Brulionman

o fazach ksiezyca, ruchach tektonicznych plyt w Ameryce Lacinskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w ksztalcie wielkiej pochwy przy glownym skrzyzowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonie, o ukladach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o petli histerezy – nie jest to blog. / trying-to-be bilingual (English) blog

Weekend zimowy / Winter weekend 2/3

with 49 comments

Rakiety / Snowshoes

widok z Rzepki k/ Chęcin, pozostałe zdjęcia pod tekstem / more pictures under the English text

Widok z Rzepki k. Chęcin, pozostałe zdjęcia pod tekstem / More pictures under the English text

W tym roku pierwszy raz testowałem rakiety śniegowe zwane też karplami. Najpierw Inooki (chyba AXM) a ostatnio ten model TSL. Przy tych pierwszych śnieg był sypki i chwilami głeboki ale sprawdziły się bardzo dobrze, w drugim przypadku nadeszła odwilż ale mimo mokrego śniegu rakiety nie zapchały się nim i też zdały egzamin.

Korzystanie z rakiet nie wymaga żadnego doświadczenia, używanie kijków nie jest konieczne i spokojnie daje się radę bez nich ale mimo sceptycznego podejścia przyznaję, że z kijami jest wygodniej i bezpieczniej. Za używaniem ich przemawia wszystko: można sprawdzić podłoże podchodząc do brzegu urwiska, wytrzymałość zmarzniętej kładki czy pokonywanego lodu, głębokość strumienia maskowanego trawą, grząskość gruntu, szybkość zawracania atakującego psa ;) ale mnie przydały się do zupełnie nieprzewidzianej czynności – torowania przejścia na drodze zawalonej przygniecionymi śniegiem w kierunku ścieżki gałęziami, drzewami i krzewami. Poza tym kije rozkładają inaczej obciążenia kręgosłupa, nóg i dają dobre odbicie ramionom. Oczywiście mowa nie o kijach nordicowych, lecz o trekingowych, najlepiej z talerzami do śniegu.

Wracając do rakiet: chronią buty, spodnie i stuptuty w dużym stopniu przy marszu przez małe sztywne krzaki i wszelkie ostrężyny, pozwalają szybciej poruszać się w śniegu średnio- i bardzo głębokim, dają stabilność na wyślizganych nawierzchniach (ale nie zastępują raków żeby była jasność, choć są opcje z dopinanymi harszlami), dzięki nim można pokonać rozmarznięte pulchne pole lub płytkie rozlewisko na polu (bez rakiet sięgające do kostek). Umiarkowanie ograniczają zapadanie się w śniegu (w zależności od jego struktury) ale nawet gdy się zapadają to tworzą lej eliminujący kontakt śńiegu z nogawką/stuptuten powyżej kostki i nawet mimo zapadania dają komfort marszu nieosiągalny bez nich. Do tego są lekkie, mocne i mieszczą się w plecaku w przeciwieństwie do nart, w komunikacji publicznej nie trzeba na nie biletu ani łachy kierowcy żeby otworzyl bałagażnik. Niezależnie: w górę czy w dół, bardzo pomagają i stabilizują trawersowanie. Osobiście lepiej mi iść w rozpiętych karplach i jeszcze nie odkryłem sytuacji w której warto byłoby je zapiąć, możliwe że komuś byłoby wygodniej przy trawersie, mnie nie. Inooki miały zatrzask obsługiwany kijem bez schylania i łatwiejsze dopasowanie do buta. TSL miały chyba mniej niszczące buta wiązanie i podpiętek przydatny przy pokonywaniu długich wzniesień ale trudniej się dopasowywały, zatrzask wymagał schylania i łatwiej zrywały przyczepność w przód.

Dwie nieprzyjemne przygody miałem, obie z mojej winy: jedna to wybranie trasy rajdu przez tereny bagienne mimo małego mrozu co skończylo się wpadnięciem po kolana w śmierdzące, bulgoczące bagno (bez rakiet mógłbym wpaść po pas pewnie). Druga to wybranie trasy wiodącej wąską scieżką w liściastym lesie pełnym młodych drzew i krzewów, które – jak wyżej wspomniałem – pod ciężarem śniegu pokłoniły się na ścieżkę nawet 1m nad ziemią; poruszanie się w takich warunkach wymaga stukania kijkami (na szczęście były w komplecie z wypożyczanymi rakietami) w dwie najbliższe gałęzie, odczekania aż spadnie śnieg z nich a gdy jak katapulta prostując się trzepną w wyższe gałęzie – rownież i z nich, dwa kroki i powtórka z rozrywki. Poza kijami trekingowymi nieodzowny jest kaptur i dobrze zaimpregnowane rękawice ale nawet wtedy jest to raczej szlifowanie charakteru lub słowa „zakręt” w pewnym południowym języku niż rekreacja a już na pewno nie przyjemność. A teraz inglisz i zdjęcia.

/ [ENGLISH] I wrote above my experiences after my first walks in snowshoes but it’s so extended only in Polish as they’re not popular in Poland, many people doesn’t even know what is it, but there’s so many English speaking users who posted their tests and hints that I’ll only confess that I found in love with, as Poles call them, „rockets” and I appreciated trekking poles for extended safety and comfort and being great tool for many purposes. Now, the pictures:

DSC03911

Zacząłem w Chęcinach / I started from Chęciny castle

Zacząłem w Chęcinach / I started from Chęciny castle

DSC03922 DSC03924

urwisko w rezerwacie Góry rzepka / cliff of Mt. Rzepka preserve

urwisko w rezerwacie Góry rzepka / cliff of Mt. Rzepka preserve

DSC03932 DSC03933 DSC03934 DSC03937 DSC03938

yu sam siebie przekonywałem że dam radę / I made this to lie myself that I'm tough enough

yu sam siebie przekonywałem że dam radę / I made this to lie myself that I’m tough enough

DSC03941

masakra, gałęzie od 50cm wzwyż / branches and bushes powed by heavy snow, that was disaster to make the way, lucky with poles

masakra, gałęzie od 50cm wzwyż / branches and bushes powed by heavy snow, that was disaster to make the way, lucky with poles

na rozgrzewkę coś dobrze schłodzonego w kieliszku z gieesu / something to get warm

na rozgrzewkę coś dobrze schłodzonego w kieliszku z gieesu / something to get warm

niemal w połowie opędzlowany kotlet po chęcińsku - schaboszczak z sadzonym jajkiem i zaszytym pod panierką bekonem / something to get strength

niemal w połowie opędzlowany kotlet po chęcińsku – schaboszczak z sadzonym jajkiem i zaszytym pod panierką bekonem / something to get strength

DSC03951

niebo ciemniejsze od lądu, lubie to / Winter is a rare occasion to see the sky darker than the land

niebo ciemniejsze od lądu, lubie to / Winter is a rare occasion to see the sky darker than the land

DSC03956

po powrocie z pętli wiodącej przez Korzecko, Gościniec, Sosnówkę pod drugi raz pokonywaną Rzepką słońce "wzieno i wylizło" / last licks of the sun that day

po powrocie z pętli wiodącej przez Korzecko, Gościniec, Sosnówkę pod drugi raz pokonywaną Rzepką słońce „wzieno i wylizło” / last licks of the sun that day

DSC03964

Zobacz zdjęcia z pierwszego wypadu / See pictures from first walking in snowshoes

Odpowiedzi: 49

Subscribe to comments with RSS.

  1. Fabulous pictures!! The first one looks like a painting!

    Lois

    7, Marzec, 2013 at 1:27 am

  2. Another great winter collection and I love the various tones, from misty monochromes to bright and colourful shots of warmth in the snow.

    Patti Kuche

    7, Marzec, 2013 at 2:15 am

  3. kiedy to było? bo tak patrze na ten snieg, to chyba nie jakos niedawno?

    strz.

    7, Marzec, 2013 at 10:29 am

    • a ze 2-3 tygodnie temu, mniej wiecej wtedy: http://wp.me/pbUup-1q9 …ale spoko, jeszcze popada snieg i „chyci” mróz :)

      brulionman

      7, Marzec, 2013 at 4:05 pm

      • Tak wlasnie widze w prognozach,ze chyci i to (c)hyżo (?)!!
        Mnie sie to wołgle nie podobie, albowiem iż chyciło mnie za o-strz-ela :/

        strz.

        7, Marzec, 2013 at 8:00 pm

        • a chwyćżesz bicz by zamaszyście, siarczyście i ze świstem trzasnąć zimę: STRZ! STRZ!*
          *-onomatopejemoje
          na wypadek gdyby w parze z o-skrzelami, Rybko, szedł niemożebny katar życzę pobrotu do zdrobia :)

          brulionman

          7, Marzec, 2013 at 11:00 pm

          • katab to okrobny szywioui, ale go ni ma! Poki co wznoszę toast za moje zdrowie szklaneczką TheraFlu

            strz.

            8, Marzec, 2013 at 12:44 pm

            • thera flu, tera lu, tera siup, tera cyk, tera fik, teraz łyk, tera pyk!
              na zdrowie!!!

              brulionman

              8, Marzec, 2013 at 4:45 pm

            • teraz wyobraź sobie gronkowiec-walcz z jej „r” i katarem! :)

              brulionman

              8, Marzec, 2013 at 4:47 pm

              • dławię się na samą myśl i próbę symulacji takiej wypowiedzi ;]
                a skoro już tak per Rybko było, to Flądro jedna, wykrakałaś mi ten katar! Ale straciłam tylko 50% drożności

                strz.

                9, Marzec, 2013 at 7:19 pm

                • znaczy jedna dziurka się zatkała czy więcej? ;)

                  brulionman

                  9, Marzec, 2013 at 7:21 pm

                  • te, matemonotemantyk ;]

                    strz.

                    9, Marzec, 2013 at 7:24 pm

                    • polecam gorącą kąpiel, ile by ich nie było :)
                      i masz wirtualnego buziaka za mate.. metamo… tematomat… tomatomeno.. tego tam powyżej ;P

                      brulionman

                      9, Marzec, 2013 at 7:29 pm

                    • no nie mow, ze Cie słow(p)otwór przerósł ;)

                      strz.

                      9, Marzec, 2013 at 7:36 pm

                    • w życiu, on mnie urzekł, jest jak wykaraskanie się z tarapatów, piękny i idealnie a propos

                      brulionman

                      9, Marzec, 2013 at 7:39 pm

                    • ha! 1:0

                      strz.

                      9, Marzec, 2013 at 7:42 pm

                    • to podobnie jak z nosem: jedda dziudka zadgada :)

                      brulionman

                      9, Marzec, 2013 at 7:48 pm

                    • skojarzył mi sie T.Pratchett i jego Igory – one tez mialy jakas przypadlosc jezykową… wiem! przypadłoft!

                      strz.

                      9, Marzec, 2013 at 7:52 pm

                    • tak, tłofke fa wługi jenfyk

                      brulionman

                      9, Marzec, 2013 at 7:55 pm

              • oo albo Kazimiewa Szczuka!

                strz.

                9, Marzec, 2013 at 7:20 pm

  4. wonderful series and I love your attitude with the snow and the light!!

    jesús joglar

    7, Marzec, 2013 at 11:21 am

    • thanks, during escapes like this I’m out fo stress so view is fresh, truly mine and it’s feeling of freedom and great bit of fun, I would recommend to try snowshoes walk at least once :)

      brulionman

      7, Marzec, 2013 at 11:13 pm

  5. more great photos!!! I like how the buildings are so colorful in the backdrop of snow and winter. I like how you seem to eye these things in such a way that brings beauty and contrast to the mix. what is Kielce? your dark sky white winter backdrop is awesome as well.

    butcheringsaint

    7, Marzec, 2013 at 2:44 pm

    • thank you! buildings? do you mean hives on pictures above or you’re talking in general?
      Kielce is the city that I live, heart of Holy Cross Mountains, Poland
      I like strong contrasts between ground and sky especially if sky is darker, usually in winter or before some disaster weather

      brulionman

      7, Marzec, 2013 at 11:23 pm

  6. Też byłem, przepraszam :) Jedzonka za dużo nie wrzucaj :) bo mi się ssanie typu głodzilla włącza. Pozdrawiam.

    fragmentyzdrogi

    7, Marzec, 2013 at 8:01 pm

  7. That first photo is very Breughel: Hunters in the Snow?

    michael9murray

    7, Marzec, 2013 at 8:23 pm

  8. krążysz widzę po moich rodzinnych stronach:) piękne zdjęcia – spieszę oglądać kolejne!

    mamjakty

    9, Marzec, 2013 at 6:59 pm

    • cała przyjemność po mojej stronie, że trafił mi się człek z tych stron, uroczych i przy odrobinie wrażliwości, pełnych barwnych ludzi. jednym z przyjemniejszych momentów tego przemarszu była rozmowa z chłopem co, gdym Chęciny opuszczał, zza płota przestrzegł mnie bym uważał bo „w Korzecku każda panna musi mieć po dziecku” :)

      brulionman

      9, Marzec, 2013 at 7:13 pm

      • o pannach z Korzecka nic nie słyszałam:) za to do Chęcin jeździłam na rowerze z Jędrzejowa. Poza tym i Wierną i Nidę znam, więc przyjemnie mi się Twoje relacje ogląda:)

        mamjakty

        9, Marzec, 2013 at 7:39 pm

        • dziękuję! Dżejdżejów – Chęciny, to miła trasa, o ile nie wiodła siódemką między blachosmrodami ;)
          nie wiem czy tam trafiłas, ale jeśłi znasz te rzeczki to mam świeżyznę sprzed tygodnia http://wp.me/p1Virr-vT

          brulionman

          9, Marzec, 2013 at 7:45 pm

  9. Masz krzepę Chłopie! Masz! A jak!

    kowaloova

    12, Marzec, 2013 at 11:48 pm

  10. na tym zdjęciu, które miało pokazać jak jest ciężko: https://brulionman.files.wordpress.com/2013/03/dsc03945.jpg brakuje skali więc dodaję, że górne gałęzie widoczne w kadrze są na wysokości pasa, nawet nie klatki piersiowej; fotę zrobiłem kucając ale na przyszłość warto w kadrze wbić kije żeby było widać z czym mamy do czynienia. nocne pozdro i mam nadzieję że wyjaśniłem wszystko Artek :)

    brulionman

    15, Marzec, 2013 at 3:37 am

  11. szybkość zawracającego psa ;o) się najbardziej mię spodobało, bo to znam ;o) z doświadczenia ;o)

    Officiella

    15, Marzec, 2013 at 11:32 am

    • :))
      no niestety, polska wieś jest w większości przypadków jak nieuregulowana rzeka – surowa, dzika i nieucywilizowana, oczywiście ma to więcej plusów niż minusów ale niektóre minusy marki azor, cygan i budrys, zwłaszcza te wielkości kucyków to często kłopot który pojawia się znienacka przez otwartą bramę i nawet na rowerze czasem nie jest łatwo się z nimi uporać.
      jest takie miejsce pod Kielcami, gdzie w pobliżu starego młyna, ok 50m przed i za nim, pod choinkami leżą kije do bezpiecznego minięcia wiecznie owartej bramy młynarza przez którą 3 burki wypadają żeby uchlać w kostkę, takie małe, najbardziej zawzięte :)

      brulionman

      15, Marzec, 2013 at 4:58 pm

      • wiem, małe to zawsze zawzięte ;o). Moje dzieciństwo upłynęło na powrotach do domu wieczorami, gdzie z opłotków zawsze łypało dwoje ślepi, nie wiadomo czemu od razu wrednych. Z tamtych czasów rozwinęłam niezwykłą dość umiejętność znajdowania kija, lub ciężkiego kamienia w oku mgnienia – bo salwowanie się ucieczką nie miało sensu, bo pies jak dobry byczek był, no to jak jak taka mała miałabym zwiewać? Najważniejsze to… nie bać się i mówić spokojnym głosem jak do łagodnego konia… działało… Ale co mnie jako 5-latkę pies sąsiadów w zadek dziabnął to dziabnął! Nigdy mu tego nie wybaczyłam! I na łańcuchu był! ja do niego podeszłam co by go pogłaskać i gdy odchodziłam to on mnie wtedy tak! Wredny, nie?

        Officiella

        15, Marzec, 2013 at 8:14 pm

        • wredota parszywa, nakarmiłaś go w ramach zemsty kaszanką z niespodzianką? ;)

          brulionman

          15, Marzec, 2013 at 10:50 pm

          • nie, w wieku 5 lat mi to jeszcze do głowy nie przyszło, ale tata strasznie na sąsiada nakrzyczał. A potem pies zdechł po kilku latach, więc… suma sumarum dostał za swoje :o)

            Officiella

            15, Marzec, 2013 at 11:21 pm


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: