Brulionman

o fazach ksiezyca, ruchach tektonicznych plyt w Ameryce Lacinskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w ksztalcie wielkiej pochwy przy glownym skrzyzowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonie, o ukladach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o petli histerezy – nie jest to blog. / trying-to-be bilingual (English) blog

Archive for Grudzień 2008

Apel do nieuczciwych pracownikow poczty

2 Komentarze

Wierze ze choc jeden z was to przeczyta. Zenujace jest otwieranie napoczcie listow z zyczeniami swiatecznymi gdy koperta ma zagraniczny znaczek a kartka jest zbyt gruba by podejrzec zawartosc.

Nawet jesli czasy wysylania banknotow w kartce bozonarodzeniowej nie minely to HUJ WAM DO TEGO CO JEST W SRODKU LISTU MEGO!

Jesli Wam pensja nie wystarcza to zmiencie prace albo nawet poszukajcie jej za granica – tak jak ci, ktorych probujecie okrasc. Nigdu nie wysylam kasy ale jak slysze ze nawet w swiatecznym wysypie przesylek moim ludziom dostarczane sa rozprute listy to mi sie sam scyzoryk w kieszeni otwiera…

A wszystkim uczciwym pocztowcom dziekuje ze potrafia w poltora dnia doreczyc standardowy list z Dublina do Kielc. Przynajmniej w Swieta :)

Maser i nienazwana sciana / Maser and no-name wall

2 Komentarze

Dwie zmontowane w szopie panoramy dublinskich murow – I LOVE MY CITY Masera i mur sasiadujacy z Hall-of-fame poswiecona U2.

Written by brulionman

17, Grudzień, 2008 at 11:12 am

101 postow

leave a comment »

niewiastazaparatem

Niewiasta z aparatem

Niedobrze. Odebrany skan mowi mi ze po pierwsze lab skanuje niedbale bo ok 24x30mm z maloobrazkowej klatki a po drugie ze moj „glupek” zaczal psuc klatki i nie mozna mu juz zaufac.

Kuku ruku / koukou roukou

2 Komentarze

Pionowy wafelek oblany czarobielizną Dublina, zaserwowany na Temple Barze, potrafiący dać tyle radości co solówka na kotłach pod koniec „Idź przodem„. A teraz szeroko buzia, szeroko, powiedziałem, no „AM”!

dablinwpionie

Vertical Dublin / PijoNowy Dablin

scenografia „Przygody Neo w komputerowym swiecie”

with one comment

...dlugi, centkowany, krety jak waz boa...  korytarz ;)

...dlugi, centkowany, krety jak waz boa... korytarz ;)

Jedna z klatek zaprojektowanych przez malo znanego radzieckiego architekta – Jewgienija Jegorowicza Schodowa.

Osiolkowi w zloby dano

2 Komentarze

Wygrzebalem staroc i postanowilem reanimowac dzieki kadrowaniu. Powstal tradycyjny kwadrat. I holubiony od pewnego czasu 10:25. By nie pasc pcham obydwa i chetnie poznam wybor Gosci, ktorego mozna dokonac na ponizszym aparacie do glosowania. Glosowac mozna tylko raz, inaczej z komputera wyskakuje maz zaufania w szlabanie u szyji oraz wisniowym garniaku wpuszczonym w gumiaki i dokonuje rekoczynu ludowego ;)

redbike2

Dwadratcizna

redbike7

Pseudpanoramikus

Written by brulionman

13, Grudzień, 2008 at 8:29 pm

Od kuchni / at the back

with one comment

Zaplecza w stylu El Urineiro tudziez kalowy zagajnik. W tle wspolczesny symbol Dublina – „szpila”.

funland

Written by brulionman

12, Grudzień, 2008 at 1:21 pm

Starosc nie radosc

leave a comment »

Dziendobrywieczor, milo mi powitac widzow przed odbiornikami, zwlaszcza ze ostatnio wydalalem tu swe madrosci werbalne traktujac fotografie zgola po macoszemu. Wracam zatem do, jak to okreslil malo znany poeta Bohdan Rzeromski, migawek zycia zamrozonych w kadrze :) Wszak to jedna zaledwie lecz mimo to zycze Panstwu milego odbioru.
starosci(a)na

starosci(a)na

To byl w sumie pierwszy pomysl na „starosc” ale odsialem gotowe zdjecie na Wojcikowym filtrze banalnosci. Jednak podoba mi sie kompozycyjnie jako elewacja bo czailem sie na te scianke odkladajac ja na Sw. Dygdy – w koncu nadszedl 31 listopada i trzeba bylo to pstryknac ;)

Pasztet nie-zajeczy

leave a comment »

Plusy: jest to szybki (bo na zimno), fajny (bo sie miesza „tymi rencami i tymi palcyma„) i wydajny przepis (calosc zajmuje okragly stolik o srednicy poltora metra).
Minusy: wymaga starannego wybrania osci ale w przypadku makreli nie jest to szczegolnie trudne.

Skladniki dla 5 osob:

  • dwie duze wedzone makrele (ok 500g ryby w sumie; mowa o polskich wedzonych makrelach lub takich, ktorych konsystencja jest blizsza maslu niz wedzonemu kurczakowi),
  • 2 srednie cebule,
  • 2 duze cytryny,
  • 200g bialego serka typu Philadelphia/Almette (Lidlowe o odpowiedniki tez sprawdzaja sie w 100%),
  • 2 stolowe lyzki chrzanu (jesli jest bardzo ostry – do 2 lyzek chrzanu dodac jeszcze lyzke stolowa smietany ale np. pedziowy Polonaise tego nie wymaga),
  • sol i swiezo zmielony pieprz,
  • bulka wroclawska lub gotowe sucharki „pietki” lub kilka bulek typu „ciabata”,
  • dwie garscie kielkow rzeczuchy lub tylez samo lisci mleczopodobnych ktore zagramanica zwia sie „rocket” a w Polandzie ponoc rukiew jakas tam.

Atakujemy ryby pozbawiajac je skory i osci, uzyskane mieso dzielimy palcami na kesy wielkosci czosnkowego zeba (co pozwala wychwycic ewentualne pozostale osci) i wrzucamy do miski, w ktorej pozniej bedziemy mieszac pasztet. Do miski scieramy cebule na drobnych oczkach tarki. Na tych samych oczkach scieramy skorke z jednej z cytryn. W misce laduje nastepnie nasz pulchny serek i chrzan (i ew. smietana). Dodajemy szczypte soli i pieprzu i przez reke wyciskamy sok z otarkowanej cytryny nie dodajac miaszu. Teraz mieszamy az stwierdzimy ze konsystencja masy jest niemal jednolita.

Wybrane pieczywo kroimy w kromki i podpiekamy lekko uzywajac tostera, grilla lub piekarnika. Smarujemy a wlasciwie nakladamy obficie pasztet na grzanki posypujac wierzch rzezucha lub zsiekanymi liscmi „rocket’a”. Druga z cytryn kroimy w „osemki” i podejmy na osobnym talerzyku do skropienia grzanek przez gosci bezposrednio przed zjedzeniem.
Wliczajac usuniecie osci zajelo mi to okolo 30 minut, dobre danie imprezowe a ze wzgledu na postny charakter – pasujace rowniez na stol wigilijny.
PS. Nie wiem jak to dziala ale po zwyklym umyciu rak nie ma sladu zapachu ani cebuli ani kolezanek ;P

Na podstawie powiesci jam ci jest Oliwer

Bezsennosc w Seattlcach – przemyslenia miesozernego homofoba

14 Komentarzy

Bezsennosc zmusza do filozofowania.

Ostatnio szukajac roznych informacji w sieci, co rusz trafialem na fora wegetarianskie. Ciekawa sprawa, ludzie ci nie podaja swym dzieciom miesa gdyz brzydza sie go przyrzadzac a poza tym chca wychowac swe dzieci na wegetarian jednak pozniej przychodza na te fora z placzem bo Zuzka od 2 lat miesci sie w tej samej sukience a Stasio wyglada na 8 mimo ze ma 11 lat, dzieci maja krzywice i niedobor witamin itp. Jednoczesnie na takim forum przeczytalem, ze to barbarzynstwo zabijac zwierzeta zeby je jesc. To ja wam cos powiem:
To wlasnie niepodawanie miesa rosnacym dzieciom z przyczyn ideologicznych jest barbarzynstwem! Takim samym jak wycinanie lechtaczek malym dziewczynkom z powodow religijnych w afrykanskich rodzinach! Niepojete jest dla mnie zeby przedkladac swoj wydumany system wartosci ponad bezpieczny rozwoj wlasnego dziecka. Ale wszyscy jestesmy wolni wiec mozecie mnie nazywac nadal barbarzynca a nawet udowadniac ze wilk nie zdechnie jedzac wylacznie soje. O smaku kurczaka :)

Wolnosc i tolerancja sa mieczem obosiecznym. Ten miecz pozwala mi (pozornie bo nie jestem z betonu) nie przejmowac sie uposledzaniem wegetarianskich dzieci gdyz nie moje to potomstwo i nie moja odpowiedzialnosc, pozwala mi wozic sie z moim „nielubieniem” tych co swemu koledze przetykaja wackiem jelito grube tak samo jak pozwala pedalom wozic sie z ich heterofobia. Nie przeszkadza to miec kumpla „kochajacego inaczej” jesli trzyma on swe konczyny z dala. Wolnosc i tolerancja dla wszystkich! ;P

Rybka zwana Weganda.

%d blogerów lubi to: