Brulionman

o fazach ksiezyca, ruchach tektonicznych plyt w Ameryce Lacinskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w ksztalcie wielkiej pochwy przy glownym skrzyzowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonie, o ukladach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o petli histerezy – nie jest to blog. / trying-to-be bilingual (English) blog

Lug z Szałasem

with 4 comments

Glenmalure

Glenmalure

Świt. Moment, gdy noc ściera się z dniem, dzwonek budzika kruszy najtwardszy sen, duch przygody walczy z materią w ciepłym łóżku a duża wskazówka każdego zdrowego faceta znajduje się na godzinie 11 lub 1, akurat cholera wtedy! Nigdy nie jest łatwo dlatego jak najprędzej trzeba dotknąć stopą podłogi i przypomnieć sobie DLACZEGO ;)

Na przekór brakowi samochodu, niełatwej pogodzie i zdradliwemu termosowi wturlaliśmy swoje zwłoki do pociagu i ściskając w ręku kamyk zielony (Mezuza ze Zgmocieniaka) oraz bilet na przejazd tam i z powrotem wykonaliśmy desant na stacji najbliższej Górom Wicklow mając w planach zdobycie najwyższej w całej prowincji (brzmi, co?), znanej i lubianej Lugnaquilli zwanej dalej „Lug”.

Dalej był wiatr, deszcz, błota, skały, trawy, chmury i pogoda rodem z dworca w Kielcach, którą przeplataliśmy nie wiedzieć czemu uśmiechem.

/ A day out with Martin that we spent hillwalking in Wickow Mountains to reach the peak highest in Leinster and 13th highest peak in Ireland – The Lug 925 m

Despite the weather we climb up by zigzag and descend partly with trail, then just heading on azimuth to reach the waterfall. Tired mostly cause of rain and really strong wind but happy as always.

W drodze powrotnej to autostop zatrzymał nas – dobry człowiek sam zaproponował podwózkę widząc chyba jak stawiam obolałe kopytka drepcząc asfaltem w stronę cywilizacji. I jeszcze przeprosił, ze wiezie dwa psy w bagażniku (kombi) i spytał czy nie bedzie nam przeszkadzało bo wiadomo jak pachnie mokry pies. Nie przeszkadzałoby nam nawet gdyby wiózł tam pawiana z pawiem na klacie, torbę słoniowego guana, tandem Gucwińskich i pijaną orkiestrę bawarskiej straży pożarnej :D

Szałasowe foty z Lug / Martin shots from this trip

/ On our way back we were so lucky that we didn’t have to hitchhike – some nice stranger stopped his car and offered us a lift asking if we don’t mind smell of wet dogs that were in the car. We (or at least me) were so exhausted that I can’t just imagine what could make us refusing his good deed.

Wkrótce… / Coming soon…

with 9 comments

Dublin

Dublin

Written by brulionman

6, Listopad, 2014 at 3:07 pm

Proch

with 14 comments

Pismo mówi: z prochu powstał „ś”. Chińczycy wymyślili materię, która zapoczątkowała polski znak diakrytyczny – fonetyczne „eś”.

Lecz polski przemysł tekstylny dowiódł, że proch należy do parzystokopytnych, a dokładnie do nosicieli wełny nie owiniętej w bawełnę. A przecież owce, bo o nich mowa, robią „baaaa” więc ta ich wełna to poniekąd baaa-wełna. Bo proch należy do owiec odkąd w Łodzi uszyto prochowiec.

Czyj? Owiec! Owczy proch.

Lub paproch, proch paaa! – pożegnanie z bronią. Jak się żegnasz? W imię Ojca. Z Bronią? Broń Boże. Bożeby tak wziąć i wydrzeć, te baby to jednak są. A i wydrzeć potrafią, nie tylko kartki z paszportu czy kilka lat z życiorysu ale nawet SIĘ. Się zamykam już. Dobra. Noc.

Ja ja ko by ły

with 6 comments

Jako absolwent, który ukończył wszystkie księgi przygód Tytusa de ZOO wyrazić pragnę oburzenie i przestrzec każdego fana komiksu przed oglądaniem filmu jaki powstał o postaciach Papcia Chmiela. DNO i sto metrów mułu, wytrwałem 19 długich minut a i to było czasu stratą.

Dziwny wieczór, odkryłem że słyszę dźwięk, który istnieć nie powinien. Dźwięk płynący z wtyczki ładowarki wetkniętej w gniazdko, które WYŁĄCZYŁEM. Niby więc czynne nie jest a wtyczka piszczy, choć gdyby podłączyć aparat to nie rozpocznie się ładowanie bo gniazdko wyłączone. Więc? To zostanie tajemnicą chińskich producentów, amerykańskich naukowców a nade wszystko irlandzkich budowlańców. A kto jest budowlańcem w Irlandii jak nie Polak? Zbyt to zawiłe…

Czyniąc dziś schaby duszone w cydrze zastanawiałem się dlaczego na żadnym etapie przepisu nie nakazano posolić wieprzowiny, toż to, nomen omen, po świńsku! Odpowiedź tkwi we fragmencie mówiącym, by na każdy z plastrów mięsa nałożyć odrobinę masła. Masło bowiem na zielonej wyspie domyślnie jest słone i kto stanie przed regałem z masłami w sklepie szerokim, ten wśród przypuśćmy 40 różnych maseł znajdzie tylko DWA niesolone. Dzięki powszechnej tej praktyce tutejsze ciasta z kremem są …słone. Pisze to łasuch, który nie jest w stanie zjeść kawowego kremu lokalnej produkcji.

Dziś też zastanawiałem się (niedziela o wyjątkowo fatalnej pogodzie przysparza okazji do przemyśleń różnorakich) co jest nie tak z moją herbatą. Czy w związku z próbą nałożenia haraczu na wodę zmieniono jej smak? Czy użyłem zwietrzałej herby? Może cytryna była nieświeża? Otóż nie, po prostu w cukrze trzcinowym, który kupiłem jest sól. SÓL W CUKRZE!!! I piszą o tym spokojnie na opakowaniu, moja wina, mogłem przeczytać. I jak tu nie zwariować?

Powyższe odkrywszy, najpierw organoleptycznie a później czytając, użyłem mojego ulubionego przekleństwa na „Sz” :)  Czasem jest ono wymienne z tym zaczynającym się na „Nosz-„. Traktuję je jak jedno słowo gdyż wespół z drugim, nieprzytoczonym tu przez dobre obyczaje, członem, stanowi całość spójną fonetycznie i mającą dzięki charakterystycznemu akcentowi niepowtarzalną ekspresję.

A wiatr za oknem łka w mankiet parapetu i parska na szyby, czy trzeba mi przypominać gdzie jestem? Inne znam oblicze Irlandii i całkiem pozytywnie ją odbieram, lecz ciężko utrzymać w sobie ten obraz gdy za oknem dzieje się co się dzieje. Czy wolno kopać leżącego? Postawcie mi jeszcze za tym płynącym pochmurnymi łzami oknem sznur i ćwiartkę spirytusu!

No tak, zapomniałem, dzięki regulacjom nie mamy w Unii już od dawna ćwiartek tylko 0.2 l – tylko czemu służyć miała ta zmiana? Czy przez to mniej osób pije? A może wyrównano ceny alkoholu miedzy krajami członkowskimi? Albo flaszki 200 ml mniej zaśmiecają srodowisko niźli ćwiartuchny? NIE. To komu potrzebny był ten gwałt kulturowy? A owszem, gwałt prempana, bo dawniej gdy kupowało się w nocnym ćwiarę i przepoję to na pytanie ekspedientki „jaką?” można było odpowiedzieć „jaką ćwiarę czy jaką przepoję?” a teraz co? Nawet Irlandczycy stracili przez to jedną ze slangowych miar – naggin, bo w końcu pomniejszony o 50 ml pojemnik stracił prawo do nazwy tak jak dwieście nie może być zwane ćwiartką. Tylko po co ten cały cyrk?

A tak jeszcze filmowo, bom świeżo po seansie Żółtego szalika – czy Janusz Gajos to ma na koncie jakąś rolę w której nie jest alkoholikiem, chamem, cwaniurą lub podłotą? Nie licząc dowódcy Rudego 102 z „Czietyrje tankista i sabaka”…? Znacie się czy się nie znacie? Bo ja nie, Janie. Janie Kosie. Spać czas. Dobranoc potokiem słów poprzedzona czego i Wam zyczę.

PS. Czy ktoś wie gdzie w nowym interfejsie wordpressowym zniknęły pod- i niektóre kategorie – np. gdzie moje „słowo na niedzielę” czy „kino Mani”? Drodzy administratorzy WP, pamiętajcie: lepsze wrogiem dobrego. [po edycji: znalazłem link do starego szablonu edycji a w nim brakujące kategorie. Jest to krok naprzód choć poprzez cofnięcie. Paranoja]

Rostrevor

with 15 comments

Nowe miejsca, ludzie, sprzęt i wrażenia. Rostevor w Północnej Irlandii – zalesiona góra w masywie Mourne (w którym kiedyś dreptaliśmy z Ka3), uzbrojona w trasy rowerowe, nie , przepraszam, w TRASY ROWEROWE. Wymagające nie tylko sprzętu (o czym się przekonałem) ale także bardzo dobrej kondycji (czego się nie spodziewałem).

Zbieg okoliczności i ludzka życzliwość spowodowały, że moja koza została zamieniona na Jarkowego scotta (dzięki!!!) a że nie przywiązuję wagi do sprzętu to na pytanie „ale jakiego scotta?” odpowiem tyle co blondynka: takiego srebrnego :) Wyglądał jakby narysował go zafascynowany aluminiowymi rakietami dwunastolatek ale jak to szło….    Dobry Boże, nie umiem opisać poczucia swobody, jakości jazdy, intensywności doznań ani ile ten rower umie wybaczyć i nadrobić za kierowcę siedzącego po raz pierwszy na fullu. Może choć zdjęcia częściowo zilustrują ten wypad przy czym od razu uprzedzam że robienie zdjęć miło pierdylion razy mniejszy priorytet niż jazda więc nie oczekujcie strzałów rodem z pinkbajka :)

/ I met new riders, tried new gear, visit new place and enjoy riding in totally new way. I can truly recommend a great place for XC (DH and Enduro as well) – half covered with forest mountain Rostevor in Mourne Mountains, Northern Ireland that offers two tracks. I tried Red trail, longer one and here’s some pics. Of course taking pictures hasn’t highest priority this  time, blame my friend who provide me his own monster so that was everything about ride, a bit fly and FUN!

uzbrojony po zęby rower jeszcze nie wiedział, że jednak dam mu wolne tego dnia / my bike ready for trip but not this time

uzbrojony po zęby rower jeszcze nie wiedział, że jednak dam mu wolne tego dnia / my bike ready for trip but not this time

Sliabh Feá i inne szczyty zaliczane w poczet Góry Carlingford, na szczycie, którego pomnik "zdobi" wpis o treści "STARY SĄCZ" dowiedziałem się o Natalce, świetny numer / Sliabh Feá among other peaks of Carlingford Mountain

Sliabh Feá i inne szczyty zaliczane w poczet Góry Carlingford, na szczycie, którego pomnik „zdobi” wpis o treści „STARY SĄCZ” dowiedziałem się o Natalce, świetny numer / Sliabh Feá among other peaks of Carlingford Mountain

Nasz cel - Las Rostrevor / Rostrevor Forest, our goal that day

Nasz cel – Las Rostrevor / Rostrevor Forest, our goal that day

Riders of the storm

Riders of the storm

DSCF5664 DSCF5665 DSCF5668 DSCF5671 DSCF5672 DSCF5674

... i tu się zaczyna jazda! / ...and hill starts to go down :D

… i tu się zaczyna jazda! / …and hill starts to go down :D

DSCF5678

wykończony zjazdłęm chętnie baton energetyczny z którego jeszcze rano kpiłem / first stop, actually I never imagine how riding down the hill can be exhausting

wykończony zjazdłęm chętnie baton energetyczny z którego jeszcze rano kpiłem / first stop, actually I never imagine how riding down the hill can be exhausting

Aha :D

Aha :D

Thorgal i jego niezwykle posłuszna koza

Thorgal i jego niezwykle posłuszna koza

DSCF5692

Chwilę później przy ok 20°C spadł ostry, na szczęście drobny, grad / Not even a mile from this place everything suddenly become grey and we've been bombed by hailstones

Chwilę później przy ok 20°C spadł ostry, na szczęście drobny, grad / Not even a mile from this place everything suddenly become grey and we’ve been bombed by hailstones

zdrdliwie sliskie pomosty / I love them dry but mostly the weren't like this

zdrdliwie sliskie pomosty / I love them dry but mostly the weren’t like this

DSCF5699 DSCF5704

Dream Team: Bart, Robert, Adam, Marcin, Tymek i Jarek

Dream Team: Bart, Robert, Adam, Marcin, Tymek i Jarek

 

Ostatnie zdjęcie na szybkości zrobił nam pewien słabo mówiący po rusku Polak (dałem się pięknie wkręcić) aparatem który jak widać nie do końca wysechł po gradobiciu :) Do zobaczenia na szlaku / See ya next time! Last pic partly blurred cause of wet lens after cycling in heil

Euroschiza czyli kiełbasa z fiutem

with 8 comments

Austria to kraina ludzi o zapadających w pamięć, nietuzinkowych i zadbanych zarostach:

Franciszek Józefz Bożej łaski cesarz Austrii, apostolski król Węgier, król Czech, Dalmacji, Chorwacji, Slawonii, Galicji, Lodomerii i Ilyrii, król Jerozolimy etc, etc… (lista jest znacznie dłuższa ale i tak aż nadto), cóże to były za okazałe, latami hodowane pekaesy wielkości łasic przyczepionych do policzków.

Adolf Hitler – bez Bożej łaski Wódz pierdolnietych aryjczyków, strzygł wąsy w kwadrat czym przyniósł temu stylowi taka hańbę*, że po nim juz tylko Charlie Chaplin odważył się tak golić.

Conchita Wurst…  właśnie, nie lepiej było spytać: zjecie do końca kiełbasę? zamiast kończyta wurst? Austriak przebrany za Turczynkę to chyba kwintesencja współczesnego Berlina ;) Oj, przewraca się w grobie (i dobrze!) w ząbek czesany Adi, nie o taką Austrię walczył i nie za taka Europę oddał życie ;) Der Dżender, który zaszokował widzów Eurowidienia (mnie nie, bo nie oglądam TV a już na seans takiej szmiry na pewno nikt by mnie nie namówił) to urzeczywistnienie westchnień, Kayah, która w ’88 w Opolu chyba wymodliła sobie to dziwo śpiewając „córeczko, tak chciałabym zebyś była chłopcem”.

” To nas tu o mało nie wykastrowały, a ty cycki będziesz sobie, cyganie, przyprawiał?” – Seksmisja, Polska 1983 r.

Dawniej kobietę z brodą pokazywano w obwoźnym cyrku, dziś cyrk dociera ze szklanego pudełka. Krytyczne głosy Konczita ma pewnie tam gdzie i Grodzka – obu im to koło huja lata. Syf, a co gorsza, media wdrażają pomału takie właśnie spedalone standardy. Ale ale! Czemu sie takie święte oburzenie zebrało w tak postępowej Polsce? Bo przegrał reprezentujący kraj Wiślan kandydat – wielbiący armię czerwoną pseudoraper z lancpudrą wbita w folkowy strój promujący wizerunek naszego kraju jako, jak ktoś dobrze gdzieś określił, skrzyżowanie burdelu ze skansenem. Teledysk „Nie lubimy robić” zaskoczył i zagadał ale dalsze kroki to eksploatacja ludowizny jaka poprzednią falą przyniosła Brathanki i Golców.

A kto zdecydował o tym, że Polskę reprezentuje np. powyższa ekipa? Nadawca! Czyli utajniona (tym razem, bo nazwiska jurorów, którzy wybrali nie wiadomo skąd wytrzaśnięty tandem Iwana i Delfina sa dostepne w sieci), powołana przez TVP komisja – za Wasze pieniądze!

Abonament: 208.45 zł rocznie, miedzynarodowy długodystansowy obciach przegrania z lejdibojem o nazwisku Kiełbasa – bezcenny

Mimo bojkotu tv zalał mnie tym wszystkim fejsbuk. Rzygi, musiałem

* – polecam francuską komedię pt „Imię

Written by brulionman

16, Maj, 2014 at 2:53 am

Spowodu zabraknięcia towaru spszedasz wszczymana

with 15 comments

Ileż ten kochany mistrz Bareja przemycił smacznych wątków i tekstów w Zmiennikach!  Z uśmiechem odgrzałem sobie całą serię ze wspaniałymi epizodami Rewińskiego i Ferencego. Niestety, podobnie jak uznany za arcydzieło Miś, tak i serial o Jacku i Marianie, a właściwie Kasi, może być zrozumiany i wciągający chyba wyłącznie dla pokolenia, które liznęło conieco PRLu. Pozostałym podpowiem, że w życiu naprawdę bywało jak w filmie tyle, że mniej śmiesznie bo nie było guzika, którym można było wyłączyć tę chorą rzeczywistość.

No i kolejki w mięsnym nie były filmowym sznurkiem grzecznie stojących ludzi tylko najbardziej zakręconą, bulgoczącą w ścisku gąsiennicą pełną śmierdzących, swarliwych, znużonych, biednych ludzi z dominacją grubych bab, zaś dotarcie do kasy zajmowało od 2 do 6 godzin …a przynajmniej tak wyglądało to z punktu widzenia gnojka z końca lat siedemdziesiątych, którym wtedy byłem. Pozdrawiam wszystkich, z którymi wychowałem się na podwórkach za mięsnymi przy Źródłowej, Winnickiej i Zagórskiej, czekając na nasze matki za supersamem, rybnymi, delikatesami, zieleniakami oraz na kultowej „rakiecie”.

Z tamtych czasów do dziś istnieją, coraz rzadziej niestety, miejsca o niezmienionym od epoki wyglądzie… kilka udało się ustrzelić podczas zimowego klimatycznego fotoszwendacza po krainie latających noży. Zdjęcia szarawe i niepodkręcone, tak lepiej oddają atmosferę tamtego okresu, moim nieskromnym zdaniem.

Wnętrza budynku Naczelnej Organizacji Technicznej, Wojewódzkiego Klubu Techniki i Racjonalizacji i kilku innych instytucji :)

__1_0001 __2_0002 __3_0003

Trudno będzie kiedyś uwierzyć, że taką klatką schodową szło się obejrzeć najnowsze „wieże” Panasonic, Sony czy Technics

__4_0004 __5_0005

Jeden z nielicznych sklepów przy ul. Sienkiewicza, którego wystrój na przestrzeni ostatnich 30 lat nie zmienił sie prawie wcale oraz punkt dorabania kluczy w „Katarzynie„. W notatkach zostawionych w Polsce mam imiona osób widocznych na zdjęciach ale dotre do nich dopiero wiosną.

__6_0006 __7_0007 __8_0008 __9_0009

Puchatek czyli od tyłu…  KETCHUP! ;)

_10_0010 _11_0011 _12_0012

Znienacka absurdy peryferii – studzienki zbudowane w powietrzu i ograniczenia na drodze którą nie da sie pojechać nawet połową dozwolonej prędkości. Chyba że samochodem firmowym to zgoda ;P

_13_0013 _15_0015

Nieco inna część miasta – ul. Chęcińska, os.  Nowotki, Cegielnia

_17_0017 _20_0020 _21_0021 _22_0022 _23_0023 _24_0024 _25_0025 _26_0026

oraz cudny rewir przy Astronautów

_27_0027 _28_0028 _29_0029 _32_0032 _34_0034

Niestety, ostatnio coraz bardziej cuchnie wiosną ;) Z pozdrowieniami dla wszystkich malkontentów oraz ludzi, z którymi przemierzam takie szlaki jak powyższe!

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 666 obserwujących.

%d bloggers like this: