Brulionman

o fazach ksiezyca, ruchach tektonicznych plyt w Ameryce Lacinskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w ksztalcie wielkiej pochwy przy glownym skrzyzowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonie, o ukladach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o petli histerezy – nie jest to blog. / trying-to-be bilingual (English) blog

Powtorka z rozrywki / little flashback about one trip

with 3 comments

/ I’ll translate this one day, I promise.

To chyba byl jakis bank holiday czyli dzien ustawowo wolny od pracy, po datach fotek patrzac bodaj 12 maja 2008r., po kolejnej nocce bylem tak zmeczony ze nie wylaczylem komorki kladac sie spac o 5 rano. O osmej zadzwonil Irek, ze ladna pogoda, ze szwedacza ma, ze niewiasta w pracy…  nie bylo wyboru, pojechalismy w trojke z Ula do Glenmalure, zostawilismy wozek kolo rzeki i ruszylismy szeroka serpentynowa droga pod gore.

Ruszamy / Here we go

Ruszamy / Here we go

 

W miejscu gdzie konczy sie droga szeroka na samochod, zaczyna sie podejscie strome po kamieniach, polkach ziemnych i zwalonych drzewach pod gore, po prawej stronie strumienia splywajacego po szerokich skalnych plytach. Na gorze kierujemy sie na poludniowy wschod przez mokre laki poprzecinane licznymi strumieniami i zostawiajac za soba piekny widok z przeleczy ruszamy wyzej.

piekny widok z przeleczy / nice view from the gap

piekny widok z przeleczy / nice view from the gap

 

Postanawiamy wchodzic lewa strona gory, duzo strumieni plynacych przez bujna trawe wymaga wgapiania sie pod nogi. Mijamy sie z grupa z ktora probowalismy obstawiac w ktorym kierunku jest dokladnie szczyt L i napieramy wzwyz pod koniec ostro trawersujac.

 

Pod nogami mokro mimo ze pali slonce i jest wysoko

Pod nogami mokro mimo ze pali slonce i jest wysoko

 

 

Kiedy juz myslalem ze jestem na gorze okazalo sie ze to jakby plaskowyz noszacy na dodatek slady bytnosci uterenowionych jednosladow oraz quadow. Do szczytu zostal kilometr, juz po prawie plaskim. Irek napotyka nierozkminione zagadnienia techniczne swego swiezo zakupionego Canona wiec uruchamiamy grzecznosciowa goraca linie z Duchem ktory wyjasnia cierpliwie wszystkie guziczki :)

wschodnia sciana

Na wschodniej scienie L slonce przeryslowalo ogromne cienie.

 

Zdobywamy ten szczyt cieszac sie odczytywaniem nazw otaczajacych nas gor na tabliczce o ktorej juz kiedys pisalem.

 

na szczycie / peak

na szczycie / peak

 

 

Pogoda dopisala, dosc mocny wiatr zdradziecko chlodzil podczas gdy slonce przypalalo jak frytkownia na Staszica ;) i tylko zejscie bylo zbytnim pospiechem naznaczone ale mysle ze tej jesieni, calkiem niebawem powtorzymy ten numer.

 

a to szczescie szczytowania ;)

a to szczescie szczytowania ;)

Po ten wyprawie postanowilem kupic kompaktowego analoga bo te pliki z fotokomorki totalna porazka okazaly sie byc.

Odpowiedzi: 3

Subscribe to comments with RSS.

  1. I ja tam bylam…bez miodu i wina sie obylo, ale przecudnie bylo. Laka, gory,wrzosy….wolnosc! No to kiedy ten replay?

    Ula

    16, Wrzesień, 2008 at 5:29 pm

  2. […] sie znowu piekna, wartpo powtorzyc ten numer, pare slow i zdjec z Lugnaquilli mozna znalezc tu: [KLIKNIJ] Kto chce, moze i czuje sie na silach – […]


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: