Brulionman

o fazach ksiezyca, ruchach tektonicznych plyt w Ameryce Lacinskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w ksztalcie wielkiej pochwy przy glownym skrzyzowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonie, o ukladach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o petli histerezy – nie jest to blog. / trying-to-be bilingual (English) blog

Posts Tagged ‘Cooking

Morfoz i jego meta / LamBBurger

16 Komentarzy

Jamie Oliver to typ nieprzeciętny, czarodziej! Takiego laika jak ja, w sztuce kulinarnej upośledzonego, przemienić potrafi w gościa, który rzuca mięsem lepiej niż szewc ze Skierniewic. Na dodatek ów rzemieślnik czyni to w przenośni a ja w przestrzeni – między dłonią a patelachą. Rzuciłem przeto mielone po dwakroć na ogień, a będący niegdyś barankiem kawałek wszechświata przeistoczył się w aromatyczną, delikatną burgerozę, która do ust trafia pod rękę z jabłkiem, lekko nadtopionym niebieskopleśniowym serem i czerwoną cebulą zaprawioną czerwonym winnym octem.

Save with Jamie

today’s recipe comes from book „Save with Jamie”

Wspominałem, że w GBK maja pyszne burgery? I podtrzymuję tę opinię, jednak zarozumiale oceniam, jako miłośnik dogadzający podniebieniu, że mój dzisiejszy burger jest smaczniejszy niźli Marokańska Baranina we wspomnianej restauracji. Mam nadzieję, że znajdziecie się w okolicznościach, w których sami zmontujecie rzecz taką, dopiero wówczas możliwe jest pełne zrozumienie o czym ja tu prawię.

Znalazłoby się z dziesięć szczegółów różniących prototyp od ostatniego komponowaneo z resztówek i substytutów / Last burger: buns' gone - replaced by multiseed bread, blue stilton is gone - replaced with just sliced edam, ketchup is finished - replaced with 57th steak sauce from heinz, ran out of the jalapeno - pickled cocumbers instead, and it was still moutchwatering and delicious!

Znalazłoby się z dziesięć szczegółów różniących prototyp od ostatniego komponowanego z resztówek i substytutów / Last burger: buns’ gone – replaced by multiseed bread, blue stilton is gone – replaced with just sliced edam, no spinach at all – replaced with round lettuce, ketchup is finished – replaced with 57th steak sauce from heinz, ran out of the jalapeno – pickled cucumbers instead, and it was still mouthwatering and delicious!

Pierwsze dwa testowałem na sobie, kolejnym podzieliłem się z sąsiadami, a na ostatniego brakło już buły więc poleciał w chlebie. Poza tym, wyszło tak pyszne, że szczerze gdzieś miałem robienie zdjęć, a zająłem obie ręce rozkoszą konsumpcji, dodajmy – łapczywej :) Tak można zmienić konsumenta kupującego dawniej makszit w zapalonego amatora kuchni.

/ I’ve tried to make a lamb in Jamie’s way, actually he calls it „King of all burgers” – I wouldn’t say that but it was one of the best I have ever eat.

Nie mów nic, bałagan trwa / Post-cooking mess

Nie mów nic, bałagan trwa / Post-cooking mess

PS. Dzieki za spontankorektę Strz!

Written by brulionman

13, Listopad, 2013 at 8:53 pm

NZRP Tomasso z pochodniami / Winter overnight walking trip with torches

5 Komentarzy

firewriting   RAJD

pisanie ogniem / firewriting RAJD

Trzydniowy noworoczny weekend kusił tak, że nie sposób było się oprzeć chęci zimowego drepcydesa, a że Tomasso zmontował już wyjście Jaworznia – Patrol – Słowik więc połączyliśmy siły podpinając się do jego ekipy. Uzbrojeni w pochodnie ruszyliśmy szlakiem z E7. Złoty, migoczący ogień niesiony przez kilka osób oblewał śnieg ciepłym światłem tworząc nagiczny nastrój zimowego lasu. Po drodze onanizm GPSowy i inne wesołe rozmowy, w oddali przebudzil się jakiś spóźnialski sylwestrowicz i ładował serie petard w niebo. Tego wieczora wiatr dął mocno ale nas osłaniały wielkie buki szumiąc koronami, było ciepło – ciut poniżej zera a nie licząc zwierząt wydeptywaliśmy pierwsze ślady od ostatnich opadów śniegu. Między Patrolem a Trupieniem zaprószyliśmy ogień i to po harcersku – od pierwszej, wspomaganej lutlampą i pochodnią, zapałki ;) Kiełbaski, Pan Ciastek, cebularz z Zamościa, herbatki, kawki i szlachetne przysmaki wędrowców: miodowe ciekłe i dobrze schłodzone bursztyny kontra zaklęte w szkle rubiny o odcieniu polskiej wiśni :)) Towarzysko, noworocznie i kacowym tempem spokojnie doturlaliśmy się radośnie do leżącego już w granicach administracyjnych Klerykowa, Zalesia, pożegnaliśmy część z ok 25 osób i uprowadziwszy tramwaj pt. 28 przybyliśmy do centrum. Koniecznie do zobaczenia na szlakach pieszych, rowerowych i wodnych. Dzięki Tomku  – logistyka dziesięć – za pochodnie i przewidzenie odjazdu sobotniego wg rozkładu z niedzieli, zuch! :D A tu klika fot z wypadu:

/ Three day New Year’s break couldn’t be too static so January 1st with friends we joined Tomasso walking group for their second new years overnight trip with torches. Torches made the atmosphere with their warm, golden light flooding snow and trees. We felt like giant fireflies making winter forest brighter. After few stops for refueling ourselves with liquids powered by vitamin C (like Cherry) we got firecamp and polish roasted spicy sausage. That wasn’t long but very cheerful trip with other 24 crazy people.

szlakiem z Jaworzni / on trail

postój w lesie / midway break

podjarka pochodniami / excited with torches

zdjęcie strażackie / group picture

rzeka świetlików / fireflies creek ;)

w drodze / on the way

w lesie z pochodniami / walking

nocna marszruta / night walking with torches

ognisko / a campfire

pitraszenie kiełbas / polish spicy sausages

I am the God of Hellfire and I bring you...

I am the God of Hellfire and I bring you...

Kiełbable z ognia / Khyenta Skeeya

Do zobaczenia. Amen i Enter.

%d blogerów lubi to: