Brulionman

o fazach ksiezyca, ruchach tektonicznych plyt w Ameryce Lacinskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w ksztalcie wielkiej pochwy przy glownym skrzyzowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonie, o ukladach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o petli histerezy – nie jest to blog. / trying-to-be bilingual (English) blog

Nowy row€r / New bik€

with 20 comments

Na Zielonej Wyspie działa program „Bike to work” mający zachęcić ludzi do poruszania się rowerem zamiast samochodem, poza tym zdrowy i utrzymany w dobrej kondycji niewolnik to najlepszy pracownik ;) Jak to działa? Niesłychanie skutecznie a to za sprawą swoich zalet:

  • rower ogranicza wyłącznie kwota €1000, typ, marka i model to nasza sprawa – jest więc w czym wybierać a gdyby to było mało, można dogadać się w sklepie, wybrać droższy model a różnicę powyżej tysiaka dopłacić samemu; popularne jest też wzięcie więcej niż jednego roweru np. 500+500 czy 400 + 2 x 300 itp. co pozwala zrobić komuś prezent lub wyposażyć bliskich w sprzęt do przejażdżek,
  • prosta procedura do załatwienia w (o ile księgowa nie przechodzi okresu) jeden dzień – po wybraniu modelu bierze się nań fakturę, która podaje się księgowej a w zamian pobiera czek, z tym wracamy do sklepu i cieszymy się jeżdżąc nowym rowerkiem,
  • to się podwójnie opłaca – kwota zakupu rozkładana jest na 52 nieoprocentowane (!) tygodniowe raty, które spłaca się z pensji brutto (!) czyli zakładając że płacimy 20% podatku właśnie o tyle mniej zapłacimy z pieniędzy które otrzymalibyśmy „na rękę”, 14-19 jurków zabrane z tygodniówki jest całkiem nieodczuwalne.
Cube Acid 2013

Koza nowa ma / May I introduce…

Aha! Nie powołano specjalnego Ministerstwa z zastępem urzędników w każdym powiecie węszących ile rowerów kupiliśmy, czy są tyle warte co na fakturze ani czy mieszkamy odpowiednio daleko od pracy by mieć prawo skorzystać z programu :)

Ponieważ moje kozy zostały w Polsce, jedyna chrześnica ma już bardzo fajny rower a taką okazję zmarnować byłoby dowodem upośledzenia społecznego – poszedłem po nowy rower. Se kupię se – pomyślałek. Wszedłem niestety do części sklepu, która nazywa się ELITA, zobaczyłem przepiękne maszyny (i w wyobraźni siebie na nich) ale pracownicy nie chcieli obniżyć ceny o jedno zero żebym się ledwo zmieścił w tysiącu więc przeszedłem do działu dla śmiertelników ;)

Całe życie wybór roweru dla mnie polegał na tym, by kupić coś co wytrzyma moje pomysły. Do 14 roku życia żaden nie wytrzymał włącznie z bmx’em, więc jeżdżąc dziś bardziej zachowawczo niż kiedyś i mając fajną kozę w Kielcach (którą właśnie skończyłem spłacać a ona tam stoi i się kurzy czekając niecierpliwie na mnie), pomyślałem, ze może to jest czas by kupić szosówkę…

Miałem kiedyś pół-kolarkę lecz słabo znosiła jazdę po krawężnikach, skoki ze schodów i podkieleckie przełaje, a mimo to, wiedziony odkrytym urokiem jaki niesie błąkanie się po różnych zadupiach i ich eksploracja, przymierzyłem się do typowej kolarki. Baran, przerzutki w łopatkach będących jednocześnie hamulcami, bardzo ale to bardzo mały prześwit, oponki grubości linek hamulcowych ;) tylko dwa blaty z przodu i tylko jeden euro poniżej dopuszczalnej ceny – pracownik sklepu dopasował wys. siodełka do moich gabarytów i rzucił: „przejedź się” – yyy…  Powiem krótko, byłem w szoku – sprzedawca widział mnie po raz pierwszy, nie chciał kaucji, chwilowego zastawu z karty kredytowej ani mojego pokemona na kat B. i zachęcał mnie bym przejechał się nowym rowerem wartym €999. Aha, NIE PO SKLEPIE ani nie przed nim, tylko podpowiedział, że jak na pobliskim rondzie skręcę na wschód to będę mijał spokojne osiedla na których mogę sobie pojeździć. W Polsce na rondzie czekałaby na mnie ekipa „ukrytej kamery” ale nie tu. Tu się ufa klientowi i nie traktuje go domyślnie jak złodzieja – dla porównania w Polsce nie mogłem przymierzanym rowerem wyjechać ze sklepu (2,5 x 9 m) choć chciałem pod zastaw oddać spora sumę i dow. os., to się nazywa „frontem do Klienta!”

Kolarka była twarda, pedały zbyt blisko podłoża, hamulce zamienione po brytyjsku no i czułem się koszmarnie uwiązany do asfaltu. Wróciłem do sklepu po 15 min obawiając się aresztowania a zamiast tego uśmiechnięty sprzedawca spytał jak mi się jeździło. Po wysłuchaniu mojego jęczenia zaproponował tzw. hybrydę czyli treking na slickach, było lepiej ale nadal kapcie były zbyt wąskie by opuszczać czarne nawierzchnie. Znalazł mi model, który w zasadzie odpowiadał moim potrzebom poza tym, że miał fatalne hamulce. I tak, po dwóch godzinach i wystawieniu cierpliwości sprzedawcy na ciężką próbę, spytałem „o tamtego” i po przejażdżce wiedziałem, że mam to coś w duszy, co zmusza mnie do zjechania z asfaltu gdy tylko jakaś droga wyda się ciekawa, nie da się oszukać siebie i być kimś innym, nadal jestem niesfornym chłopcem, który musi mieć mocny rower bo życie jest zbyt ciekawe by mamrotać „kiedyś tu wrócę z innym rowerem”.

I tak kupiłem swoja obecną kozę. Cube Acid. Facet, który projektował jej kolory (to nie mogła być kobieta, chyba, ze niewidoma) przyszedł pewnego piątku do pracy i zagadnięty przez szefa przypomniał sobie, że propozycje designu miał przedstawić 3 miesiące temu a za 2 godziny jedzie z kolegami na ryby, otworzył więc szybko gotowy szablon z domyślnie ustawionym ciemnoszarym kolorem ramy i właśnie zaczął zmieniać kolor w zaakcentowanych miejscach, gdy zadzwoniła żona, więc znudzony jej nie niosącym żadnych istotnych treści monologiem, potakiwał i kręcił sobie suwaczkiem nasycenia koloru – małżowina ślubna musiała ostro nadawać przez słuchawkę co znalazło odzwierciedlenie w ostatnim kolorze (odblaskowy pomarańcz zmieszany z wściekłym różem i laserkowym czerwonym) jaki niechcący zapisał się wskutek trzaśnięcia telefonem w klawiaturę komputera. Później, odwołując się do innych czynności seksualnych przekonał szef,a że to co mu niechcący wysłał mailem to nowa, odważna linia która wyzwoli dumę właścicieli i strach w sercach konkurencji…  przypuszczam, ze tak właśnie było :D Poprosiłem jeszcze tylko o zamontowanie pedałów w tym samym kolorze, jak obciach to na całego! Ale jego wygląd ginie zasłonięty szerokim uśmiechem gdy tylko ruszam w trasę. Opony pozwalają toczyć się cicho i lekko po asfalcie a jednocześnie genialnie radzą sobie w terenie o ile nie ma tam luźnego piasku.

A teraz zdjęcia z pierwszych wypadów, w zasadzie zacząłem ostro bo 2 godziny po opuszczeniu sklepu już zgubiłem się w lesie, wpadłem w pokrzywy, oddałem znalezionego ajfona, rozmawiałem z autochtonami i czułem, ze żyję. Nigdy tyle czasu i słów nie poświęciłem onanizmowi sprzętowemu, wkrótce powrzucam relacje z wypadów i będzie to o niebo więcej mówić o tym czym ten rower stał się dla mnie niż to całe pałowanie się parametrami.

Tu jeszcze golasek, tylko linkę ma / Almost naked like from the store

Tu jeszcze golasek, tylko linkę ma / Almost naked like from the store

Tu myślałem ze wypluję płuca, upał, muchy i stromizna z kamsztorami i luźnymi gałęziami / In the background is my nearest target, hopefully I'll get there soon :)

Tu myślałem ze wypluję płuca, upał, muchy i stromizna z kamsztorami i luźnymi gałęziami / In the background is my nearest target, hopefully I’ll get there soon :)

Za nisko, musiałem się wycofać / During unsuccessfull attempt to reach the peak, just too low branches

Za nisko, musiałem się wycofać / During unsuccessfull attempt to reach the peak, just too low branches

Zakaz wstępu / No access ;)

Zakaz wstępu / No access ;)

Z punktu widzenia goniacych mnie gzów / Horsefly's point of view

Z punktu widzenia goniacych mnie gzów / Horsefly’s point of view

Na podjeździe zablokowany amor przekazuje cały nacisk stóp na ruch w przód, eliminuje uginanie się a odczuwa sie to nie tyle sztywnością co cięższym (ale i efektywniejszym) kręceniem / ascending, front fork lock helps you not only on uphills, it makes driving much more stable on loosy peebles or wet meadow

Na podjeździe zablokowany amor przekazuje cały nacisk stóp na ruch w przód, eliminuje uginanie się a odczuwa sie to nie tyle sztywnością co cięższym (ale i efektywniejszym) kręceniem / Still ascending, front fork lock helps your efficiency not only on uphills, it makes driving much more stable on loosy peebles or wet meadows

Wreszcie na grzbiecie! / Exhausted at top of Annagh Hill

Wreszcie na grzbiecie! / Exhausted at top of Annagh Hill

Tu mi sie jeszcze łydki trzęsły po zjeździe, amor doskonale pracował / Right after downhill, shaking legs, smile around the head ;)

Tu mi sie jeszcze łydki trzęsły po zjeździe, amor doskonale pracował / Right after downhill, shaking legs, smile around the head ;)

Sam w to nie wierzę lecz zjechałem po takim właśnie karczunku, 29" to jest to! / Can you belive that I drove over that mess?!

Sam w to nie wierzę lecz zjechałem po takim właśnie karczunku, 29″ to jest to! / Can you belive that I drove over that mess?!

:)

:)

Zamiast plastikowej osłony która i tak hałasuje - stara dętka: recycling i kilkanaście euro w kieszeni / Instead of spend €15 on plastic cover (which is still making noise) I used recycled old tube - works perfectly!

Zamiast plastikowej osłony która i tak hałasuje – stara dętka: recycling i kilkanaście euro w kieszeni / Instead of spend €15 on plastic cover (which is still making noise) I used recycled old tube – works perfectly!

Idealnie działające hamulce, przerzutki i w zasadzie wszystko spowodowało, że po okresie "kilku" tygodni gdy zgłosiłem sie na obowiązkowy przegląd - nie mieli co poprawiać. Widziałem też tańsze rowery po krótszym czasie użytkowania - różnica jest DUŻA! / on first service check there was nothing to correct :)

Idealnie działające hamulce, przerzutki i w zasadzie wszystko spowodowało, że po okresie „kilku” tygodni gdy zgłosiłem sie na obowiązkowy przegląd – nie mieli co poprawiać. Widziałem też tańsze rowery po krótszym czasie użytkowania – różnica jest DUŻA! / After two months, during first service check there was nothing to correct :)

Minusy: fabryczne kapcie, mimo iż są dość szerokie (2,25″), to na szybkich szutrowych zakrętach powoduja marszczenie kakao, a jak pisałem chłopakom z grupy Rowerowanie i cyckowanie – jeśli opuścimy na moment wąską, krętą ścieżkę w wysokich trawach to kierowca przeładowanego przerażonymi świniami jelcza na magurskich serpentynach będzie o stokroć bardziej zwinny, sterowny i stabilny. W mieście kierownica (70 cm) może być przyszeroka choć ja z tym nie miałem kłopotu.

Dzielny dwukołowy przyjaciel skrywa się pod tymi diskopolowymi kolorami, które miałem nadzieję, że będą odstraszać amatorów cudzej własności ale usłyszałem kilkakrotnie spotykanych szkodników „nojs bojk” czyli jest grupa docelowa której podoba się to, tfu, wzornictwo ;)

/ Behind this cocky colours it’s reliable friend ready for any adventure, downhill, tarmac speeding up to 70 km/h or just city lazy cycling.

Odpowiedzi: 20

Subscribe to comments with RSS.

  1. Your comments/captions for the photos are funny. :) Hi.

    47whitebuffalo

    22, Październik, 2013 at 3:38 am

  2. Super masz ten rowerek :) pozdrawiam sergio

    Sergiusz Pawłowski

    22, Październik, 2013 at 3:34 pm

  3. a wbijasz sie w obcisly bo to warto miec styl?

    Kasia

    23, Październik, 2013 at 4:33 pm

    • Damianie, nie! Nie chce wiedzieć, ze jeździsz W SAMYCH „pedalakach”, jak to ja nazywam :)

      strz.

      23, Październik, 2013 at 4:37 pm

      • eeee tammm…

        Kasia

        23, Październik, 2013 at 7:20 pm

        • w upały faktycznie nie ma lepszej opcji, kolarki bezpośrednio na uśmiech delfina to świeżość 10 :)

          brulionman

          23, Październik, 2013 at 7:44 pm

          • usmiech delfina??? A potem w nocy bede miala koszmary!

            Kasia

            23, Październik, 2013 at 7:45 pm

      • w Polsce kilka razy jeździłem, miło się mija kobietki w korku ;P na wyspie, z moimi pomysłami, warto mieć długie nogawki :)

        brulionman

        23, Październik, 2013 at 7:43 pm

    • nie ale pedałuję ode wsi do dewsi :)

      brulionman

      23, Październik, 2013 at 7:41 pm

  4. mam trochę do czynienia z Anglią czy USA i dawno już przestałem się dziwić pewnym odstępstwom od naszych norm. Angole dziwią się, że Polskie firmy ciągle wymagają od nich pieczątek, podpisów itd. Anglik kupuje sobie pieczątkę wtedy, kiedy uzna że jest fajna, a nie dlatego, że urzędas mu karze. No i sto innych rozwiązań dzięki którym to my jeździmy do nich na zmywak, a nie oni do nas… A rowerka pozazdrościć ;-)

    Onibe

    31, Październik, 2013 at 8:59 pm

    • tutejszy „system” zaskoczył mnie po raz pierwszy gdy wszedłem do urzędu skarbowego, stanąłem w głównej kolejce i nagle podszedł urzędnik pytając w jakiej sprawię przyszedłem bo, być może, dałoby się skrócić czas załatwienia mojej sprawy. Gdyby rzecz działa się w Rosji, domyśliłbym się że muszę skoczyć po wysokoprocentowy załącznik a w Dublinie okazało się, że gość naprawdę kieruje ludzi na skróty do wąsko-zakresowych okienek a wszystkim pozostałym przynosi odpowiedni formularze i podkładkę z długopisem, by stojąc w kolejce już wypełniali je nie marnując swego czas, oczywiście w razie pytań służy pomocą. Długo szukałem ukrytej kamery, na szczęście bezskutecznie :)

      brulionman

      1, Listopad, 2013 at 12:41 am

      • Mnie zdziwiło, kiedy nasz kontrahent powiedział, że on sam wybiera moment rozliczenia się z vatu. Ma na to chyba kilka miesięcy i może agregować rozliczenia. Zadałem głupie pytanie: no, ale to znaczy, że mozesz obrócić pieniędzmi kilka razy zanim spłacisz zobowiązania? Popatrzył na mnie dziwnie: chyba o to chodzi, prawda? Nie odpowiedziałem, że u nas niekoniecznie ;-).

        Onibe

        1, Listopad, 2013 at 2:57 pm

  5. Po lekturze tego wpisu nasuwa mi się jedna zasadnicza uwaga : da się ? Da się jak widać ale nie u nas… Myślę, że każdy kto bredzi o ”polskiej anarchii” powinien uderzyć się czymś ciężkim mocno w swój zakuty łeb bo inaczej nie dotrze, powiedzenie : ”musi to na Rusi a w Polsce jak kto chce” może kiedyś było prawdą ale to chyba były zamierzchłe czasy. Nie sądzę by ten stan rzeczy można zwalić jak to zwykle się robi na jakiś mityczny ”charakter narodowy”, jestem przekonany że jego przyczyny są systemowe, komuś bardzo zależy by Polska była przytłoczona idiotycznymi regulacjami i gigantyczną biurwokracją która jak wampir wysysa z niej soki żywotne, wystarczy choćby przyjrzeć się w jak patologicznej formie jest skonstruowany system unijnych ”dopłat” i innych ”grantów” : nic dziwnego, że gdy stwarza się okazję do złodziejstwa pojawiają się chętni. Coś więcej na temat :

    http://www.nowakonfederacja.pl/iii-rp-czyli-nowe-kondominium-zachodu/

    anarcha

    4, Listopad, 2013 at 4:35 am

    • ziemkiewicz, i pewnie nie on pierwszy ni jedyny, stwierdził, ze obecnie Polska przypomina kraj, który dopiero sie dźwiga spod kolonizacji, smutno patrzeć na to wszystko

      brulionman

      4, Listopad, 2013 at 8:19 pm


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: