Brulionman

o fazach ksiezyca, ruchach tektonicznych plyt w Ameryce Lacinskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w ksztalcie wielkiej pochwy przy glownym skrzyzowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonie, o ukladach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o petli histerezy – nie jest to blog. / trying-to-be bilingual (English) blog

Archive for Luty 17th, 2012

Zjazd do bazy

4 Komentarze

Plan: zjechać rowerem Silnicą. ZAMARZNIĘTĄ. Od tamy na Jesionowej, nawiązując do tablic na kończących kurs autobusach „zjazd do bazy„, do dawnej bazy MZK na Pakoszu. Radosne, nieszablonowe, niezbyt trudne i nawet znalazł się jeden chętny na spontanie. Sam pomysł podsunął Tomasso za co jestem mu wdzięczny, liczy się świeże spojrzenie.

Przygotowania: analiza temperatur nocnych i dziennych wstecz i zapowiadanych, wizualna ocena lodu na rze…czce, buty, rękawiczki, ciśnienie w oponach…

Realizacja: Artek wstał, Bartek również, siku, zdzwonka, wyjazd o 7 rano z domu, dojeżdżamy do Silnicy, odczuwalna temperatura -12 °C, już był w ogrodku, już witał się z gąską a tymczasem…

my na kaczki, kaczki na nas, pełne zdziwko: eno-weno, kto podprowadził cały lód?

Ich oczom ukazał się lud…    pracujący„. Na własnej skórze poznaliśmy wpływ człowieka na środowisko: ciepłymi sikami i innymi płynami wlewanymi ściekiem do Silnicy lód został rozpuszczony niemal w całości, niemal zero kry, posłuchaliśmy jak się z nas śmieją kaczki, wykonaliśmy w tył zwrot po czym Artek i Bartek pojechali na tłusty czwartek.

W cukierni jak w ulu mimo, że mróz i jeszcze przed ósmą

Zjadłem raptem siedem… oj tam oj tam, kalorie! ;P Do zobaczenia za rok zamarzniętej rzece. BTW: ostatnio jeżdziłem lodowymi koleinami pośród pól tudzież po mającym konsystencję mazi zimnym pośniegowym błocie i… jednak przydałyby się jakieś kapcie z kolcami. Zjazd do bazy się odbył, tyle że do naszej własnej.

Reklamy
%d blogerów lubi to: