Brulionman

o fazach ksiezyca, ruchach tektonicznych plyt w Ameryce Lacinskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w ksztalcie wielkiej pochwy przy glownym skrzyzowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonie, o ukladach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o petli histerezy – nie jest to blog. / trying-to-be bilingual (English) blog

Posts Tagged ‘Johny

masa krytyczna odwolana

leave a comment »

Dostalem wiadomosc, dzisiejszej masy nie bedzie z powodu zaloby narodowej, nowy termin pozostaje nieznany, natomiast dzien bez samochodu jest jak najbardziej aktualny. Ja chwilowo zostaje przy drepcydesie po tym jak z Johnym, Niedzwiedziem i Sw. Mikolajem zdolalem zajezdzic rower na przeprawie blotnej. Przed chwila wywolalem wlasnorecznie swoj pierwszy film wiec jest podjarka ale cialo zmeczone plenerem w Dallas wiec pewno jutro dopiero jakies skany powstana. Ta, akurat, jutro zaszywam sie z HP5+ w ciemni, no to pojutrze :) Inwazja swiezych orzechow z ktorych da sie obrac goryczke, pysznosc, palce czOrne. Sliwki w sloikach, papryka jutro.

Reklamy

Rajd pieszy Blizyn – Zalezianka

5 Komentarzy

To byl chyba pierwszy urlop w Polsce, AD 2007. Poprzedni wieczor skonczyl sie nad ranem polowaniem przy uzyciu dziszoka na przebiegajacego nam droge kota. Rzut niecelny, kot zwial a zegarek przepadl w chaszczach nafaszerowanych potluczonymi tulipanami za pogotowiem. Nie majac od jakiegos czasu mojej cegly odpuscilem dalsze polowanie i jakos udalo sie obrac azymut na statoilowego hotdoga by pozwolic sie przespac zwlokom co-nieco.

Spalem ze cztery godziny az do budzika i przypomnienia w komorasie – jestem umowiony z chlopakami na rajd, minuta osiem i smierdzialem juz w dylizansie „21”. Na dworcu busowym spotkalem Johnego i Niedzwiedzia a Szalas chyba czekal na nas w miescie slynacym dawniej z Polifarbu. W Blizynie, bo o nim mowa, majac wciaz rozrzedzona krew i myslenie, udalem sie „na dwojeczke” do najblizszego budynku ktorym okazal sie bank spoldzielczy. Pani kierownik cokolwiek przerazona jednak uzyczyla mi swego przybytku dobrej nadzieji do zwodowania kackupy a poniewaz ja to i dziekuje i wode spuszcze i ogolnie grzeczny jestem to obylo sie bez zgrzytow.

Ruszylismy. Na wstepie Johny mnie wystraszyl ze jesli mnie utnie osa to on bedzie mi robil tracheotomie gdyz mam smiertelna alergie na osy, pszczoly, baki, trzmiele, szerszenie etc. i po ukaszeniu moge przezyc 30 minut bez pomocy lekarskiej ale jak pani doktor mnie oswiecila – prosze sie nie zdziwic jesli udusi sie pan po zaledwie dziesieciu. Taka wiec tracheotomia przy naprawde szczesliwym zbiegu okolicznosci w srodku lasu, uratuje mi zycie lub przynajmniej przedluzy :)

Opuscilismy zabudowania, minelismy cmentarz i udalismy sie na Poludnie szlakiem, zaraz sprawdze na mapie jakim…  szlag ja trafil, wkazmacrazie, bazujac na wikipedii – zaczelismy zielonym szlakiem Blizyn – Zagnansk, jednak na rozstajach drog pod Szalasem Marcin poszedl do domu a my wbilismy sie na szlak czerwony Diabla Gora – Laczna. Cos mi sie nie widzi ta wikipedia bo ktorys ze szlakow pamietam jako czarny ale nie moge tego zweryfikowac gdyz PTTK Kielce na swej stronie zamiescilo tylko szlaki ktorymi samo sie opiekuje zamiast wszystkich jakie sa w regionie.

Wstyd przyznac ale pierwszy raz zaliczylem Piekielna Brame w rezerwacje Dalejowskim:

zdobywcy swiata

zdobywcy swiata - fot. Szalasowy samowyzwalacz

Szlak to multiopcja: obcujesz z przyroda, resetujesz sie z miejskiego szumu i tempa, uzywasz wiekszej pojemnosci pluc, wedrujesz z przyjaciolmi, rozmawiasz zarowno na tematy malo-wazne jak i egzystencjonalne, gdzies w polowie trzezwiejesz po wypoceniu toksyn (sorry Winetou ale jako dwunoga gorzelnia idziesz ostatni). Pierwszy raz wtedy dalem sie przekonac ze czasem klamstwo jest niezbedne dla higieny psychicznej w zwiazku mezczyzny z kobieta ale przemyslalem to pozniej i odszczekacie to na nastepnym rajdzie kolego M. :)

Po drodze oczywiscie pogawedzilismy sobie z napotykanymi lesniczymi, ktorzy w swej pracy poruszaja sie po lesie m.in. Wiejskim Sprzetem Kaskaderskim ubranym zaledwie w kostke na tylnym kapciu. Oldschoolowa Zemsta Swidnika daje rade w lesie a jak legenda ludowa o wuesce niesie – na jedynce pojedzie nawet w poprzek ziemniaczanego pola. Z czasow gdy sam jezdzilem na takim motorze zostalo w sieci jedno zdjecie (autorstwa A. Ziemkiewicza) bo dzis ta okolica zarosla totalnie. Moze ze wzgledu na to co mam w duszy, trzeba bylo zostac lesnikiem by laczyc przyjemne z pozytecznym? Wracajac do opowiesci podrozniczej mej – natrafilismy jeszcze na jakas grupa rowerzystow a dalej na pechowca, ktory zakopal sie w lesie ciezarowka pelna dluzyc czy jak tam sie zowia sciete drzewa. Z lasu wyszlismy kolo lesniczowki w poblizu wsi Zalezianka i Wystepa, stad aswaltem w strone Belna by w oczekiwaniu na pijana nyske do Kielc przeniesc sie na trwake za sklepem konsumujac pokarm, ktory dal nam Pan. Wlasciwie to nie dal a sprzedal i nie Pan a Pani :>

Zero zdjec bo nie chcialem dzwigac niczego procz muszynianki. Szlak latwy, na jednym odcinku w mlodym lesie bukowym, ciezko znalezc szlak. Za to od skrzyzowania szlakow pod Szalasem szlak w strone Lecznej jest zdecydowanie nudny jako ze biegnie piaszczysta lesna droga, moze w strone Jasiow/Janaszow/Samsonow jest lepiej a moze trzeba sie wbic na Jana w las i przedzierac z kompasem. Zla trasa na rower – duzo galezi a pozniej piachu tak grzazkiego ze nawet na kapciach 2.3″ czlowiek sie wpieni.

Czuwaj! ;)

„Pomusz panu w czyms?” czyli CKF w PKP, podroz przedostatnia

4 Komentarze

CKF w PKP, podroz przedostatnia (czyli pierwsza).

Male podroze daja wielkie radosci. A najlepsze sa te na spontanie. Z Ula i Roza wyciagnelismy Marcie i Betka z Lenka na fald Slichowicki by pogawedzic przy pieknej pogodzie o sprawach malo waznych i nieistotnych. A dokad te tory prowadza? Na KONIEC POLSKI. Kilka dni pozniej zaprowadzily nas na KONIEC-POLSKI dworzec.

prowodyr

wg nomenklatury oswiatowej - PROWODYR INCYDENTU

Wyjazd zmontowany na spontanie. Spotkalismy sie w miejscu ktorego uzywaja ludzie w metaforze przenikliwosci zimna czyli na dworcu w Kielcach. Ula, Roza, Wuju, Betko, Johny i ja. Kupilismy bilety w zaproponowanej przez okienkowego Tapira (fryz taki, krzyk mody sprzed trzydziestu lat) promocji „TY I RAZ DWA TRZY” hehehe i czekamy. Do okienka informacji podchodzi dziewczyna i slysze „ekskjuzmi…” dalej widze ze pani w informacji probuje zrozumiec cokolwiek, wylapuje znane jej slowo (Zakopane), po goraczkowych acz bezskutecznych probach przypomnienia sobie jezyka angielskiego pani zaczyna energcznie pokazywac reke na inne okienko literujac przy tym KASA, KA – SA! KA – SA. Dziewczyna podchodzi do KASA w ktorym siedzi znany nam juz Tapir i zaczyna od nowa „ekskjuzmi, tu tikets tu Zakopane ent uan czildren” na co Tapir z oburzeniem odklada bilet ktory miala wsadzic do drukarki i mamrocze obrazona „nie no, ja pani w ogole nie rozumiem!”. Betko jej pomogl, ja probowalem nie peknac ze smiechu i spalic sie ze wstydu. No ale moze ja za duzo wymagam.

Strongman - wersja light ;)

Sam pociag okazal sie typowym westernem – dokladnie takim jak marzylem: stary, wielokrotnie malowany, pomaranczowy elektrowoz z przekornie luszczaca sie farba. Zajelismy przedzial ostatni bo duzo miejsca i ludziom sie nie przeszkadza a w trzydziestoparostopniowym upale bywaja podraznieni.

ziarniste niedoswietlone zdjecie

Od lewej: Johny, Wuju, Roza, Ula i Betkoszczak. Mocno ziarniste niedoswietlone zdjecie. Taki sobie format filmowy spapugowalem :)

Ledwie ruszylismy a juz na pierwszej stacji Dobry Czlowiek imieniem Stanislaw podrzucil nam schlodzony zywiecki granat. Bog zaplac! :) Po drodze typowe kolejowe klimaty Polski – zboza, zboza, zboza, lasy, zboza…  zapuszczone mieszkania kolejarzy, ruiny poczekalni przydworcowych, perony pokryte rdzawym pylem i rece smierdzace metalem od pierwszeg dotkniecia okna. Po drodze kuszace lecz niedostepne miejsca – cementownia Bukowa i szereg pomniejszych stacyjek, takich co to tylko pincdziesiont plyt chodnikowych, dwie latarnie i jedna tablica z nazwa miejscowosci a wokol…? Zboza :)

hyde park

Rozmowy niekontrolowane

Koniecpol przywital nas upalem grubo ponad 30’C wiec szukalismy sklepu by schlodzic sie kompotem chmielowym. Bezskutecznie, lody musialy wystarczyc. Pierwsze zaklady jakie od razu rzucaja sie w oczy (i uszy – strasznie glosnym swistem) to Koniecpolskie Zaklady Plyty Pilsniowej. Przed budynkiem administracyjnym pomnik z czasow swietnosci fabryki: kilka strzelistych slupow na ktorych szczycie poraza napis EKSPORT rownowazony na dole przez wykuty w brazie splaszczony glob ziemski z zaznaczonymi krajami (LIBIA, IRAN itp) do ktorych produkty pilsniowe wysylano. Odlaczylem sie od grupy by w spokoju sfocic to dzielo a tu wybiega kark sekjuriti i sie zaczelo:

mowia ze nadgorliwosc jest gorsza od faszyzmu...

mowia ze nadgorliwosc jest gorsza od faszyzmu...

– POMUSZ PANU W CZYMS?
– nie, dziekuje
– to dyrekcja nie wyraza zgody na zdjecia
– nie musi, jestem na ulicy, to miejsce publiczne
– ale tam byl zakaz wjazdu
– jestem pieszo (caly czas kadruje ow cudny monument)
– zaraz wezwe policje
– 997
– (wybral jakis numer) panie Staszku, jest interwencja…  dziekuje. No, zaraz beda.
– znakomicie
– ja panu nie przychodze robic zdjec w pod domem
– nie obchodzi mnie co pan robi
– co, do tej gazeciny pan fotografuje? nie ma robienia zdjec – zakryl mi obiektyw
– nie dotykaj sprzetu – cofnal troche reke i autofocus ustawial sie na nia, majac dosc szeroki kat wyostrzylem manualnie i pstryknalem
– ucieszyl sie pan, jest pan zadowolony?
– tak (chowam pomalu aparat, biore odstawionego loda w kubku i spokojnie odchodze)
– teraz pan ucieka jak wezwalem policje!!!?
– nie obchodzi mnie policja ani panski Pan Staszek

Dolaczylem do grupy ale przez jakis czas sledzil nas bialy fiat o przyciemnianych szybach z napisem security :) Musi im sie tam okrutnie nudzic w tym Koniecpolu, jednak obylo sie bez konfrontacji. Pogawedzilismy z Pania Listonosz o problemach poruszania sie prywatnym rowerem ze sluzbowa naklejka i dostalismy cenne wskazowki jak trafic do sklepu. Na rogu terenu fabrycznego, niepasujaca do reszty miasteczka i klujaca w oczy nowobogactwem chawira. Kilkanascie krokow dalej sklep ze zbawiennymi napojami.

sklepu nie bylo i nie bylo a gdy wreszcie sie pojawil to w dwojnasob!

sklepu nie bylo i nie bylo a gdy wreszcie sie pojawil to w dwojnasob!

Tu, pod parasolami, w towarzystwie panow spod sklepu, odpoczelismy deczko, dowiedzielismy sie ze willa nalezy do dyrektora czy wlasciciela a zbudowac kazal ja zeby miec blisko do pracy. Z takimi pieniedzmi moglbymieskac w naprawde pieknych miejscach ale jemu swist nie przeszkadza bo caly czas jezdzi gdzies z panienkami. Calym Koniecpolem rzadzi jednak nie on a proboszcz ale zyje sie tu nienajgorzej. Takie tam, wiesci slaskie. Johny uzupelnil kolekcje piw o 5 nowych marek i ruszylismy dalej.

Minelismy figurke Matki Boskiej otoczona drzewami tak powyginanymi jakby ona tu zstapila z nieba w blasku ktory polozyl drzewa niczym wybuch jakis.

Zniebozstapienie w Koniecpolu

Zniebozstapienie w Koniecpolu

Zanioslo nas na jakis publiczny basen ze zjezdzalnia ale lekko poganiani godzina powrotnego pociagu musielismy odpuscic sobie kapiel :( Skosztowalismy orzechowki po trzy zety w barze z cerata na stolach i seledynowymi scianami po czym dotarlismy na rynek. Zadnej restauracji, jedyny cieply posilek to bulka z pieczarkami i kapusta z mikrofali w Piekarni pod Telegrafem. Kupilismy wiec swojskiej kielbasy petko, kaszanke, kabanosy, musztarde spolemowska, bulki i na srodku rynku urzadzilismy wyzerke piknikujac na chodniku. Pozniej na dworzec i gdy juz dojezdzalismy do Kielc zrobilo nam sie zal tak pieknie rozpoczetego wieczoru wiec wprosilismy sie do Betka gdzie dolaczyla Siostra i Moim Ulubionym Dzieciakiem.

milosc Betka wieksza od fotografii - Marcia i Lena ex aequo

Plyn fotomedialny spowodowal pewne luki w dalszej czesci tej historii wiec ja tu lepiej zakoncze.

Dzieki za ten relaksacyjny wyjazd, psychicznie odpoczalem, Betko postraszyl naga klata Koniecpolan, Johny polazil na bosaka po rynku, Wuju zrobil sobie przerwe w dwumiesiecznym urlopie, dziewczyny tez zadowolone :)

Tu BETKOwe spojrzenie z owego wyjazdu: PIERWSZE i OSTATNIE.

Tu wersja MATEREKingowa: prawie na samym dole strony relacja JOHNY’go

Tu ULKOWE wyjazdy kolejowe, pomieszane troche: odslona NUMER 1 i NUMER 2

a tu plener numer dwa – we Wloszczowie.

%d blogerów lubi to: