Brulionman

o fazach ksiezyca, ruchach tektonicznych plyt w Ameryce Lacinskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w ksztalcie wielkiej pochwy przy glownym skrzyzowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonie, o ukladach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o petli histerezy – nie jest to blog. / trying-to-be bilingual (English) blog

Posts Tagged ‘komuna

Cztery rowery

6 komentarzy

Różne rzeczy w moim życiu ulegają zmianie, przychodzą, odchodzą, nudzą się lub są zastępowane nowymi zainteresowaniami ale zawsze towarzyszy im (i mi) rower. Odkąd pamietam, od zawsze.

Pierwszy niezgrabny trójkołowiec, w którym szprychy zastąpiono przetłaczaną blachą przypominająca kołpaki ze starej Dacii. Błyskawiczna nauka jazdy zielonym Reksiem bez podpórek wymuszona faktem, że ktoś je ukradł z naszej piwnicy. Chyba Reksiem, tak wyglądał ale miał ostre koło a Rex chyba hampel w nodze na wstecznym. W tym rowerze gumy pękały częściej niż w bułgarskich tirówkach, po prostu mojego stylu jazdy nie mógł udźwignąć żaden z dostepnych w PRL-u rowerów dla dzieci. Tak było do czasu, gdy bydgoski Romet wdrożył produkcję jednośladu, napędzanego siłą młodych mięśni, o nazwie Talbot BMX. Wyglądał on jak rowery, o których śniliśmy ogladając kultowy film z Nicole Kidman „Bandyci kontra BMX”, miał gąbki z napisami i w przeciwieństwie do czeskich beemiksów obydwa hamulce ręczne.

Teoretycznie można było go kupić na kiermaszu rowerowym, który wieńczył metę któregoś z odcinków Wyścigu Pokoju na ul. Bohaterów Warszawy. Między jezdnią a ogródkami działkowymi ciągnął się tam wielki zielony teren na którym rozbijały się wesołe miasteczka i nie rozbijały się śmigłowce pogotowia oraz stała przyczepa z grami video u Bobera. W czasie owego kiemaszu rozstawiono tam stoiska, z których każde sprzedawało inny model rometowych konstrukcji, pragmatycznie namawiany byłem na Waganta lub w ostateczności na Zenita ale nie chciałem niczego poza BMXem. Realia komuny były takie, że niewielu z kilkudziesięciu ludzi, stojących w każdej z kolejek, udało się kupic towar opchnięty już wcześniej bocznymi kanałami a tylko dla picu i igrzysk wystawiony przed oczy ludu. Swego Iksa dostałem nie inaczej – tylko dzięki uprzejmemu sąsiadowi z WPHW, który znał kogoś, kto znał kogoś, kto znał kogo trzeba a tamten miał wejścia.

Mamo, ide na gimnastykę korekcyjną” wołałem w drzwiach, w kieszeni mając zwędzony z kuchni klucz do wózkowni gdzie parkowało moje biało-niebieskie cudo; rodzice nie przypuszczali, że ich syn zamiast ćwiczyć na drabinkach zasuwa rowerem po pobliskiej budowie, która była najlepszym torem przeszkód i to o każdej porze roku. Oczywiście rower był nie tylko rozrywka lecz również nauką – zimą mój x wpajał mi wiedzę o sile tarcia podczas jazdy na zamarznietym stawie a latem uczyłem się o grawitacji wyskakujac w powietrze na hałdach żużlu za kortami tenisowymi. Ten biedny rower przeżył wiele napraw, zwłaszcza kierownica, której mocowanie, nawet poddane patentom starszego brata, który je spawał i dokładał gumowe wstawki, nie wytrzymywało osiedlowego konkursu skoków ze schodów koło Smugi ani zjazdów na krechę ze Skoczni.

W końcu przestałem się na nim mieścić fizycznie więc, za namową ścigającego się już w klubie starszego kolegi, który golił nogi i na szczęście nie wiem co jeszcze, zamieniłem go na półkolarkę. To był strzał w stopę, szosa nie przeżyła chyba nawet 2 tygodni a zaczynałem właśnie opanowywać przełaj żeby dostać się do grupy, która w późniejszym czasie miała chyba najdłuższą znana mi nazwę – Cyklo Korona Dek Meble Kielce :P Czerwona koza poległa z tysiąca powodów ale głównym było wejście na krajowy rynek produktu, który zmienił cały mój świat – górali.

CDN

(chyba) :)

Written by brulionman

12, Kwiecień, 2015 at 6:08 pm

Spowodu zabraknięcia towaru spszedasz wszczymana

15 komentarzy

Ileż ten kochany mistrz Bareja przemycił smacznych wątków i tekstów w Zmiennikach!  Z uśmiechem odgrzałem sobie całą serię ze wspaniałymi epizodami Rewińskiego i Ferencego. Niestety, podobnie jak uznany za arcydzieło Miś, tak i serial o Jacku i Marianie, a właściwie Kasi, może być zrozumiany i wciągający chyba wyłącznie dla pokolenia, które liznęło conieco PRLu. Pozostałym podpowiem, że w życiu naprawdę bywało jak w filmie tyle, że mniej śmiesznie bo nie było guzika, którym można było wyłączyć tę chorą rzeczywistość.

No i kolejki w mięsnym nie były filmowym sznurkiem grzecznie stojących ludzi tylko najbardziej zakręconą, bulgoczącą w ścisku gąsiennicą pełną śmierdzących, swarliwych, znużonych, biednych ludzi z dominacją grubych bab, zaś dotarcie do kasy zajmowało od 2 do 6 godzin …a przynajmniej tak wyglądało to z punktu widzenia gnojka z końca lat siedemdziesiątych, którym wtedy byłem. Pozdrawiam wszystkich, z którymi wychowałem się na podwórkach za mięsnymi przy Źródłowej, Winnickiej i Zagórskiej, czekając na nasze matki za supersamem, rybnymi, delikatesami, zieleniakami oraz na kultowej „rakiecie”.

Z tamtych czasów do dziś istnieją, coraz rzadziej niestety, miejsca o niezmienionym od epoki wyglądzie… kilka udało się ustrzelić podczas zimowego klimatycznego fotoszwendacza po krainie latających noży. Zdjęcia szarawe i niepodkręcone, tak lepiej oddają atmosferę tamtego okresu, moim nieskromnym zdaniem.

Wnętrza budynku Naczelnej Organizacji Technicznej, Wojewódzkiego Klubu Techniki i Racjonalizacji i kilku innych instytucji :)

__1_0001 __2_0002 __3_0003

Trudno będzie kiedyś uwierzyć, że taką klatką schodową szło się obejrzeć najnowsze „wieże” Panasonic, Sony czy Technics

__4_0004 __5_0005

Jeden z nielicznych sklepów przy ul. Sienkiewicza, którego wystrój na przestrzeni ostatnich 30 lat nie zmienił sie prawie wcale oraz punkt dorabania kluczy w „Katarzynie„. W notatkach zostawionych w Polsce mam imiona osób widocznych na zdjęciach ale dotre do nich dopiero wiosną.

__6_0006 __7_0007 __8_0008 __9_0009

Puchatek czyli od tyłu…  KETCHUP! ;)

_10_0010 _11_0011 _12_0012

Znienacka absurdy peryferii – studzienki zbudowane w powietrzu i ograniczenia na drodze którą nie da sie pojechać nawet połową dozwolonej prędkości. Chyba że samochodem firmowym to zgoda ;P

_13_0013 _15_0015

Nieco inna część miasta – ul. Chęcińska, os.  Nowotki, Cegielnia

_17_0017 _20_0020 _21_0021 _22_0022 _23_0023 _24_0024 _25_0025 _26_0026

oraz cudny rewir przy Astronautów

_27_0027 _28_0028 _29_0029 _32_0032 _34_0034

Niestety, ostatnio coraz bardziej cuchnie wiosną ;) Z pozdrowieniami dla wszystkich malkontentów oraz ludzi, z którymi przemierzam takie szlaki jak powyższe!

Wpis skądinąd czyli spacer wstecz

4 komentarze

niedziela 18 lutego 1951 Słowo Ludu
pomijając na pierwszej stronie (całej) wywiad z tow. Stalinem kontynuowany na kolejnych stronach, znalazłem kilka smaczków mówiących sporo o tamtych czasach:

TEATR: Państwowy Teatr im. St. Żeromskiego – sztuka Gergely – „Sprawa Pawła Eszteraga”
KINO WARSZAWA – „Upadek Berlina” seria I
KINO BAŁTYK – „brutalna Pajęczyna” – produkcji NRD
TELEFONY:
19-66 Pogotowie Ratunkowe
11-11 Straż Pożarna
13-12 Komisariat MO (dyżurka)
0 – Międzymiastowa

RADIO (nie jest sprecyzowane jaki program) program zaczyna się dość późno…
9.10 Głos mają kobiety
9.30 Wiązanki wokalne i instrumentalne
10.15 Dwie humoreski radzieckie
10.30 Koncert solistów
11.15 Wszechnica radiowa
11.35 Polska pieśń masowa
11.40 Piosenki filmowe
11.57 Sygnał czasu
12.04 Przegląd czasopism
12.15 I-szy Koncert z cyklu: „Tydzień muzyki radzieckiej”
13.25 Niedziela na wsi
14.00 Pogadanka dla kursów partyjnych I stopnia na wsi z cyklu „Budujemy podstawy socjalizmu”
16.00 Dziennik popołudniowy
16.20 Piosenki w wykonaniu Chóru Eryana
16.35 Audycja oświatowa
16.55 Wiadomości z Zimowych Mistrzostw Zrzeszeń Sportowych w Zakopanem
17.00 Krasiew – „Dziadek Mróz”
17.55 W roztokach
18.15 Koncert symfoniczny
20.00 Dziennik wieczorny
20.30 Muzyka taneczna
21.15 Zagadka literacka
21.45 Wieczorna serenada
22.15 Wiadomości sportowe z całej Polski
22.45 Muzyka taneczna
23.00 Ostatnie wiadomości

Pomijam akcje typu PRL ostrzega Belgię przed brytyjsko-amerykańskim imperializmem chcącym odbudować potęgę Hitlera i oto streszczenie kilku subiektywnie wybranych niusów: „126 absolwentów opuściło mury Wojewódzkiej Szkoły Partyjnej w Kielcach” (tzw. WUML-u), miasto rozkwita – powstaje już TRZECI bar mleczny na 40 osób przy Świerczewskiego 33 (nie mam pojęcia gdzie to było), zaś przy Hipotecznej 12 otwarto sklep papierniczy Miejskiego Handlu Detalicznego obsadzony personelem „brygada młodzieżowa ZMP” i zapowiada się uruchomienie kolejnych sklepów: z wyrobami żelaznymi, galanteryjnymi, 2 drogerie i duży sklep galanteryjno konfekcyjny przy Pl. Obrońców Stalingradu. Jest też wzmianka o walce jaką Miejska Rada Narodowa podjęła przeciw pijaństwu w narodzie czyli przeciw podejrzanym (bo prywatnym) lokalom które pod płaszczykiem działalności gastronomicznej „ROZPIJAJĄ LUDZI PRACY” a konkretnie oberwało się „restauracji >>BAR MORSKI<< przy Pl. Partyzantów będącej własnością Ob. Tetli”. Srogą minę przybrała prewencja, osoby prowadzące nielegalną sprzedaż alkoholu będą pozbawione prawa zamieszkiwania na terenie miasta.

Na początku postu pomyliłem się – ze Stalinem było jak z Chuckiem Norrisem – to nie był wywiad z Towarzyszem, to Towarzysz Stalin rozmawiał z korespondentem „Prawdy” wzywając do „wzmożenia WALKI O POKÓJ” :)

W znalezionych strzępach nie ma nazwisk redaktorów (ani nawet fotografów pod zamieszczonymi zdjęciami), za wszystkim stoi całkiem oficjalnie KW PZPR w Kielcach (którego Słowo Ludu było oficjalnym organem tak jak Trybuna Ludu dla KC PZPR) lub Robotnicza Spółdzielnia Wydawnicza „Prasa” (chyba późniejsza RSW „Książka_Prasa_Ruch” czyli „Ruch”)

Edytowano 1 grudnia 2013 roku: nie mam pojęcia o czym chciał powiedzieć pisarz, gdzieś w pewnej piwnicy na ksemie powinny mi zalegać strzępy rzeczonego wydania Słowa Ludu. Do opublikowania powyższego streszczenia zainspirowały mnie rozmowy o rzeczach nie do uwierzenia z Ł.K. Dziś, w epoce cyfryzacji, okazało się, że całe archiwum SL jest dostępne w sieci, można więc samodzielnie zapoznać się z nagłówkami typu „Młodzież Duńska nie będzie mięsem armatnim dla USA!” a oto i wiodący tamże link oraz całe dostępne ARCHIWUM SŁOWA LUDU

Dzień Kobiet / Women’s Day

28 komentarzy

Skojarzenia jednoznaczne – goździk i rajstopy.

PRL. Pijane ryczące czterdziestki i żelazko w prezencie od zakładu. Perfumy i uprzejmości jakby wszystkie panie miały tego dnia imieniny. Kwiaty wymuszone niczym w walentynki. Dzień rozpieprzony wokól kawusiek i bombonierek. Ale …w tym dniu nie tylko panie są wyróżnione…

Najpiękniej pachnąca róża, "cośtam Jardin", do tego olbrzymich rozmiarow kwiat potrafi zatrzymać i zniewolić nos i umysł, tak, że dorosły człowiek klęczy i wciąga nosem obłędnie upajający zapach... / Especially for all of you, Ladies. This rose smells most nicely, it's called "sth Jardin", bigger than my hand, grows in Botanic Gardens, Glasnevin

To również my, faceci, czujemy się nagle mocno potrzebni, ważni, mamy swoje pięć minut, które –  co ważne – jest doceniane. Błyskają piersi i uda, lśnią usta, wirują włosy, pyszna estetyka, nagroda dla obu stron – my lubimy podziwiać, one lubią być podziwiane.

W zapomnienie tego dnia odchodzą słowa typu: feministka, szowinista – przypominają o nich tylko chcące sprowokować media lub całoroczne zachowanie pojedyńczych przedstawicieli obu płci. Tym miłym paniom kwiatka wręczamy neutralnie, tym niemiłym z przyklejoną maską nie zdradzając uczuć.

Czasem zdradzamy je wobec tych, na których nam zależy ale one przeważnie znają nas na tyle, że wiedzą, że olewamy to „święto” bo babeczki są dla nas ważne codziennie, kochamy je przez cały rok i staramy się być dżentelmenami 366 razy w roku.

Ósmego marca pamiętamy gestem o Dniu Kobiet by nie sprawić przykrości nawet tym, które zarzekają się , że „nie obchodzą”. Pewnie dawalibyśmy kobietom kwiaty częściej i znacznie chętniej gdyby wszyscy wokół nie doszukiwali się w tym drugiego dna.

Dlaczego napisałem „my”? To dużo łatwiejsze niż „ja”.

Wszystkim Koleżankom, Sąsiadkom, Kochankom, Ex, Asystentkom, Przyjaciółkom, Dziewczynom, Konkubinom, MILFom, Stażystkom, Muzom, Kuzynkom, Ciotkom, Babciom, Mamom, Bratanicom, Pasierbicom, Szwagierkom, Siostrom, Córkom, Wnuczkom, Żonom, Rozwódkom, Wdowom, Macochom i Narzeczonym…  wszystkim KOBIETOM życzę szczerze z okazji 9 III zdrowia, miłości i czasu dla Was samych!

.

Bartek, który nie obchodzi dnia mężczyzny ani chłopaka, a nawet nie wie kiedy one przypadają ani czy na pewno istnieją.

%d blogerów lubi to: