Brulionman

o fazach ksiezyca, ruchach tektonicznych plyt w Ameryce Lacinskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w ksztalcie wielkiej pochwy przy glownym skrzyzowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonie, o ukladach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o petli histerezy – nie jest to blog. / trying-to-be bilingual (English) blog

NZRP IV Wierna Rzeka – Jaworznia / Winter night trip

31 komentarzy

zdjecie strazackie przed jaskinia / group picture at the antrance to cave

więcej zdjęć pod tekstem / more pictures below text

Kolejna zima lawiruje by nie doszło do rajdu z pochodniami. Albo to nie zima tylko nasze żywoty coraz skomplikowańsze a ramom czasowym, w których taka noc mogłaby się ziścić, trudno znaleźć wspólny termin. Przydałaby się synchronizacja okresów jak u dziewczyn w biurach. Spontaniczna propozycja Betki wyrwała mnie z nudnej dysharmonii. Pekapnęliśmy się do Wiernej Rzeki, a wspomnieć należy, iż pociąg tak szybko pokonuje trasę z Kielc, że człek ledwie zdąży bilet okazać i butelkę opróżnić, stuptuty praktycznie zakładałem wysiadając.

Szywrot na wywrot. Czyli „na przekór”. Komu? Różnym siłom: ludzkim, pozaziemskim i małżeńskim. Raz wystarczy pójść by obalić mity: że zimno, że ciemno itp. Grześ miał wgrany, samodzielnie zaprojektowany, szlak w dżipijes, co pozwoliło nam w terenie, wyglądającym inaczej niż letni widok z satelity sprzed kilku lat, poruszać się w miarę zgodnie z wyznaczoną trasą. Pogoda dopisała w pełni. Mróz był na tyle nieduży by łatwo oddychać a jednocześnie wystarczająco silny by utrzymać sypkość śniegu. Temperatura odczuwalna nie była obniżona za sprawą braku wiatru i nieba odizolowanego chmurami.

W tę noc skradzioną czasowi udało nam się być w jaskini Zofia i na szczycie Miedzianki, odwiedzić opuszczony dom, przejść przez kopalnię, rozniecić w końcu ognisko (niewiarygodne, ale znaleźliśmy po północy płonące ognisko na skraju lasu lecz ambicjonalnie zrobiliśmy własne kilometr dalej) i przebrnąć przez najgłębszy śnieg na ostatnim etapie marszruty. Tym razem ekipę stanowili: Betko, Tnabe, Johny i ja; choć niektórzy z nas mają na koncie dalsze wypady i można by zwać ich obieżyświatami to raczej, patrząc na zasięg naszych wypadów, właściwsza nazwa to domokrążcy ;P Na potrzeby rozgrzania się urządziliśmy jako Klub Ludzi Pozytywnie Zadźganych mruczando-murmurando o patriotycznym akcencie, w którego zapamiętałem jeno „szarpajmy wrogów ciała, niech sczeźnie szwabski chwast” ale lepiej nam wychodził główny motyw z serialu M*A*S*H i to jest przedstawiona poniżej Mezopotamia, zdjęcie na okładkę jest ;)

I siedź teraz i tłumacz to na angielski, ehe, już lecę! ;P No dobra, pójdę po linii najmniejszego oporu (kaleczonej jako „najmniejsza linia oporu”).

/ ENGLISH, at least!

Well, this was spontanously invented walk in night between last Saturday and Sunday. We had great conditions: ca. -8 °C, no wind at all, cloudy sky (warmer than clear) and loose snow 40cm in deepest parts. We reached first 70 m of Zofia Cave, peak of Mount Miedzianka, strange abandoned house with barn and well hidden in the middle of forest, we crossed quarry and finally had sausages grilled over bonfire just past midnight side by side with graveyard in forest. Now, the pictures!

nocny rajd zimowy

Wierna Rzeka

nocny rajd zimowy

inwentaryzacja / stocktaking

nocny rajd zimowy

gdzieśmy myśmy dojszli / where are we

nocny rajd zimowy

Przy matriksie w miedziankowskiej Zofii / watching maytrix on the wall in Zofia Cave

nocny rajd zimowy

widok ze szczytu w Miedziance / night view from one of three Miedzianka peaks

nocny rajd zimowy

nagroda / sweet break

nocny rajd zimowy

Zdobywcy Pucharu Zdobywców Pucharu / at the attic of abandoned, strange house

nocny rajd zimowy

cheese!

nocny rajd zimowy

Nowy kapela „Mezopotamia” wciąż jest mało znana lecz ich poezja śpiewana porusza nawet umarłych / New band „Mezopotamia”, whistlers and poetry singers

nocny rajd zimowy

parking dla olbrzymów w kamieniołomie / heavy truck carpark at the quarry

nocny rajd zimowy

w wolnym tłumaczeniu z języka górali opawskich: morsuj, służ, oszukuj i tratuj / kind of mobilehome of coast guard (appr. 500 km from nearest sea) :)

nocny rajd zimowy

ognisko przy cmentarzu / winter campfire

nocny rajd zimowy

moc trzech chrustowych i jednego dmuchaCZACZA / dry sticks, kindling, resin, papers and lot of blowing

Inne pozazimowe rajdy nocne / Other non-winter night trips

komentarzy 31

Subscribe to comments with RSS.

  1. CUDOWNE!!!!
    Jak wykombinuję czas, środki itd, to może z tą moją beznadziejną ” od-kręgosłupową nogą” też kiedyś zawlekę się w takie miejsca! :)

    Angie

    22, Styczeń, 2013 at 1:31 am

    • już samo wyjście nocą do lasu, zatrzymanie się, pogaszenie latarek i wsłuchanie w mowę lasu i własnego wnętrza …jest wspaniałe

      brulionman

      22, Styczeń, 2013 at 2:07 am

  2. Żałuję, że z Wami nie byłam :(

    jagnizm

    22, Styczeń, 2013 at 1:54 am

    • może w nadchodzący weekend uda się szerszym gronem przespacerować nocą z pochodniami, a gdzie w tym czasie byłas tak w ogóle? :)

      brulionman

      22, Styczeń, 2013 at 2:03 am

      • Grzałam tyłek przy komputerze i pisałam pracę. W ten weekend coś planujecie? Nadjeżdżam!!! :) :)

        jagnizm

        22, Styczeń, 2013 at 2:06 am

        • no namawiam Tomassa bo samemu nie chcę się ubrać w zmontowanie tego, mam okres i obowiązki organizacyjno-logistyczne chciałbym przerzucić na bliźniego swego…
          impregnuj bucień i napieraj! Mam nadzieję że to dojdzie do skutku

          brulionman

          22, Styczeń, 2013 at 2:15 am

  3. Aż mi się w sercu ciepło zrobiło na te widoki – jesteśta pozytywnymi wariatami, póki stać was na coś takiego nie skapcanieliście

    anarcha

    22, Styczeń, 2013 at 2:50 am

    • wydrukuję se to i będę pokazywał na spotkaniach mojego kółka geriatrycznego ;)
      dzięki!

      brulionman

      22, Styczeń, 2013 at 2:51 am

  4. atititi – w pierwszym odruchu już chciałam się tej linii i oporu czepiać ;)

    strz.

    22, Styczeń, 2013 at 12:10 pm

    • „wszelki opór jest bezcelowy” ;)

      brulionman

      22, Styczeń, 2013 at 12:12 pm

      • „nie wszystek oprę”

        strz.

        22, Styczeń, 2013 at 12:13 pm

        • wszystkie wyprę – i oprę, i drzyzgę, i Phone’a ;)

          brulionman

          22, Styczeń, 2013 at 12:16 pm

          • fołna i ja – wołgle mam i inszy, ale zdjęcia jeśli już telefonem, to sonyerysiem c510, wielbię go;]

            strz.

            22, Styczeń, 2013 at 1:57 pm

            • dla mnie słony eryk jest topornym przedstawicielem, najinteligentniejszym, lecz pozostającym czlonkiem rodziny Alcatel i Siemens, Nokusie to były moje najlepsze zabawki zawsze ale przestali produkować 6250 i gdy padła przez moment miałem zwykły fot ale to nie dla mnie, toporny Szajsung teraz rządzi, tyle że zdjęcia jakie robi – widziałaś sama, a już nocne – miazga :( jestem skazany chyba na takie, przez przeciwienstwo funkcjonalnosci, stupid phone’y ;P

              brulionman

              22, Styczeń, 2013 at 4:50 pm

              • a widzisz, ja sie wlasnie nigdy „nie wciagnelam” w nokie jakoś; ale eryś dobrze dzwiek nagrywa, musze przyznać – zabieram go na koncerty czasem ;)

                strz.

                22, Styczeń, 2013 at 5:14 pm

              • jak ja Cię rozumiem!! Nikusia moja, taka co to trzymała bateriłę przez 5 dni, a czasem i 7. A jakie menu miała! proste inteligentne intuicyjne, durnot nie miała, nie zawieszała się, nie nagrzewała się!!!! jam mam samsunga obecnie, bo chorobcia prosty jest i jak spadnie to opakowanie ma gumowe to się nie pobije. Już paru kolegów moich takie ma, choć kobitam, to jednak przyznali, żem mądrze wybrała. Mnie te telefony-lusterko-radia-zabawki… no na nic nie sąp otrzebne…. och.. .Nikusia…!!! :o)

                Slicznie piszesz. . Fajnie, że sobie możecie tam tak.. łazić wespół w zespól.

                Officiella

                26, Styczeń, 2013 at 12:33 am

                • no ten solid już się kilkakrotnie sprawdził pod wodą na kajakach czy koziołkując po kamsztorach przy ok 40 km/h, dobrze, że miał kto do mnie zadzwonić bo nie znalazłbym go nawet. tyle, że od czasu wgrania TrekBuddy’ego czasem się zawiesza a nie daj boże wyłączyć go – po włączeniu budzi się jak naburmuszona małolatka – przez piersze 20 minut (!!!) nic nie kuma a później, niestety, wykonuje wszystkie operacje wciśnięte klawiszami podczas próby obudzenia go ;P
                  dzięki, no fajnie choć niełatwo się skrzyknąć
                  pozdrawiam!

                  brulionman

                  26, Styczeń, 2013 at 4:31 am

                  • taaak, albo pada tak całkiem, że ekran czarny i nic a nic nie działa. To ja wtedy muszę latać za jakimkolwiek śrubokrętem, żeby odkręcić tę wielką śrubkę z tyłu (sprawdziłam w pracy linijka się sprawdza bardzo). Pod wodą jeszcze nie sprawdzałam :o). Ale wzbudzam nim zawsze zaskoczenie kiedy tu żakiecik, szpileczki, perełeczki a tu buch solid samsung (zamiast takiego telefonu co to lustereczko przypomina). Dumna jestem z niego :o).

                    Officiella

                    26, Styczeń, 2013 at 11:51 pm

                    • do odkrecania tego typu srub polecam złotówkę (lub inną odpowiednio grubą monetę) albo „łeb” klucza od zwykłego zamka (bo chyba nie „zamku”?) w drzwiach.
                      solidowi trzeba pryznac ze ma nietypowe funkcje jak na telefon czyli kompas, krokomierz, gps, nienajgorszą latarkę ale za to przebadziewną kamerę, zdjęcia też biedne ale jeszcze „oblecą”, na potrzeby bloga „bartekbe” mi wystarcza.
                      właśnie wróciłem z wieczornego rajdu i mam ślad zapisany w telefoniku, miło później ogląda się w G.Earth :)

                      brulionman

                      27, Styczeń, 2013 at 1:58 am

                    • Kkkk..kkkompas? A tego jeszcze nie odkryłam! :o) zaraz sprawdzę. A tak zdjęcia marne bardzo. A ja właśnie nabylam plytę z muzyką z musicali, i z całą przyjemnością puszczam sobie The Lamberth Walk i Dat’s Love z Carmen. No niby znam te melodie, ale… jaka to ogrooooomna przyjemność siedzieć sobie i tak słuchać. Heh… zazdroszczę Ci tych rajdów. Ja tu na Ursynowie w Warszawie to ekipy nie zbiorę, a w sumie Las Kabacki mam jakieś 300 metrów od bloku…heh….fajnie masz :o).

                      Officiella

                      27, Styczeń, 2013 at 3:18 am

  5. Awesome :)
    https://brulionman.files.wordpress.com/2013/01/dsc03686.jpg?w=700&h=471
    You looks like Stalkers in Prypiat or nearest ghost village in ZONE :P
    More like this please

    spidi

    22, Styczeń, 2013 at 12:30 pm

  6. Udał się Wam wypad pierwszorzędnie:) Fajna sprawa taki rajd ;)

    MNM

    22, Styczeń, 2013 at 4:58 pm

    • jeszcze przydałaby się krótsza trasa, pochodnie i bourbon ;)

      brulionman

      22, Styczeń, 2013 at 5:03 pm

      • właśnie miałem napisać, że w bardzo grzeczny sposób propagujecie przed-poranną turystykę, bez [wyeksponowanego] alkoholu, bez [uwiecznionych] aktów wandalizmu, bez seksu z przygodnie napotkanymi zwierzętami, ogólnie to bardziej medytacyjna, a nie turystyczna wyprawa;) A był lepiony jakiś pogański bałwan?

        kontrmaciej

        22, Styczeń, 2013 at 11:35 pm

        • no tak to może wyglądać choć mam nadzieję, że każdy kumaty człek umie wyobrazić sobie, iż jesteśmy ludźmi wolnymi a zarazem dorosłymi więc kto ma ochotę to sobie coś tam spożywa.
          seks ze zwierzętami zazwyczaj ogranicza się do bycia bzykniętym przez komarzyce lub pokrytym przez meszki.
          Bałwan, widzisz, wiedziałem, że o czymś zapomnieliśmy ;)
          po prawdzie to masz rację – wędrówka jest medytacją, edukuje się człek i ewoluuje rozprawiając o tematach których zakres szerszy jest od zawartości encyklopedii, np. wpływ fellatio na intensyfikacje raka krtani u kobiet…

          brulionman

          23, Styczeń, 2013 at 1:06 am

  7. Looks like a great nocturnal adventure!

    Graham Stephen

    26, Styczeń, 2013 at 1:47 am

  8. Thank you for the visiting my blog.

    I love your night snow walk adventure, the pictures, and that you also post in English.

    night owl

    27, Styczeń, 2013 at 9:04 pm

  9. no, najpierw myslalem ze mruczelismy „Suicide is painless”, pozniej nabralem podejrzen ze moglo to byc „Lulajze mi lulaj” Bemowej z Misia a okazalo sie ze poszlismy szerzej… oto zalacznik audiowizualny:

    brulionman

    13, Luty, 2013 at 1:33 pm


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: