mozliwe ze w weekend ktos pamietal ale w sama 65 rocznice smierci “Ponurego” bylismy tam jedynymi goscmi. Kowal podzielil sie swa wiedza historyczna i legendami o lesnych zolnierzach z Gor Swietokrzyskich.

Wykus, Poland

Wykus, Poland

Kierunek: Oswiecim

Przypomne, planowalismy przejsc pieszo 173km wchodzac do Oswiecimia najpozniej 22 czerwca, niosac caly swoj bagaz na plecach i spiac gdziekolwiek pod namiotem. Z Wykusu wrocilismy po poludniu, przepakowalismy sie w duze oldschoolowe plecaki i chcac nadrobic kilka godzin obsuwy podreptalismy na pijana nyske, jednak ta byla doladowana ludzmi w opor ze ani my ani plecaki by juz nie weszly. Swoja droga to naprawde trzeba byc sprawnym fizycznie by tym busem jezdzic gdy do 19-osobwego busa miesci sie ze 40 osob… Autobus 31 jest slaba alternatywa gdyz po kursie o godz 17 nastepny jest za 6 godzin… Ruszylismy wiec z buta ale Lukasz sobie tylko znanymi metodami zalatwil, iz Edek podrzucila nas zlomonezem nad zalew w Bolminie. Doszlismy do starej miejscowki na zakolu Bialej Nidy i tu rozbilismy namiot. Tego dnia w calym wojewodztwie byly ulewy wiec odpuscilismy sobie ognisko, posiedzielismy troche czekajac na Czajnika ktory mial “bycmoze” przyjechac z browcem lecz okazalo sie ze bardziej “moze” niz “byc” ;> Podumalismy o wolnosci jaka cieszyli sie chlopi w czasach gdy nie bylo pradu i zasnalismy.

Noc byla zimna, spiewal nam technoptak i czasem paw z pobliskiej hodowli. Po porannej higienie w rzece (ja wybralem opcje dla mieczakow czyli umycie sie nawilzanymi chusteczkami) udalismy sie poboczem drogi 762 Kielce – Malogoszcz co chwila uciekajac prawie do rowu przed jadacymi samochodami. Oczywiscie zachowalismy bhp – jaskrawopomaranczowa kamizelka wokol uda i migajace swiatelko rowerowe na plecaku. Mimo to nie jest milo na uczeszczanych drogach.

Zawsze fascynowaly mnie muralesy, graffiti i inne plastyczne dzialania zdobnicze, ktore czlowiek zostawia po sobie wiec utrwalilem mozaiki na fasadzie mijanego osrodka wczasowego.

mozaiki pierwsza i druga

dwie mozaiki / mosaic on the wall near Bolmin, Poland

Przekroczylismy rzeke Wierna w Bochencu i zrobilismy pierwszy tego dnia postoj pod sklepem ozdobionym od kuchni mozaika, jakas moda lokalna na mozaikowanie widocznie…

mozaika w Bochencu / mosaic on the wall in Bocheniec, Poland

mozaika w Bochencu / mosaic on the wall in Bocheniec, Poland

Odbilismy na Polnoc i gdy skonczyl sie asfalt dotarlismy do cmentarza polowego (bodaj jeszcze z I wojny swiatowej) u stop pomnika przyrody miedzy Bochencem a Karsznicami.

cmentarz polowy / WWI cemetery

cmentarz polowy / WWI cemetery under old oak (monument of nature)

Mija sie tam krajobrazy jak z tapet majkroszitu, na polach siedemset odcieni zieleni, na lakach 1524346612365 kwiatow maku, podkrecone nasycenie (tak mniej wiecej rejestruje to oko na zywo) i odlot.

maki

maki / poppies in County Swietokrzyskie, Poland

Doszlismy do Rembieszyc – zabytkowy kosciol i niewiele mlodszy od niego sklep spozywczy ;> Postoj drugi: pol chleba z serkiem topionym, pusznosci! Zdjecie wyglada jak wyglada bo celowo nie czyscilem negatywu z kurzu, dodaje klimatu.

Rembieszyce, Poland

Rembieszyce, Poland

Stamtad w strone Lipnicy gdzie czekala nas meczaca podroz poboczem szosy Malogosz – Jedrzejow. Marszczy sie kakao gdy po raz pierwszy dostajesz wielkiego niewidzialnego liscia z powietrza tloczonego tepym ryjem TIRa, ktory mija cie o metr z predkoscia 90km/h lub CIUT wiecej…

Przy trasie lezy podworko na ktorym szkoli sie nadzieja polskiej koszykowki – trening odbywa sie w warunkach ekstremalnych bowiem tablica jest zawieszona 30m od obreczy (na scianie stodoly) co wymusza perfekcje rzutow :D

zeby dobrym byc trzeba cwiczyc

zeby dobrym byc trzeba cwiczyc / basketball in oldschool way

Minelismy Biala Nide i po polgodzinnym postoju w poblizu nadajnika GSM uderzylismy dalej by po paru km uciec w prawo do lasu. Na tym terenie trwala akurat “scinka i zrywka drzew”. Od obejrzenia Siekierezady chcialem doswiadczyc osobiscie tego i stalo sie – po raz pierwszy raz widzialem jak na zywo scina i powala sie drzewo. Zawodzenie pily po czym swist i loskot uderzajacego o ziemie drzewa stanowia piekny pogrzebowy marsz dla kazdej z sosen. Pan w kasku nie byl zachwycny nasza obecnoscia a z czlowiekiem trzymajacym wlaczona pile lancuchowa slabo sie dyskutuje :> Mijalismy szkolki lesne az nadszedl kolejny przystanek, tym razem spedzilem go opychajac sie pieknymi, wielkimi, slodkimi jagodami a dzieki witaminie B1 komarzyce mnie nie zechlaly.

jagodziany las / blueberries in forrest

jagodziany las / blueberries in forest

Gdy las sie skonczyl, minelismy wielkie stawy hodowlane i doszlismy do Chorzewy. Tu dogonila nas rzeczywistosc: dwadziescia pare kilo w niewygodnych plecakach polaczone z prawie 30km dystansem codziennym to za wiele na nasza obecna kondycje, zdecydowalismy ze nastepnego dnia wracamy do Kielc bo wedrowka przestala byc przyjemna a stala sie wrecz katorznicza. Kupilismy habanine, musztarde delikatesowa (nie wiem co z nia Spolem zrobil ale to nie ta sama musztarda co kiedys), napoje i ruszylismy na pobliskie wzniesienie w celu rozbicia ostatniego biwaku. Alkoholu nie bylo i rozwazana byla opcja odkupienia z czyichs zbiorow prywatnych bo “jak sa 3 satelitki na domu to i barek pusty nie stoi” ale nic z tego nie wyszlo.

miejsce noclegu / a camp

miejsce noclegu / a camp

30 m od nas byl suchy jak pieprz akacjowy las, zas 10 m od namiotu byl jar wykopany przez amatorow darmowego piasku, tam ulokowalismy nasz skromny ogien by nie wabic miejscowych Zbyszkow.

ogniseczko / a camp fire

ogniseczko / a camp fire

Niewielkie ognisko, duzo kielbachy, sledzenie samolotow i wreszcie kimeneiro. Rano prysznic z resztek wody ktora nabralismy przy sklepie w puste butelki i leniwie ruszylismy w strone Przaslawia k/ Jedrzejowa. Stopy chcialy odmowic posluszenstwa ale doszlismy jako ze nawet szambowoz nie chcial nas podrzucic. I to jest dyskryminacja plci meskiej ;P Dotarlszy do trasy Jedrzejow – Kato zlapalismy busa i z przesiadka na klimatycznym dworcu w Jedrzejowie dotarlismy na Zytnia.

Epilog: bede chcial podjac probe pokonania tej trasy jakos, mozliwe ze rowerem, mozliwe ze nie z 7 zmianami bielizny i koszulek, mozliwe ze w calkowicie innych butach, mozliwe ze sie uda. Na wypad wzialem 4 filmy, z ktorych 2 zostawilem na oboz zaglady a pozostale 2 mialy starczyc na 8 dni marszruty wiec zdjecia robilem z pewna taka niesmialoscia nie wiedzac jakie atrakcje czekaja nas na szlaku przedwczesnie zakoonczonej fotopielgrzymki.

o dwoch takich co spuchli

o dwoch takich co spuchli / exhausted

Gratulacje dla Kaczego ktory zostal szczesliwym tatka Natalii oraz najlepsze zyczenia dla mej przylatanej warszawskiej Siostry (ktorej nigdy nie spotkalem) z okazji 30 urodzin.

Mozliwe iz niepowodzenie wyprawy bylo objawione mi we snie lecz nie umiejac ich odczytywac zignorowalem przepowiednie: otoz mialem wynajac sluge, ktory poklonilby sie pieknie Krolowej Brytyjskiej. W role te mial sie wcielic Artur Zmijewski lecz zazadal 60 000 $ wobec czego znalazlem znacznie tanszego (51 000 $ ) i nie ustepujacego panu Zmijewskiemu gra aktorska szympansa lecz okazal sie on byc rozbisurmaniona malpa ktora w trakcie uroczystosci probowala otruc Krolowa zmuszajac mnie do uzycia przymusu bezposredniego i podania zasstrzyku uspokajajacego, ktory jednak go zabil gdyz byl przygtowany dla ludzi a nie zwierzat. Pozniej zdarzenia potoczyly sie szybko i musialem uciekac przed anarchistami z Green Peace. Chyba zainwestuje w sennik. Pardon, w siennik (zeby sie lepiej wyspac) ;P

PS. Doba rzecza jest nagrywanie komentarzy w trakcie drogi na jakis nosnik mp3  :)

Blizej

Skomentuj »

Jak jest w Polsce? Jednym slowem powiedzialbym ze jest blizej. Blizej ziemi, w sensie natury a nie grobu. Jagody, poziomki, kurki, kremowe mleko od krowy w butelkach po wodzie niemoralnej. Czeresnie, porzeczki, wlasnorecznie zrobiony bialy ser. Ptaki, pszczoly, zapachy lasu. Niebawem maliny, zmije, rydze… Nie chce mi sie porownywac Irlandii do Polski, jeszcze nie teraz.

Nie wiedziec czemu w emotikonie :* gwiazdka nie kojarzy mi sie z ustami a z diametralnie innym otworem… Ale moze to kwestia podobna jak na wystawie podczas ktorej wyrazajac oburzenie zdradzamy znajomosc prezentowanej materii :>

Wczoraj odszedl na zlom cud techniki: skladak, wielokrotnie malowany, pewnie nie raz bity bo mocno szpachlowany, pochodzacy z seryjnej amerykanskiej produkcji, wykonany przez czarnoskorych rzemieslnikow, wielokrotnie rozjasniany w ramach tuningu, w miare dobrze prowadzacy sie, przyjazny dzieciom, zasilany tlenem, jedyny i wyjatkowy: Michael Jackson. Dzis smieszny kolezka z nosem na tasme klejaca ale gdy mialem 10 lat to byla megagwiazda popu podziwiana przez kilka pokolen jednoczesnie. Na szczescie byli tez RUN DMC…

Written by brulionman

26, czerwiec, 2009 at 11:58 am

NekroExpo 2009

z jednym komentarzem

Nieprzyjemny temat, osoby wrazliwe prosze o przerwanie czytania.

W CTK targi branzy pogrzebowej. Mozna kupic uzywany karawan, poznac trendy we wzornictwie trumniarskim albo kupic mlyn kulowy do mielenia niespalonych podczas kremacji kosci, wiadomo, nikt nie lubi jak mu cos hurgocze w wazonie. Rozkminialem jak mocowane sa zwloki na tym wozku ale mimo braku innych pomyslow nie wierze w wersje “na szaszlyka”. Ot, galaz przemyslu i uslug: stolarka, kowalstwo, catering, florystyka, tanatokosmetyka. Z dystansem staram sie podchodzic do zagadnienia ale rozbroil mnie baner reklamujacy piece krematoryjne, zlota czcionka dla kopirajtera: “optymalne wykorzystanie paliwa”, “najstarszy producent piecow kremacyjnych – pierwszy piec z 1932r.”, odpuszcze sobie interpretacje tresci, nie jestem hardkorem.

Z reszta reklamowana strona widac tez przygotowana profesjonalnie, radosnymi barwami mozna odwrocic uwage od hadesowego smutku.

Bedzie tez wreczenie medali, proponuje najwiekszy z nich dla lodzkiego pogotowia ratunkowego za fundamentalny wklad w rozwoj tego sektora polskiej gospodarki.
A kolejny medal, raczej juz posmiertnie, dla pracownikow Dzialu Rozwoju Produktu wspominanych piecow z lat 1940-45.

A ja sie usmazyc nie pozwole, chce zajmowac te cholerne 2 metry kwadratowe, najlepiej na Cedzynie – blisko lasu, zalewu i monopolowego ;)