Brulionman

o fazach ksiezyca, ruchach tektonicznych plyt w Ameryce Lacinskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w ksztalcie wielkiej pochwy przy glownym skrzyzowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonie, o ukladach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o petli histerezy – nie jest to blog. / trying-to-be bilingual (English) blog

Posts Tagged ‘Kuzniaki

Mniow-Strawczyn

6 Komentarzy

Baran zatesknil za lasem, zdryndal ekipe i 28 grudnia 2009 r. spotkalismy sie przed switem na busowni wsiadajac w tego busa ktory wlasnie zaczal odjezdzac :) Diabli wiedza dokad jechal, my wysiedlismy w Mniowie Centralnym. To miejsce to wrecz temat na osobny kilkugodzinny plener – klimat wspolczesnych strojow (bo ciezko to nazwac „modą”), wystroju i ulozenia towarow w sklepach, estetyki i tresci ogloszen w gablotach, JEST co robic ;)

trase najlepiej planuje sie na ladzie w miesnym

Wchodzacych wital zapach przywolujacy wspomnienie Swiat a dokladnie faktu iz iles dni sklep byl nieczynny a chabanina lezala, sadzac po zapachu, w niekoniecznie wlaczonej lodowce no ale chlopcy mieli parcie zeby jednak upiec giętą nad ogniem wiec po szybkich zakupach (bylyby dluzsze lecz panie nie byly skore do flirtowania w poniedzialek o 8.10 ;P ) i ustaleniu ca. trasy ruszylismy w strone lasu. Od razu dodam ze moje podejrzenia byly nietrafione lub raczej chlopcy wylosowali jeszcze zdrowy kawalek wurstu.

Mniow Centralny, gdyby ktos nie rozpoznal

Orkiestra Spontanicznej Pomocy

Ogniska mozna rozpalac tylko miedzy pazdziernikiem a marcem...

z perspektywy papierzaka

Kaplica Sw. Rozalii, drugi raz w tym miesiacu

najlepszy czworonozny przyjaciel mezczyzny (nie liczac łóżka) i ów mezczyzna

bardzo strome (jak na zaliczone swietokrzyskie trasy) zejscie, nie mam pod reka mapy zeby sprawdzic co to za gora ale osniezone liscie skutecznie podgrzewaja atmosfere schodzenia :)

Bardzo odprezajacy rajdzik, kontakt z przyroda jest niezastapiony, tempo i klimat w sam raz, nawet w pewnym momencie rozpoznalem ze szedlem ta trasa kilkanascie dni wczesniej w druga strone (zuch jestem ze sie kapnalem, nie?! heheh). Bylo troche dzikiego lasu jako ze nie  cala trasa wiodla szlakiem, dzikich lak i rzek, zwlaszcza juz od Kuzniakow do Strawczyna. Pirat (pierwszy, ktory swym imieniem zlamal M-passe klanu Michniow) sie wyszalal, ja sie dowiedzialem kilku slow po wlosku jednak nie bylo mi dane zapamietac zadnego z nich. A, no i runal szablon jaki mialem w glowie – ze skoro Massimo przyjechal z Wloch to ze sportow uprawia tylko podnoszenie pizzy (do ust), rzut oliwka (do gardla), sztafety przez winnice (z kielichem)…  ogolnie bermudy i plaza, tymczasem spoko czzlowiek, malo ze lubi dreptac i zna snieg to jeszcze rozmawia po polsku.

Od prawej: Baran, Mintaj, Massimo i ja a z przodu, malo na tym zdjeciu widoczny, Pirat

Dzieki Panowie, jestem zawsze chetny na powtorke z rozrywki. Baran – swietny pomysl z noszeniem brzozowej kory w portfelu!

Zagubione w akcji

5 Komentarzy

Dwie panoramy ze szlaku Kuzniaki – Oblegorek warte tyle co i pozostale zdjecia z tego wypadu.

I jakos odkad mam syfre to jest tak, ze coraz czesciej robie zdjecia a coraz rzadziej fotografie :(

Kuzniaki – Oblegorek

2 Komentarze

Rajd pieszy z Betkiem, arcywesoly i – choc na pierwszy rzut oka nie widac powiazan – z tego miedzy innemi powodu (lub dlatemu jak mawia Czesiu) obfitujacy w zbyt duza liczbe zdjec.

jeszcze przed switem mknelismy pijana nyska przez piekoszowsko - strawczynskie ziemie

najmniejszy z wielkich piecow; ten ksiadz Staszic to byl wizjoner co mial nie lada wypierd, na swoje czasy przescignal rozmachem Nowa Hute

wykorzystujac budowe terenu ludzie zalozyli na Gorze Perzowej kapliczke Sw. Rozalii bedace tez niezlym schronieniem w razie W

wnetrze kapliczki

Swieta Rozalio modl sie za nami

do kapliczki wiedzie ciasne przejscie miedzy olbrzymimi omszalymi skalami

haraszo traktaristam byt!

paczy sie czowiek, paczy i napaczyc nie moze

to ci dwaj z poprzedniego zdjecia, spuchli po gorkie i prowadzo rowery majace pedalow cztery

a kto by tam wiedzial...

Prawie "Kielecka Szkola Krajobrazu" ;)

W promieniu 20km od Gory Dobrzeszowskiej odkrylismy kolejne KAMIENNE KREGI jednak nie udokumentowalismy ich gruntowniej w obawie przed tzw. "furią żuka"

W promieniu 20km od Gory Dobrzeszowskiej odkrylismy kolejne KAMIENNE KREGI jednak nie udokumentowalismy ich gruntowniej w obawie przed tzw. "furią żuka" fot. panrzegosz

teraz pan ma relaks

teraz pan ma relaks

dzielne quady wiozace niedzielnych kierowcow

u Pana Boga za piecem - pranie na sznurku, koldry sie wietrza przed domem, azor szczeka, dym sie snuje...

oczywiscie podazalismy nieustatnie czerwonym szlakiem Massalskiego Kuzniaki - Goloszyce

jaka gmina takie oznakowanie

jaka gmina takie oznakowanie, trzeba przyznac jedno - dobrze widoczne (biale pole wielkosci szufli do wegla)

Griegorij przydybal mnie jak z braku wurstu grzeję Kobietę-Piasek (Sand-Witch, cos jak Spider-Man)

Griegorij przydybal mnie jak z braku wurstu grzeję Kobietę-Piasek (Sand-Witch, cos jak Spider-Man)

mikrokosmos (tu niestety pion jest kadrem jedynym)

piekny bukowy las poorany wawozami

Po opuszczeniu szlaku glownego...

...błąkaliśmy sie wąwozami czarnego szlaku

palec grzebalec

paluch grzebaluch

I w ten oto sposob dobrneliscie, Drodzy Czytelnicy, do konca tej nudnawej zdjeciowej opowiesci z naszego rajdu pieszego, ktory okazal sie bardziej pieszym niz rajdem, gdyz jak obliczylismy sprytnie , w 7 godzin przeszlismy cale 12 km :) A tu sznurek do obrazow zarejestrowanych przez druga czarna skrzynkeoraz czesc 2 czyli zdjecia z naziemnej aparatury obserwacyjnej

%d blogerów lubi to: