Brulionman

o fazach ksiezyca, ruchach tektonicznych plyt w Ameryce Lacinskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w ksztalcie wielkiej pochwy przy glownym skrzyzowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonie, o ukladach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o petli histerezy – nie jest to blog. / trying-to-be bilingual (English) blog

Posts Tagged ‘zdrowie

halo halo Marian

8 Komentarzy

Piekna, sroga i potezna zima trwa. Naleze do tych, ktorzy lubia zime nie mniej niz inne pory roku mimo, iz nie dolaczam do nog zadnych sztucznych konczyn typu narty, lyzwy itp.  Co prawda podczas marszu w ostatni weekend myslalem o rakietach lecz przy wadze (w pelnym rynsztunku – zeby nie bylo) oscylujacej wokol stowki trzeba wydac sporo kasy wiec trzeba sie bedzie na razie obejsc bez tego dobrodziejstwa. Bardzo sie ciesze ze udalo nam sie z Krzyskiem przejsc ten kawalek, relacje wrzuce jak bede miec zdjecia a biorac pod uwage ze dopiero zaczalem film – nastapi to niepredko.

Rajd nocny przy mrozie ok -20  i czterdziesto centymetrowej warstwie sniegu wyobrazam sobie jako mozliwy ALE nie calonocny i nie na odcietych od swiata zadupiach (chyba, ze z jakims kierowca w cieplym samochodzie ktory moglby przyjechac do wskazanej wsi w ciagu pol godziny). Co to oznacza w praktyce? Ze mozemy taki rajdzik zrobic smialo jadac ostatnia pijana nyska do Nowin i przyjsc niebieskim szlakiem na Skocznie, w kazdym razie pierwszy nocny wypad zimowy trzeba ograniczyc do 4-6 godzin. Dam znac gdy zakwitnie jakis termin ale tez jestem otwarty na propozycje.

Plan wpadl mi do glowy by zmontowac sklad i ulepic takiego wieeeeelgasnego balwana, wiekszego nawet niz najwieksze balwany z Wiejskiej, takiego „misia na miare naszych mozliwosci”. Czemu? Proste – bo sie snieg dobrze lepi! Hehehhe….  ale niestety gardlo mnie zatrzyma w domu w ten weekend, uprzedzajac zlosliwych – wirusowe zapalenie krtani a nie zadne przeziebienie po niedzielnej marszrucie. Ale co sie odwlecze to, mam nadzieje, nie stopnieje (tez dam znac) a moze i wymysle patent jak kule o takiej wadze ze juz jej „pińciu chopa” nie daje rady toczyc, postawic na drugiej takiej kuli (srednica ok 170cm), chyba ze sie jakas koparko-ladowarka napatoczy :)

Pale-NIE

3 Komentarze

Jestem w tej komfortowej sytuacji, że (ranyjulek, który to już raz) rzuciłem palenie tytoniu bo tak się umowiłem z jednym czlowiekiem i wstyd byłoby mi go rozczarować. Szcześliwie od sierpnia – ani jednego peta. Nawet sobie nie wyobrażam że miałbym jak miekka faja zadzwonić i powiedzieć „dałem ciała, palę”.

Kiedyś próbowałem oduczyć tego nałogu moją ukochaną osobę. Uznałem plastry i e-papierosy za oklepane więc podarowałem bukiet pięknych tulipanów a wśród nich jeden z łebkiem opalonym nad gazem. Zdziwionej Uli wyjaśniłem, że ten tulipan lubił sobie zapalić i dziś ma raka…   nie pomogło. Próbowałem zawstydzić podarowując ulubione czekoladki „After Eight” i pyszniutkiego miętowego bejlisa z liścikiem „z podziękowaniem za to, że nie palisz” – wszystko jak krew w piach. Później byliśmy na wystawie „the bodies” gdzie m.in. pokazano płuca zdrowe obok płuc zniszczonych przez nikotynę…  zero wpółpracy, zapaliła zaraz po wyjściu na zewnątrz…

Odpuściłem sobie te misję i przyjąłem, że będę ją kochał jak długo będzie żyła – z rakiem czy bez. Kilka dni temu miała wyjątkowy powód ale okazał się niewystarczająco mocny. A tu dziś, bez okazji, bez nagabywania, sama postanowiła przestać karmić raka. Napisała wymownie „z bólem serca rzucam palenie„. Lepiej pozno niż później, trzymam kciuki Maleńka!

%d blogerów lubi to: