Brulionman

o fazach ksiezyca, ruchach tektonicznych plyt w Ameryce Lacinskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w ksztalcie wielkiej pochwy przy glownym skrzyzowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonie, o ukladach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o petli histerezy – nie jest to blog. / trying-to-be bilingual (English) blog

Archive for the ‘slowo na niedziele / a few words to You’ Category

Rakieta

leave a comment »

Czekam na taka jedna, ma przyleciec z Poludniowego Wschodu, scislej mowiac z Lublina, gdy trafi w moje rece sprawie ze odleci. Obiecalem.

Written by brulionman

13, Styczeń, 2009 at 11:35 pm

Szczesliwego Nowego Rapu!

leave a comment »

Bo ostatni rock nie byl zbyt szczesliwy a obecnie nie jest wcale nowy. Rap z reszta obnizyl poziom i z malymi wyjatkami ryje w zamulonym dnie – starczy posluchac Busta Rhymesa nagrywajacego ze stadem jeczacych talibow lub wiekszosci panow w futrach, roleksach i wynajetych dupach w rekfleksach okularow, ktorych nie zalozylby zaden hetero. Muzycznie syf w kraju i zagramanica ale co tam, ja zlapalem dystans i odpoczywalem juz od przedwigilii (w ktora pojechalem rowerem nad morze by o wschodzie slonca rozpoczac nowa, swiecka tradycje.

Be-Gie-eS zrobil pierwszy w zyciu bee gees pod Ulcyne dyktando, ale jako ze na swiecie jest prawie 40 mln (czyli czterysta miliarodow na stare) przepisow na polski bigos to sie okazalo, ze nasze smaki roznia sie zasadniczo. Zlamalem zasady dajac 1kg swinki + 1,2kg krowki + szescdziesieciocentymetrowe „organki” cielece kontra zaledwie 2kg kwaszonej kapusty bo sie w garze wiecej nie zmiescilo, jednak efektem nie bylem zachwycony. Szczesciem Krycha_Marycha przyslala mi niespodziewanie dwa sloiki bigos-amigos w stylu mego domu rodzinnego. Taki p. Bigosinski obfituje w grzyby, suszone sliwki, jalowiec, przesiakniety jest nadto wywarem powstalym wskutek obgotowywania wen boczku i kielbas. Aha – i jest KWASNY :))

Rzec by mozna iz sama wigilijna wieczerza minela tradycyjnie, bo bez miesa, gdyby nie zdobiacy srodek stolu czerwoniutki rak o delikutasnym miesie ugotowany przez Carlosa de Coulette, ktory zaszalal w te swieta szykujac ponadto danie „lorneta i meduza” (czyli seta i galareta) tudziez pieczony barani udziec, ktory spozylismy w dzien Swietego Szczepana, makłowicząc sobie beztrosko na ujeciu wody w Gorach Wicklow. Pierwszy to rok w ktorym dane mi bylo umiarkowanie w jedzeniu i piciu. I bym zapomnial co Aga rzekla – idzie ulica dwoch jegomosci w strojach wieczorowych, po czym poznac ze jeden jest z samoobrony? …po fraku wpuszczonym w spodnie. Dziekuje, pozamiatane, i tak minely Swieta. Slyszalem tez wersje, mowiaca iz ow pan byl z Bialegostoku lecz jej nie napisze wolac narazic sie baranom ze szlabanem u szyji nizli mieszkancom najzimniejszej czesci Polski.

Pozniej, niejako rozpedem, kontynuowalismy swietowanie z Trojgiem Szalasow by ostatniego dnia roku minionego przeniesc baletowanie do Wexford, skad wczoraj raczylismy wrocic konczac wczasy i rozpoczynajac noworoczne poszukiwania pracy. Bylem u Marcinow juz wielokrotnie ale tym razem pozwiedzalismy siola pierwszych Wikingow, wczesnych Chrzescijan, wypocilismy tosyny sylwestrowe w roznych jakuzzi, saunach oraz silowniach, obejrzelismy tuzin filmow (w tym czwarta juz pulapke ze szkla) i jeszcze udalo nam sie pojechac rowerami na wschod slonca po drugiej stronie rzeki Slaney przez najdluzszy most w Krainie Rudych Psow. Z lenistwa zabralem ze soba jeno sprzet o standardzie cekaefowego „warzywniaka” wiec po wywolaniu moze byc wesolo :)

Aha, katem okna ale jednak widzialem fragmenty sylwestrowych zabaw pod golym niebem organizowanych przez polsat i tvp, no coz, cala te zenade mozna opisac tylko tak: bylo przasnie! Utrzymujaca sie z wymuszen abonamentowych stacja odgrzala swe POP-kotlety a polsat powrocil do korzeni wypuszczajac na scene rodzimy bojsbent diskopololajf. Byc moze uleglem zanietrzezwieniu ale zdaje sie ze skaczac po kanalach na obu trafilem na calkiem niezle trzymajace sie po ekshumacji laski z Abby (barowe haslo: no coz ze ze Szwecji, odzew: moja mama ma malamuta), znaczy sie: jest w Kraju Rat przynajmniej jeden sprawny smiglowiec :) Rozwinieciu ulegla takze mantra wienczaca pigulkowe reklamy i brzmi obecnie: „Przed użyciem zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każdy lek niewłaściwie stosowany zagraża Twojemu życiu lub zdrowiu„. Na tym koncze zapadajac na kolejny rok w bloga nieswiadomosc telewizyjna bojkotujac to medium z korzyscia dla zdrowia tak psychicznego jak i fizycznego. Abonament – Ament.

Mery Krismes ;)

with 2 comments

Z okazji Swiat Bozego Narodzenia zycze Wam udanych poszukiwan „anielskich wlosow” w pawlaczu, przytargania z piwnicy podstawki pod drzewko (nie zapomnijcie tej diabelnie ciezkiej o gesiarce), mieniacych sie pieknymi kolorami jednorazowych lampek zza Buga, latwosci w odpalaniu chinskich zimnych ogni, reki ktora nie zadrzy nad karpiem, wesolego ksiedza ktory chodzac po koledzie wkreci sie na obiad, porannego krakania wron rozlegajacego sie ponad bielusienkim swiatem, uprzejmych sasiadow ktorzy chetnie pozycza pasty do podlog…

A na powaznie to radosnej wigilijnej wieczerzy przy blasku swiec a nie telewizora, zapachu gozdzikow, cynamonu i chrzanu w powietrzu, skrzypienia sniegu i szczeki dziadka Stefana, bitwy sikorek o kolejnosc przy skubaniu sloniny za oknem, przelamania sie oplatkiem z Waszymi Najblizszymi, beztroskiego spiewania (na szczescie nikt Was nie uslyszy) koled na Pasterce z pamietaniem wiecej :) niz jednej zwrotki, naszych tradycyjnych pysznosci: ryby po grecku (a nie po Gracku), boczku obgotowanego w bigosie, sernika i makowca oraz kompotu z suszonych sliwek i kisielu z zurawin, a po ukochanym obzarstwie odpoczynku aktywnego miedzy Swietami a Sylwkiem (np. zjazd na detkach) i baletu sylwestrowego urozmaiconego przynajmniej dwukrotna interwencja mundurowych :) a w Nowym Roku samych odmienionych, dobrych i uczciwych ludzi wokol Was. Tego Wam szczerze zycze.

Bartek

karteczka2

Ciasto prodakszyn: Ulson; dizajn: wschodzacy talent holenderskiej sceny ilustratorskiej - Mary Chris Maas

W te Swieta zjemy malego murzynka. A wlasnie ze z malej, ciasto takie. Tak tak, kanibalizm, barbarzynstwo i pranie mozgu. Wesoły Świąd!

Panorama rzeki Liffey / panorama of Liffey River

leave a comment »

Cieple, pomalu zachodzace slonce oswietlilo polnocny brzeg glownej rzeki Dublina w pewne pozne grudniowe popoludnie. Jak to przy panoramach – ciut wiekszy format niz zwykle zby bylo cokolwiek widac, ale spokojnie, wazy mniej niz mega.

Przypomnialy mi sie stale punkty codziennego programu Polskiego Radia z lat osiemdziesiatych:

…wysluchalismy blablabla Jana Sebasiana Bacha, G-dur, opus trzeci w wykonaniu moskiewskiej orkiestry symfonicznej pod dyrekcja blablabla….    …STAN BUGU WE WLODAWIE WYNIOSL JEDENASCIE, PRZYBYLO CZTERY :)))  …jedenasty stopien zasilania gazem ziemnym, kszzzzzzzzz – kanal lewy, kszzzzzzzzzzzzz – kanal prawy, ostatni szosty sygnal znacza godzine dwunasta – i hejnal mariacki z glosnika :)

Kliknij w miniaturke aby powiekszyc:

PS. Nie, celowo tak zrobilem ;P

XXX

with 3 comments

Wczoraj ostatni raz mialem „dziescia” lat…  XXX lat minelo jak jeden dzieeeeeeen. Bilans pozytywny, niewiele bym zmienil jesli cokolwiek w ogole. Na szczescie swiat sie bardziej zmienil niz ja i nadal mam wiele mysli ktore podpalaja glowe.

Do zobaczenia w nastepnym odcinku

Czas wrocic do pieknej Polski, zalozyc rodzine (turnus mija a ja niczyja? zupelnie nie!), biznes, nadal miec czas na rower i zdjecia no i patrzac na Pasibrzucha ze zdjecia to SCHUSC ;) Oczywiscie ze on, nie ja! Ale to plan na nastepna pieciolatke. Towarzysze, wykonamy go! ;P

Written by brulionman

25, Listopad, 2008 at 12:40 pm

Republika marzen a Republika Irlandii

leave a comment »

Szukam pracy. Ale we sporo jest obecnie takich jak ja wiec tymczasem zlozylem wniosek o zasilek dla szukajacych pracy. Poza tym zasilkiem jest tez opcja, ze tutejszy MOPR/MOPS bedzie placic za ciebie czynsz ale oczywiscie wszedzie nalezy nawypelniac furmanke formularzy. I chyba Irlandia przescignela Polske w biurokracji, w sumie dostalem do wypelnienia 20 str A4, a wsrod roznych mniej i bardziej oczywistych pytan, musialem odpowiedziec np. czy kiedykolwiek bralem kredyt na budowe domu i potwierdzic to w Urzedzie Skarbowym, przedstawic oryginal aktu urodzenia z Polski, przyznac sie czy kiedykolwiek mieszkalem i podrozowalem w taborze cyganskim, przedstawic dokument ze wlasciciel domu ktory wynajmuje jest rzeczywiscie jego wlascicielem, napisac jaki jest jezyk ojczysty mojego dziecka, jesli jestem osoba starsza – ile stopni pokonuje by wejsc do domu a ile zeby pojsc do toalety…    sporo ludzi rezygnuje ale ja? hehehehe co to to nie!

Nad glowami zaczynaja strzelac petardy, znaczy sie, zbliza sie Wszystkich Swietych. W sklepach tuz po sierpniowym „witaj szkolo” z poczatkiem wrzesnia pojawily sie orzechy, dynie, pajaki, maski potworow i inne gadzety na Halloween. Znow dzieci w szarych dresikach beda zbierac stare meble i palety by ulozyc z nich stos ktory podpala uroczyscie w nocy a petard bedzie tyle ile w Polsce w Sylwestra, za to w Sylwestra bedzie jedna dziesiata tego i to pewnie puszczana w wiekszosci przez demoludy.

ZZIB: scenka rodzajowa z sali w jednym z kieleckich szpitali:

Pielegniarka lub tez pelniaca inna funkcje KOBIETA W BIALYM KITLU wchodzi na sale gdzie leza podpiete pod kroplowki kobiety, podchodzi do PANI NR JEDEN:

- byl stolec?
– po czym?
– jak to „po czym”?
– no stolec? po tej wodzie?
– dobrze, nie pytam pani po czym tylko czy byl?
– ale po tej wodzie?
– w ogole, byl czy nie bylo?
– nie bylo

KOBIETA W BIALYM KITLU podchodzi do PANI NR DWA:

- byl stolec?
– byl

KOBIETA W BIALYM KITLU odwraca sie do PANI NR JEDEN:

- a widzi pani, ta pani tez jest na tej wodzie a stolec byl!
– chyba z domu jeszcze….

Szal w kortach / kal w szortach

leave a comment »

Jedno dziewcze dowiedziec sie chcialo czemu sie rozesmialem gdy powiedziala „u nas w Slupsku” no i obrazila sie gdy jej powiedzialem ze z powodu „domkow w Slupsku” :) Ale dzis nie o tym. Dawno temu starszy Sobczak zabral mnie na „Gary” zeby pomachac rakietami troche i zloil mi dupe tak ze ledwo pilke doganialem, zrazilem sie do tego sportu i go szerokim lukiem omijalem az do dzis. Pojechalismy z Krzychem na korty i okazalo sie ze to wciagajaca gra. Ot, zwyczajnie – jak sie zajmujesz serwisem i odbiorem a nie porownywaniem cen rakiet i butow to sport ten dostarczy mnostwo radosci, satysfakcji a nawet pewnego podziwu dla ruchu ludzkiego ciala. Ja tak mam przy rzucaniu frisbee – uwazam ze ruchy sa niesamowite a czlowiek przybiera pozy wyjatkowo naladowane energia, taka bierna bo dynamiki tam jakiejs specjalnej nie ma, ciezko to wytlumaczyc komus kto tego nie odkryl sam i sie tym nie zachwycil. Nie wiem zbyt dobrze ktory to gem, ktory set a ktory mecz ale miotam pilki z radoscia niemowlaka ladujacego kupsztola w swieza pieluche :) A moi ludzie tak z CK jak i stolycy siedzieliby na tych kortach nonstoper bo tuz nad czaszka przelatuja bardzo nisko wielkie cielska samolotow.

a dzis mi Kri100 podeslal zabawke ktorej konca nie widac – wirtualne eksperymenty fizyczne. Ten filmik przyblizy Wam wszystko, idealne na jesienne przydlugawe wieczory gdy Grazyna Padee zapowie sloty i wichury.

Written by brulionman

3, Październik, 2008 at 9:50 pm

Brulionman, tak to ja.

leave a comment »

Jasny portret moj, reki Rybsona „Ry66″ Rybar 3K. Thnx Nor66ert!

 

we wlasnej osobie

we wlasnej osobie

Written by brulionman

2, Październik, 2008 at 10:05 pm

Pazernosc Cie zgubi czlowiecze!

with one comment

przypadek pierwszy:

K. wraca z pracy, czeka na autobus na totalnym odludziu, glowna trasa z Dublina na Polnoc. Na przystanek podjezdza terenowka rocznik 07. Trzech mezczyzn z tatuazami na dloniach sklada oferte: chcesz kupic laptopa za 400 euro? K. nie chce. Dobra, dobra, niech bedzie za 350, kupujesz? K. mowi ze ma przy tylku tylko 4 jurki na busa. Spoko, tu niedaleko jest benzyniarnia, podjedziemy i se wyciagniesz ze szparkasy. K. dziekuje, nie chce skorzystac mimo ze laptop wyglada na drogi (najtansze w sklepie sa od 450 euro). Ok, chcesz sie targowac, dobra trzy stowki i laptop twoj. K. nie chce kupic. Zauwaza ze Irlandczyk idacy poboczem na widok jeepa przechodzi na druga strone ruchliwej drogi. Dobra, ostatnia propozycja: laptop za 300 i dorzucamy dwie komorki N95. K. mowi ze ma komorke i zdecydowania dziekuje za oferte. Jeep odjezdza.

 

przypadek drugi:

sklep Lidl, klientela – wiadomo: oszczedzajacy lub slabiej usytuowani mieszkancy okolicy sklepu, glownie imigranci z krajow bylego ukladu warszawskiego. I. wychodzi z zakupami, podjezdza stary mesio beczka, dwoch panow pokazuje laptopa VAIO (wartego ok 1500 euro), mowia ze jest okazja, chca sprzedac, jedyne piec stowek. I. wsiada do samochodu, oglada laptopa, prawdziwy, oryginalny ale potargowalby sie. Niechetnie dodaja mu dwie nokie utrzymujac cene niezmieniona. I. wyplaca kase ze sciany modlitw, wraca, oglada ponownie w samochodzie komorki i laptopa, sprzedawcy uprzejmie pakuja wszystko w torbe na laptopa. I. dostaje torbe, przyjezdza do domu, otwiera torbe i wyciaga z niej dwa nowiutkie katalogi Argosa. Grubosci i ciezaru opaslej ksiazki telefonicznej, rozmiaru mniej wiecej polowy laptopa, tony tego zalegaja w kazdym oddziale tej marki, za darmo.

W obu przypadkach sprzedawcy byli Irlandczykami, najprawdopodobniej karawaniarzami a kupujacy byli obcokrajowcami. Wnioski nalezy wyciagnac samemu, najlepiej w trakcie czytania powyzszego.

Komenda wroc / to English readers

with 2 comments

Nie chce mi sie tlumaczyc na angielski juz zadnych postow.

Ain’t gonna translate any posts no more, sorry.

 

Brulionman

Written by brulionman

23, Wrzesień, 2008 at 9:25 pm

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 575 other followers

%d bloggers like this: