Brulionman

o fazach ksiezyca, ruchach tektonicznych plyt w Ameryce Lacinskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w ksztalcie wielkiej pochwy przy glownym skrzyzowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonie, o ukladach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o petli histerezy – nie jest to blog. / trying-to-be bilingual (English) blog

Posts Tagged ‘zapachy

Bardzo długi dzień / A very long day

with one comment

Kilka chwil na próbie The Tors, chwilami generowali taki dynamit jak najbardziej hardkorowe składy. Powiem więcej: nie mogę doczekać się koncertu na Memoriale Wemblay’a.

/ I spent some time with „The Tors”, in few moments they played so extremely like best hard core bands do. Can’t wait ’till their live show on BF Memorial

z paroma mniej i bardziej śmiesznymi przerywnikami kolędując po Kielcach trafiliśmy do Dawida

/ that night had few undocumented more and less funny skits so let’s skip to last chapter – Dawid’s crib

lampa błyskowa odbija się psu w oczach pod warunkiem że są one sprawne ;P Tu Pirat w roli Elektrickiego Mordulca jak Czesi nazywali Terminatora* / flash from camera reflects in dogs eyes, of course if both of them are fine. The Pirate, our 4 legs drived friend is half-blind so looks like Swarzenegger before his US gov career (*-gówno prawda)

Waran z Komodo (a bez komody?) – waga 150kg, długość do 3m / Komodo dragon – weight 150kg, lenght up to 3m

Reklamy

Blizej

leave a comment »

Jak jest w Polsce? Jednym slowem powiedzialbym ze jest blizej. Blizej ziemi, w sensie natury a nie grobu. Jagody, poziomki, kurki, kremowe mleko od krowy w butelkach po wodzie niemoralnej. Czeresnie, porzeczki, wlasnorecznie zrobiony bialy ser. Ptaki, pszczoly, zapachy lasu. Niebawem maliny, zmije, rydze… Nie chce mi sie porownywac Irlandii do Polski, jeszcze nie teraz.

Nie wiedziec czemu w emotikonie :* gwiazdka nie kojarzy mi sie z ustami a z diametralnie innym otworem… Ale moze to kwestia podobna jak na wystawie podczas ktorej wyrazajac oburzenie zdradzamy znajomosc prezentowanej materii :>

Wczoraj odszedl na zlom cud techniki: skladak, wielokrotnie malowany, pewnie nie raz bity bo mocno szpachlowany, pochodzacy z seryjnej amerykanskiej produkcji, wykonany przez czarnoskorych rzemieslnikow, wielokrotnie rozjasniany w ramach tuningu, w miare dobrze prowadzacy sie, przyjazny dzieciom, zasilany tlenem, jedyny i wyjatkowy: Michael Jackson. Dzis smieszny kolezka z nosem na tasme klejaca ale gdy mialem 10 lat to byla megagwiazda popu podziwiana przez kilka pokolen jednoczesnie. Na szczescie byli tez RUN DMC…

Motylem bylem i nie utylem / just a quick butterfly

leave a comment »

Ciepla szama w kwardans – grubo uciety stek z chudej cielecinki. Stek nacina sie na pol z grubosci jakby chcac zrobic z niego dwa ciensze lecz zostawia sie nieprzeciety fragment z jednej strony by mozna bylo otworzyc go niczym ksiazke co daje symetryczny ksztalt o nieregularnej linii brzegowej a poniewaz miesko to ma kolor rozowo-czerowny wiec dla prewencji przedinnymi skojarzeniami nazwano je motylkiem :)

W wielki skrocie: mieso smazymy, grilujemy pieczarki, przyprazamy ciabate (w tosterze lub na patelaszce), kazdy smazy jak lubi stad tylko szkic a nie przepis, chce jednak wspomniec iz ZAPACH cieleciny smazonej na wsciekle goracej patelni na oliwie i posiekanym rozmarynie to cos niesamowitego. Podawac z ostra musztarda, mozliwie kwaskowa np. dijonska, kropiac cytryna i posypujac wybrana przez siebie „trawa”. Tu efekt koncowy, slinka mi ciekla wiec zdjecie jest jakie jest:

motylek / butterfly

motylek / butterfly

Miekko i w czarnej-bieliznie / soft thing in a black&white linergie

leave a comment »

kompozycja z zakazanej uliczki

ul. Zakazana

Jedna z zakazanych uliczek. Podpowiadają to zapachy: oparów płynu do płukania z hotelowej pralni, nachalny zapach jedzenia tłoczony z wyciągów restauracji i wszechobecny smród moczu. Jeśli mimo to nie zawrócisz – spotkasz opalającego sreberko pana za którego oczami nie ma niczego, jeszcze dalej spotkasz powyższą ścianę. Gdzieś na tyłach Temple Bar, nie mogę rozpoznać na Google Earth który to zaułek, chyba Bedford Ln.

Automatyzacja wsi czyli psikaczups vyhodkowy ;)

2 Komentarze

Jest takich maszyn wiele, co troche zaskakuja mnie serwowanym towarem. Oto pierwsza z nich, napotkana w restauracji Czech Inn w Dublinie gdzie, mimo kilku browcow tak z kija jak i we szkle od naszych poludniowych sasiadow, brak najlepszego piwa – svetlego Kozela :( 

A do automatow wracajac to bede je wrzucac co czas jakis w miare pojmania nastapnego w kadr.

 

se psiknij / spray yourself

se psiknij

Sytuacja ma sie chyba tak: idziesz do knajpy niepsikniety, wchodzisz, turlasz okiem po kontuarze a tam niewyslowionej pieknosci dziewoja, nie ladaco, gnasz tedy w miejsce ustronne gdzie serwowane sa zapachy DRAKKAR ARAMIS i POLO, postepujesz zgodnie z instrukacja obslugi po czym wracasz co tchu by odurzyc dziewcze swiezo natrysnietym feromonem. Do kompletu powinny byc tez „zlote” lancuchy z Jablonexu i czekolada studencka ;P

PS. Domniemywa sie iz wybor okreslaja intencje:

– POLO to ostra jazda konna, jezdziec nie ma bicza lecz mlotek na przedluzonym stylu a steruje klacza jedynie spinaniem strzemion i ostrogami

– DRAKKAR to marzenie Martyny Wojciechowskiej czyli zdobycie szczytu pustyni w czterdziestostopniowym skwarze z wszedzie wlazacym piaskiem (nie Andrzejem)

– ARAMIS to spotkanie szpada w pochwe z szara eminencja, spotkanie powinno miec cztery rozdzialy by zadoscuczynic okrzykowi „jeden za wszystkich” itd.

Sukces murowany. Ahoj!

%d blogerów lubi to: