Brulionman

o fazach ksiezyca, ruchach tektonicznych plyt w Ameryce Lacinskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w ksztalcie wielkiej pochwy przy glownym skrzyzowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonie, o ukladach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o petli histerezy – nie jest to blog. / trying-to-be bilingual (English) blog

Posts Tagged ‘2011

W nowym kroku

5 Komentarzy

WordPress przysłał mi doroczny raport. Mój główny blog, czyli brulionman, miał 34 000 wizyt w minionym roku. Miło, że tak się na szczerość zbiorę – nawet się tylu nie spodziewałem. Dzięki za ten do uśmiechu powód, za komenty, lajki i inne takie. I kto by pomyślał że kasując niemal rok temu fejsa nie zarosnę tu pajęczynami, ha!

Ciekawy jestem dlaczego pośród tylu języków na który tłumaczony jest wordpress wciąż nie ma polskiego, czy blogujących w tym języku jest tak mało, że można nas ignorować?

drzwi do jutra

drzwi do jutra. wyjątkowe miejsce ale obiecałem administratorowi, że go nie sprzedam, więc zamilknę.

Z rzadka piszę ale jest power – ruszył niedawno mój anglojęzyczny acz polskotreściowy telefonoblog, brulion (ten papierowy) zapisuje się i wciąż grubasi żółtymi stickami, wyprawy dachowych kocurów niebawem pokażą owoce na SPK

Zmiana pracy na plus, zgodnie z wykształceniem ale przede wszystkim – w kierunku moich zainteresowań. Jaram się. Tylko to światło takie krótkie zimową porą i dziwne uczucie gdy wychodzisz do pracy i wracasz z niej po ciemku (nie licząc oczojebnego strobo w rowerze).

Na szczęście jest rap na słuchawkach, stymuluje mózg pobudzając go do ponadnormatywnej kreatywności. Czasem wręcz potok słów przytłacza bo nie umiejąc ich wypluć dławię się z lekka.

Przepraszam kogo uraziłem, nie na wuwuwu ale w prawdziwym życiu (choćby w wuwua), niech ten rok otworzy nam wszystkim serca, myśli i da zatrzyk pobudzający noszone w nas marzenia do kwadratu, najlepszego! Nie wiem o co kaman ale w tym roku wybitnie nie idzie mi składanie życzeń, zawsze spontan sprawdzał się najlepiej a w tym roku improwizacje jakieś miałkie, na filtrze banalności osiadające.

Dziwny, trudny i niełatwy był to rok, dobrze, że już się skończył chociaż kończyć zaczął się dobrze ;P Gdyby ktoś zastanawiał się jak wygląda zima w Irlandii – wystarczy wspomnieć ostatnie święta i sylwestra kiedy śnieżył tylko polsat ;)

A fotograficznie? To temat na osobne podsumowanie roku :)

Reklamy

KOM(bo)POST: Nida kajakiem i pontonem oraz WWA

9 Komentarzy

Z kombopostu wypadła ekspedycja na Jurę jako że chcę ją zilustrować zdjęciami z mojego bułgarskiego alfonsa a gdzieś mi sanki wyjechały od skanera i to jest brakująca tu część 01.

02. Das ist gesund czyli całodniowa Nida kajakiem: Tokarnia – Sobków

Nidę znałem dotychczas od strony lądu, na szczęście wreszcie zgadaliśmy się z Betkiem na spływ kajakami i wraz z niebojącymi się wody dziewczętami dołączyliśmy do Tomka, który z rodzinką i szerszym gronem miał wszystko klepnięte zgodnie z teorią chaosu czyli do końca nie było wiadomo gdzie, skąd i o której płyniemy :) -grunt, że ten spontan nam się udał! Zdjęć nie robiłem ale powiem, że to był jeden z najpiękniejszych dni w 2011 roku. Coś tam pstryknęli Betko i Tomek ale jest to jedna z tych przygód, ktore próżno ubierać w słowa a nawet w zdjęcia, trzeba je przeżyć żeby poczuć relaks, usłyszeć ptaki i świerszcze, pozwolić nieść się nurtowi w randomalnej pozycji i kierunku, przybijać do plaż o palącym piasku i mieć wodę na wyciągnięcie ręki.

Zdjęcia: Agata Łuczak

.

03. Ucieczka od betonu czyli 2-dniowa Nida pontonem: Tokarnia – Motkowice

I tak połknąłem bakcyla, że tydzień później z Artkiem sami zaatakowaliśmy tym razem dwudniowo spływ jego pontonem (co za gramatyka!). Start z Tokarni i od razu kolosalna różnica – kajakiem pływa się beztrosko, łatwo i szybko, na pontonie zaś spływ odbywa się czujnie, „pod parą” i najdłuższą z możliwych dróg (zewnętrzne łuki meandrów to konieczność przy niskim stanie wody), generalnie cały czas trzeba wgapiać się w toń w poszukiwaniu zatopionych pni, konarów, kamieni i innych przeszkód, które mogłyby rozerwać poszycie pompowanej jednostki. Wymagane jest też większe zgranie załogi przy machaniu pagajami ale mimo, że to wszystko brzmi zniechęcająco, to było tak genialnie, że spytany czy płynę znowu odpowiem „jaha!”.

Spaliśmy na położonej opodal lasu dzikiej plaży na wewnętrznym kolanie, pod starą wierzbą, która dała nam czterdziestocentymetrowe śledzie do namiotu i cień o poranku. Mieliśmy ze sobą mnóstwo różnych gadżetów – od krzesiwa począwszy a na sonarze dna skończywszy, wszystkie były zbędne ale mieliśmy się czym bawić :) Wielu miejsc (w tym najpiękniejszej wyspy) nie ma na zdjęciach bo zostały uwiecznione na filmie, ten jednak jest ciężki i wymaga montażu a na to jakoś szkoda mi czasu więc resztę wyobraźcie sobie sami lub SPŁYWAJCIE (Nidą)! heheheh! :)  Mieliśmy szczęście, że na nudnym odcinku za elektrownią (tuż przed Motkowicami) przodem płynął łabędź, którego zniknięcie postawiło nas w stan gotowości – i słusznie, czeka tam mało przyjemna kaskada z betonowym trójębem i jest megakocioł. Było zacnie a dalszy odcinek zapowiada się jeszcze wpytniej, mam nadzieję że zrobimy go w tym roku! Zdjęcia z Artkowego GoPro Hero:

.

04. Ziemia zatoczyła koło czyli WuWuA.

W porwanym trąbą powietrzną stogu siana dwie igły zderzyły się czołowo, takie jest prawdopodobieństwo a nam się przytrafiło! :) No i oddając ster relaksu w dobre ręce trafiłem do Wilanowa gdzie 20 lat temu na wycieczce szkolnej najciekawszą atrakcją był kilkumetrowy mur, z którego skakaliśmy z Pikolem i chłopakami do fosy. Ciekawe jakie rzeczy interesują człowieka w różnych etapach jego życia i co pozostaje w pamięci.

Był też chillout z przyjaciółmi na stołecznym hajdparku, lecz najsamprzód odwiedziliśmy Wisła Park gdzie pośród tysiąca atrakcji bawiących setnie przybyłą gawiedź znalazłem i ja swoje miejsce: ściankę która od jakiegoś czasu fascynuje mnie coraz bardziej. Mając wygodne, rozczłapane buty (pamięta ktoś crazy duck’i chyba pioniera?) postanowiłem zrobić ją boso i nie byłaby to moja pierwsza taka akcja gdyby nie fakt, że ta ścianka była dmuchana – każdy chwyt falował, wibrował, ruszał się i kasował więcej energii ze ścięgien i tym sposobem w 2/3 a może 3/4 ścianki palce wbrew swemu panu rozwarły się i z bolesnym pszytyczkiem w nos mojego ego bezpiecznie zjechałem na dół. Później przeżylem rollercoaster na wielopoziomowym parkingu i wiele miłych chwil i muszę przyznać, że coraz ładniejsza ta Warszawa :)

fot. Krzysiek PL

fot. Monique

Nie no, Silnicę kajakiem to osobno wstawię jednak ;P

Pinhole 3.0

15 Komentarzy

Gdziekolwiek jesteś – dzięki Endrju, że uwolniłeś blade twarze od swej przaśnej japy. Przynajmniej tym razem, dla odmiany po Smoleńsku, ci którzy zawsze powtarzali „opalony burak” nie odkasłują bełkocząc o „tragicznie odeszłym mężu stanu” i „niepowetowanej stracie polskiego parlamentaryzmu”. Bez dwulicowego pierdolenia.

Czas na obrazy zarejestrowane Panem Nutką, pierwsze (wcześniejsze) podejście do koloru.

KLIKNIJ W ZDJĘCIE ABY POWIĘKSZYĆ / CLICK ON PICTURE TO ENLARGE

kwadrans w Zgórysynu

Plastpol 2011 - estetyka stoiska

Plastpol 2011 - w 5 minut szalejące roboty całkiem się rozmyły

Plastpol 2011 - pan grał tak ładnie na forteklapie że nawet przez myśl mi nie przeszło, że mógłby on być plastikowy

Plastpol 2011 - pani spokojnie tępiła pazurki postukując w laptop na grzbietach metalowych bestii stojący

Plastpol 2011 - spodziewałem się lepszego efektu focenia takich przedmiotów z bliska

międzyszkolne

kupię sobie w kratę spodnie

skwer na KSMie

Słowiańska osada pod Świętym Krzyżem, garncareczka czyli pięć minut miętoszenia gliny w gminie Bieliny :)

po lewej widoczne miejsce spotkań kobiet podczas "majowego", kolejny rok mi umykają, skubane! :)

Related posts:

1% dla Łucji

9 Komentarzy

1% dla Łucji Wiktor

© Łucja :)

Możesz pomóc!

Płacimy coraz wyższe podatki a państwo łaskawie zezwala byśmy zadysponowali jedną setną owej daniny ale mimo to nie wszyscy wysilamy się by z tego przywileju skorzystać. A jeśli już zdobywamy się na ten wysiłek to szukamy jakichś wielkich, wzniosłych celów lub beneficjentem staje się organizacja, której wykupiona za niemałe pieniądze reklama przykuła naszą uwagę.

Ja chcę Wam przedstawić kogoś, kto nie ma kampanii w popularnych tygodnikach, reklam na autobusach ani spotów w radiu, kogoś kto dużo podróżuje ale nie z własnej woli niestety lecz z konieczności rehabilitacji, poznajcie Łucję, moją najmłodszą sąsiadkę. Jej przykrą historię wraz z kopiami dokumentów opisują rodzice na stronie poświęconej temu radosnemu dziecku. Nie chcę łapać za Wasz portfel lecz za serce. Chodzi o zaangażowanie – nic Was to nie kosztuje a pozwala na przeprowadzenie odpowiedniej rehabilitacji, która miejmy nadzieję przywróci sprawność na tyle by Łucja mogła rozpocząć naukę bez wytykania palcami. Dobrze wiecie o czym mówię. Przekażcie Łucji jeden procent podatku, z góry dziękuję.

Jak możesz pomóc? – LINK DO STRONY ŁUCJI.

Łucja Wiktor

Łucja Wiktor i rysunkowy apel o 1% – oczywiście z pytajnikiem w Jej ulubionym, różowym kolorze :)

Zaginiona klisza / Missing film

4 Komentarze

ISO 400 rżnięte na 1600, które zacząłem naświetlać rok temu, Dżesiowi dzięki za pomoc w wołaniu i zerojedynkowaniu. Pomijając duble i źle naświetlone to niemal stykówka.
/ ISO 400 @ 1600. I started to run this film a year ago. Developed and digitalized with great help of Betko. Except doubled or wrong exposured it’s almost contact sheet.

Zimowy całodniowy rajd pieszy Skorzeszyce – Kielce / Winter walking in Swietokrzyskie

Parę strzałów z mojej najtrudniejszej zimowej marszruty, ok -25°C i wiatr…

/ Few pictures from my most advanced winter trip

dwóch ludzi brnie przez śniegi

Dwóch ludzi brnie przez śniegi Skorzeszyc / Kris and me about 7AM and -30°C

pola zimowe

Niskie, poranne, zimowe słońce / Low winter morning sun

Zalegające pokiście już nie śniegu lecz lodu / Heavy ice coated trees

las zimowy

W lesie było łatwiej - mniej śniegu / Walking through the forest is easier - LESS snow than in open spaces

Na nieludzkiej ziemi ;) / No country for man ;)

Skuta lodem droga Górno - Józefka - Dallas / Ice covered minor road in forest

Tak piękna miejscówka przy brzezinie trafiła sie nam na ognisko / Camp fire break

Dochodzimy do Niestachowa. Chyba. / Half way passed

Ostatni szczyt przed nami - Otrocz / Las ascend

Jeśli spodobały się zdjęcia – przeczytaj relację. / The story dedicated to above pics, sorry folks, Polish only at this stage :(

Domy na Jasnej / Jasna Street, Kielce

Dwa domy przy ul. Jasnej w Kielcach, spenetrowaliśmy je fotograficznie z Ordinary Guy’em, znaleźliśmy znalezisko, ktorego lepiej nie publikować a wkrótce po naszej wizycie jeden dom spłonął a w drugim znaleziono trupa…  dziwne uczucie, nawet gdzieś mam wycinek z gazety o pożarze, no i ten człowiek…   ciarki na plecach.

/ Two old houses on Jasna Street, Kielce. Shortly after photoroaming with Betko, one of them was burned down and, in second one, dead man has been founded. Strange feeling, goose-flesh…

Jasna 21, Jasna 23, Kielce

Jasna 21, Jasna 23, Kielce

strych przed pożarem

Strych przed pożarem / An attic before fire

pokój dziecięcy

Pokój dziecięcy / Kids room

Betko pożera naszą ofiarę / Betko's consuming our victim

Jasna 27, Jasna 29, Kielce

Jasna 27, Jasna 29, Kielce

kurtka SHL

kurtka SHL / uniform jacket from nearest factory - SHL Kielce

Drepcydes w rezerwacie Milechowy / Milechowy nature reserve

Zostawiliśmy pojazd w Zajączkowie i podreptaliśmy jedną ze zmodyfikowanych pętli Niedźwiedzia. Zdjęcia, ognisko, najładniejsze echo w województwie, zabawa GPSem i wygłupiające się stare konie ;P

/ We left a car in Zajaczkow and walked around Milechowy – with its cave, gorge and naure sanctuary full of birds.

Wenus ze Stomilo / rest

droga do Piekła / road to hell is actualy not a highway

współczesne strachy na wróble / contemporary scarecrow carrying tesco plastic bags

"pogoda w kratkę" / middleforest power junction

spanie na kopcu co to się wziął znikąd / rest again

Wąwóz Milechowy / Milechowy Ravine

wnętrze Piekła / Hell's interior

wejscie do Piekła / Hell's entrance

Miejski fotoszwędacz / Urban photoroaming

nocne focenie / night photoroaming

JEZUS CIĘ KOCHA / JESUS LOVES YOU

balkonoganek? / strange balcony

szalet miejski / toilet

architektura Kielc / architecture of Kielce

betonowy stół do pingponga / concrete pingpong table

a teraz drogie dzieci pocałujcie misia w pysia / that's all folks

2011

with one comment

Nowy rok zaczął się u przyjaciół w stylu lekko emeryckim czyli fotel, tv i kominek. Ale to nie tak, że zdziadzieliśmy i nas na wygłupy i zabawę nie stać, co zapewne jeszcze nie raz niestety udowodnimy, ale po prostu zatęskniło mi się za gapieniem się w ogień i niemuszeniem niczego – przebierania się, tańczenia, odgrzewania kurczaka, biegania z petardami, grzebania w plejliście, blokowania gieesemu życzeniami, które dopiero co składaliśmy sobie w wigilię itd. I też nie do końca był to styl kapcie plus fotel bujany bo w trakcie szerokopojętego sylwestra naświetliliśmy płytkę szklaną – to taki nośnik fotografii z czasow przednegatywowych oraz sprawdzaliśmy czy Mythbusters nie kłamią mówiąc, iż da się wywołać negatyw mocząc go przez 10 min w soku pomarańczowym a następnie w amoniaku. Otóż obaliliśmy ten mit wraz z flachą tequili (dzięki WGN!) choć przyznaję że z pewnymi odstępstwami ;P Był to aktywny weekend po po Sylwestrze, zapoznawszy się uprzednio z prysznicem, podreptaliśmy na rajd nocny Tomasso’wy by następnego poranka pomorsować w Borkowie tudzież być wleczonym za koniem niemechanicznym na prawdziwnych saniach. Aż spojrzę czy mam jakieś zdjęcie co by się nadawało… no parę morsujących morsów mam a nawet jedną nieletnią :)

WSZYSTKIEGO NOWEGO W DOBRYM ROKU!

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

%d blogerów lubi to: