Brulionman

o fazach ksiezyca, ruchach tektonicznych plyt w Ameryce Lacinskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w ksztalcie wielkiej pochwy przy glownym skrzyzowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonie, o ukladach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o petli histerezy – nie jest to blog. / trying-to-be bilingual (English) blog

Ostatni post z wyspy

with 26 comments

W Dublinie dostrzegłem dwa rodzaje usług, których nie spotkałem na kieleckim czy polskim rynku – po pierwsze mobilność czyli zdolność do świadczenia usługi u klienta. Odpowiednio zabudowane ciężarowki i vany dostarczają przeróżne usługi – lekarz weterynarz, spawanie i naprawa alufelg, psi fryzjer, niszczenie dokumentów a z miejskich inicjatyw – obwoźna biblioteka publiczna. Drugi rodzaj usług to automaty – poza znanymi i spotykanymi jak fajki i gumy nie-do-żucia (choć po coś mają smaki hehe) trafiłem na automaty z kanapkami, bukietami kwiatów, tamponami i podpaskami czy spryskiwaniem woda kolonską. Może w kraju znanym z „Lehwaleza” również komuś przyhula taki biznes. Powodzenia!

czolo nieskazone mysla ;)

czolo nieskazone mysla ;)          fot. Ulson von Jungingen

I jeszcze pare słów tak bardziej z wnętrza, od siebie, z dzianiny. Kiedyś bylo katowanie rometowskiego „talbot” BMXa przez 12 miesięcy w roku, pirackie radio KSM FM i odpalanie Steyerow. Kiedyś były szalone podróże Borewiczami 125p, płonące „mercedesy” na Źródłowej i kukła Tomka. Kiedyś było dużo krzywych akcji z psami i kanarami. Kiedyś był Wspak, 3 litry, jam na basenie i ZDZ, sekta RS4 i rapowe poniedziałki w „Famie”. Kiedyś były studia, wycinanie szablonów przez całą noc siedząc na 23 kanale głównej czterdziestki i pierwsze miejsce Astrą GSI w kategorii największych pojemności. Kiedyś była CeKa Idea, pl.listsrv.chomor-l i inne newsgrupy. Kiedyś były plenery CKF i ekspedycje MTB Kielce, te dwie przygody w nieco zmienionej formie trwają we mnie do dziś.

Za kilka dni do teczki „kiedyś” dołączy wyjazd do Irlandii. Jak zmierzyć swój pobyt na wyspach – litrami rudej wody na myszach, gramami zielonego surowca, liczbą wyrolowanych rodaków, procentem spłaconego kredytu, ilością leczonych zębów…? Ja tego nie mierzę, dla mnie to dwa i pół roku z dala od rodziny, przyjaciół i ziemi, której oddałem duszę, dwa i pół roku „wojska”, samodzielności ale też miłości i niezależności.

Za tydzień kraj, pępkowe u Raka (gratuluje nastepnej dziewczyny!), wesele Punkracego i planowana fotopielgrzymka do Oświęcimia by przywitać się z Ojczyzną i poznać miejsce kaźni. Jednak, to poszukiwanie pracy będzie priorytetem więc tak krawiec kraje jak mu staje ;) i z czasem wolnym może być podobnie ale – drżyj rowerku, nadchodzę! :D

Od jutra będę bez netu więc o cierpliwość proszę w komunikacji. Uff, obżarłem się pasztecikami upieczonymi przez Reet i ledwo sie ruszam. Reet to ta miła pani po prawej stronie na poniższym zdjęciu.

Tania, Katrin i Reet - sasiadki (jakie siatki!?) moje / my roommates

fotolaurka ;P Tania, Katrin i Reet – sasiadki (jakie siatki!?) moje / my roommates

A tu wizyta u polskich fryzjerek w Dublinie. Dwóch dżentelmenów z racji wieku nudziło siedzenie nieruchomo przed lustrem (tez tak miałem w nieistniejacym zakładzie na Mickiewicza), obrocenie foteli rozwiązało ten problem :)

polski fryzjer w Dublinie

Polski(e) fryzjer(ki) w Dublinie. Na zdjeciu Kuba lat 4 i Bartus (piekne imie, nieprawdaz?) lat 3

I byłbym zapomniał – przyleciała z Lublina rakieta i dwa dni temu odleciała z najbardziej chilloutowego miejsca za Finglas

Wika i Rafal - dzieki

Wika i Rafal – dzieki

Dzięki za 10 000 odwiedzin, ostatnio ogladalność przerosła moje oczekiwania motywując do dalszego pisania i zdjęciowania więc jak zzerojedynkuję się w kraju to wrocę do blogowania. Do zrobaczenia w Polandzie! ;)

Advertisements

Odpowiedzi: 26

Subscribe to comments with RSS.

  1. Panie kolego, obetnij tą czuprynę bo niedługo Cię nie poznam :). Jak by co to po powrocie służę maszynką.

    Paweł Paduch

    25, Kwiecień, 2009 at 12:18 am

  2. tak jakbyś odmłodniał? ;)

    tompac

    25, Kwiecień, 2009 at 10:23 pm

  3. eee… ładnie mu tak… młodszy jakiś jest ;-)

    John... z tych Johnów

    27, Kwiecień, 2009 at 7:15 am

  4. jaka tam czerwona facjata? Nie pochlebiaj sobie :)
    Wyjechałeś rok i dwa miesiące po moim przyjezdzie tu. Ciężko było ze znalezieniem pracy w Polsce po powrocie?

    Kasia

    7, Listopad, 2012 at 10:04 pm

    • ciężko. relacja cen do zarobków jest tak przerażająco niekorzystna że miałem ochotę spakować się i wrócić na wyspę, do dziś nie mam w sobie wystarczająco dużo siły by podsumować i zestawić życie tu i tam.
      najpierw całkiem demotywującej wysokości zasiłek transferowany z ROI, ludzi na poczcie chcieli mnie zabić wzrokiem i ja też czułem się nieswojo zabierając prędko dziesięciokrotność niektórych rent.
      a gdy już zachciało mi się chcieć to firmy próbowały wyssać na wstępie pomysły rezygnując z dalszej współpracy.
      próbowałem działać na własną rękę ale mimo teoretycznego zapotrzebowania chyba wszyscy czekali na łapówki przed zleceniem. nie moje klimaty. na szczęście trafiały się pojedyńcze foto zlecenia i jeden rewelacyjny numer gdy Klient przyjechał by kupić 20 zdjęć z bloga – największa radość bo to nie kotlet tylko coś mojego, prawdziwego :)
      w końcu blog znalazł mi pierwszą po powrocie pracę, później drugą a teraz najprawdopodobniej trzecią :)

      brulionman

      8, Listopad, 2012 at 7:45 pm

      • żyjesz dzięki blogowi? super!!
        Cholera boję się co dalej. Niby podjęłam decyzję, że tu zostaję, ale im dłużej tu jestem tym częściej myślę, że jednak nie chcę tu być zawsze. Że za kilka lat jednak chcę już wrócić na dobre. Chuśtawka nastrojów i decyzji. Boję się pracy i zarobków w Polsce. Boję się polskiego piekiełka, zawiści, chamstwa. Ale k**** tęsknię!

        Kasia

        8, Listopad, 2012 at 10:53 pm

        • Dublin miał mnóstwo zalet – rowerem nad morze jechałem 40 min by zaszyć się w najdzikszej, północnej części North Bull Island lub w poltorej godziny dojeżdżałem do Enniskerry autobusem (i to na jednym Travel90) i byłem w górach, na wsi, nowy kajak kosztował tygodniówkę a ceny paliwa były pięciokrotnie niższe niż w PL
          …lecz mimo tego tęskniłem mocno za moimi Górami Świętokrzyskimi, rzekami, jeziorami, szlakami znanymi od dziecka i tymi jeszcze nie odkrytymi. No i za poczuciem że nie jestem przybyszem lecz swoim.
          Co do pracy – dzieją się tu rzeczy nie do przyjęcia a na pewno nie do pojęcia dlatego ważne jest by nie brać byle pierwszej pracy, znać swoją wartość i poszukiwać tego co lubisz robić.
          Co i tak nie gwarantuje że zawiść współpracowników lub ich obawy że blado wypadają nie wysadzi cię z siodła.
          Tam w grudniu cieszysz się że często wystarczy na t-shirt wrzucić kamizelkę ale w PL z kolei masz prawdziwe White Christmas, wiesz co, chyba napiszę jednak o tym osobnego posta.
          Nic Ci nie doradzę, sama musisz coś wybrać, na szczęście ZAWSZE MOŻESZ ZMIENIĆ ZDANIE :)

          brulionman

          9, Listopad, 2012 at 10:02 am

          • się z wszystkim zgadzam i to jest dokładnie to co mną miota. Tyle, że z ostatnią częścią nie mogę się zgodzić – nie mogę cały czas jeździć w te i wewte. W pewnym momencie życia gdy decyzje, które się podejmie mają też duży wpływ na inne osoby trzeba się zdecydować wóz albo pzrewóz.. Cholera już nigdy nie będzie tak samo a wódka taka zimna i pożywna ;) Już nigdy..
            taki los emigranta, pieprzony los. Już zawsze będzie się za czymś tęsknić, niezaleznie od miejsca zamieszkania..

            Kasia

            12, Listopad, 2012 at 11:55 pm

            • 12-21 april bede w ROI, spotkamy sie na Tara :)

              brulionman

              13, Listopad, 2012 at 12:32 am

              • Return Of Investment? Cięzki dzień w pracy miałam, czuje się zrypana jakby to był czwartek. ROI to dla mnie ostatnio tylko jedno oznacza :)
                jak to? pisałeś jakiś czas temu, że chciałeś przyjechać na stare śmieci ale nie da rady…
                mam nadzieję że tara stacja i nie każesz mi biegać po pagórkach na hill of..

                Kasia

                13, Listopad, 2012 at 12:48 am

                • nawet nie bylem na pagorkach Tary, tak, spotkamy sie na stacji :) chyba ze bedziesz miala wolne to gdzies w Wicklow Mtns

                  brulionman

                  13, Listopad, 2012 at 12:51 am

                  • spoko, szmat czasu do kwietnia, jeszcze się zgadamy i zgramy!

                    Kasia

                    13, Listopad, 2012 at 1:06 am

                    • Irlandia. Czuję się jakbym miał po latach spotkać swoją dawną dziewczynę. Podniecenie miesza się z obawą że w tęsknych marzeniach jest piękniejsza niż w rzeczywistości. Dramatyzuję trochę lecz czuję cień lęku.
                      Pzdr

                      brulionman

                      13, Listopad, 2012 at 1:21 am

                    • w marzeniach i wspomnieniach zawsze wszystko wygląda lepiej czyli grass is always greener…
                      ja po wyjeździe z irlandii bałabym się do niej przyjechać wcześniej niż po 10 latach tak myślę. Bałabym się, że żałowałabym wyjazdu…

                      Kasia

                      14, Listopad, 2012 at 12:01 am

                    • ryzyk-fizyk, dopiero w maju bede umial sie do tego ustosunkowac :)

                      brulionman

                      14, Listopad, 2012 at 6:19 am

                    • no tak, tylko co jak ustosunkowanie zacznie boleć? :(

                      Kasia

                      15, Listopad, 2012 at 12:01 am

                    • bez ryzyka nie ma zabawy ;)
                      jesli zacznie bolec, znaczy, że prawdopodobnie bez podjecia proby sprawdzenia tez by z czasem bolalo, mysle ze trzeba jechac z nastawieniem by jednak, parafrazujac klasyka, te minusy nie przeslonily Wam plusow :)

                      brulionman

                      15, Listopad, 2012 at 9:35 pm

        • i tęskniłem jeszcze za ludźmi, którym żyje się tu trudniej niż na wyspie (na szczęście większość nie ma porównania więc ta nieświadomość jest dla nich błogosławieństwem) ale przynajmniej nie są to polaczki stanowiące 90% Polaków w Irlandii.

          brulionman

          9, Listopad, 2012 at 10:06 am

          • ostro oceniasz Polaków w Irlandii, albo ja mam więcej szczęścia… tylko ilu ja ich znam? Może z 6 osób :)

            Kasia

            12, Listopad, 2012 at 11:56 pm

            • znalem i poznalem naszych rodakow z roznych miast, wsi, z roznych krancow wyspy, z ROI i z NI, to byli ludzie w wieku 18 – 60 z znaczna przewaga <30, rozne wyksztalcenia, rozny charakter pracy, rozne sytuacje materialne, rozne dzielnice, nie wiem, ze 40 osob, moze wiecej… zaskakujaco duzo zawisci, falszu, zazdrosci lub beznadziejnej stagnacji. do tego uzaleznienia, samotnosc w tlumie… na szczescie na drodze spotkalem tez otwartych, ciekawych swiata (w tym chyba procentowo rzadzimy wsrod innych obecnych tam nacji), kreatywnych, ambitnych, sumiennych…
              przesadzilem z tymi 90 proc ale taka mam wieksosc wspomnien: beemka jako szczyt marzen i "ile masz na godzine" stawiane zaraz po pytaniu "jak masz na imie". nie wspomne o uczeniu obcokrajowcow ze "Hi, I'd like to dance with you" to "robisz pale suko?"

              brulionman

              13, Listopad, 2012 at 12:47 am

              • i dlatego się czasem cieszę że ich tu za dużo nie znam. Ale czasem jednak sentyment się odpala i wolałbym znać ich więcj. Tylko jak poznać spoko Polaków w Irlandii? I po czym ? :)

                Kasia

                13, Listopad, 2012 at 1:04 am

                • nie mam recepty ale chyba najlepiej na szlaku lub poza nim, ale w gorach, na zadupiach raczej niz w powerscourt, na moherach czy na howth.
                  probowalbym juz na obu Kawałkach Cukru, na wiodacym stromo nad koleja pieszym przejsciu z Bray do Greystones, na petlach walking ireland http://tinyurl.com/d5ebtod i coilte http://www.coillteoutdoors.ie/
                  i wcale nie ograniczalbym sie do Polakow

                  brulionman

                  13, Listopad, 2012 at 1:13 am

                  • nie w powerscourt czy howth….rozumiem, ładnie mi tu kolega pojechał po rajtuzach :)
                    a za linki dzięki. Jak już przestanę jeździć na te mohery czy do howth to może to wszystko przemyślę :)

                    Kasia

                    13, Listopad, 2012 at 11:57 pm

                    • mozesz i tam ale przy tych ilosciach odwiedzajacych te miejsca, latwosci dotarcia oraz celu ktory ich tam przywiodl – to raczej marnowanie czasu.
                      nie oznacza to natomiast ze w te miejsca nie warto jezdzic, sam sie zaszywalem w zalanej woda grocie w jednej ze scian Howthu zeby poczytac Puzo :)

                      brulionman

                      14, Listopad, 2012 at 6:26 am

                    • wybaczam :)

                      Kasia

                      15, Listopad, 2012 at 12:00 am

                    • już się na Ciebie nie gniewam ;)

                      brulionman

                      15, Listopad, 2012 at 9:32 pm


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: