Brulionman

o fazach ksiezyca, ruchach tektonicznych plyt w Ameryce Lacinskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w ksztalcie wielkiej pochwy przy glownym skrzyzowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonie, o ukladach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o petli histerezy – nie jest to blog. / trying-to-be bilingual (English) blog

Posts Tagged ‘Wolga

no coż, że ze Szwecji?

with one comment

Wiem jedno, niby juz to wczesniej wiedzialem ale na nowo dotarlo do mnie: jak sie ogladam na ludzi zeby wspolnie cos zrobic to nie wydarza sie nic. Tym sposobem rozmienilem na drobne plany focenia OFFFashion i Eurowyborow we wsi Zagacie. Po prostu trzeba drazyc, niewazne solo czy w duecie, drazyc.

Porzadkujac pokoj znalazlem jeden z moich pierwszych komiksow, gdzies sprzed 10 lat albo lepiej. Jak dorwe (kieleckie nalecialosci, poprawnie winno byc „dorwie”) kogos z plaszczakiem to wstawie tu po zzerojedynkowaniu mimo ze kreska siermiezna ale to w koncu kawalek historii mnie samego.

Dowcipy ostatnio hardkorowe mnie spotykaja – o spiewanym lodzie, kupie Murzynki, weterynarzu i ginekologu itp. a dzis wyjatkowo nieoblesny z Haba Haba MISIE trafil:

Rozmawia dwoch nowobogackich ruskow
– zamowilem limitowana edycje samochodu, Porshe zaprojektuje i wykona spacjalnie dla mnie jeden egzemplarz!
– a ja kupilem sobie Wolge
– i co ty bedziesz robic z ta Wolga?
– a bede sobie statkiem plywal…

Wiesci spod Lysicy sa i dobre i zle. Zle bo wymyslilem patent na smiene (prawdziwa) ale dzis sie zepsula w innym miejscu a takze zle gdyz kilka dni po gradobiciu lodem wielkosci mentosow zachorowalem i na antybolu dostaje juz plaskodupia od, choc tego po blogu nie widac, smierdzenia przed kompem. A dobre bo chyba wiem jaki report klepne w wakacje, bo mam dwa telefony do innych fotoprojektow, bo mam wypatrzona miejscowke na sesje mody, bo odkrylem co zrobic by praktisix nie nakladal klatek i bo ceny truskawek spadly i mozna kupic po 2-3 zl/kg wiec zrobilem pierwsze w zyciu weki.

Tu przydaloby sie wstawic jakas fotografie by post nie byl jeno slowem pisanym wypelnion, co my tu mamy… dwa niekadrowane, jak to mawia Mistrz Pierscinski – fotogramy (jeno te sa digitalne) z teatru ktory bardzo czesto sie w nas uwalnia gdy jestesmy wspolnie na zdjeciach – tak bylo w „Ciapoku”, tak bylo nad Wisla, tak bylo w lazience…  von Trier nazwal to w „Idiotach” spastykowaniem… nie sprzedam co Grzes robil naprawde.

psycho1

psycho2

%d blogerów lubi to: