Brulionman

o fazach ksiezyca, ruchach tektonicznych plyt w Ameryce Lacinskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w ksztalcie wielkiej pochwy przy glownym skrzyzowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonie, o ukladach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o petli histerezy – nie jest to blog. / trying-to-be bilingual (English) blog

Posts Tagged ‘scena

fotki z komorasa gieesemowego / phoneshots

3 Komentarze

Aktualne i zalegle roznosci / current and forgotten brick-brack

Spadl snieg ktory w Irlandii jest tak popularny jak kleski urodzaju w Somalii, samochody jezdzily 15 km/h, motocyklisci jechali 10 km/h po chodnikach asekurujac sie nogami rozdziawionymi na „za kwadrans trzecia”. / Ireland was attacked by snow storm and it’s so unusual that cars were doing 15 km/h, motorcycles 5 km slower and often on footpath with legs „wide open – quarter to 3”   ;)

>

slady zebow na kaszance czyli jednosladowy zielony lisc / that had to be provisional A licence :>

A tu kilka rzeczy ktore dawno temu obiecalem wstawic / and here few shots which I promised to publish long time ago

graf2

wrzut w Docklands / throw up in Docklands

x

srebro w Docklands / bomb in Docklands

DCW

DCW - centrum Dublina / DCW - city center, Dublin

GEM

GEM, DBC - Dublin centrum / GEM, DBC - Dublincity center

reklama / advertisement

reklama / advertisement

DBC

DBC - Rutland Pl, Dublin

szablon / stencil

szablon / stencil

szablon / stencil

szablon - Palace St, Dublin/ stencil - Palace St, Dublin

mordo ty moja

smutna twarz - Cumberland Rd, Dublin/sad face - Cumberland Rd, Dublin

twarz w wc / face in toilet

twarz w wc / toilet face

szablon na scianie U2 / stancil on U2 hall-of-fame

szablon na scianie U2 - Docklands, Dublin / stancil on U2 hall-of-fame - Docklands, Dublin

x

szablon na scianie U2 - Docklands, Dublin / stancil on U2 hall-of-fame - Docklands, Dublin

x

szablon / stencil

x

szablon DBC - Phibsborough, Dublin / stencil DBC - Phibsborough, Dublin

x

szablon / stencil - Temple Bar, Dublin

x

vlepa / sticker

x

szablon / stancil - Rathmines, Dublin

grozisz mi?

grozisz mi? / they're threatening me

spadajacy wykrzyknik

zginac z szykiem z wykrzyknikiem / killed by exclamation mark

x

rower miejski / city bike

x

rower miejski / city bike

x

rower miejski / city bike

x

rower miejski / city bike

x

rower reklamowy - reklama rowerowa / ad bike

z

rekodzielo nagrobne / handcraft piece on grave

x

mobilnosc - kawa i ciacho przy stacji trwamwajowej Krwawiacy Stolec ;) / mobility - a cup of coffe and cake at Red Cow Luas Stop

x

sprytne parkowanie / smart Smart

x

kosiara w Dublinie na blachach TK / lawnmower on looks-like-polish reg

x

kitesurfing i kiteboarding na plazy w Sutton, Dublin / kitesurfing and kiteboarding on Sutton's beach, Dublin

x

scena ktorej kurtyna po otwarciu stanowi zadaszenie / gate of scene comes into roof when it's open

xbillboard sluzacy do zakrycia zaniedbanego domu z zamontowanym posrodku halogenem / how to cover ugly house?
x

o tym ze nawet Alfons moze zostac Swietym / wordplay in polish

z

trasy piesze na polwyspie Howth, Dublin / trekking trails around the Howth, Dublin

dd

piekny styl / just beautiful style

x

specjalnie dla Krzysia - wielka czarna pupa/ espacialy for Chris - big black ass

Uff, to wszystko / that’s all folks

Reklamy

Hancock nadal ostro Herbie

5 Komentarzy

Achy i ochy.
Wczoraj Herbie Hancock ze swa piecioosobowa swita zagral najlepszy koncert na jakim kiedykolwiek bylem. Po pierwsze: sekstet wirtuozow rozpoczal gre bezposrednio gdy bramkarze wpuscili cala kolejke do srodka. Po wtore: Herbislaw prowadzil z publicznoscia dialog jak dobry konferansjer a nie realizujacy program showman niebaczacy na nastroj i kumacje danej mu publiki. Po bure: dostalem wielka porcje pieciogwiazdkowego jazzu i funku plynacego od ciezkich i trudnych jazzowych improwizacji, przez wyciszony, solowy numer mistrza na fortepianie az do wyrywajacego klepki z podlog i mozgow dynamitu Cantaloupe Island.

Po g-dure: Instrumenty na scenie graly a nie tylko byly trzymane. I jak juz przy tym jestesmy. Sa momenty gdy gra jedynie 3 z 6 znajdujacych sie na scenie muzykow, podobalo mi sie ze chwilowo bierni muzycy byli po prostu na scenie i przezywali muzyke zamiast pajacowac skaczac jak malpa i udajac ze gra sie na flecie podczas gdy tenze w ogole nie wystepuje w danym utworze. Takie cyrki zostawmy karnawalowi w Ryjo i Eryce Badu.

Po szejset dwujeste: Gregoire Maret grajacy na harmonijce ustnej otworzyl moje uszy na ow instrument, ktoren dotychczas jawil mi sie jako nieciekawy a wczoraj gdy uslyszolek Szwajcara tnacego nim powietrze niczym ser – zmienilem swa niewdzieczna o nim opinie i to diametralnie. Korespondowal z szalejacym na syntezatorze Herbie’m rzucajac dzwiekami niczym skreczami. Z reszta czadu dawali wszyscy – Herbie podskakujac przy forteklapie chwilami wyzej niz rozorgazmowani Japonczycy na szopenowskim konkursie, Terence Blanchard ktory dal w trabke az para wodna strzelala fontannami w gore, James Genus grubo szyjacy na basie i kontrabasie, oraz Lionel Loueke, ktory dodatkowo, w przerwie dla zespolu grzal publike serwujac gitare i glos swoj egzotyczny. Calosc okraszal perkusista Kendrick Scott ktory w bialej koszuli pod sledziem wyczynial cuda na bebnach wariujac jak kierowca autobusu, ktory przy 120km/h wpada w kocie lby na dodatek majac atak padaczki :) Wygladalo komicznie nieco ale brzmialo to zacnie.

Cos nowego.
Pierwszy raz trafil mi sie koncert w ktorym odbiorcy szanowali wzajemnie swe sposoby interpretowania tej muzyki, srednia wieku byla grubo po czterdziestce, bylo kameralnie i kazdy mogl bujac sie dzierzac swa ciecz spozywcza, kto chcial – robil zdjecia a zapal z jakim poprosilismy o bis mogl zaskoczyc nawet artystow.

Caly ten jad.
A te wszystkie wycieczki w tekscie nie sa bez powodu, po prostu mialem wreszcie porownanie miedzy artysta i Artysta. Pol roku temu Erykah Badu pelnej sali ludzi kazala czekac na swoj wystep godzine i czterdziesci minut po czym nie uslyszalem ani slowa przeprosin za ten brak szacunku. To ja place niemale w koncu pieniadze (ponad €50) i jestem jednym z wielu jej chlebodawcow ale patrzac na przypadkowosc z jaka trafiali tam ludzie to mogl byc rownie dobrze Phil Collins co jednak nie tlumaczy ignorancji pani Badu.

Rozchodzi sie jednak o to, zeby te plusy…
Jako potomek Piasta Kolodzieja chcialem tu wyrazic podziw dla licznej rzeszy autochtonow ktorzy potrafia w tej samej kurtce na grzbiecie zniesc chlod listopadowej nocy jak i wytrzymac duchote na sali. To fenomen, ja w bluzie na ulicy spicnialem, w Tripodzie (bez bluzy) lalo sie ze mnie wiec zazdrosc swa wobec elastycznocieplnych Irlandczykow wyrazam. Pierwszy minus koncertu – ogranizator wlaczyl klime dopiero po trzecim numerze gdy wszyscy juz wiedzieli po co maja rowek na plecach. Drugi minus slyszelismy w trakcie nastrojowego utworu Herbiego a byly to niechciane dzwieki otwieranego piwa, stukotu lodu i szkla z baru znajdujaceg sie z tylu sali. Dobrze ze nikt nie zamowil szampana.

Ogolnie jestem bardzo zadowolony, ostatnio takie szczescie mnie przepelnialo po wyjsciu z premiery Sin City :)

%d blogerów lubi to: