Brulionman

o fazach ksiezyca, ruchach tektonicznych plyt w Ameryce Lacinskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w ksztalcie wielkiej pochwy przy glownym skrzyzowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonie, o ukladach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o petli histerezy – nie jest to blog. / trying-to-be bilingual (English) blog

Posts Tagged ‘urlop

.35 Zima (Koniec) / Winter (The end)

9 Komentarzy

Słabe jest takie pokazywanie stykówki – jedno zdjęcie dzień po dniu, może przy streecie się to sprawdza ale u mnie jakoś średnio. Ten slajd naświetlałem wystarczająco długo by musieć zmierzyć się ze swymi demonami: kilka zdjęć wypadło, kilka wstawiłem chociaż mnie bolą, mam nadzieję że z czasem przestaną mieć jakiekolwiek pejoratywne zabarwienie. Najsztub powiedział coś interesującego: udane związki to nie tylko te, które trwają. Odnajduję w tym swoją prawdę i idę naprzód a jednocześnie sięgam mocno wstecz, dalej niż cookies, robię to ostrożnie. Cieszę się tym, co zamknąłem za sobą i tym czego nie zatrzasnąłem na amen. Nigdy więcej pseudofotobloga w stylu picture-a-day i na pewno długą przerwę zrobię przed kolejnym krosem – ilość utrzymanych w podobnym stylu fotek trzepniętych ajfonem z aplikacjami zaczyna wzbudzać we mnie torsje. Niedawno bardzo mądra pani zadała mi pytanie czy nie boję się utraty prywatności przez bloga – jasne, że nie, wszak nie wstawiam tu niczego, co mogłoby zostać użyte przeciwko mnie a treści jak powyższa należą do wyjątków. W sumie ludzie dookoła znacznie bardziej odsłaniają się na codzień swymi profilami na fejsie i n-k niż ja na swoim blogu. Nie zaprzeczam – jest pewne niebezpieczeństwo ale jest też i oczyszczenie. Może Long Way Round kopnie mnie wreszcie w dupę, skruszy lagi z jesieni i zawodowe życie nabierze tempa. Wreszcie. Tak mi dopomóż blog.

zima w teskaczu

zimowy urlop / Poles on their winter holidays

Koniec krosa. / End of the crossed chrome film.

Reklamy

nagryzmolono w brulionie i wpięto weń zdjęć kilka

5 Komentarzy

Dzieńdobrywieczór! Kwitną drzewa, fruwają bąki, śnieg spełnił życzenia zmarzluchów i spłynął do ciepłych krajów – w imieniu wszystkich alergików potwierdzam oficjalnie: NASTAŁA cholerna WIOSNA !!! ;)

Klatki schodowe zapachniały pastą po której buty piszczą a emerytki gimnastykowały się na zewnętrznych parapetach „liżąc” okna, Wielkanoc minęła z jajami, po niej nastał czas trudny dla Polaków w którym TOP 10 wszystkich rozgłośni zajmowały marsze żałobne z najpiękniejszym Chopinowskim na czele. Nie zwariować pomógł mi m.in. rower. Jeszcze w marcu byliśmy z Niedźwiedziem na Klonówce – szczerze NIE polecam, śnieg i wiatr powalił, złamał lub nagiął tam niemal każde drzewo, nie sposób iść szlakiem a rower był tylko dodatkowym utrudnieniem. Zdjęć żadnych nie pokażę bo była to prawdziwa jazda a nie pstrykanie żeby się przylansować na blogu choć często właśnie ta druga tendencja u mnie wygrywa. Wiosnę w mieszkaniu przepowiedziały oszukane w lodówce hiacynty ale i dąb, papryka Scotch Bonnet i…  pinia, która wysypała nasiona (wielkości ziaren kawy z szyszki średnicy ok. 10cm) i mimo 13 lat wylegiwania się na półce – zakiełkowała. Były też udane wyjścia z Ulą na zdjęcia oraz drepcydesy niefotograficzne ale część czeka na świeżą zupę a te digitalne dają radość przyprawiając je jakąś nieprzyjemną zgagą. A, odżywiam się odpowiedzialniej co poskutkowało ubytkiem – otóż jest mnie, obywatela, 5 kg mniej :)

rolniczy kwadrans

A z katastrofy wniosek wyciągnąłem najważniejszy taki: żyj teraz i nie odkładaj rzeczy na póżniej, dotyczy to przede wszystkm tempa życia, oszukiwania siebie samego i odkładania na później spotkania z przyjacielem, urlopu, realizacji marzeń i pasji, które przegrywają z parciem na godziny nadliczbowe i premie za skończenie projektu w wyśrubowanym terminie.

Jeśli czytając to czujesz, że napisałem o Tobie to pomyśl czy Twoi bliscy będą szczęsliwi gdy Twój organizm za kilka lat nie wytrzyma i wylądujesz w Tworkach lub na cmentarzu. Dotarło to do mnie w jakimś artykule w papierowym wydaniu Wysokich obcasach gdy okazało się że co najmniej jeden symptom posiadam – w marketach mnożę osoby w kolejce przez liczbę produktów w ich wóżkach żeby SZYBCIEJ I WCZEŚNIEJ się wydostać (choć nie jestem nigdzie umówiony) a nie daj Boże by kasjerce skończyła się rolka z paragonami i wybrana kolejka okazała się wolniejsza od innych… PS. ów artykuł nie dał się znaleźć w necie ale znalazłem podobny i reklamowany serwis dotyczący ludzi, którzy dali się zajechać.

Ni stąd ni zowąd a zarazem od sasa do lasa – kilka foteczek zapodaje Barteczek:

AMFYteatr na wódzie - nigdy nie przypuszczałem że Ummo ma brata bliźniaka. Kapitanie Rybson, deski klozetowe czekają, do dzieła! ;)

niedzielny spacer rodzinny - teren strzeżony przez policję

ostatnie zimy tchnienie - Pan Tadeusz uzupełnia ziarno w wyciętym z pięciolitrowej butelki karmniku, ul. Szymanowskiego, Kielce

w przychodni, kwietniki "masięrozumieć" (c) Miś Uszatek ;) na niskich skajowych fotelach, czekając na inhalację, zapada się w hibernację i słyszy jak rosną paprocie

No, zaszalałem dziś ze zdjęciami.

Barbasia

leave a comment »

Basie udalo sie spotkac w jej srodowisku naturalnym – w studio. Wtedy za oknem radia bylo grubo powyzej trzydziestu stopni Celsjusza, dzis jest ponoc ponizej dwudziestu, przynajmniej dopoki nie wpusci sie z glosnika cieplego glosu sportretowanej kobietki :)

Barbasia

Barbasia w RadiuPanaJana ;P

Na zdjeciu: Basia Chlewicka

Miedzy Lublinem a Dublinem / between Lublin and Dublin

with one comment

Powrot do scyzorykowni od mojej najmlodszej siostrzyczki z Lublina byl egzotyczny na miare mozliwosci żjeleznoj darogi. Przybywszy na pusty peron z ktorego zwykle odjezdza Sztygar, Jagiello czy jak mu tam, skierowalem sie do Biura Obslugi Podroznego Ktoremu Uciekl Pociag a tam zdziwiona mym zdumieniem pani wyjasnila ze przeciez z powodu wakacji ten 16.10 odjechal planowo o 15.30 ale pozniej wyszukala mi polaczenia i tak zaledwie godzine pozniej siedzialem w pospiesznym do stolycy ktory opuscilem w miescie Deblin.

prostokatne spojrzenie na deblinskie perony

prostokatne spojrzenie na deblinskie perony

Oczekiwanie na przesiadke na deblinskim peronie ze spekanym ancwaltem w leniwym zachodzacym letnim sloncu byloby przyjemne gdyby nie trwalo KOLEJna godzine. Poza szukajacymi zaczepki sokistami wszystko jest tam jak w polskim filmie. Mundurowi wlepili mandat chlopakom ktorzy podjechali pod dworzec rowerami naruszajac swiete nieogrodzone terytorium kolejowych palkarzy, do cyrku wlaczylo sie jeszcze dwoch niebieskich ale ja juz smierdzialem w osobowym westernie do Radomia. Tu sie okazalo ze dzis nie jest X Plenum Spoldzielni Zenum i zalapalem sie na spozniony poltorej godziny express z Kolobrzegu, rzutem na tasme kupilem bilet u zamykajacego okienko tapira ktory nie mogl pojac ze chce kupic bilet na pociag ktory przeca juz byl :)

Dalej juz az do samego Kielcowa z milymi ludzmi, pania z pieskiem ktora podejrzewala mnie o bycie ksiedzem i konduktorka, ktora chyba w mlodosci kasowala bilety siekaczami bo miedzy jedynki wepchnalby spokojnie dwie pieciozlotowki :) W tak pieknych okolicznosciach przyrody i niepowtarzalnej piec godzin zlecialo jak z bicza strzelil przemieszczajac mnie szynami 213 km :)

Grodzimir Slawominski

2 Komentarze

g r o d i

Grodi

Podczas urlopu w Polsce, gdzies pomiedzy rodzinka, wizytami lekarskimi i baletami udalo mi sie spotkac kilka moich twarzy a niektore nawet uwiecznic na swiatloczulym materiale. Przewaznie byly to proby nadrobienia ponad rocznych zaleglosci w piec minut. Mimo to naladowalem wtedy baterie dobrze. Na zdjeciu: Slawek Grodzinski.

Siedem kilometrow od Raju / Seven kilometres from Paradise*

2 Komentarze

* – „Paradise” is name of most beautifull cave in Poland, located 7km from my town

 

Wika / Vika

Wika / Vika

Moja chrzesnica i pozostale piecioro dziatwy mojej najmlodszej siostry przyjechalo do Kielc na imieniny mojej Mamy ktore zgraly sie z moim urlopem w Polsce. Zdjecie zrobiono w centrum zabawy dla maloletnich szkodnikow :)

/  My Goddaughter and 5 others children of my sister came to Kielce to celebrate name-day party of my Mum during my holidays in Poland. Pictured in leisure centre.

Written by brulionman

23, Sierpień, 2008 at 8:30 pm

%d blogerów lubi to: