Brulionman

o fazach ksiezyca, ruchach tektonicznych plyt w Ameryce Lacinskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w ksztalcie wielkiej pochwy przy glownym skrzyzowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonie, o ukladach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o petli histerezy – nie jest to blog. / trying-to-be bilingual (English) blog

Posts Tagged ‘rajd rowerowy

Tłusta Sobota – memoriał TT i wernisaż CKF

2 Komentarze

Bry, ogłoszenia parafialne na najbliższą sobotę która będzie pękata od dwóch wydarzeń.

  1. Tomek Tkaczuk

    Tomek Tkaczuk

    W przódy, pierwej lub najsamprzód zapraszam na rajd rowerowy którym chcemy upamiętnić śmierć jednego z nas – roweromaniaków – Tomka „Pikolo” Tkaczuka. Startujemy o godz. 10:00 z Pl. Artystów w Kielcach. Od siebie dodam, że jedziemy jak to Angole mawiają – whatever the weather czyli bez względu na pogodę i pewnie po drodze zatrzymamy się zapalić znicz na Cedzynie. Więcej na MTB Kielce

  2. Sobotnie popołudnie zacznie tętnić rytmami festiwalu Hasarapasa podczas którego zaplanowaliśmy wernisaż wystawy poplenerowej CKF „Pewnego razu w Dallas” o godz. 16.00 w Galerii Lakiernia na Bazie Zbożowej.

    pocztówkowe zaproszenie na wernisaż

    pocztówkowe zaproszenie na wernisaż

To wszystko wydarzy się 19 czerwca, na obydwa wydarzenia serdecznie zapraszam, Brulionman.

Reklamy

Co czlowieka nakreca?

2 Komentarze

Ano doszedłem ostatnio do wniosku ze są to marzenia. Wielu znajomych ma marzenia, niewielu je realizuje dlatego podziwiam ludzi którzy są konsekwentni – nie hodują marzeń aż te im uschną lecz gdy zaczynają pączkować – szykują się żeby je ziścić. Male, duże, ważne i te mniej, wszystko zależy od punktu widzenia.

Np.: przeżyć wschód słońca na plaży w Andaluzji, tańczyć w hinduskim klubie taniec brzucha, zwiedzić okolice Czernobyla, przejść kanałami burzowymi pod swoim własnym miastem, przespać się na sianie w stodole albo na podgrzewanej czaszy 30 metrowej anteny satelitarnej w Psarach, pojechać na miesiąc na foty na Kubę…

Ja też na kilka marzeń ostatnio zachorowałem: spłynąć barką mieszkalna po Królowej Polskich Ścieków, spłynąć barką mieszkalną fragment Dunaju, odbyć rejs po rzece Amur, spłynąć kajakiem ciasnymi odcinkami Nidy, przejechać się koleją transsyberyjska, pojechać schowanym miedzy wagonami węglowymi dokądkolwiek mnie pociąg zabierze, przejść za jednym zamachem cały czerwony szlak Massalskiego z Kuziak do Gołoszyc, wziąć udział w Trancarpatii, zmontować jeszcze jeden dobry plener CKFu gdzieś na Południu Polski….  można tak siedzieć i pisać w nieskończoność.

Ale ale, zacząłem to pisać by poczęstować linkiem do strony z wyprawami rowerowymi. Takich stron jest wiele i często prezentują stokroć bardziej egzotyczne miejsca jednak na tej konkretnej znalazłem zdjęcia rzeczy, na które sam zwracam uwagę. Np wyprawa „stepy i kurhany Ukrainy” – jeden z trzyosobowej grupy szwędających się po Europie kolarzy jedzie w podroż z miłą panią, której rower niestraszny. Tyle pomników, pojazdów, symboli, przedmiotów użytku codziennego i artefaktów z czasów realnego socjalizmu, ze aż chce się pojechać śladem tej dwójki. Do tego klimat picia lokalnych browców, jazdy po totalnych bezdrożach, autostopu Kamazem, spania w namiocie, obcowania z autochtonami, widoków o jakich można zapomnieć na zorganizowanych galopujących wycieczkach…  Smacznego! A oto i snurek do rzeczonych wypraw.

Nie wiem tylko czemu ciągnie mnie w stronę bloku wschodniego i Bałkanów…

%d blogerów lubi to: