Brulionman

o fazach ksiezyca, ruchach tektonicznych plyt w Ameryce Lacinskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w ksztalcie wielkiej pochwy przy glownym skrzyzowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonie, o ukladach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o petli histerezy – nie jest to blog. / trying-to-be bilingual (English) blog

Posts Tagged ‘CK

Prawie kwadrat

5 Komentarzy

Podróże z Seagullem.

Industrial, miasto, portrety, abstrakcja.

Dzięki Grześ za operację filmową. Jak można naświetlać ISO 3 jak ISO 100? A no można ;P Znowu negatyw naświetlany długo, przede wszystkim w przestrzeni miesięcy ale też w czasach migawki. Fotoszwędacz po CK podwórkach. Jazda czarną wołgą w poszukiwaniu czynnej restauracji w Końskich, bezskuteczna skądinąd. Coraz bardziej dewastowana opuszczona cegielnia, w której dawno temu wybuchła nam kaszanka. Spacer z moimi ukochanymi szkodnikami – pozdrawiam. Padam dobranoc.

 

Reklamy

CK zagadka

4 Komentarze

Co to za zagadka: brązowa marmoladka?

mister czystości

mister czystości

Written by brulionman

15, Maj, 2010 at 9:40 am

Patataj

2 Komentarze

Od kilku dni w CK parno mimo ze błyskawice sieką (sieczą? siekają?) niebo raz po raz, na miasto spadają deszczu strugi, osiedle pachnie bzem i akacją a klatki schodowe konopiami. Sielankowo – leniwa bylejakość. Przy cenach 3zl za dwukilogramowa łubiankę truskawki same wpraszają się do domu, zgodnie ze staropolska gościnnością roztworzyłem odrzwia zapraszając je na kompot. Tak się zasiedziały ze załapały się również na mrożonki i weki i chyba zostaną tu jakiś czas. Ulice spływają potokami dżdżu, które wyprzedzają stojące w korkach blachosmrody.

Wczoraj duża porcja energii ze spotkania z Mistrzem Pierścińskim i Markiem Arcimowiczem w zaprzyjaźnionym towarzystwie, dzięki tompac za ten aranż. Nie zostanę już pewnie wielkim podróżnikiem ale zawsze mogę eksplorować świat bliski i daleki na mniejszą, dającą i tak wiele satysfakcji, skalę.  Z jednej strony te opowieści o Mongolii, górach, Afryce to zachęta, motywacja i stymulacja a z drugiej studzący kubeł wody gdy widzę rozpiętość między Marka a moim „żabim skokiem”. Najważniejsze by nie przestać radować się tym skakaniem.

Trwają przygotowania do wtorkowego wymarszu, jutro może się coś ustrzeli na procesyji a tymczasem wstawiam poniższy strzał z fotoszwędacza z Moja Kochana Baba po dublińskim porcie i multidiaporamę Rafała Milacha z portu po drugiej stronie Jewropy.

jogging

jogging, port Dublin

Ostatni post z wyspy

26 Komentarzy

W Dublinie dostrzegłem dwa rodzaje usług, których nie spotkałem na kieleckim czy polskim rynku – po pierwsze mobilność czyli zdolność do świadczenia usługi u klienta. Odpowiednio zabudowane ciężarowki i vany dostarczają przeróżne usługi – lekarz weterynarz, spawanie i naprawa alufelg, psi fryzjer, niszczenie dokumentów a z miejskich inicjatyw – obwoźna biblioteka publiczna. Drugi rodzaj usług to automaty – poza znanymi i spotykanymi jak fajki i gumy nie-do-żucia (choć po coś mają smaki hehe) trafiłem na automaty z kanapkami, bukietami kwiatów, tamponami i podpaskami czy spryskiwaniem woda kolonską. Może w kraju znanym z „Lehwaleza” również komuś przyhula taki biznes. Powodzenia!

czolo nieskazone mysla ;)

czolo nieskazone mysla ;)          fot. Ulson von Jungingen

I jeszcze pare słów tak bardziej z wnętrza, od siebie, z dzianiny. Kiedyś bylo katowanie rometowskiego „talbot” BMXa przez 12 miesięcy w roku, pirackie radio KSM FM i odpalanie Steyerow. Kiedyś były szalone podróże Borewiczami 125p, płonące „mercedesy” na Źródłowej i kukła Tomka. Kiedyś było dużo krzywych akcji z psami i kanarami. Kiedyś był Wspak, 3 litry, jam na basenie i ZDZ, sekta RS4 i rapowe poniedziałki w „Famie”. Kiedyś były studia, wycinanie szablonów przez całą noc siedząc na 23 kanale głównej czterdziestki i pierwsze miejsce Astrą GSI w kategorii największych pojemności. Kiedyś była CeKa Idea, pl.listsrv.chomor-l i inne newsgrupy. Kiedyś były plenery CKF i ekspedycje MTB Kielce, te dwie przygody w nieco zmienionej formie trwają we mnie do dziś.

Za kilka dni do teczki „kiedyś” dołączy wyjazd do Irlandii. Jak zmierzyć swój pobyt na wyspach – litrami rudej wody na myszach, gramami zielonego surowca, liczbą wyrolowanych rodaków, procentem spłaconego kredytu, ilością leczonych zębów…? Ja tego nie mierzę, dla mnie to dwa i pół roku z dala od rodziny, przyjaciół i ziemi, której oddałem duszę, dwa i pół roku „wojska”, samodzielności ale też miłości i niezależności.

Za tydzień kraj, pępkowe u Raka (gratuluje nastepnej dziewczyny!), wesele Punkracego i planowana fotopielgrzymka do Oświęcimia by przywitać się z Ojczyzną i poznać miejsce kaźni. Jednak, to poszukiwanie pracy będzie priorytetem więc tak krawiec kraje jak mu staje ;) i z czasem wolnym może być podobnie ale – drżyj rowerku, nadchodzę! :D

Od jutra będę bez netu więc o cierpliwość proszę w komunikacji. Uff, obżarłem się pasztecikami upieczonymi przez Reet i ledwo sie ruszam. Reet to ta miła pani po prawej stronie na poniższym zdjęciu.

Tania, Katrin i Reet - sasiadki (jakie siatki!?) moje / my roommates

fotolaurka ;P Tania, Katrin i Reet – sasiadki (jakie siatki!?) moje / my roommates

A tu wizyta u polskich fryzjerek w Dublinie. Dwóch dżentelmenów z racji wieku nudziło siedzenie nieruchomo przed lustrem (tez tak miałem w nieistniejacym zakładzie na Mickiewicza), obrocenie foteli rozwiązało ten problem :)

polski fryzjer w Dublinie

Polski(e) fryzjer(ki) w Dublinie. Na zdjeciu Kuba lat 4 i Bartus (piekne imie, nieprawdaz?) lat 3

I byłbym zapomniał – przyleciała z Lublina rakieta i dwa dni temu odleciała z najbardziej chilloutowego miejsca za Finglas

Wika i Rafal - dzieki

Wika i Rafal – dzieki

Dzięki za 10 000 odwiedzin, ostatnio ogladalność przerosła moje oczekiwania motywując do dalszego pisania i zdjęciowania więc jak zzerojedynkuję się w kraju to wrocę do blogowania. Do zrobaczenia w Polandzie! ;)

Miejsce pedalow jest pod butem

with one comment

I tak je umiesciwszy, ruszylem w wakacyje rozruszac troche rower i siebie zeby calkiem nie zardzewiec. Znajacy topografie Kielc pewnie powiedza, ze z KSMu na Bialogon to sie jedzie Krakowska. Pewnie ze sie jedzie, chyba ze rowerek sam do lasu skreci :) Pierwsze osiagniecie to wyjechanie pod „Skocznie” mimo braku kondycji a dzieki megarendzowi skad oczom mym ukazal sie las…   niekrzyzy ;P Dalej pognalem najbardziej znanym zjazdem za skocznia do polanki.

Po dluzszej nieobecnosci zauwazylem w okolicach Kielc olbrzymia wrecz liczbe kapliczek

Dopiero po dluzszej nieobecnosci zauwazylem mnogosc kapliczek i figurek w okolicach Kielc.

Tam sie skreca ostro w prawo (na godz 4-5) i pogina kretym zjazdem przeplatanym polmetrowymi koleinami az wyjezdza sie z tylu najwiekszej strzelnicy wojskowej. Jeden z kieleckich paradoksow: jeszcze chwila pedalowania i legalnie jezdzilem po zamknietym terenie policyjnych koszar, ktore od strony lasu sa calkiem nieogrodzone. 

Osrodek Szkolenia Przeciwchemicznego

Osrodek Szkolenia Przeciwchemicznego

Pokrecilem w strone sredniej strzelnicy, gdzie na PO strzelalismy z KBKSow, a dalej do basenu Lesnego, nic sie tam nie zmienilo. Syf, kila i mogila.

Rezerwat wodnika szuwarka

Basen pierwszy: obecnie Rezerwat Dzikiego Kaczora - polowe basenu przerobiona kiedys na boisko do siatkowki plazowej ma Jozin z Bazin a druga polowe Wodnik Szuwarek. Basen porosniety jest brazowymi i zielonymi tulipanami po owocowych hejnalach.

 

obecnie boisko koszykowki nowoczesnej (wchodzi sie z metalowym koszem na wieze i rzuca za 3pkt

Basen drugi: obecnie boisko do pchniecia-koszem-z-wiezy tudziez miejsce treningu skoczkow narciarskich, z ktorych kazdy wychodzac z progu kladzie snickersa na terakocie i nowa draske na narcie.

Z hala na Bocznej sie nie znamy wiec pojechalem w miejsce o specyficznym zapachu smarow i paliw. Musialem dostac zgode kierownika zeby ustrzelic tego Berliecika. Sie nie czuje jak sie rymuje.

Jelcz (licencja Berlieta)

Jelcz (licencja Berlieta) Linia 44: Herby - Stadion

Najstarszy Jelcz jezdzacy w taborze Zajezdni Pakosz. Pelna czapka wspomnien: taka „osemka” zawozilem Tacie parasol do Iskry, taka „dwojka” jechalem raz przez trawnik kolo wiaduktu Krakowskiego, taka „L” przewozilismy rury przez cala Pomorska i do takiego „32” zostalem porwany z przystanku w celu sprawdzenia biletu po wycieczce szkolnej :) Dlatego w pelni rozumiem stolecznych zapalencow ktorzy odnowili jeden z takich i puscili na zabytkowych blachach w miasto

Dalej przez Karczowke, Brusznie na Bialogon a w drodze powrotnej juz ancwalt bo cztery litery odzwyczaily sie od siodelka ;P Jeszcze przy basenie na Krakowskiej zlapalem jeden z wrzutow ABW – gosci od sreber i hard core’ow ktorzy zrobili najwieksze zamieszanie w swiatku CK graffiti od wielu lat. Ostatnio taki rozmach mial MAE dziesiec lat temu.

 

ABW

ABW

Radosny przystanek / Happy bus stop

5 Komentarzy

 

ul. Krakowska / Krakowska St.

ul. Krakowska, Kielce / Krakowska St., Kielce, Poland

Swiat za 100 lat czyli latajacy Ikarus (to stad chyba wzielo sie pytanie ktore mozna uslyszec przy Okenciu „Panie, a dziesiatka to juz leciala?” / How will world look in 2108 year – flying „Ikarus„. Part in brackets is wordplay in Polish and I can’t translate it properly.

 

 

CK / Civitas Kielcensis under crown - art version coat of arms of Kielce

CK / Civitas Kielcensis under crown - art version coat of arms of Kielce

Bok jednego ze starych przystankow autobusowych, na drugim boku widnialo logo „Chemadinu”, ul. Krakowska w Kielcach / Side of old shelter on bus stop. On other side was sign of building enterprise „Chemadin”, Krakowska St., Kielce, Poland

%d blogerów lubi to: