Brulionman

o fazach ksiezyca, ruchach tektonicznych plyt w Ameryce Lacinskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w ksztalcie wielkiej pochwy przy glownym skrzyzowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonie, o ukladach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o petli histerezy – nie jest to blog. / trying-to-be bilingual (English) blog

Blogowowsławiony, który pisze w imię pańskie

12 komentarzy

Znana marka piwna prowadzi konkurs dla ludzi lubiących połamać niedość giętki język, bawić się słowem, tworzyć neologizmy…  czyli dla mnie :) Jedno z ostatnich zadań polegało na ułożeniu dwuwersowej rymowanki z użyciem słowa „CIENKO”. Stanąłem w szranki lecz widać w treści zawarłem zbyt wiele niewygodnej prawdy, skutkiem czego moja propozycja została ocenzurowana a właściwie skasowana. Cóż, nie liczyłem na ajpada pisząc nieproprawny politycznie tekst, po prostu przelewa się pomału ignorowana usilnie czara, z resztą, sami zobaczcie:

„Nie mam co jeść – skarży się człowiek gówno w talarki tnąc ręką,
Premier popatrzył, po czym mu odrzekł: za grubo kroisz, krój cienko”

To by było na tyle w kwestii frustracji sytuacją społeczno-gospodarczą. Wkrótce mam nadzieję nowe zdjęcia i szablon, na blogowanie nie ma czasu – wolne chwile zjada rower i fotografia a z racji zawodowych tych chwil jest niedużo, dopinamy ostatnie guziki, trwa odliczanie ale spokojnie – dam znać gdy wszystko ruszy.

Dziś, mimo szalonej, kilkanaście razy zmieniającej się z śnieżnej w sloneczną, pogody udalo mi się być na zdjęciach, pobrykać rowerem, poczytać i na koniec pograć w speedmingtona po ciemku (czad! – aż złamaliśmy świetlika). Ostatnio mało aktywnie, podobno dorośli mówią na to „życie”. Na szczęście udało się obejść z chłopakami na nocnym miejskim rajdzie Kielce dookoła a zrobiliśmy to nocą, gdy starym pannom jajniki grzechocą i w te dni gdy beret urywał wicher pośmigałem trochę latawcem z moim ukochanym szkodnikiem. Plan na długi majowy jest by wypedałować na wschód – tam gdzieś musi kończyć się cywilizacja …chociaż ekipa się zbiera jak pies do jeża…

PS. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem to wkrótce…  a, niech to pozostanie niespodzianką.

/ Too tired to write in English and still too ambitious to use just translator…

Reklamy

komentarzy 12

Subscribe to comments with RSS.

  1. własnie popatrzyłam sobie na kielce Twoimi oczami i na dodatek z dachow. Piknie. . PS> i bardzo dobrze, nie uzywaj translatora – cuda i dziwy z niego zawsze wychodza! :) poczekaj lepiej az nabierzesz sil. Pozdrawiam

    Kasia

    1, Kwiecień, 2012 at 11:20 pm

    • dachy to już w ogóle zaniedbalem…
      szczęściem idzie wiosna baronowo :)

      brulionman

      1, Kwiecień, 2012 at 11:27 pm

      • no tak myslalam ze zima, po oblodzonych dachach to ciezko bylo. i na dodatek pewno pizdzilo jak w kieleckiem ;)

        Kasia

        1, Kwiecień, 2012 at 11:46 pm

        • nie, zajęć zbytnia mnogość, czekają niezłożone lub nieopublikowane panoramy jeszcze z zeszłego roku :(
          ale najbardziej piździło jak strzelaliśmy tutaj: http://spacerempokielcach.wordpress.com/2011/03/24/pionier-kielce-z-wiezowca-przy-bazarach/

          brulionman

          2, Kwiecień, 2012 at 6:27 pm

          • piknie panie, piknie. A Wy tam jakis „ski slope” macie cy cuś?

            Kasia

            5, Kwiecień, 2012 at 9:56 pm

            • znaczy, stoki? tak, sześć czy siedem nawet a od tej zimy mamy lodospad
              plus niebywałe miejsca typu zamarznięte piekło: https://brulionman.wordpress.com/2010/12/21/nzrp-bez-mapy-frozen-hell/

              brulionman

              6, Kwiecień, 2012 at 12:03 am

              • zazdraszczam! u mnie tylko wiatry i deszcze. ale mielismy juz nawet lato w zeszlym tygodniu. W tym tygodniu mamy za to juz listopad :)

                Kasia

                6, Kwiecień, 2012 at 12:15 am

                • ubiegły weekend w Górach Świętokrzyskich to była istna Zielona Wyspa – wiatr urywał beret a pogoda zmieniała się kilkanaście razy w ciągu dnia od pochmurnego, zimnego gradobicia w które przeklina się brak kaptura aż po słońce zmuszające do rozpięcia kurtki…
                  Ale Dublin ma swoje niekwestionowane zalety z którymi próżno konkurować tutaj – w 90 min MPK jesteś w górach i jednocześnie w 45 min rowerem na nadmorskiej plaży. Tęsknię i mam nadzieję kiedyś tam wrócić ale póki co Wschód i Bałkany są bardziej kuszące :)

                  brulionman

                  6, Kwiecień, 2012 at 12:34 am

  2. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego odrzucili Twój zupełnie trafny neologizm. ;)

    dabjlu

    2, Kwiecień, 2012 at 1:21 am

    • tam nie było neologizmu, co najwyżej błędny tryb rozkazujący od „krajać” :)

      brulionman

      2, Kwiecień, 2012 at 6:29 pm

  3. no przecież było słowo cienko…

    a swoją drogą pięknie to zawarłeś :-)

    John... z tych Johnów

    2, Kwiecień, 2012 at 8:24 am


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: