Archiwum kategorii ‘slowo na niedziele / a few words to You’
Yeleńva Lil’ Va
Poranek pobaletowy, muchy tupia, kacgigant. Dwoch kolesi budzi sie w opakowaniach na sofie, jeden wlacza TV i traca lokciem drugiego:
- tyy, paaa, Benedykt Szesnasty!
- a Kubica ktory?
ZZIB: instrumenty na dzis to wygladajacy jak skrzyzowanie taboretu z kolumna: Cajon, metalowe miednice po reinkarnacji: hang drum oraz megagrzebien i butla gazowa: hapi drum, hang drum i array mbira.
Dziekuje za uwage i pozdrawiam PARAPSYCHO i PARELATJARAM :)
omamy mam?
Wieczorem w miescie, gdy jest dosc cicho, zdarza sie ze slysze pewien dzwiek, ktory nazwalbym cykaniem. Jest to metaliczny (ale nie dzwieczacy) dzwiek jakby ktos zderzal monety albo stukal szprychami o siebie, choc ma w sobie cos z dzwieku pekajacego pod stopami lodu na jeziorze. Czestotliwosc dzwieku to ok 4 stukniecia na sekunde. Od kilku dni zwrocilem uwage na ten dzwiek, slysze go w chlodne wieczory, przesuwa sie wraz ze mna i odnosze wrazenie ze zawsze jego zrodlo jest gdzies przede mna (nie centralnie bo sie przemieszcza i czasem cichnie). Slysze go naprawde czyli uszami, poza nim normalne odglosy ulicy – szum bieznikow samochodowych, silniki, syreny.
Nie nosze zegarka ktory by tykal, nie dzialo sie to kolo zadnej stacji trafo, nie bylo drutow w ktore by dziobal ptak, nie kojarze tego dzwieku z zadnymi owadami na ktore z reszta za zimno… Kto slyszal przelatujacego nietoperza ten ma nikle pojecie o ulotnosci tego co rejestruje, z tym ze to jest zdecydowanie glosniejsze no i miarowe. Bez alkoholu, srodkow psychoaktywnych i lekow. Coz, ponoc ludzie dziela sie na wariatow i tych jeszcze niezdiagnozowanych.
Ale do cholery nie wymyslilem sobie tego, tak samo jak rodzaju piasku na plazy, ktory przy odpowiedniej technice biegania gwizdze pod stopami albo dzwieku ktory wraca odbity od katownikowych ogrodzen po szurnieciu stopa i brzmi jak trafienie pocisku w piasek pod bardzo malym katem. Pewnie i tak nikt tego nie zrozumie.
Prywatna prosba Kielczanina
Krotko i na temat: jest konkurs w ktorym projekt rozbudowy Targow Kielce ma szanse wygrac darmowa kampanie medialna. Trzeba tylko kliknac tutaj i oddac swoj glos co pozwoli Targom Kielce utrzymac pozycje lidera i wygrac a to wygrana dla nas – wszystkich Kielczan. Glos mozna oddac nie czesciej niz raz na dobe – do 17 pazdziernika. W razie watpliwosci przeczytaj wiecej o konkursie.
Z gory dziekuje za kazdy glos oddany na TK tudziez za podeslanie linka kumatym znajomym :)
lokalny patriota Bartek
Ostatni dzien sierpnia
Jutro dzieciaki smigaja do szkoly na rozpoczecie roku, ktore np. w kieleckim Plastyku uswietni swa obecnoscia, retrospektywna wystawa i takaz gaweda Mistrz Pierscinski.
Wrocilismy z Ula i Roza z Pomorza i to z przygodami (o czym wkrotce), goscinni i weseli ludzie tam zyja, piekna kraina – bociany, bizony (niestety tylko te zelazne), jeziora i male poniemieckie miasteczka. W Kielcach maliny i jezyny pekaja od dojrzalosci wiec czas zanurkowac po sokownik. Zdjecia czekaja na skany i obrobke, “zolwie” co rusz przecinaja miasto na sygnale wozac po nocnych lokalach dupska jakichs wazonow sredniego szczebla bo przeca w CTK targi zbrojeniowe trwaja…
Ja wlasnie odkrylem ze po pelnym burz i piorunow czerwcu mialem dwa miesiace slonca i widzialem kilkanascie gigantycznych Perseidow. Splyw Biala Nida sie nie odbyl ale “za to” wczoraj peklo 6,5km wioslowa lodzia po Cedzynie, przywiezlim palke wodna i zaznalem szoku cenowego:
- Jezioro Siecino, Pojezierze Drawskie, bardzo czysta woda, powierzchnia zbiornika 7,5 km2, dwie duze wyspy, kajaki nowka sztuka niesmigane 5zl/godz
- podkielecki zalew Cedzyna, woda w ktorej nie chcialbym sie skapac, najdluzsza “przekatna” 1,5km, kajaki majace wiecej lat niz ja 15zl/godz
W najblizsza sobote odbedzie sie ciekawa akcja dla jednosladowcow, rowniez tych niezmechanizowanych:
Sobota 5 września – przejazd przez “Sienkiewkę” - w ramach społecznej kampanii “Przeszczep to drugie życie” spotykamy się o godz. 11:50 przed kościołem Ewangelickim na ul. Sienkiewicza. Razem z kieleckimi motocyklistami, pod eskortą policji zjedziemy ul. Sienkiewicza na Plac Artystów. Uważam, że to jest super akcja i fajne miejsce żeby pokazać (podobnie jak na Masie Krytycznej) jak dużo jest w Kielcach rowerzystów. Dajcie zatem znać znajomym i przyjeżdżajcie w sobotę! Do zobaczenia!!!!
- to byl msg od Hamera a wiecej tutaj
koniec raportu, dobranoc
W akacje / Holy days
Duzo wrazen. Dzieki zywotnosci modelki i podejsciu Ducha sesja fotograficzna udana mimo ze spalem tylko 3 godziny a glowna miejscowka sie wysypala. Wewnetrzny plener CKF okazal sie tak wypelniony nowymi miejscami i dobrym klimatem werandowym jak na pierwszym plenerze u Saddama, wszystko dzieki temu ze spotkalismy p. Jerzego, lokalna kopalnie wiedzy, czlowieka ktoremu chce sie chciec. Budowa trzeciego lampionu wciaz nie ruszyla. W srodku tygodnia byly fristajlowe tance na uroczystosci Agi i Filipa, gdzies miedzy jazzem, baletem a wlasna ekspresja emocji; do piatej rano okupacja parkietu na skrzydlach Aniola. Teraz na horyzoncie Pojezierze Drawskie i splyw kajakowy Biala Nida.
A potem koniec wakacji i czas poszukac pracy.

ruiny Muzeum Mesko, Skarzysko Kamienna, Poland
PS. znam poprawna pisownie slowa halidejs :P
jak wiele jest mysli ktore podpalaja twoje miasto
Jestem. Ostatnie tygodnie byly szybkie – w CK byl Amon i PL, czwartek to gwozdz u Szafki na dzialce a w sobote zdobylismy z chlopakami Krywan i jest to najwyzsze miejsce gdzie sie samodzielnie wgramolilem (zdjecia wkrotce) a dzis trwa akcja “plonace uda” ;)
Wczesniej byl czerwony szlak Kielce – Ameliowka z Niedzwiedziem i Sw. Katarzyna – Kakonin z Hamerem, obydwa oczywiscie rowerem. Byl tez szlak w Kakoninie z Ula ktory po trzydziestu krokach zakonczyl sie adrenalina i ewakuacja do szpitala po ukaszeniu przez pszczole. I piekna, inna niz wszystkie jakiem dotychczas widzial, uroczystosc weselna Igora i Inki oraz podlubelski chillout po ktorym przestalem porownywac Kielce z Lublinem gdyz – mimo milosci do CK – ma sie to jak Matiz do sportowej fury. A zdjecia? A zdjecia sie wlasnie skanuja. W kuchni zas zaczal sie dzis czynic kwas chlebowy oraz gliwiec ser bialy a jutro zacznie dojrzewac karkowencja. W srodku tygodnia kosz z urlopujacym sie Ka3ym i slub Filipa a w weekend struganie wariata w Saddamowce spod znaku peerelowskich klimatow oraz dobrego jedzenia zakrapianego Slivovitz Passover :) Malo tego bedzie tez inny plener, dla odmiany trzezwy, ale tez w sierpniu wiec taki mlyn jest ze mala bania…
Tuba na dzis to niewiarygodny skok do basenu. Oraz PUNKt WIDZEnia. I odkryte z reka w nocniku La Coka Nostra.
stado mysli rozmaitych
Dzis powinnismy wkraczac do Oswiecimia jednak zawrocilim. Moglbym wygodnie sie wykrecic pogrzebem Tomka ale powod byl taki ze zabraklo nam kondycji zeby z dwudziestokilowymi plecakami robic po 30 km codziennie przez 7 dni. Wysiadly nam stopy (to trza se bylo wkrecic nowe zarowki) a i plecaki polsport majace tyle lat co my w pewnym momencie ograniczaja krazenie w rekach. Przegralismy te bitwe ale losy wojny nie sa jeszcze przesadzone. Relacja “sie” pisze, zdjecia “sie” wywoluja.
Powiesilismy wystawe powarsztatowa na Bazie Zbozowej (a w weekend gra Kinior, ha!), mlodzi pokazali prace ze wstydu nie ma, wernisazu nie bylo a finisazu nie bedzie bo zdjecia na stale zawisly na bazowym korytarzu. Zakwasy i odnowiona kontuzja kolana to skutki zbytniej ekspresjii taneczno-ruchowej na jaka pozwolilem sobie gdy na Cienkiego urodzinach Wojtas zapodal pod rzad freedom rejdzuf i onyxowobajohazardziany judgment night; jak to Makary skomentowal – trzy dychy ale reka chodzi, noga tupie ;) Rzadko mam az tak. Jak blog wplywa na zycie autora? Tak ze zaczalem sie przygladac stopom ludzi na ulicy i wysnulem mongolska teorie, ze wtorny boom na japonki zaowocowal wieksza dbaloscia o stopy choc wciaz nie brak wyjatkow. Pogoda barowa zatopila moje checi swietowania swieta Kielc, dobrze ze w poprzedni weekend bylo lepiej to zabralem szkodniki mojej najmlodszej siostrzyczki na Kadzielnie zeby zobaczyly amfiteatr przed przebudowa. Duchu wytypowal modelke ktora niebawem ustrzelimy. Spoldzielnia KSM jest genialna: po raz kolejny zasypuje swieza ziemia z nasionami sciezke wydeptana 40 lat temu zamiast polozyc chodnik, betonowe glowy wierza ze to czlowiek jest stworzony dla osiedla a nie na odwrot. Czy mozna postawic kolejna mongolska teorie, ze KSM jest osiedlem ludzi starych i biednych po tym ze w windach smierdzi kundlami a na klatkach petami niskiego sortu czy raczej po ilosci aptek? A, Rynek sie przebudowuje, niebawem bazuzyteczna stanie sie wiedza na ktore plytki chodnikowe nie stawac po deszczu zeby nie ochlapaly. Do lasu trzeba ruszyc sie, borowiki i jagody czekaja.
Wciaz nie odwiedzilem wszystkich ludzi ktorych odwiedzic chcialbym ale pracuje nad tym. Mongolskie teorie to moje prawdziwe teorie tylko z lekkim przymruzeniem oka, takim mongolskim :)

okno zycia / "window of life" - to save unwanted newborns
Autor czasowo niedostepny
Czwartek wstrzelil sie pod katem fotograficznym jako dzien udany, powstaje nowy fotoprojekt, ktory bedziemy drazyc z Mackiem. Wlasnie leci 562 audycja na wefunku, skanuja sie negatywy z procesji BC 2009 Katedra – Sw. Wojciech (za rok moze uda sie pojechac do Zimnej Wodki) bo pogoda iscie irlandzka; jakby ktos nie wiedzial – jest to pogoda jakby ktos zdeptal milion pajakow, taka podczas ktorej az chce sie powiesic ;)
Pisalem to przedwczoraj, dzis deszczu nie ma poki co, goraczka trwa przed jutrzejsza marszruta do Oswiecimia a wczoraj superciezki polski film z Kazikiem, bedacy dla mnie krzyzowka Symetrii ze Zlym porucznikiem a jedyne co moge zarzucic to strasznie kiepski tytul – “Rozdroze cafe”. Winnismy dotrzec do obozu zaglady ok 23 czerwca a wiec czeka nas tydzien bez netu i z komorka ograniczona stanem baterii. Znikam sie szykowac.
Cisnieniowanie
Cisnienie mam ze zaniedbuje bloga ale dzieje sie tak duzo ze ciezko nadazyc z opisywaniem, ze nie wspomne o opracowywaniu zdjec. Ciesze sie z powrotu do Polski i choc ceny mnie zabijaja to zgrabne i powabne sylwetki Polek rekompensuja mi to z nawiazka, ot – inna estetyka.
Kielce, bloki zatopione w zieleni przemierzam sprytnie – rowerem. Odbilo mi na zjezdzie i podczas ladowania pod Niestachowem podwozie stracilo kontakt z podlozem, zaliczylem glebe ktorej nie przetrwal dziszok i nie moglem sie samodzielnie podniesc ale wyszlismy z tego bez szwanku – i ja i rowerek. Przywitalem sie z lasem, w ktorym nazbieralismy z Ulenka tuzin tuzinow konwalii a z Betkiem odwiedzilismy Sklad Prostokatnych Rzeczy. Bylem na projekcji “Gen. Nila” przy dwuosobowej frekwencji, opuscilem kino w nastroju podobnym jak po Pregach. Skosztowac mi bylo dane szynki sporzadzonej mistrzowska reka Pawla Boogie i od tego momentu choruje na zbudowanie wlasnej wedzarenki. Zdjeciowo sie dzieje, zdjeciowo sie kroi. Czasem wole napisac o pewnych planach bo mam mobilizacje do ich zrealizowania, duzo latwiej odpuscic jesli pozostaja wylacznie w mojej glowie. Planuje foto-report z piekarni a w 65 rocznice smierci piesze zlozenie holdu “Ponuremu” na Wykusie skad ruszamy na fotopielgrzymke z Kowalem do Oswiecimia. Poza tym program kulturalno-oswiatowy przewiduje kosza, wykroty skalne, szlak rowerowy S-sko – CK i fotowypady. A tu strzal z warsztatow CKF-baza.

ul. Nowy Swiat, Kielce w maju 2009 r.
Ponoc zguba Francuzek jest maslo President, najdelikutasniejsze smarowanko bagietkowe. W Polsce CHLEB jest tak smaczny ze wiele rozsadku trzeba by wstac od sniadania.
Masa Krytyczna w Kielcach
Kielce, Pl. Wolnosci, 15 maja 2009, godz. 17:30 – nie zapomnij roweru :>
nota z chwilowo nieczynnej strony MTB Kielce:
W najbliższy piątek, 15 maja 2009 r. od godz. 17:30 na Pl. Wolności zbiera się Masa Krytyczna czyli wielka manifa rowerowa. Tego dnia dobrze się bawimy, integrujemy i manifestujemy potrzeby rowerzystów w Kielcach. Walczymy o bezpieczeństwo w ruchu ulicznym poprzez budowę dróg rowerowych. Zabierzcie kaski, kamizelki, gwizdki i znajomych! Pokażmy ilu jest w Kielcach rowerzytów! Niech nas zobaczą, niech nas usłyszą! Koniecznie powiadom znajomych, niech bedzie nas MASA!
PS. Jestem juz w CeKa, mam net, odkurzylem rower, rozgladam sie za praca, bylem na warsztatach, a tu dla tych, ktorym posmakowal – przepis na pasztet z wedzonej makreli. Soft do skanera na razie zabzdzil mi skany znakiem wodnym by zmobilizowac mnie do kupna pelnej licencji wiec cos z szuflandii zarzuce, jeszcze z wyspiarskiego fotoszwedacza. Howgh!

zalamanie czasoprzestrzeni