Brulionman

o fazach ksiezyca, ruchach tektonicznych plyt w Ameryce Lacinskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w ksztalcie wielkiej pochwy przy glownym skrzyzowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonie, o ukladach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o petli histerezy – nie jest to blog. / trying-to-be bilingual (English) blog

Posts Tagged ‘wigilia

Szczesliwego Nowego Rapu!

leave a comment »

Bo ostatni rock nie byl zbyt szczesliwy a obecnie nie jest wcale nowy. Rap z reszta obnizyl poziom i z malymi wyjatkami ryje w zamulonym dnie – starczy posluchac Busta Rhymesa nagrywajacego ze stadem jeczacych talibow lub wiekszosci panow w futrach, roleksach i wynajetych dupach w rekfleksach okularow, ktorych nie zalozylby zaden hetero. Muzycznie syf w kraju i zagramanica ale co tam, ja zlapalem dystans i odpoczywalem juz od przedwigilii (w ktora pojechalem rowerem nad morze by o wschodzie slonca rozpoczac nowa, swiecka tradycje.

Be-Gie-eS zrobil pierwszy w zyciu bee gees pod Ulcyne dyktando, ale jako ze na swiecie jest prawie 40 mln (czyli czterysta miliarodow na stare) przepisow na polski bigos to sie okazalo, ze nasze smaki roznia sie zasadniczo. Zlamalem zasady dajac 1kg swinki + 1,2kg krowki + szescdziesieciocentymetrowe „organki” cielece kontra zaledwie 2kg kwaszonej kapusty bo sie w garze wiecej nie zmiescilo, jednak efektem nie bylem zachwycony. Szczesciem Krycha_Marycha przyslala mi niespodziewanie dwa sloiki bigos-amigos w stylu mego domu rodzinnego. Taki p. Bigosinski obfituje w grzyby, suszone sliwki, jalowiec, przesiakniety jest nadto wywarem powstalym wskutek obgotowywania wen boczku i kielbas. Aha – i jest KWASNY :))

Rzec by mozna iz sama wigilijna wieczerza minela tradycyjnie, bo bez miesa, gdyby nie zdobiacy srodek stolu czerwoniutki rak o delikutasnym miesie ugotowany przez Carlosa de Coulette, ktory zaszalal w te swieta szykujac ponadto danie „lorneta i meduza” (czyli seta i galareta) tudziez pieczony barani udziec, ktory spozylismy w dzien Swietego Szczepana, makłowicząc sobie beztrosko na ujeciu wody w Gorach Wicklow. Pierwszy to rok w ktorym dane mi bylo umiarkowanie w jedzeniu i piciu. I bym zapomnial co Aga rzekla – idzie ulica dwoch jegomosci w strojach wieczorowych, po czym poznac ze jeden jest z samoobrony? …po fraku wpuszczonym w spodnie. Dziekuje, pozamiatane, i tak minely Swieta. Slyszalem tez wersje, mowiaca iz ow pan byl z Bialegostoku lecz jej nie napisze wolac narazic sie baranom ze szlabanem u szyji nizli mieszkancom najzimniejszej czesci Polski.

Pozniej, niejako rozpedem, kontynuowalismy swietowanie z Trojgiem Szalasow by ostatniego dnia roku minionego przeniesc baletowanie do Wexford, skad wczoraj raczylismy wrocic konczac wczasy i rozpoczynajac noworoczne poszukiwania pracy. Bylem u Marcinow juz wielokrotnie ale tym razem pozwiedzalismy siola pierwszych Wikingow, wczesnych Chrzescijan, wypocilismy tosyny sylwestrowe w roznych jakuzzi, saunach oraz silowniach, obejrzelismy tuzin filmow (w tym czwarta juz pulapke ze szkla) i jeszcze udalo nam sie pojechac rowerami na wschod slonca po drugiej stronie rzeki Slaney przez najdluzszy most w Krainie Rudych Psow. Z lenistwa zabralem ze soba jeno sprzet o standardzie cekaefowego „warzywniaka” wiec po wywolaniu moze byc wesolo :)

Aha, katem okna ale jednak widzialem fragmenty sylwestrowych zabaw pod golym niebem organizowanych przez polsat i tvp, no coz, cala te zenade mozna opisac tylko tak: bylo przasnie! Utrzymujaca sie z wymuszen abonamentowych stacja odgrzala swe POP-kotlety a polsat powrocil do korzeni wypuszczajac na scene rodzimy bojsbent diskopololajf. Byc moze uleglem zanietrzezwieniu ale zdaje sie ze skaczac po kanalach na obu trafilem na calkiem niezle trzymajace sie po ekshumacji laski z Abby (barowe haslo: no coz ze ze Szwecji, odzew: moja mama ma malamuta), znaczy sie: jest w Kraju Rat przynajmniej jeden sprawny smiglowiec :) Rozwinieciu ulegla takze mantra wienczaca pigulkowe reklamy i brzmi obecnie: „Przed użyciem zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każdy lek niewłaściwie stosowany zagraża Twojemu życiu lub zdrowiu„. Na tym koncze zapadajac na kolejny rok w bloga nieswiadomosc telewizyjna bojkotujac to medium z korzyscia dla zdrowia tak psychicznego jak i fizycznego. Abonament – Ament.

Mery Krismes ;)

2 Komentarze

Z okazji Swiat Bozego Narodzenia zycze Wam udanych poszukiwan „anielskich wlosow” w pawlaczu, przytargania z piwnicy podstawki pod drzewko (nie zapomnijcie tej diabelnie ciezkiej o gesiarce), mieniacych sie pieknymi kolorami jednorazowych lampek zza Buga, latwosci w odpalaniu chinskich zimnych ogni, reki ktora nie zadrzy nad karpiem, wesolego ksiedza ktory chodzac po koledzie wkreci sie na obiad, porannego krakania wron rozlegajacego sie ponad bielusienkim swiatem, uprzejmych sasiadow ktorzy chetnie pozycza pasty do podlog…

A na powaznie to radosnej wigilijnej wieczerzy przy blasku swiec a nie telewizora, zapachu gozdzikow, cynamonu i chrzanu w powietrzu, skrzypienia sniegu i szczeki dziadka Stefana, bitwy sikorek o kolejnosc przy skubaniu sloniny za oknem, przelamania sie oplatkiem z Waszymi Najblizszymi, beztroskiego spiewania (na szczescie nikt Was nie uslyszy) koled na Pasterce z pamietaniem wiecej :) niz jednej zwrotki, naszych tradycyjnych pysznosci: ryby po grecku (a nie po Gracku), boczku obgotowanego w bigosie, sernika i makowca oraz kompotu z suszonych sliwek i kisielu z zurawin, a po ukochanym obzarstwie odpoczynku aktywnego miedzy Swietami a Sylwkiem (np. zjazd na detkach) i baletu sylwestrowego urozmaiconego przynajmniej dwukrotna interwencja mundurowych :) a w Nowym Roku samych odmienionych, dobrych i uczciwych ludzi wokol Was. Tego Wam szczerze zycze.

Bartek

karteczka2

Ciasto prodakszyn: Ulson; dizajn: wschodzacy talent holenderskiej sceny ilustratorskiej - Mary Chris Maas

W te Swieta zjemy malego murzynka. A wlasnie ze z malej, ciasto takie. Tak tak, kanibalizm, barbarzynstwo i pranie mozgu. Wesoły Świąd!

Pasztet nie-zajeczy

leave a comment »

Plusy: jest to szybki (bo na zimno), fajny (bo sie miesza „tymi rencami i tymi palcyma„) i wydajny przepis (calosc zajmuje okragly stolik o srednicy poltora metra).
Minusy: wymaga starannego wybrania osci ale w przypadku makreli nie jest to szczegolnie trudne.

Skladniki dla 5 osob:

  • dwie duze wedzone makrele (ok 500g ryby w sumie; mowa o polskich wedzonych makrelach lub takich, ktorych konsystencja jest blizsza maslu niz wedzonemu kurczakowi),
  • 2 srednie cebule,
  • 2 duze cytryny,
  • 200g bialego serka typu Philadelphia/Almette (Lidlowe o odpowiedniki tez sprawdzaja sie w 100%),
  • 2 stolowe lyzki chrzanu (jesli jest bardzo ostry – do 2 lyzek chrzanu dodac jeszcze lyzke stolowa smietany ale np. pedziowy Polonaise tego nie wymaga),
  • sol i swiezo zmielony pieprz,
  • bulka wroclawska lub gotowe sucharki „pietki” lub kilka bulek typu „ciabata”,
  • dwie garscie kielkow rzeczuchy lub tylez samo lisci mleczopodobnych ktore zagramanica zwia sie „rocket” a w Polandzie ponoc rukiew jakas tam.

Atakujemy ryby pozbawiajac je skory i osci, uzyskane mieso dzielimy palcami na kesy wielkosci czosnkowego zeba (co pozwala wychwycic ewentualne pozostale osci) i wrzucamy do miski, w ktorej pozniej bedziemy mieszac pasztet. Do miski scieramy cebule na drobnych oczkach tarki. Na tych samych oczkach scieramy skorke z jednej z cytryn. W misce laduje nastepnie nasz pulchny serek i chrzan (i ew. smietana). Dodajemy szczypte soli i pieprzu i przez reke wyciskamy sok z otarkowanej cytryny nie dodajac miaszu. Teraz mieszamy az stwierdzimy ze konsystencja masy jest niemal jednolita.

Wybrane pieczywo kroimy w kromki i podpiekamy lekko uzywajac tostera, grilla lub piekarnika. Smarujemy a wlasciwie nakladamy obficie pasztet na grzanki posypujac wierzch rzezucha lub zsiekanymi liscmi „rocket’a”. Druga z cytryn kroimy w „osemki” i podejmy na osobnym talerzyku do skropienia grzanek przez gosci bezposrednio przed zjedzeniem.
Wliczajac usuniecie osci zajelo mi to okolo 30 minut, dobre danie imprezowe a ze wzgledu na postny charakter – pasujace rowniez na stol wigilijny.
PS. Nie wiem jak to dziala ale po zwyklym umyciu rak nie ma sladu zapachu ani cebuli ani kolezanek ;P

Na podstawie powiesci jam ci jest Oliwer

%d blogerów lubi to: