Brulionman

o fazach ksiezyca, ruchach tektonicznych plyt w Ameryce Lacinskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w ksztalcie wielkiej pochwy przy glownym skrzyzowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonie, o ukladach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o petli histerezy – nie jest to blog. / trying-to-be bilingual (English) blog

Posts Tagged ‘szlaki rowerowe

CK ekspedycja – Zdynia 2011 / MTB Southern Poland bike expedition – Beskid Niski

leave a comment »

Filmik w języku polskim z elementami kultury łacińskiej, przeważnie podwórkowej, kręcony głównie przez Darka Dżiszoka (chociaż nam też dał potrzymać kamerę) a zmontowany jakimś cudem przez Tomka Zlamałemobojczyka. Tradycyjnie nie da się wszystkiego pokazać ale odrobina wyobraźni pozwoli Wam wirtualnie odbyć tę podróż z nami, zapraszam!

/ Short movie from our bike trip at Beskid Mountains Souther Poland October last year. Sorry folks, we didn’t translate this to English but I’m sure that bike language is understandable for all of You :) Enjoy!

Relacja słowno-zdjęciowa kryje się pod tym linkiem: beskid bike trip, Tomkowe zaś foty obejrzeć można tu-turututu

/ Some photos from that trip are available at Beskid expedition and Fotowszendacz.

 

Reklamy

Kuzniaki – Oblegorek

2 Komentarze

Rajd pieszy z Betkiem, arcywesoly i – choc na pierwszy rzut oka nie widac powiazan – z tego miedzy innemi powodu (lub dlatemu jak mawia Czesiu) obfitujacy w zbyt duza liczbe zdjec.

jeszcze przed switem mknelismy pijana nyska przez piekoszowsko - strawczynskie ziemie

najmniejszy z wielkich piecow; ten ksiadz Staszic to byl wizjoner co mial nie lada wypierd, na swoje czasy przescignal rozmachem Nowa Hute

wykorzystujac budowe terenu ludzie zalozyli na Gorze Perzowej kapliczke Sw. Rozalii bedace tez niezlym schronieniem w razie W

wnetrze kapliczki

Swieta Rozalio modl sie za nami

do kapliczki wiedzie ciasne przejscie miedzy olbrzymimi omszalymi skalami

haraszo traktaristam byt!

paczy sie czowiek, paczy i napaczyc nie moze

to ci dwaj z poprzedniego zdjecia, spuchli po gorkie i prowadzo rowery majace pedalow cztery

a kto by tam wiedzial...

Prawie "Kielecka Szkola Krajobrazu" ;)

W promieniu 20km od Gory Dobrzeszowskiej odkrylismy kolejne KAMIENNE KREGI jednak nie udokumentowalismy ich gruntowniej w obawie przed tzw. "furią żuka"

W promieniu 20km od Gory Dobrzeszowskiej odkrylismy kolejne KAMIENNE KREGI jednak nie udokumentowalismy ich gruntowniej w obawie przed tzw. "furią żuka" fot. panrzegosz

teraz pan ma relaks

teraz pan ma relaks

dzielne quady wiozace niedzielnych kierowcow

u Pana Boga za piecem - pranie na sznurku, koldry sie wietrza przed domem, azor szczeka, dym sie snuje...

oczywiscie podazalismy nieustatnie czerwonym szlakiem Massalskiego Kuzniaki - Goloszyce

jaka gmina takie oznakowanie

jaka gmina takie oznakowanie, trzeba przyznac jedno - dobrze widoczne (biale pole wielkosci szufli do wegla)

Griegorij przydybal mnie jak z braku wurstu grzeję Kobietę-Piasek (Sand-Witch, cos jak Spider-Man)

Griegorij przydybal mnie jak z braku wurstu grzeję Kobietę-Piasek (Sand-Witch, cos jak Spider-Man)

mikrokosmos (tu niestety pion jest kadrem jedynym)

piekny bukowy las poorany wawozami

Po opuszczeniu szlaku glownego...

...błąkaliśmy sie wąwozami czarnego szlaku

palec grzebalec

paluch grzebaluch

I w ten oto sposob dobrneliscie, Drodzy Czytelnicy, do konca tej nudnawej zdjeciowej opowiesci z naszego rajdu pieszego, ktory okazal sie bardziej pieszym niz rajdem, gdyz jak obliczylismy sprytnie , w 7 godzin przeszlismy cale 12 km :) A tu sznurek do obrazow zarejestrowanych przez druga czarna skrzynkeoraz czesc 2 czyli zdjecia z naziemnej aparatury obserwacyjnej

Rajd pieszy Blizyn – Zalezianka

5 Komentarzy

To byl chyba pierwszy urlop w Polsce, AD 2007. Poprzedni wieczor skonczyl sie nad ranem polowaniem przy uzyciu dziszoka na przebiegajacego nam droge kota. Rzut niecelny, kot zwial a zegarek przepadl w chaszczach nafaszerowanych potluczonymi tulipanami za pogotowiem. Nie majac od jakiegos czasu mojej cegly odpuscilem dalsze polowanie i jakos udalo sie obrac azymut na statoilowego hotdoga by pozwolic sie przespac zwlokom co-nieco.

Spalem ze cztery godziny az do budzika i przypomnienia w komorasie – jestem umowiony z chlopakami na rajd, minuta osiem i smierdzialem juz w dylizansie „21”. Na dworcu busowym spotkalem Johnego i Niedzwiedzia a Szalas chyba czekal na nas w miescie slynacym dawniej z Polifarbu. W Blizynie, bo o nim mowa, majac wciaz rozrzedzona krew i myslenie, udalem sie „na dwojeczke” do najblizszego budynku ktorym okazal sie bank spoldzielczy. Pani kierownik cokolwiek przerazona jednak uzyczyla mi swego przybytku dobrej nadzieji do zwodowania kackupy a poniewaz ja to i dziekuje i wode spuszcze i ogolnie grzeczny jestem to obylo sie bez zgrzytow.

Ruszylismy. Na wstepie Johny mnie wystraszyl ze jesli mnie utnie osa to on bedzie mi robil tracheotomie gdyz mam smiertelna alergie na osy, pszczoly, baki, trzmiele, szerszenie etc. i po ukaszeniu moge przezyc 30 minut bez pomocy lekarskiej ale jak pani doktor mnie oswiecila – prosze sie nie zdziwic jesli udusi sie pan po zaledwie dziesieciu. Taka wiec tracheotomia przy naprawde szczesliwym zbiegu okolicznosci w srodku lasu, uratuje mi zycie lub przynajmniej przedluzy :)

Opuscilismy zabudowania, minelismy cmentarz i udalismy sie na Poludnie szlakiem, zaraz sprawdze na mapie jakim…  szlag ja trafil, wkazmacrazie, bazujac na wikipedii – zaczelismy zielonym szlakiem Blizyn – Zagnansk, jednak na rozstajach drog pod Szalasem Marcin poszedl do domu a my wbilismy sie na szlak czerwony Diabla Gora – Laczna. Cos mi sie nie widzi ta wikipedia bo ktorys ze szlakow pamietam jako czarny ale nie moge tego zweryfikowac gdyz PTTK Kielce na swej stronie zamiescilo tylko szlaki ktorymi samo sie opiekuje zamiast wszystkich jakie sa w regionie.

Wstyd przyznac ale pierwszy raz zaliczylem Piekielna Brame w rezerwacje Dalejowskim:

zdobywcy swiata

zdobywcy swiata - fot. Szalasowy samowyzwalacz

Szlak to multiopcja: obcujesz z przyroda, resetujesz sie z miejskiego szumu i tempa, uzywasz wiekszej pojemnosci pluc, wedrujesz z przyjaciolmi, rozmawiasz zarowno na tematy malo-wazne jak i egzystencjonalne, gdzies w polowie trzezwiejesz po wypoceniu toksyn (sorry Winetou ale jako dwunoga gorzelnia idziesz ostatni). Pierwszy raz wtedy dalem sie przekonac ze czasem klamstwo jest niezbedne dla higieny psychicznej w zwiazku mezczyzny z kobieta ale przemyslalem to pozniej i odszczekacie to na nastepnym rajdzie kolego M. :)

Po drodze oczywiscie pogawedzilismy sobie z napotykanymi lesniczymi, ktorzy w swej pracy poruszaja sie po lesie m.in. Wiejskim Sprzetem Kaskaderskim ubranym zaledwie w kostke na tylnym kapciu. Oldschoolowa Zemsta Swidnika daje rade w lesie a jak legenda ludowa o wuesce niesie – na jedynce pojedzie nawet w poprzek ziemniaczanego pola. Z czasow gdy sam jezdzilem na takim motorze zostalo w sieci jedno zdjecie (autorstwa A. Ziemkiewicza) bo dzis ta okolica zarosla totalnie. Moze ze wzgledu na to co mam w duszy, trzeba bylo zostac lesnikiem by laczyc przyjemne z pozytecznym? Wracajac do opowiesci podrozniczej mej – natrafilismy jeszcze na jakas grupa rowerzystow a dalej na pechowca, ktory zakopal sie w lesie ciezarowka pelna dluzyc czy jak tam sie zowia sciete drzewa. Z lasu wyszlismy kolo lesniczowki w poblizu wsi Zalezianka i Wystepa, stad aswaltem w strone Belna by w oczekiwaniu na pijana nyske do Kielc przeniesc sie na trwake za sklepem konsumujac pokarm, ktory dal nam Pan. Wlasciwie to nie dal a sprzedal i nie Pan a Pani :>

Zero zdjec bo nie chcialem dzwigac niczego procz muszynianki. Szlak latwy, na jednym odcinku w mlodym lesie bukowym, ciezko znalezc szlak. Za to od skrzyzowania szlakow pod Szalasem szlak w strone Lecznej jest zdecydowanie nudny jako ze biegnie piaszczysta lesna droga, moze w strone Jasiow/Janaszow/Samsonow jest lepiej a moze trzeba sie wbic na Jana w las i przedzierac z kompasem. Zla trasa na rower – duzo galezi a pozniej piachu tak grzazkiego ze nawet na kapciach 2.3″ czlowiek sie wpieni.

Czuwaj! ;)

%d blogerów lubi to: