Brulionman

o fazach ksiezyca, ruchach tektonicznych plyt w Ameryce Lacinskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w ksztalcie wielkiej pochwy przy glownym skrzyzowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonie, o ukladach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o petli histerezy – nie jest to blog. / trying-to-be bilingual (English) blog

Posts Tagged ‘truskawki

Patataj

2 Komentarze

Od kilku dni w CK parno mimo ze błyskawice sieką (sieczą? siekają?) niebo raz po raz, na miasto spadają deszczu strugi, osiedle pachnie bzem i akacją a klatki schodowe konopiami. Sielankowo – leniwa bylejakość. Przy cenach 3zl za dwukilogramowa łubiankę truskawki same wpraszają się do domu, zgodnie ze staropolska gościnnością roztworzyłem odrzwia zapraszając je na kompot. Tak się zasiedziały ze załapały się również na mrożonki i weki i chyba zostaną tu jakiś czas. Ulice spływają potokami dżdżu, które wyprzedzają stojące w korkach blachosmrody.

Wczoraj duża porcja energii ze spotkania z Mistrzem Pierścińskim i Markiem Arcimowiczem w zaprzyjaźnionym towarzystwie, dzięki tompac za ten aranż. Nie zostanę już pewnie wielkim podróżnikiem ale zawsze mogę eksplorować świat bliski i daleki na mniejszą, dającą i tak wiele satysfakcji, skalę.  Z jednej strony te opowieści o Mongolii, górach, Afryce to zachęta, motywacja i stymulacja a z drugiej studzący kubeł wody gdy widzę rozpiętość między Marka a moim „żabim skokiem”. Najważniejsze by nie przestać radować się tym skakaniem.

Trwają przygotowania do wtorkowego wymarszu, jutro może się coś ustrzeli na procesyji a tymczasem wstawiam poniższy strzał z fotoszwędacza z Moja Kochana Baba po dublińskim porcie i multidiaporamę Rafała Milacha z portu po drugiej stronie Jewropy.

jogging

jogging, port Dublin

Reklamy

no coż, że ze Szwecji?

with one comment

Wiem jedno, niby juz to wczesniej wiedzialem ale na nowo dotarlo do mnie: jak sie ogladam na ludzi zeby wspolnie cos zrobic to nie wydarza sie nic. Tym sposobem rozmienilem na drobne plany focenia OFFFashion i Eurowyborow we wsi Zagacie. Po prostu trzeba drazyc, niewazne solo czy w duecie, drazyc.

Porzadkujac pokoj znalazlem jeden z moich pierwszych komiksow, gdzies sprzed 10 lat albo lepiej. Jak dorwe (kieleckie nalecialosci, poprawnie winno byc „dorwie”) kogos z plaszczakiem to wstawie tu po zzerojedynkowaniu mimo ze kreska siermiezna ale to w koncu kawalek historii mnie samego.

Dowcipy ostatnio hardkorowe mnie spotykaja – o spiewanym lodzie, kupie Murzynki, weterynarzu i ginekologu itp. a dzis wyjatkowo nieoblesny z Haba Haba MISIE trafil:

Rozmawia dwoch nowobogackich ruskow
– zamowilem limitowana edycje samochodu, Porshe zaprojektuje i wykona spacjalnie dla mnie jeden egzemplarz!
– a ja kupilem sobie Wolge
– i co ty bedziesz robic z ta Wolga?
– a bede sobie statkiem plywal…

Wiesci spod Lysicy sa i dobre i zle. Zle bo wymyslilem patent na smiene (prawdziwa) ale dzis sie zepsula w innym miejscu a takze zle gdyz kilka dni po gradobiciu lodem wielkosci mentosow zachorowalem i na antybolu dostaje juz plaskodupia od, choc tego po blogu nie widac, smierdzenia przed kompem. A dobre bo chyba wiem jaki report klepne w wakacje, bo mam dwa telefony do innych fotoprojektow, bo mam wypatrzona miejscowke na sesje mody, bo odkrylem co zrobic by praktisix nie nakladal klatek i bo ceny truskawek spadly i mozna kupic po 2-3 zl/kg wiec zrobilem pierwsze w zyciu weki.

Tu przydaloby sie wstawic jakas fotografie by post nie byl jeno slowem pisanym wypelnion, co my tu mamy… dwa niekadrowane, jak to mawia Mistrz Pierscinski – fotogramy (jeno te sa digitalne) z teatru ktory bardzo czesto sie w nas uwalnia gdy jestesmy wspolnie na zdjeciach – tak bylo w „Ciapoku”, tak bylo nad Wisla, tak bylo w lazience…  von Trier nazwal to w „Idiotach” spastykowaniem… nie sprzedam co Grzes robil naprawde.

psycho1

psycho2

%d blogerów lubi to: