Brulionman

o fazach ksiezyca, ruchach tektonicznych plyt w Ameryce Lacinskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w ksztalcie wielkiej pochwy przy glownym skrzyzowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonie, o ukladach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o petli histerezy – nie jest to blog. / trying-to-be bilingual (English) blog

Sobotniej cyklozy napad / Saturday attack of cycling

with 55 comments

Pojechalem w glab wyspy aby przemierzyc blizej nieokreslony fragment majacego 132 km szlaku Wicklow Way. Nienasycony, padniety i szczesliwy wrocilem grubo po zmierzchu a oto niektore doznania z tego wypadu:

Zapachy: olejki z nagrzanych sloncem cyprysow, slodkawy zapach paszy na krowich farmach, zbyt mocne perfumy desperatek sobotniej nocy. Dzwieki: wspaniale krakanie krukow, przerazajaco glosny szum maloaerodynamicznego kasku z lidla, spadek obrotow i redukcja biegu w spotykanych na trasie samochodach gdy nie maja 200% pewnosci ze bezpiecznie wyprzedza rowerzyste. Dotyk: kolczaste krzewy do pol lydki (a CZEBABYO zalozyc bojowki!), twarda lecz ciepla lesna droga na ktorej urzadzilem sobie nieobecny na zdjeciach serowy piknik, zapadajace sie dno strumyka plynacego przez odkryte  w lesie ruiny domu. Smaki: trzy rozne sery, czekolada „banofee” – dzieki suszonym bananom jedyna opcja w ktorej dobrowolnie konsumuje cos z tofi, sfermentowana kola z imbirem i ziolami – smakuje jak pierwsza pepsi z litrowej szklanej butelki w latach ’80 oraz spritz w smakach pomarancza + mandarynka + mango. Miejsca: grob drwala, pozniej dluuugo dlugo nic i dopiero dalej rzeka z rdzawa woda i plaskim kamienistym zejsciem (odnaleziona miejscowka na spacer w gumiakach), domek dla dzieci na olbrzymim swierku, niestety na prywatnej posesji, na ktora wtargniecie, by zdjac zdjecie zdjeciownikiem, byloby rownie niezbedne co niemile widziane.

Cotygodniowy spozywczy jarmark, no, jednak mam jakies atrakcje na tym zadupiu! Nie dosc ze spory wybor serow z roznych rodzajow mleka, cena nizsza niz narzucaja markety no i mozna kazdego z nich sprobowac (co i tak zawsze prowadzi do kupna, hehehe)

Cotygodniowy spozywczy jarmark, no, jednak mam jakies atrakcje na tym zadupiu! Nie dosc ze spory wybor serow z roznych rodzajow mleka, cena nizsza niz narzucaja markety no i mozna kazdego z nich sprobowac (co i tak zawsze prowadzi do kupna, hehehe)

Moja fascynacja osadzaniem dystrybutorow paliwa jak gdyby byly to automaty z gumami do zucia w kulkach

Moja fascynacja osadzaniem dystrybutorow paliwa jak gdyby byly to automaty z gumami do zucia w kulkach

Gielda zwierzat, licytujacy w koncu drze sie "eleven hundereds"  czyli doslownie jedenascie stowek czyli tutejszy sposob na powiedzenie tysiac sto :)

Gielda zwierzat, licytujacy w koncu drze sie „eleven hundereds” czyli doslownie jedenascie stowek czyli tutejszy sposob na powiedzenie tysiac sto :)

Chyba najnizszy traktor jaki widzialem, kierowca siedzac w nim ma glowe na wysokosci przecietnego czlowieka. Ford Dexter z 1963 r.

Chyba najnizszy traktor jaki widzialem, kierowca siedzac w nim ma glowe na wysokosci przecietnego czlowieka. Ford Dexter z 1963 r.

Kino drogi cz1

Kino drogi cz1

Slí na Sláinte to nie "Szli na Slonce" tylko sciezka spacerowa. Irlandzki przypomina skrzyzowanie czeskiego z finskim, oczywiscie tylko wg mojej mongolskiej teorii ;)

Slí na Sláinte to nie „Szli na Slonce” tylko sciezka spacerowa. Irlandzki przypomina skrzyzowanie czeskiego z finskim, oczywiscie tylko wg mojej mongolskiej teorii ;)

Tam na hali, heeeeej!

Tam na hali, heeeeej!

Da sie? Trafi do niedzielnej zupy jak siemasz. Albo na niedzielny spozywczy bazar w Dublinie jako Dzika lub Lesna pieczarka ;)

Da sie? Trafi do niedzielnej zupy jak siemasz. Albo na niedzielny spozywczy bazar w Dublinie jako Dzika lub Lesna pieczarka ;)

Mchy, zielenie, szmer strumyka

Mchy, zielenie, szmer strumyka

Wejscie do nieistniejacego juz gospodarstwa, odkryte przypadkiem. Jak zwykle :)

Wejscie do nieistniejacego juz gospodarstwa, odkryte przypadkiem. Jak zwykle :)

Kino drogi cz2

Kino drogi cz2

W slonecznym cieniu na miekkim kamieniu...   tu piknikowalem

W slonecznym cieniu na miekkim kamieniu… tu piknikowalem

Co skrywa rozwalajaca sie stodola? rozwalajaca sie fiescine

Co skrywa rozwalajaca sie stodola? rozwalajaca sie fiescine

Gory Wicklow ale ktore dokladnie to nie wiem bo  mapa na gorze, ja na dole, to zbyt wiele po tej trasie ;P

Gory Wicklow ale ktore dokladnie to nie wiem bo mapa na gorze, ja na dole, to zbyt wiele po tej trasie ;P

Wygolony w kolczastym buszu wielobok czyli dzis w tym miejscu jest sciernisko....

Wygolony w kolczastym buszu wielobok czyli dzis w tym miejscu jest sciernisko….

To byla istna rzeznia, wyglada sielsko przyjacielsko lecz nie dajcie sie zwiesc, zielona sucz chciala zatrzymac kola ale pokonalem ja na jakims maksymalnym tetnie starajac sie przy tym zmieniac co jakis czas odglos paszcza bo swist wydychanegoi powietrza stawal sie wnet niemozebnie nudny

To byla istna rzeznia, wyglada sielsko przyjacielsko lecz nie dajcie sie zwiesc, zielona sucz chciala zatrzymac kola ale pokonalem ja na jakims maksymalnym tetnie starajac sie przy tym zmieniac co jakis czas odglos paszcza bo swist wydychanegoi powietrza stawal sie wnet niemozebnie nudny

Kino drogi cz3

Kino drogi cz3

Kino drogi cz4

Kino drogi cz4

Kopiec na gorze bez nazwy. Tak naprawde to nizszy szczyt pasma ktore ma nazwe ale pamietacie. gdzi ejest mapa, no...

Kopiec na gorze bez nazwy. Tak naprawde to nizszy szczyt pasma ktore ma nazwe ale… pamietacie gdzie jest mapa, no…

To jest najciekawszy punkt calego wyjazdu, nie oznaczony na mapie, przypadkiem (tradycyjnie z reszta) znaleziony grob...

To jest najciekawszy punkt calego wyjazdu, nie oznaczony na mapie, przypadkiem (tradycyjnie z reszta) znaleziony grob…

... drwala ktory prawdopodobnie zginal pod tym drzewem wiec tu spoczal i on i drzewo. ktorego od '99 nikt nie usuwa, przestrogopomnik swoisty

… drwala ktory prawdopodobnie zginal pod tym drzewem wiec tu spoczal i on i drzewo. ktorego od 2009 nikt nie usuwa, przestrogopomnik swoisty

Nie jest to prawdziwy grob, krzyz wyznacza miejsce tragedii ale fakt ze oglada sie ostatnie drzewo jakie facet scial w swoim zyciu i trakcie tej pracy zginal…  ja mam gesia skorke…

A to chyba Lug ale moge sie mylic? Moge? No, dziekuje! Przypomnial mi sie Andrzej z Mintajem, Karlos z Ula oraz Irek z ktorym pierwszy raz zdobylismy ten szczyt. Jezeli to jest TEN szczyt ;P

A to chyba Lug ale moge sie mylic? Moge? No, dziekuje! Przypomnial mi sie Andrzej z Mintajem, Karlos z Ula oraz Irek z ktorym pierwszy raz zdobylismy ten szczyt. Jezeli to jest TEN szczyt ;P

Fragment lasu tak cudny ze odstapilem od nazwania go kinem drogi. Cholera, a jednak uzylem tej nazwy.... ;P

Fragment lasu tak cudny ze odstapilem od nazwania go kinem drogi. Cholera, a jednak uzylem tej nazwy…. ;P

Kino drogi cz... stracilem rachube przez ten piekny las!

Kino drogi cz… stracilem rachube przez ten piekny las!

Kino... albo nie, niech bedzie ze to chodzilo o fakt, iz droga tak rzadko uczeszczana jest iz wyrosla na niej trawa. No dobra, o to chodzilo :)

Kino… albo nie, niech bedzie ze to chodzilo o fakt, iz droga tak rzadko uczeszczana jest iz wyrosla na niej trawa. No dobra, o to chodzilo :)

Na tym cmentarzu jak mawia jego pewien staly bywalec (ale jeszcze nie rezydent) rosnie cus co rosnie tylko w dwoch miejscach w Irlandii. Ale ja tego nie znalazlem.

Na tym cmentarzu jak mawia jego pewien staly bywalec (ale jeszcze nie rezydent) rosnie cus co rosnie tylko w dwoch miejscach w Irlandii. Ale ja tego czegos nie znalazlem.

Gdyby Przystanek Alaska krecono na Syberii to tak wygladaloby miasteczko. W mojej wersji rezyserskiej, odlecialem tam po czym wracalem czarna noca uzbrojony w mnostwo swiatelek i odblaskow a zimno bylo tak bardzo ze az padl gps zwany tutaj satnav'em

Gdyby Przystanek Alaska krecono na Syberii to tak wygladaloby miasteczko. W mojej wersji rezyserskiej, odlecialem tam po czym wracalem czarna noca uzbrojony w mnostwo swiatelek i odblaskow a zimno bylo tak bardzo ze az padl gps zwany tutaj satnav’em

Are you German? Zaczynam sie gubic w domniemywaniu przyczyn, dla ktorych slysze to pytanie kilka razy na kazdym wypadzie. Moze moj inglisz jest tak angielski jak u Arnolda Szwajcenegera? Moze przez niebieskie oczeta mam ryj podobny do germanskiego najezdzcy? Moze jestem wysoki jak Anna German? A moze lokalsi slysza akcent wschodnioeuropejski (lecz nie rosyjski ani z pribaltiki) i probuja zgadnac: no bo jaki my tam kraj w tej Europie wschodniej znamy….  yyy…  europa wschodnia, zelazna kurtyna, mur berlinski, mam! ARE YOU GERMAN? :)

Powrot. Brak cieczy spozywczych, spadajaca temperatura i nadchodzacy zmierzch zmusily mnie do porzucenia szlaku i udania sie do pobliskiej wsi gdzie dalem sie skusic zapachom cieplej szamy. Takeaway czyli szybki bufet na wynos okazal sie byc slaby ale w koncu sam chcialem, wiedzialem przeciez, ze jedzenie w przydroznych budach jest jak loteria – niby ktos gdzies cos trafil ale ja jak na razie jestem zawsze w plecy ;P

Dwudziestodziewieciocalowosc. Wada duzych kol jest wymagana, zwlaszcza przy podjazdach, wieksza sila naciskania na pedaly. Lecz na tychze samych podjazdach wlasnie to rozmiar kol czasem bywa jednoczesnie i plusem – dzis na stromej lace (tak bardzo, ze musialem patrzec nie dalej niz 7-10 m zeby nie wymieknac) podjezdzalem na granicy przyczepnosci i jestem przekonany, ze na 26″ kilkakrotnie obrocilbym kapciem, stracil ped, rownowage a ponowny start w pol gorki, wiadomo, jest irytujacy.

Written by brulionman

6, Październik, 2013 @ 5:38 am

Odpowiedzi: 55

Subscribe to comments with RSS.

  1. Fajna enegria bije ze zdjęć. Poczułem się zainspirowany. Dzięki!

    Mariusz

    6, Październik, 2013 at 12:10 pm

  2. Piknie, oj jak piknie tam! :)
    Wejście do nieistniejącego już gospodarstwa baśniowe, mchy i strumyk urokliwe, jak ja to kocham!
    A sery…hmmmm..mniam!
    :)))

    Angie

    6, Październik, 2013 at 12:45 pm

    • najlepszy jest ten, ktorego nazwy nie umiem zapamietac, dojrzaly smak zoltego sera przeplata sie z plesnia ktora delikatnie chrupie w zebach, do tego ser ow jest tak intensywny w smaku, ze fragment wielkosci najmniejszego paznokcia przyparty do podniebienia jezykiem topi sie pomalu uwalniajac swoj smak przez nawet minute wiec przez swa efektywnosc mozna rzec ze jest najtanszy z calego widocznego na zdjeciu zastola ;)

      brulionman

      7, Październik, 2013 at 2:27 am

  3. OOO your landscapes are enticing to wander through.
    As for the cheese–okay, where’s the shave ham and the rye bread? Time to eat!
    LOL

    47whitebuffalo

    6, Październik, 2013 at 8:27 pm

    • no money for a bread, we call that „crisis” ;)

      brulionman

      6, Październik, 2013 at 9:27 pm

      • Damn right that’s a crisis! Life without GOOD bread is hell.

        47whitebuffalo

        7, Październik, 2013 at 4:56 pm

        • so now you see how looks my life since I left my homeland with REAL bread. And that remined me my experience when going for climbing many years ago we forget a bread and had just canned spam, we cut the meat into a bars and forced ourselves to swallow that to survive, that was awful so much that if I had a choice next time I’d rather eat just plain bread without meat hundred times more than eat canned meat wihout bread… I’ll never forget feeling of that slicky meat bars…

          brulionman

          8, Październik, 2013 at 3:13 am

          • Spam!? You ate Spam all by itself out of the can? Damn, you were desperate for food. I don’t know if i could eat Spam straight out of a can. If I was starving, yeah, I guess so. But I’d rather have GOOD bread any day. Don’t ever come to the mid-western united states because ALL the bread here is terrible. It’s all soft and mushy and you can’t even spread butter on it. People here don’t understand why I don’t like the bread or the pastries. They LIKE mush that hasn’t been baked enough. I guess. Once in while I find some good little bakery out of the way, but usually not. South side of Chicago at least has Webers bakery with decent rye bread http://www.webersbakery.com/site/epage/48697_670.htm
            Where I live now, it’s all tragic.
            I feel your bread pain.
            LOL.

            47whitebuffalo

            8, Październik, 2013 at 4:22 am

            • and another thing about bread is that people who survived WWII or Soviet Siberia Camps come to bread with great respect (obvious) and, what I realise just two years ago, there MUST BE bread in their house at any time, even if they’re not hungry. If bread is gone it’s worse than one puzzle missing, it’s maybe not the chaos but some anxiety…

              brulionman

              8, Październik, 2013 at 1:04 pm

              • Now, we’ve got all the right ingredients for a poem.
                Yes, a poem about ‚bread’.
                It’s being kneaded now.
                Your English is ‚good’ for poetry — my kind anyway.
                :)
                I’ll deliever the ‚bread’ after it’s fully baked with a nice crisp thick crust good for soaking up soup and jam.

                damn that spam
                :)

                47whitebuffalo

                8, Październik, 2013 at 8:54 pm

                • I miss truly crusty bread, I mean The Bread with its smell, with unregular pulp, with brown, burned skin brigning a touch of bitter, bread so good that you will not even think about anything but just a real butter. So far from this soft, terryfying white, cottonwooled inside something called here a „bread” :(

                  brulionman

                  9, Październik, 2013 at 3:21 am

                  • yeah, poemed some cream for you too
                    :)

                    47whitebuffalo

                    10, Październik, 2013 at 4:50 pm

                  • And thank you for the inspiration. Seriously, some people have NO sense of humor about these things.

                    47whitebuffalo

                    11, Październik, 2013 at 2:09 am

                    • depending on who you are crisis can make you flat, stiff and reserved or try to survive with smile, cause what else can I do – just laugh :)

                      brulionman

                      12, Październik, 2013 at 3:47 am

                    • Sometimes you laugh until you cry.
                      Sometimes you cry until you laugh. )

                      47whitebuffalo

                      12, Październik, 2013 at 4:04 am

              • I like your bread discussion a lot! If there is the CookieMonster – I’m FreshBreadMonster (with REAL butter)
                I think i wouldn’t like to see bakery from the back – the whole magik would.. I think there is no magic at all so it’s better not to watch the process ;] and live happily ever after

                strz.

                8, Październik, 2013 at 11:35 pm

                • Hell yeah, REAL butter is the ONLY butter worth spreading. FreshBreadMonster. I am with you all the way on that ticket.
                  Actually, having seen the backside of a few bakeries, including from the perspective of lifting a few loaves from a cooling rack in an alleyway long ago, it’s actually pretty cool. It smells great. And the dough is heaven while rising. Truly. ) Thanks for the English. Sorry, my Polish is zilch so far.)

                  47whitebuffalo

                  9, Październik, 2013 at 1:05 am

                  • don’t bother with the language, back in the days that was bilingual blog, it’s just first post i wanted to write freely (with no pressure that I’ll have to translate it), anyway, I am a great fan of butter and among all these more and less real ones I’ve found a President as the best – BUT you must buy it in France as no other country can keep the taste of this product :(

                    brulionman

                    9, Październik, 2013 at 4:12 am

                  • Oh, with this „bakery magic” it’s not that I dont like the smell of warm bread or sth like this or don’t want to see how it is made. I just don’t want to know that e.g. some eco-bakery in fact is not making bread in traditinal way, you know what I mean?

                    strz.

                    9, Październik, 2013 at 8:35 am

                    • I get it. bake the bread but please I don’t want to know how you’re messing with it…
                      :)

                      47whitebuffalo

                      10, Październik, 2013 at 4:49 pm

                • no, I am the Fresh Baked Bread Monster for two reasons, first: once I went to buy a bread and walking slowly, talking with friends I ate whole loaf and second: after my broken jaw was cured first meal I had was a loaf of bread with real butter and local mayonaisse named kielecki, there’s probably more reasons and nice memories but what I’d like to say is for last 3 years I was about to take a photoessay from real bakery but cause of technical problems with humidity and electronic I quit, thinking that perhaps Churchil was right when said” people shouldn’t know how politics and sausage is made…

                  brulionman

                  9, Październik, 2013 at 4:05 am

  4. Cześć Bartku Co za piękny wypad i zdjęcia – zazdroszczę poznawania nowych miejsc :) Ja niestety już się zasiedziałem na tym południu Anglii i brakuje mi bardzo tej świeżości, którą znajdujesz – póki co – u siebie. Dzięki za ciekawy kawałek lektury z „drogi” ;) Pozdrawiam Sergio

    Sergiusz Pawłowski

    7, Październik, 2013 at 1:48 am

    • wrodzona ciekawosc pozwala mi nie tylko konsumowac obecne otoczenie ale odkrylem ze po ponad 30 latach na kielecczyznie wciaz jest BARDZO duzo miejsc ktore znam tylko z mapy lub pojedynczego przejazdu zas bardziej wnikliwa eksploracja odkrywa wciaz nowe smaki, moze jesliby skreslic atrakcje turystyczne i potraktowac kazda byle wioche jako potencjalna skarbnice – Anglia na nowo stanie sie wciagajaca bardziej niz bagna Barczy ;)
      no i odkrylem, co niby oczywiste, ze gdy nie mam cisnienia ze co napisze to trzeba bedzie przetlumaczyc w w miare nieuposledzajacy sposob, to pisze sprawniej, swobodniej, latwiej… pozdro Sergio!
      PS. Twoj bursztynowy lisc byl ze mna podczas tej podrozy :)

      brulionman

      7, Październik, 2013 at 2:11 am

  5. Te sery jak marmury a dystrybutory jak roboty z wczesnych filmów sy-fy. Swojskie krajobrazy, takie lepsze, mniej zabudowane i zapewne wyższe Świętokrzyskie. ”Przestrogopomnik” – o ! poetą powinieneś pan słowotwórco zostać.”Dżerman” to pewnie przez aryjski wygląd zwłaszcza na tle tych rudzielców [ patrzę stereotypowo ], nie ma się co wstydzić przynajmniej dopóki nie zaczną cię mylić z Anną German… No fajnie, że blog odżył, dawaj tu co w miarę regularnie. Pozdrowienia.

    anarcha

    7, Październik, 2013 at 2:12 am

    • O niemieckosc pytaja ludzie w roznym wieku, w roznych regionach i roznego stanu, moze sentymentalnie naprawiony stary polar z logo MTB Kielce niewiele im mowi i czas na koszulke „nie jestem Niemcem”, choc niewielu z nich zrozumie polski napis ;)
      ciezko porownywac hranbstwo Wicklow i woj swietokrzyskie, chyba nie ma to sensu, na pewno zadne nie jest lepsze czy gorsze, po prostu sa inne i – z czym zdecydowanie sie zgodze – gleba rudzielcow jest znacznie mniej zabudowana i zaludniona. W praktyce oznacza to ze miejscowosc na mapie wygladajaca jak, powiedzmy Staporkow (w ktorym strzelam ze sa co najmniej 3 sklepy), w rzeczywistosci ma osiedle 6 domow, 4 nieco oddalone farmy, kosciol i 2 puby. Wiec zapasy spozywcze lepiej wozic ze soba zeby nie naciac sie ze najblizszy czynny taraas widokowy jest we Wroclawiu. Wroclaw… Breslau… Ajudzermen? ;P

      brulionman

      7, Październik, 2013 at 2:22 am

  6. fajowo:)

    aga2012

    7, Październik, 2013 at 12:46 pm

  7. te sery to trochę zepsute… strach jeść ;-)

    a wygolony pas to jakby lotnisko… kto wie, co tam miało być?

    Onibe

    7, Październik, 2013 at 1:29 pm

    • zajadalem az mi sie uszy trzesly, ale chyba nie ze strachu ;) jeden wedzony troche przypominal Gryficki ale mial inna konsystencje, a swoja droga, ciekawy jestem co sie stalo ze tak dobry produkt zniknal z rynku :(
      Zielona (wy)golizna pozostaje zagadka…

      brulionman

      7, Październik, 2013 at 1:38 pm

      • dzisiaj furorę robią sery smakujące tak samo, czyli w ogóle… i oczywiście niedojrzewające. Prawdziwa, dojrzewająca gouda to coś, co na rynku trudno trafić… Gryfickiego nie pamiętam…

        Onibe

        7, Październik, 2013 at 1:59 pm

        • zauwazylem ze sklepy tak oglupiaja ludzi, przyzwyczajaja do bylejakosci, wchodzisz i chcesz kupic ser na sniadanie a wybor masz wiadomo jaki, w tym wzgledzie akurat supermarkety sa rozwiazaniem majac zazwyczaj bogaty wachlarz serow.
          Gryfivcki to byl dosc twardy, wedzony ser zolty ktory skrojony w plastry dawal sie fajnie rozwarstwiac „w krazki”, podobnie jak cebula a po nazwie zgaduje ze pochodzil gdzies z Wybrzeza…

          brulionman

          7, Październik, 2013 at 2:12 pm

          • czyli coś jak rolada ustrzycka? Tylko, zakładam, lepszy?

            Ja ostatnio w tesco kupiłem cheddara, który smakował jak kiepska gouda. Dosłownie. Uwielbiamy cheddara i znamy jego smak, ten jednak nie miał smaku za grosz… Z kolei pleśniowe preferujemy neutralne, bo parę razy władowalismy się w takie ostro kapuściane i niesmak pozostał ;-)

            Onibe

            7, Październik, 2013 at 2:14 pm

            • smakowo powiedzmy ze te rejony tyle ze rolady swoja struktura przypominaja przysychajacy klej do tapet albo udaja twardsze lecz sie krusza, gryficki byl bardziej wykwintny (mimo ze to czasy PRL lub tuz po jego „upadku”) ale tez byl znacznie wiekszy, raczej jak polec szynki, z reszta tez byl oplatany sznurkiem… ech, rozmarzylem sie, az zaszaleje i nakarmie sie jajkami w jedynie slusznym majonezie – kieleckim :)

              brulionman

              7, Październik, 2013 at 2:26 pm

              • kielecki już nie ten co kiedyś, obawiam się ;-). Ale i tak smacznego ;-)

                Onibe

                7, Październik, 2013 at 5:39 pm

                • za majonez recze, wybierz zwykly majonez kielecki, nie zadnem omega costam, a nie zawiedziesz sie!
                  za reklamowana wlasnie w tv musztarde nie recze bo kilka lat temu koszmarnie ja popsulia smak wazniejszy jest u mnie od sciemnianego lokalnego patriotyzmu ale nie majac obecnie jak sprawdzic nie moge sprawdzic czy przypadkiem nie wrocili do starej receptury…

                  brulionman

                  8, Październik, 2013 at 3:17 am

                  • musztardy kieleckiej nie jadłem chyba już dość długo. Najchętniej kupuję czeską, w takim prostym słoiczku bez udziwnień… nawet nie kojarzę jak się nazywa, ale jest genialna. Staram sie kupować polskie rzeczy, ale w temacie majonezów trzymam się hellmansa, jest moim zdaniem po prostu smaczniejszy.

                    Wkurza mnie ciągłe zmienianie receptur i „udoskonalanie” dobrych rzeczy. U nas jak coś działa to wiadomo, że trzeba to zepsuć… eh… ;-(

                    Onibe

                    8, Październik, 2013 at 1:29 pm

                  • ej, bez kitu, centralne Mazowsze nie widziało MUSZTARDY kieleckiej – ale majonez, to zaden inny

                    strz.

                    8, Październik, 2013 at 11:36 pm

                    • a musztarde – też rosyjska z Kamisa :D
                      a ta czeska, to w takim bezczelnym słoiku, czad!

                      strz.

                      9, Październik, 2013 at 1:46 pm

  8. nie biorą Cie za Niemca z powodu pomyłki z europą wschodnią bo oni nie widzą Niemiec jako Niemcy wschodnie i zachodnie. Dla nich zawsze Niemcy to Europa zachodnia. Czy probowałeś to podciągnąc pod moją opowieść o Anglii i Francuzce? Z grobem drwala mnie zaskoczyłeś…liczyłam na inne znalezisko czyli laski :)
    PS. A sery przywieziesz??

    Kasia

    7, Październik, 2013 at 10:13 pm

    • PRZYWIEZE a w zasadzie to nie trzeba przywozic bo w niedziele sa do dostania w Dublinie, nie wiem czy nadal na Temple Bar Meeting Sq ale niedawno kupilem na Howth Food Market, ale dobrze, jakby mialo zbraknac – jaki lubisz?
      Nie pamietam juz skad przyszla mi inspiracja „jakie to my kraje znamy w Europie” ale mozliwe ze z Twojej francuzkosci ;) A masz pomysl czemu w kolko slysze to pytanie? Moze to przez czarny was strzyzony w kwadrat, hm? A na serio to nie mam pojecia czemu mnie ten Niemiec przesladuje, pytanie pojawia sie nie tylko gdy wygladam jak turysta na rowerze… musze miec cos z akcentem, szajse! ;)

      brulionman

      8, Październik, 2013 at 3:28 am

      • No niby można w dublinie zakupić ale ani do Temple Bar ani Howth nie mam „walking distance” a jak mam robic specjalną wycieczkę po ser to nie bardzo. Przepadnę na cały dzień i kupię nie to co chciałam. :)
        PS. Jakby tak się dokładnie Tobie przypatrzeć to masz coś z Hansa :)

        Kasia

        8, Październik, 2013 at 10:30 pm


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: