Brulionman

o fazach ksiezyca, ruchach tektonicznych plyt w Ameryce Lacinskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w ksztalcie wielkiej pochwy przy glownym skrzyzowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonie, o ukladach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o petli histerezy – nie jest to blog. / trying-to-be bilingual (English) blog

Posts Tagged ‘oldschool

Kielce na mikrofonie

8 Komentarzy

1. Medium. Strzał w dychacza jak dla mnie, sample niosące spokój jak skity z Unreleased and Revamped Sajpresów.

 

2. Hurragun. Flow i muzycznie oldschoolowy rap jakby wypadli z pierwszych płyt Funkdoobiest czy House of Pain, bardzo zagadało.

 

3. Kajman. Flashback prowadzący w czasy gdy miałem w ręce mikrofon i puszkę, jestem w szoku że ktoś to pamięta :)

 

4. Kaniwa. Mroczny, nie mój klimat ale szacun że wszystko zrobił sam włącznie z makietami i klipem.

Starsze rzeczy znacie. Pokój!

 

Reklamy

Written by brulionman

18, Październik, 2011 at 11:02 am

Cukiernia / a confectionery

9 Komentarzy

Za malolata przepadalem za slodyczami. Niewazne bylo czy to kukulki, sernik, „blok” galaretowy, ptysie, bezy, twixy czy lizaki z choinki w ksztalcie sopli, na ktorych jakims cudem nie polamalem zebow. Oczywiscie najlepsze byly pączki z nadzieniem rozanym i lody pistacjowe. Te drugie kupowalem w cukierni zaglebionej w nieistniejacym dzis murze przy Al. Jana Pawla a po te pierwsze biegalo sie do „cukierni po schodkach” na moim osiedlu. Tutaj przyszlismy gdy nam „Amerykanin” z braku gum do zucia dal stowke z Warynskim, chyba 7 paczkow za to wyszlo.
Niedawno zajrzalem tam ponownie, urzekl mnie wystroj ktory pozostal prawie niezmieniony przez lata. Wrocilem wiec z aparatem by utrwalic to miejsce, chyba zatrzymujac je w kadrze pragne zostac wsrod obrazow zapamietanych z dziecinstwa co pozwoliloby mnie, Bartusiowi, nigdy nie dorosnac.

/

As a child I was very fond of sweets. Actually it wasn’t matter: cheescake, jelly, chocolate bars, cream puffs, meringues or lollies from Christmas Tree, which doesn’t break my teeth somehow. Mostly I liked donuts filled with rosy jam – this was available in local called „downstairs confectionery” shop at my estate. Last month I went there and I found almost the same interior as in flashbacks from childhood so I did this picture to stop the time and never let me grow up, Little Bart ;)

cukiernia

w starej cukierni / an old-fashioned (but not too much) confectionery

cukierfront

cukiernia na kaesemie / confectionery in Kielce

%d blogerów lubi to: