Brulionman

o fazach ksiezyca, ruchach tektonicznych plyt w Ameryce Lacinskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w ksztalcie wielkiej pochwy przy glownym skrzyzowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonie, o ukladach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o petli histerezy – nie jest to blog. / trying-to-be bilingual (English) blog

Ręce opadają

with 8 comments

Chyba pierwszy raz nie wiem jak zacząć. Na fejsie jestem by mieć kontakt ale i by kontakt ze mna miano. Dziś ta iluzja prysła gdy kliknąłem na słabowidoczny link „inne” próbując bezskutecznie dojść gdzie są jakieś nieprzeczytane wiadomości. Szukałem ich juz kiedyś, bo cały czas miałem 3 nieprzeczytane ale doszełem do pierwszych konwersacji, do samego końca internetu, przywitałem się z Chuckiem Norrisem i wywiesiłem białą flagę na znak bezsilności wobec fb, którego, przy całej jego funkcjonalności, pewne jednak zakamarki projektował ktoś sprytny inaczej. Dziś rzuciła mi sie w oczy opcja „inne” (lub wcześniej nie istniała) i stało się. Otworzyłem starą puszkę szans, które zwietrzały lub całkiem uleciały.

Dziś nagle czytam wiadomości sprzed kilkunastu miesięcy!!! Ktoś zaprasza na spotkanie blogerów, ktoś chciałby wykorzystać zdjęcie z SPK, ktoś proponuje wspólny projekt. Sprawy różnego kalibru, których poznanie mnie ominęło. A ja nie odpowiadam tym samym wychodząc na bufona i ignoranta. Wszystkich zainteresowanych przepraszam, choć nie z mojej winy dopiero dziś czytam zaległe wiadomości. Ale to wszystko jeszcze nic…

Najgorsza z nich napisana została przez kogoś, komu, co wynika z treści, nie zostało wiele czasu, próbował sie ze mną skontaktować w sprawie przekazania zagromadzonych materiałów o początkach fotografii w Kielcach – a sa to, o czym niestety mało osób wie, równocześnie początki fotografii w Polsce. Niestety, profil „Fotokielce Galeria Kielc”, z którego przyszła wiadomość, jest już nieaktywny więc nie mam jak odpowiedzieć ani odpisać. Nie wiem nawet czy autor wciąż żyje. Ręce opadają. W załączeniu nie mająca w tym momencie większego znaczenia okładka, której skan dołączono do tej wiadomości.

10259610_546968958749394_1355901573_n

Written by brulionman

23, Listopad, 2014 at 3:34 am

przeWINIEnie

with 4 comments

Sorry lads, this post is Polish language only. W dzisiejszej ekwilibrystyce słownej pożonglujemy sobie nie kobietami i nie śpiewem lecz…  tak, winem.

Zabawa winem. Każdy zrobić to powinien. Po-winien to kierowca (vana) po spożyciu wina. Sytuacja taka. Pan mundurowy zatrzymuje pojazd, kierowca uchyla…

(no właśnie, co ten biedny kierowca z oknem lub szybą robi – uchyla? odkręca? spuszcza? odmyka? Mnie wychodzi ze opuszcza. Szybę lub pojazd. Wychodzi, wy-siada, prawko okazuje jeśli takowe po-siada i wie, że może iść siedzieć. „poszedł siedzieć” – tylko język polski dostarcza takich smaczków. Poleciał poleżeć. Polazł polatać. Łazi po połaci. Wyrok w rok odsiedział, amnestia lub amnezja).

…wróćmy jednak na jezdnię, nieszczęsny nasz kierowca właśnie roztwiera okno a tam wino bije (uderza i odurza) znad (oburącz trzymanej) kiery. Kiera, fajera (frajera), kierownica (ministra o skróconych uprawnieniach, odpowiednik kierownika). Zatem wino bije znad kiery. Przetasowanie. Wino bije karo i kiery. Wino smakiem od siekiery. Siekiera to autopilot – ja siedzę, sie-kiera sama kręci, auto do domu drogę zna jak koń, chociaż pijanym jak świnia. Alkonawigacja. Jaki jest procent słów pozbawionych procentowych konotacji? Z promil może ;)

Ale ale! Jak, powiedzcież, do cholery, kierowca szybę opuścił nie odrywając rąk od kiery? Kierowca – nowa figura w kartach (historii języka polskiego): król pik, as trefl i kier owca. Nowa trójca z Popielnika mrugającego na Wojtusia. A jak to jest „na Wojtusia” – z rozmachem, ale o tym w następnym odcinku.

To moja wina, trzymajmy sie wina. Wino rozlewamy (no i znowu rozlałeś!) do kieliszków, szklanic, lampek. A lampka niby światło nieść winna. Oświecenie, światłość, toć siostrą kaganka (oświaty i poświaty) jest. A tymczasem niby winna lampka (czyli naczynie winem napełnione bądź w nim unurzane), która winna nieść oświecenie, pobudzać, ożywiać (al’em zwinna! – „al’em” od all I am czyli cała żem), winna jest (spowodowała była ona, taka i owaka) wywołania efektu zgoła (czyli nietekstylnego) przeciwnego – ta lampka zamroczyła. Pierwej zauroczyła a potem zamruczała usypiająco. Usypując sen. Usiłując spać. Śnić o tym by spaść w spadź. W inne winne wymiary.

4o3 5ta szyja kopirajter zachlał ryja

Ulice Dublina / Streets of Dublin

with 8 comments

Doigrałem się. Wśród różnych nominacji, które powodują, że ludzie mają ze sobą o czym porozmawiać, otrzymują pretekst do opublikowania efektów swoich działań (w miarę) twórczych a nade wszystko uszczęśliwiają wszystkich łańcuszkorozsyłaczy, jest ta, którą otrzymawszy należy opublikować 5 czarno-białych fotografii i cośtam cośtam. Podszedłem do zagadnienia nader uczciwie i z pełnym zapałem czyli zamiast wygrzebać starocie z szuflady czy przerobić syfrowe pstryknięciopliki monochromatycznym filtrem, wziąłęm aparat, CZARNOBIAŁY FILM i wyszedłem na ulice. Ulice energetyzującego i niosącego dobre wibracje Dublina – miasta, w którym czuję się w pełni swobodnie a tego akurat dnia postanowiłem nie odpuszczać ujęć omijanych przez pewną fotograficzną durną nieśmiałość, której jestem pechowym nosicielem. Spacer wyszedł zajebioza a co do szczegółów nominacji – jebać je, uczestniczę w fb ale gram podług własnych reguł, zasady są po to by je łamać.  Wydestylowawszy zatem co najbardziej podoba mi sie w całej tej sytuacji prezentuję poniżej najbardziej zdatne strzały, które byłyby lepsze gdyby palec nie był tak głodny spustu. Dzięki Maksymilianie za tę mobilizację, TOSZYSKO PSZEŚCIEBIE! :)

/ I’ve been nominated in some BW Challenge so I should present 5 pictures and nominate others and bla bla bla…  fuck the rules I’m taking what I want, this time – just pictures :) Great few hours walking that made me sharing with you the views I’ve seen in Dublin. Thanks Max! So…  enjoy!

ciepło sprze-dawcy/ warmth

ciepło sprze-dawcy/ warmth

I LOVE YOU KASIA

I LOVE YOU KASIA

Ujrzałem na ulicy fryzjerkę, która trzymała szufelkę - "taka sama jak moja" - pomyślałem, ale nie, moja nosi leginsy ;) / Hanna Barber a Shop ;)

Ujrzałem na ulicy fryzjerkę, która trzymała szufelkę – „taka sama jak moja” – pomyślałem – „ale nie, moja nosi legginsy” ;) / Hanna Barbera ;)

to właśnie jest ulica / this is street

to właśnie jest ulica / this is street

odbicia / reflections

odbicia / reflections

lama pal Alladyna

lama pal Alladyna

nie pójdę z toba do łóżka jesli nie czytasz / how to say "thank you" in Gaelic?

Nie pójdę z toba do łóżka jeśli nie oglądasz obrazków w książkach / How to say „thank you” in Gaelic?

tup tup

tup tup

syf / crap

syf / crap

Szycie koszul na miarę zaczyna się od filiżanki czegoś dobrego / Custom tailor

Szycie koszul na miarę zaczyna się od filiżanki czegoś dobrego / Custom tailor

Ludzie przyjeźdżają tu po grube bańki / Street bubbles

Ludzie przyjeźdżają tu po grube bańki / Street bubbles

gol! / c'mere hippie

Gol! / C’mere hippie!

W której bedziemy gazecie, aaa, na fejsie, spoko / Fastest broadband providers ;)

W której będziemy gazecie, aaa, na fejsie, to spoko / World’s fastest broadband providers ;)

zza spoza poprzez / would you guess it is middle of Temple Bar?

Zza spoza poprzez / Would you guess it is middle of Temple Bar?

Nienajgorsze jednakowoż murale będziem odtąd prezentować w technikolorze / colorfull mural in shades of gray, naaaah!

Nienajgorsze, jednakowoż murale będziem odtąd prezentować w technikolorze / Colorful mural in shades of gray, naaaah!

Najnowsza twarz łoloffejmu dążąca do z uzależnieniem rozejmu / unknown artist resting at Wall of Fame, Temple Bar

Najnowsza twarz łoloffejmu dążąca do z uzależnieniem rozejmu / Unknown artist resting at Wall of Fame, Temple Bar

Arch i nie tektura / Architecture

Arch i nie tektura / Arch!tecture

Lug z Szałasem

with 4 comments

Glenmalure

Glenmalure

Świt. Moment, gdy noc ściera się z dniem, dzwonek budzika kruszy najtwardszy sen, duch przygody walczy z materią w ciepłym łóżku a duża wskazówka każdego zdrowego faceta znajduje się na godzinie 11 lub 1, akurat cholera wtedy! Nigdy nie jest łatwo dlatego jak najprędzej trzeba dotknąć stopą podłogi i przypomnieć sobie DLACZEGO ;)

Na przekór brakowi samochodu, niełatwej pogodzie i zdradliwemu termosowi wturlaliśmy swoje zwłoki do pociagu i ściskając w ręku kamyk zielony (Mezuza ze Zgmocieniaka) oraz bilet na przejazd tam i z powrotem wykonaliśmy desant na stacji najbliższej Górom Wicklow mając w planach zdobycie najwyższej w całej prowincji (brzmi, co?), znanej i lubianej Lugnaquilli zwanej dalej „Lug”.

Dalej był wiatr, deszcz, błota, skały, trawy, chmury i pogoda rodem z dworca w Kielcach, którą przeplataliśmy nie wiedzieć czemu uśmiechem.

/ A day out with Martin that we spent hillwalking in Wickow Mountains to reach the peak highest in Leinster and 13th highest peak in Ireland – The Lug 925 m

Despite the weather we climb up by zigzag and descend partly with trail, then just heading on azimuth to reach the waterfall. Tired mostly cause of rain and really strong wind but happy as always.

W drodze powrotnej to autostop zatrzymał nas – dobry człowiek sam zaproponował podwózkę widząc chyba jak stawiam obolałe kopytka drepcząc asfaltem w stronę cywilizacji. I jeszcze przeprosił, ze wiezie dwa psy w bagażniku (kombi) i spytał czy nie bedzie nam przeszkadzało bo wiadomo jak pachnie mokry pies. Nie przeszkadzałoby nam nawet gdyby wiózł tam pawiana z pawiem na klacie, torbę słoniowego guana, tandem Gucwińskich i pijaną orkiestrę bawarskiej straży pożarnej :D

Szałasowe foty z Lug / Martin shots from this trip

/ On our way back we were so lucky that we didn’t have to hitchhike – some nice stranger stopped his car and offered us a lift asking if we don’t mind smell of wet dogs that were in the car. We (or at least me) were so exhausted that I can’t just imagine what could make us refusing his good deed.

Wkrótce… / Coming soon…

with 9 comments

Dublin

Dublin

Written by brulionman

6, Listopad, 2014 at 3:07 pm

Proch

with 14 comments

Pismo mówi: z prochu powstał „ś”. Chińczycy wymyślili materię, która zapoczątkowała polski znak diakrytyczny – fonetyczne „eś”.

Lecz polski przemysł tekstylny dowiódł, że proch należy do parzystokopytnych, a dokładnie do nosicieli wełny nie owiniętej w bawełnę. A przecież owce, bo o nich mowa, robią „baaaa” więc ta ich wełna to poniekąd baaa-wełna. Bo proch należy do owiec odkąd w Łodzi uszyto prochowiec.

Czyj? Owiec! Owczy proch.

Lub paproch, proch paaa! – pożegnanie z bronią. Jak się żegnasz? W imię Ojca. Z Bronią? Broń Boże. Bożeby tak wziąć i wydrzeć, te baby to jednak są. A i wydrzeć potrafią, nie tylko kartki z paszportu czy kilka lat z życiorysu ale nawet SIĘ. Się zamykam już. Dobra. Noc.

Ja ja ko by ły

with 6 comments

Jako absolwent, który ukończył wszystkie księgi przygód Tytusa de ZOO wyrazić pragnę oburzenie i przestrzec każdego fana komiksu przed oglądaniem filmu jaki powstał o postaciach Papcia Chmiela. DNO i sto metrów mułu, wytrwałem 19 długich minut a i to było czasu stratą.

Dziwny wieczór, odkryłem że słyszę dźwięk, który istnieć nie powinien. Dźwięk płynący z wtyczki ładowarki wetkniętej w gniazdko, które WYŁĄCZYŁEM. Niby więc czynne nie jest a wtyczka piszczy, choć gdyby podłączyć aparat to nie rozpocznie się ładowanie bo gniazdko wyłączone. Więc? To zostanie tajemnicą chińskich producentów, amerykańskich naukowców a nade wszystko irlandzkich budowlańców. A kto jest budowlańcem w Irlandii jak nie Polak? Zbyt to zawiłe…

Czyniąc dziś schaby duszone w cydrze zastanawiałem się dlaczego na żadnym etapie przepisu nie nakazano posolić wieprzowiny, toż to, nomen omen, po świńsku! Odpowiedź tkwi we fragmencie mówiącym, by na każdy z plastrów mięsa nałożyć odrobinę masła. Masło bowiem na zielonej wyspie domyślnie jest słone i kto stanie przed regałem z masłami w sklepie szerokim, ten wśród przypuśćmy 40 różnych maseł znajdzie tylko DWA niesolone. Dzięki powszechnej tej praktyce tutejsze ciasta z kremem są …słone. Pisze to łasuch, który nie jest w stanie zjeść kawowego kremu lokalnej produkcji.

Dziś też zastanawiałem się (niedziela o wyjątkowo fatalnej pogodzie przysparza okazji do przemyśleń różnorakich) co jest nie tak z moją herbatą. Czy w związku z próbą nałożenia haraczu na wodę zmieniono jej smak? Czy użyłem zwietrzałej herby? Może cytryna była nieświeża? Otóż nie, po prostu w cukrze trzcinowym, który kupiłem jest sól. SÓL W CUKRZE!!! I piszą o tym spokojnie na opakowaniu, moja wina, mogłem przeczytać. I jak tu nie zwariować?

Powyższe odkrywszy, najpierw organoleptycznie a później czytając, użyłem mojego ulubionego przekleństwa na „Sz” :)  Czasem jest ono wymienne z tym zaczynającym się na „Nosz-„. Traktuję je jak jedno słowo gdyż wespół z drugim, nieprzytoczonym tu przez dobre obyczaje, członem, stanowi całość spójną fonetycznie i mającą dzięki charakterystycznemu akcentowi niepowtarzalną ekspresję.

A wiatr za oknem łka w mankiet parapetu i parska na szyby, czy trzeba mi przypominać gdzie jestem? Inne znam oblicze Irlandii i całkiem pozytywnie ją odbieram, lecz ciężko utrzymać w sobie ten obraz gdy za oknem dzieje się co się dzieje. Czy wolno kopać leżącego? Postawcie mi jeszcze za tym płynącym pochmurnymi łzami oknem sznur i ćwiartkę spirytusu!

No tak, zapomniałem, dzięki regulacjom nie mamy w Unii już od dawna ćwiartek tylko 0.2 l – tylko czemu służyć miała ta zmiana? Czy przez to mniej osób pije? A może wyrównano ceny alkoholu miedzy krajami członkowskimi? Albo flaszki 200 ml mniej zaśmiecają srodowisko niźli ćwiartuchny? NIE. To komu potrzebny był ten gwałt kulturowy? A owszem, gwałt prempana, bo dawniej gdy kupowało się w nocnym ćwiarę i przepoję to na pytanie ekspedientki „jaką?” można było odpowiedzieć „jaką ćwiarę czy jaką przepoję?” a teraz co? Nawet Irlandczycy stracili przez to jedną ze slangowych miar – naggin, bo w końcu pomniejszony o 50 ml pojemnik stracił prawo do nazwy tak jak dwieście nie może być zwane ćwiartką. Tylko po co ten cały cyrk?

A tak jeszcze filmowo, bom świeżo po seansie Żółtego szalika – czy Janusz Gajos to ma na koncie jakąś rolę w której nie jest alkoholikiem, chamem, cwaniurą lub podłotą? Nie licząc dowódcy Rudego 102 z „Czietyrje tankista i sabaka”…? Znacie się czy się nie znacie? Bo ja nie, Janie. Janie Kosie. Spać czas. Dobranoc potokiem słów poprzedzona czego i Wam zyczę.

PS. Czy ktoś wie gdzie w nowym interfejsie wordpressowym zniknęły pod- i niektóre kategorie – np. gdzie moje „słowo na niedzielę” czy „kino Mani”? Drodzy administratorzy WP, pamiętajcie: lepsze wrogiem dobrego. [po edycji: znalazłem link do starego szablonu edycji a w nim brakujące kategorie. Jest to krok naprzód choć poprzez cofnięcie. Paranoja]

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 701 obserwujących.

%d bloggers like this: