Brulionman

o fazach ksiezyca, ruchach tektonicznych plyt w Ameryce Lacinskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w ksztalcie wielkiej pochwy przy glownym skrzyzowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonie, o ukladach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o petli histerezy – nie jest to blog. / trying-to-be bilingual (English) blog

Posts Tagged ‘spoleczenstwo

Kryzys na ulicach Dublina / Crisis on streets of Dublin

6 Komentarzy

Z poslizgiem ale wreszcie sa – zdjecia z pochodu zwiazkow zawodowych w Dublinie (21 lutego 2009).

/ Little bit late but at least – shots from SIPTU march in Dublin (21st February 2009).

Gardai

Liga rzadzi!

manekiny

Liga radzi!

homeless

Liga nigdy Cie nie zdradzi!

Wybralem ten tryptyk jako moje spojrzenie. Mam wiecej zdjec z tej demonstracji lecz pokrywaja sie z pracami innych fotoludzi z Dublina nie bedac od nich lepszymi wiec publikacja mocno wtorna bylaby to. A tu sznurek do spojrzenia Ulsona

/ This triptych has been choosen to show my way of viewing. I’ve more pictures from this event but they’re similar to works of other Dublin’s photo-snappers without any advantage so it’d be pointless to publish them. And here’s link to Dablju’s view

Reklamy

„Zoom ludzkiego mrowiska” – biustonosze z parasola

4 Komentarze

Odkopalem to zdjecie z wakacji i jako domoroslemu socjologowi zebralo mi sie na krotkie dywagacje o soli ziemi tej.

Uliczny handel biustonoszami z parasola, dominuje rozmiar „dwa berety i gumka”. Dwa kroki dalej mozna nabyc welniane bambosze i jasnorozowe reformy, jaja ze wsi i barszcz w pollitrowce, slownik polsko-wegierski i popsutego „kasprzaka”, szachy magnetyczne i urwane kolko od taczki, ultraslodkie renklody i kanie jak kolpaki, polbuty niedrogo i inne rarytasy.  Spadochroniary maja niemal wszystko. Ja od nich zawsze biore najswiezsze na swiecie polne kwiecie.

handel uliczny

handel uliczny

Ten majdan ma swoj urok nieodparty i zwykle pierwsze kroki urlopowe kieruje wlasnie na bazary: malosolny ogorcew, bialy ser, aromatyczna wloszczyzna, kiszona kapusta z beczki, maslo zambrowskie, piekoszowskie pomidory, smietana z Hajnowki, morze warzyw i owocow a wszystko pachnace i swieze. Do tego folklor mebli, dywanow oraz chinskiej odziezy sledzacej najnowsze trendy w modzie.

Z drugiej strony, wylaczajac bazary, handel na chodniku sprawia ze mozna poczuc sie jak na Ukrainie (w samym Lwowie widzialem stragany na torach zwijane na czas przejazdu tramwaju) albo na jakichs przedmiesciach Kalkuty czyli bieda z nedza we dwie pedza. To wrazenie sie jeszcze nasila gdy sie obserwuje sprzedawcow bawiacych sie w chowanego z wasatymi panami ze strazy miejskiej. Ten berek to zenada. Ale wciaz sa ludzie ktorym brak do pierwszego oraz tacy, ktorzy lakna kontaktu z czlowiekiem, tako wiec jedni i drudzy koczuja wokol bazarow czy na Rynku co-by grosz jakis wpadl a czasem zwyczajnie by miec do kogo gebe otworzyc. Moze sam taki bede na starosc wiec staram sie ich zrozumiec dzis.

Bezsennosc w Seattlcach – przemyslenia miesozernego homofoba

14 Komentarzy

Bezsennosc zmusza do filozofowania.

Ostatnio szukajac roznych informacji w sieci, co rusz trafialem na fora wegetarianskie. Ciekawa sprawa, ludzie ci nie podaja swym dzieciom miesa gdyz brzydza sie go przyrzadzac a poza tym chca wychowac swe dzieci na wegetarian jednak pozniej przychodza na te fora z placzem bo Zuzka od 2 lat miesci sie w tej samej sukience a Stasio wyglada na 8 mimo ze ma 11 lat, dzieci maja krzywice i niedobor witamin itp. Jednoczesnie na takim forum przeczytalem, ze to barbarzynstwo zabijac zwierzeta zeby je jesc. To ja wam cos powiem:
To wlasnie niepodawanie miesa rosnacym dzieciom z przyczyn ideologicznych jest barbarzynstwem! Takim samym jak wycinanie lechtaczek malym dziewczynkom z powodow religijnych w afrykanskich rodzinach! Niepojete jest dla mnie zeby przedkladac swoj wydumany system wartosci ponad bezpieczny rozwoj wlasnego dziecka. Ale wszyscy jestesmy wolni wiec mozecie mnie nazywac nadal barbarzynca a nawet udowadniac ze wilk nie zdechnie jedzac wylacznie soje. O smaku kurczaka :)

Wolnosc i tolerancja sa mieczem obosiecznym. Ten miecz pozwala mi (pozornie bo nie jestem z betonu) nie przejmowac sie uposledzaniem wegetarianskich dzieci gdyz nie moje to potomstwo i nie moja odpowiedzialnosc, pozwala mi wozic sie z moim „nielubieniem” tych co swemu koledze przetykaja wackiem jelito grube tak samo jak pozwala pedalom wozic sie z ich heterofobia. Nie przeszkadza to miec kumpla „kochajacego inaczej” jesli trzyma on swe konczyny z dala. Wolnosc i tolerancja dla wszystkich! ;P

Rybka zwana Weganda.

%d blogerów lubi to: