Brulionman

o fazach ksiezyca, ruchach tektonicznych plyt w Ameryce Lacinskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w ksztalcie wielkiej pochwy przy glownym skrzyzowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonie, o ukladach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o petli histerezy – nie jest to blog. / trying-to-be bilingual (English) blog

Posts Tagged ‘wolnosc

Serownia w Sękocinie spowodowała awarię witryny ARiMR. To nie był żaden atak!

31 Komentarzy

tak się pstryka na służącego

Wszelki opór jest bezcelowy?

Próba przemycenia deklaracji ACTA powiodła się, schowano ją na czterdziestejktórejś stronie protokołu z posiedzenia polityków zajmujących się rybami, trzodą chlewną i uprawą buraka – tych co uchwalili, że ślimak jest rybą a marchewka owocem. I żadne, nawet najbardziej spektakularne i oczywiste włamania na strony umoczonych w to instytucji nic nie pomogą. Betonowe głowy wyjaśnią nam, że jest za późno, że nie będzie nadużyć w inwigilacji o wprowadzaniu stanu wyjątkowego nie wspominając, że nie możemy się teraz wyłamywać bo jaki byłby wstyd przed panem EURomanem…

Z udającego, że nic się nie stało rzecznika rządu przykład wzięli następni. Dziś (24 stycznia 2012) Anonymous wrzucili komunikat: tango down arirm.gov.pl i faktycznie strona agencji przestała działać. Jak bardzo rządowe komórki starają się ukryć hakerską ofensywę, którą już nawet pan rzecznik zdążył odszczekać, pokazuje treść maila jaki chwilę później otrzymało 11 tysięcy urzędników na czele z zatrudnionymi w ARiMR:

Sent: Tuesday, January 24, 2012 2:32 PM To: Wszyscy Subject: Komunikat DI – AWARIA

Szanowni Państwo,

Uprzejmie informujemy, że w związku z awarią zasilania w głównej serowni w Sękocinie, wszystkie obecnie występujące nieprawidłowości (m. in. problemy z Internetem, aplikacją ZSZIK) powinny zostać usunięte w ciągu 30 min.
Prosimy o cierpliwość.

Przepraszamy za utrudnienia i dziękujemy za wyrozumiałość

_________________________________________________________
Wydział Zarządzania Poziomem Usług Informatycznych – HELP DESK ARiMR Departament Informatyki IP: 11 250 Fax: (022) 318 54 21 e-mail:  arimr_hd@arimr.gov.pl

Mail o dziwnie przedłużającej się banalnej awarii i to tuż po komunikacie grupy Anonymous i wyłączeniu strony… co za zbieg okoliczności! Martwi mnie, że w tak błahej sprawie niezbędne są kłamstwa. Jak pokazuje poniższa lista, znacznie ważniejsze strony nadal leżą ale nie – my nie możemy pozwolić sobie na potwarz! Powiemy, że jest półgodzinna awaria zasilania (która trwa właśnie dziesiątą godzinę bo sołtysowa w Sękocinie włączyła swój 720-Gigawatowy masażer).

Cóż, za kilka dni wszystko przycichnie, nawet haniebne głosowania parlamentarzystów, którzy dziś parówkowym skrytożercom mówią mocno i stanowczo NIE a „wczoraj” wespół w zespół przyklepali dwukrotnie ten projekt. I to z wszystkich partii, podejrzewam, że bez czytania wzorem amerykańskich kolegów od Patriot Act…

Lista stron, które w ostatni weekend czasowo nie działały a niektóre mają tak do chwili obecnej, oczywiście za przyczyną niespotykanej ilości odwiedzin jaką cieszą się zawsze strony ministerstw w sobotnie wieczory. Część z nich miała też komunikat głoszący sprzeciw wobec ACTA lecz pewnie mi się to, wraz z milionami uprawnionych do głosowania Polaków, przywidziało…

Dziwi, że na liście brak strony ZAIKSu, który cynicznie zatytułował swe oświadczenie „Polscy twórcy bronią wolności w Internecie” w którym pojęcie „obrony wolności” odnosi się do porównania ACTA do bardziej restrykcyjnych umów i w wyniku tego, uznania porozumienia ACTA za konieczne do podpisania. Tytuł miał zmylić hakerów ale treść jest jasna „Niepodpisanie go będzie stanowić potwierdzenie, że Polska akceptuje nielegalne wykorzystywanie utworów oraz utrwala opinię, że jest największym piratem w UE.” – potwierdzenie? Przepraszam, czyli jest już taka opinia, że Polska akceptuje to czy tamto? albo że jest „największym piratem w Europie”? I jeszcze ta koszulka lidera w niepłaceniu abonamentu…

Takżeee taaak….  nie ma się czym przejmować. Tak będzie nam tylko lepiej i bezpieczniej. Świat pstryknął na nas palcami i nie możemy już nic zrobić?

Zanim więc zamkną nam ten internet na kłódkę a Policja Myśli wprowadzi rok 1984 i ogłosi opensource’owe aplikacje „podróbkami produktów”, obadajcie sobie dla relaksu pełen bareizmów film, o istnieniu którego dziwnym zrządzeniem losu dowiedziałem się dopiero dziś. Lepiej późno niż wcale. Blisko Barei, blisko „Alternatyw”, piękne zdjęcia przewijają się w filmie, który jest pastiszem na PRL lat ’80 ze starą gwardią na pokładzie: Dykielowa, Himilsbach, Pawlik, Bończak, chłopaki z Tey’a a muzycznie rzecz ograł Mistrz Karolak Wojciech.

PS. Szanowne Służby…   tylko nie przed siódmą rano, błagam!

Reklamy

Bezsennosc w Seattlcach – przemyslenia miesozernego homofoba

14 Komentarzy

Bezsennosc zmusza do filozofowania.

Ostatnio szukajac roznych informacji w sieci, co rusz trafialem na fora wegetarianskie. Ciekawa sprawa, ludzie ci nie podaja swym dzieciom miesa gdyz brzydza sie go przyrzadzac a poza tym chca wychowac swe dzieci na wegetarian jednak pozniej przychodza na te fora z placzem bo Zuzka od 2 lat miesci sie w tej samej sukience a Stasio wyglada na 8 mimo ze ma 11 lat, dzieci maja krzywice i niedobor witamin itp. Jednoczesnie na takim forum przeczytalem, ze to barbarzynstwo zabijac zwierzeta zeby je jesc. To ja wam cos powiem:
To wlasnie niepodawanie miesa rosnacym dzieciom z przyczyn ideologicznych jest barbarzynstwem! Takim samym jak wycinanie lechtaczek malym dziewczynkom z powodow religijnych w afrykanskich rodzinach! Niepojete jest dla mnie zeby przedkladac swoj wydumany system wartosci ponad bezpieczny rozwoj wlasnego dziecka. Ale wszyscy jestesmy wolni wiec mozecie mnie nazywac nadal barbarzynca a nawet udowadniac ze wilk nie zdechnie jedzac wylacznie soje. O smaku kurczaka :)

Wolnosc i tolerancja sa mieczem obosiecznym. Ten miecz pozwala mi (pozornie bo nie jestem z betonu) nie przejmowac sie uposledzaniem wegetarianskich dzieci gdyz nie moje to potomstwo i nie moja odpowiedzialnosc, pozwala mi wozic sie z moim „nielubieniem” tych co swemu koledze przetykaja wackiem jelito grube tak samo jak pozwala pedalom wozic sie z ich heterofobia. Nie przeszkadza to miec kumpla „kochajacego inaczej” jesli trzyma on swe konczyny z dala. Wolnosc i tolerancja dla wszystkich! ;P

Rybka zwana Weganda.

Szlafrok.

2 Komentarze

Uwolnieni spod maminych kiecek, odcięci od spojrzeń sąsiadów i min ekspedientek w samie, wyswobodzeni spod komentatorskich spojrzeń wścibskich przechodniów – poczuliśmy wolność. I to nie tylko ja ale także spora część rodaków na emigracji. Idzie o wolność, najogólniej rzecz ujmując, wyglądu. Objawia się to wysypem tatuaży – ciernie plecione na bicepsach i przedramionach u panów, jakieś wzory na wysokości nerek u pań. Spotkałem takich, którzy chcieli wyrazić siebie poprzez przekłucie czego-popadnie i wpięcie tam kolczyka lub innego ciała obcego, nietypowy kolor włosów lub ich uczesanie, to samo tyczy bród, baków, bokobród (bokobrodów?) i nawet sam eksperymentowałem aż mi się znudziło choć „pekaesy” miałem niczego sobie :)

Poczuliśmy tę wolność ponieważ tu (w Irlandii) nikt się nie przejmuje jak wygląda i jak wyglądają inni, wręcz ciężko jest zaszokować kogoś esktrawaganckim stylem. Ma to plusy ale i ma minusy. Estetyka na ulicy jest…   umowmy się, że wręcz jej nie ma. Laski z kałdunami większymi niż niejeden biskup, na domiar złego to sadło jest najczęściej odsłonięte lub zwyczajnie tak wielkie że zwisa z charakterystyczną pionową zmarszczką przez środek co nadaje mu wygląd wielkiej, zapasowej dupy tyle że z przodu i ciut wyżej niż zad właściwy. Zwyczajem jest też, że panie, zwłaszcza w sobotnie i niedzielne poranki, pojawiają się w sklepach, na CPNach i przy szparkasach w…  pidżamie i/lub w szlafroku. Kompletu dopełniają okulary przeciwsłoneczne wielkości Massachusetts ze złotym wielkim logo różnych pajaców, wyglądające-na-drogie wkażmąćrazie i takież często będące. Na tym tle wyróżnić można jeszcze murzynki, które uwielbiają pidżamy frotte, co przy kształtach dolnej partii pleców jakich im nie poskąpiła natura wyglądają jak… wyglądają. Oczu oderwać nie idzie ;)

Otóż wiedziony złudzeniem iż też mogę podobnie, ocknąwszy się czterdzieści minut przed zamknięciem lokalnego punktu gdzie uiszcza się myto za jazdę obwodnicą, mając już za sobą rozmowę z prysznicem, przywdziałem i ja szlafrok a przy drzwiach z lenistwa założyłem wielkie górskie buciory (nie trza wiązać ich ni rozdziawiać), wsiadłem w strucla i pomknąłem zapłacić. W kolejce na benzyniarni usłyszałem tylko jeden komentarz za to w drodze powrotnej trafiłem na ustawioną bramkę policyjną gdyż najwyraźniej poszukiwano kogoś i to o dziwo na Finglasie ;P Pewnie był charakterystycznie ubrany bo melecjant co mię zatrzymał i poza standardowym sprawdzeniem zgodności rysopisowej kazał okazać prawko i spytal co robię. „Jadę”. Nie, nie, co robię W SZLAFROKU” :)) Musiałem tłumaczyć się gęsto aż uwierzył, obśmiał się i mnie puścił a ja postanowiłem że więcej w szlafroku do ludzi nie wyjdę.

I to już wszystko w dzisiejszym odcinku kochane dziatki :)

%d blogerów lubi to: