Archiwum kategorii ‘niezrealizowany dziennikarzyna / journalist-wannabe’
Niespodzianka po kielecku / surprise in Kielce style
Kto moze liczyc na niespodzianke? Czlowiek na wozku inwalidzkim, osoba z wozkiem dzieciecym lub zakupowym dla osob starszych, ludzie w podeszlym wieku, osoby z ograniczeniem ruchu. Wystarczy aby od strony Statoil sprobowac przedostac sie na druga strone Zrodlowej korzystajac z kladki a konkretnie ze zbudowanej przy niej WINDY DLA OSOB Z OGRANICZENIEM RUCHU. No to wsiadamy.
/ Who can get surprise? A man on wheelchair, a person with pram or trolley, elderly people, disabled people. You just need to cross the street by the footbridge using LIFTS FOR DISABLED. Let’s get in.

kladka nad ul. Zrodlowa / footbridge over the Zrodlowa St., Kielce, Poland

winda po drugiej stronie kladki / lift at the other side of bridge
Po przejsciu/przejechaniu kladki okazuje sie, ze druga winda nie dziala i trzeba zawrocic. Szanowni niepelnosprawni, intergacja z Wami to fikcja, winda nie dziala od okolo 2 miesiecy bo my, Kielczanie, mamy Was w dupie! I to nie tylko jako spolecznosc, ktora wybiera lokalnych urzednikow, po prostu jestesmy na codzien slepi. Pardon, niewidomi.
/ Well, at the other side of bridge lift doesn’t work so you need to turn back. Dear Disabled, integration between us is bullshit, lift stays out of order about 2 months because we don’t give a fuck! Not only as a society choosing local autorities, we’re just blind for your needs everyday.

zaskakujacy powod niespodzianki - stluczona szyba / broken glass - realy surprising reason of surprise, isn't it?
Zmiana szyby to nie lada wyzwanie w Polsce XXI wieku gdyz najpierw trzeba zmienic myslenie wiec sie czeka na to miesiacami… I jak, podob sie niespodzianka?
/ It’s not so easy to change the glass in 21st century in Poland, especially that we need to change our way of thinking so that’ll take a months before lift will get repaired. Are you surprised? Guess not…
Historia z kanarem i milicyjo czyli wspolczesny “bareizm”.
Jak sie juz pochwalic zdazylem bylismy na Pomorzu i bylo fajosko ale niestety trzeba bylo wrocic do domu. Kupilismy wiec bilety na pociag pospieszny Szczecin – Klerykow, oczywiscie na klase druga. Trzeba bylo zachowac czujnosc bo tylko 4 ostatnie wagony jechaly do Kielc i w jednym z nich wlasnie udalo mi sie znalezc pusty przedzial, klasa druga, dla niepalacych. Bagaze na gore i kimono. Z tego blogostanu wyrwal nas glowny bohater tej opowiesci, sprawdzajacy bilety pracownik PKP z indentyfikatorem o numerze 77578 zwany dalej konduktorem a przedstawiony na ponizszym zdjeciu.

nieznany mi z imienia ni z nazwiska konduktor PKP wzywajacy Policje
Po otrzymaniu biletow zazadal okazania doplaty do klasy pierwszej pomimo iz jechalismy w klasie drugiej – oznaczenia klasy widnialy przy wejsciu do kazdego przedzialu, na szybach drzwi zamykajacych korytarz i na zewnatrz wagonu – wszedzie “2″.

konduktor obok znaczka klasy wagonu i przedzialu

oficjalne oznakowanie klasy wagonu PKP
Pan konduktor jednak nie jest tepy i dobrze widzi co ma zapisane w swoim kapowniku – klasa pierwsza. Mysle sobie: czeski film, pewnie ukryta kamera ale brne dalej pytajac gdzie jest oznaczenie ze to klasa pierwsza bo ja widze same dwojki. I tu mialem dejavu – kto ogladal jak szatniarz w barejowym “Misiu” pokazuje napis ukryty za drzwiami ten wie jak ten trick dziala: drzwi trzymane sa w pozycji otwartej by nie przeszkadzaly podroznym a widok jest jak powyzej, z reszta dwojki sa namalowane na zewnatrz wagonu i przy wejsciu do kazdego przedzialu.
Szczeka mi opadla gdy zobaczylem oznakowanie ktore konduktor przedstawil mi jako klase pierwsza…

I to jest wlasnie wg oficjalnych oznaczen PKP pierwsza klasa jakby ktos nie wiedzial.
Na bialej kartce, bez jakiejkolwiek pieczatki czy podpisu, brazowa kredka ktos namalowal “1 KL” co traktowac nalezaloby jako zart dowcipnych podroznych ale nasz pan konduktor nie mial watpliwosci – to JEST pierwsza klasa. Jest godzina 3.30, jestemy gdzies za Koninem, wagon ma oznakowanie zrobione przez bratanice klozetbabci, ale, poniewaz jestem czlowiekiem ugodowym :D zaproponowalem ze w skutek zaistnialej pomylki opuscimy rzekoma pierwsza klase i sie przesiadziemy do trzeciej to znaczy drugiej. Tu konduktor eksplodowal radoscia ubeka bo ZLAPAL NAS i teraz to za pozno, nie ma doplaty, nie ma przesiadania sie za to bedzie mandat po 300zl od osoby…
No i przebrala sie miarka (prosze zwrocic uwage ze nie uzywam tu slow niecenzuralnych, podobnie bylo w pociagu choc wiele mnie to kosztowalo), odmowilem przyjecia mandatu, pan konduktor zadzwonil po policje “jedzie pierwsza klasa, bilet ma na druga, nie ma doplaty i mowi ze nie zaplaci mandatu”, zrobilem dla udokumentowania tej szopki powyzsze zdjecia bo przeciez nikt normalny by mi pozniej nie uwierzyl. Tu konduktor utoczyl nieco piany z ust o nieznanych dotad zakazach fotografowania i ze juz ja zobacze co on z tym zrobi. Okolo 4 rano na dworzec w Kutnie dotarlo dwoch funkcjonariuszy Policji. Zobaczyli “dwojke” na wagonie i lekko sie zmieszali. Zaprosilem ich do srodka i pokazalem pozostale dwojki i te sliczna brazowa jedyneczke… Przemilcze co powiedzieli panu konduktorowi bo tez bym sie zdenerwowal gdyby ktos w srodku nocy wyrwal mnie z dyzurki bez dania racji. Nie chcieli ode mnie dokumentow, przeprosili za zamieszanie, oddali nam bilety i kazali wracac do przedzialu. Konduktor chyba wsadzil sobie mandat tam gdzie mu kazali bo poczerwienial na licu, zamilkl i wysiadl z pociagu bez slowa, chociaz przez niego pociag stal godzine w Kutnie a pozniej, jako opozniony, musial przepuszczac wszystkie rejsowe niespoznione pociagi. Nastepne druzyny konduktorskie tez przebakiwaly ze to jedynka ale juz nie mialy ochoty wzywac policjantow ani sokistow.
Jesli napisze sobie kredka na czole “jestem koniem” to uwierzy w to tylko osiol, nie? Ale jak mnie ktos spyta “jak minela podroz?”, odpowiem “naprawde, PIERWSZA KLASA!“
BF Memorial 2009
W lipcu na Bazie Zbozowej odbyla sie kolejna edycja imprezy laczacej ludzi hip-hopu, poswiecona pamieci Wemblay’a – Memorial Book Forever. Na hali z kanalami do naprawy milicyjnych nysek odbyly sie taneczne bitwy pod DJ’a plus power zywej perki a na zewnatrz tlil sie w upale graffiti jam. Impreza o jakiej w ‘95 nie mozna bylo nawet pomarzyc.

BF Memorial 2009, Baza Zbozowa, Kielce, Poland

BF Memorial 2009, Baza Zbozowa, Kielce, Poland

BF Memorial 2009, Baza Zbozowa, Kielce, Poland

BF Memorial 2009, Baza Zbozowa, Kielce, Poland

BF Memorial 2009, Baza Zbozowa, Kielce, Poland

BF Memorial 2009, Baza Zbozowa, Kielce, Poland

BF Memorial 2009, Baza Zbozowa, Kielce, Poland

BF Memorial 2009, Baza Zbozowa, Kielce, Poland

BF Memorial 2009, Baza Zbozowa, Kielce, Poland

BF Memorial 2009, Baza Zbozowa, Kielce, Poland

BF Memorial 2009, Baza Zbozowa, Kielce, Poland

BF Memorial 2009, Baza Zbozowa, Kielce, Poland

BF Memorial 2009, Baza Zbozowa, Kielce, Poland

BF Memorial 2009, Baza Zbozowa, Kielce, Poland
Klamstwo, ktore nikomu nie przeszkadza
70 rocznica wybuchu II Wojny Swiatowej minela, byly kwiaty, salwy, warty, szarfy i przemowy, znaczy sie – pamietamy i dbamy o historie. A wlasnie ze nie. Jest takie smierdzace jajo, za ktore nie mialem ochoty sie zabierac lecz nie moge dluzej biernie przygladac sie publikowaniu bredni o moim miescie i – co gorsza – braku wlasciwej reakcji ze strony instytucji ktorych ta sprawa bezposrednio dotyczy.
Napisalem kiedys note protestacyjna, jednak ze smiesznym rezultatem: MSZ i MEN zignorowaly ja, IPN odpisal ze nie zajmie sie problemem bo nie podalem swoich danych osobowych, sekretariat Predydenta Kielc przyslal opinie dyrektora Muzeum Historii Kielc, ktory nie widzi zdroznosci w publikowaniu nieprawdy a wrecz samodzielnie rozszerza pojecie obozow zaglady bo… w Kielcach hitlerowcy tez mordowali ludzi. A na stronie encyklopedii nadal pod haslem Kielce mozna przeczytac ze w czasie II WS byly tu cztery niemieckie obozy zaglady.
Jednak oboz zaglady ma swoja definicje i nie mozna pod nia podciagac kazdego niemieckiego obozu. Czy to po niemiecku Vernichtungslager, czy po angielsku extermination camp znaczy jedno: specyficzny rodzaj obozu hitlerowskiego mający na celu fizyczną eksterminację zebranej w nim ludności, jedynie w wyjątkowych przypadkach po uprzednim wykorzystaniu jej jako siły roboczej. I w zadnej oficjalnej publikacji historycznej nie ma wzmianki o tych czterech obozach w Kielcach, ba, nie ma rowniez ani slowa o obozach zaglady w historii miasta publikowanej przez MHK! Nie wiem skad wiec tyle uporu by opublikowana pomylka nie zostala naprawiona, wiem za to cos wazniejszego: osoba stojaca na strazy historii miasta powinna pamietac ze przede wszystkim jest historykiem a dopiero moze probowac byc domoroslym filozofem.
Wydawalo mi sie ze takie sprawy zalatwia sie kanalami dyplomatycznymi lub oficjalnym pismem wladz miasta lecz przy takiej reakcji jak w ponizej opublikowanej odpowiedzi dyrektora MHK, narobie miastu wstydu i sam powiadomie wydawce encyklopedii Britannica o babolu.
Dzień Dobry
Ciekawa nota protestacyjna, dlaczego powstała? Z jakich pobudek? Jest to dla mnie niezrozumiałe.
W Kielcach w czasie II wojny światowej istniało conajmniej kilkanaście miejsc, w których ginęli ludzie mordowani przez hitlerowców. Bez wątpienia nazwać można je obozami zagłady (należałoby się zastanowić co to znaczy obóz zagłady,ale istotne jest jednak to, że dokonywano zbrodni), chociaż w nomenklaturze niemieckiej były to np. obozy pracy. Obozem zagłady można także nazwać getto, w którym w strasznych warunkach egzystowali ludzie mordowani przez Niemców.
Właściwie nie wiadomo o co chodzi autorowi noty protestacyjnej. Nie można przecież przemilczeć faktu, że w Kielcach i okolicach ginęli Polacy, Żydzi, Rosjanie. Należy także zauważyć, że nota encyklopedyczna ma swoje specyficzne wymogi. Autorzy posłużyli się skrótem myślowym nie rozwijając hasła, bo na pewno zajęłoby o wiele więcej miejsca, gdyby trzeba było mówić o szczegółach. Należy się odnieść z uznaniem do autorów hasła w encyklopedii, że nie pominęli faktów historycznych.Hitlerowskie obozy w Kielcach w czasie II wojny światowej, w których ginęli ludzie:
1. Obozy przejściowe dla jeńców polskich po kampanii wrześniowej, ul. Zamkowa, koszary 2 pal, ul. Prosta, Zamek
2. Obóz dla jeńców radzieckich (filia Stalagu 367 w Częstochowie) na przedmiesciach Kielc
3. Obóz Pracy przy ul. Stolarskiej i Jasnej
4. Obóz pracy “Hasag-Granat”, przy ul. Karczówkowskiej
5. Obóz pracy “Henryków” przy ul. Młynarskiej
6. Obóz pracy “Ludwików”
7. Getto
8. Niemiecki Zakład Karny na terenie dawnego więzieniaJan Główka
Dyrektor Muzeum Historii Kielc
Mam trzydzieści lat z okładem – głupi jestem tak jak byłem: to ile bylo w Kielcach tych obozow zaglady: cztery, osiem czy zadnego?
PS. Odpowiedajac na to co niezrozumiale dla pana dyrektora – nota powstala z pobudek patriotycznych tudziez z poszanowania dla prawdy.
Jaki znak twoj? Orzel bialy.
Tak sie zastanawiam: jak ustawowa i wynikajaca z kodeksu karnego ochrona przed zniewazeniem znakow panstwowych ma sie do instalowanych w knajpianych kiblach automatow kondomowych na wrzucie ktorych jest wygrawerowany orzel w koronie?
Jest jeden zapis, ktory moglby tlumaczyc obecnosc symbolu narodowego w sraczu – “Godło Rzeczypospolitej Polskiej umieszcza się w szczególności w pomieszczeniach urzędowych i salach posiedzeń“* jednak nie wiem czy na pewno takie SALE POSIEDZEN mial autor na mysli…
*-Dziennik Ustaw z 2005 r. Nr 235 poz. 2000 Art. 3. 1.
PS. powyzsze mozna zobaczyc na wlasne oczy np. w WC knajpy kolo Nefretete na Zytniej w Kielcach lecz z pewnoscia takich automatow jest wiecej.
V 2009 masa krytyczna / critical mass
Zdjecia z MK ktora odbyla sie w Kielcach 15 maja 2009 r. / Pictures from critical mass in Kielce, 15th May 09
- partyzancko recznie skladana “panorama”
powarsztatowo z CK podworek / after photo workshop
Byly warsztaty, oto kilka beztroskich strzalow ktore selekcji nie dozyja. Fajnie bylo powloczyc sie po podworkach srodmiescia i nowego swiatu. Te lepsze strzaly jutro do selekcji i jak Druch Duch zapowiedzial wystawe jakasik z tego poczynic ma zamiar. Zanim jednak foty dokumentujace warsztatowe wypady to wpierw kilka strzalow z miejsca zwanego “Auszwic” lub po rpostu “przewrocony wiezowiec”. Kolejowy murowany barak przy Rownej 14 w miescie wojewodzkim oferuje lokatorom 10 gwiazdek na siedem mozliwych a mimo to w XXI w caly czas mieszkaja tam ludzie. Zdjecia ok 2 tygodnie przed eksmisja – ciekawe dokad? /
Some shots taken during the CKF Photo Workshops which are not bad but… better ones will be selected tomorrow and shown at final exhibition in alternative culture centre – Baza Zbozowa, Kielce, Poland. First pictures comes from forgotten project with realy bad conditions, where people still lives even though owner/authorities wants them to evict.

auszwic / block called "auschwitz"

korytarz w ladniejszej czesci baraku / corridor in better part of block

"Pani, nie pan" - poprawil mnie glos z ciemnego korytarza. / Woman with extermination note

Na koncu korytarza wspolna toaleta dla bodaj 6 "mieszkan" / common toilet for about 6 "flats"

korytarz w drugiej czesci bloku / corridor from the other side
Tyle jesli chodzi o “Auszwic”, do 15 maja mieszkancy mieli sie wyniesc, nie sprawdzilem czy tak sie stalo. / That’s enough about this sad place. May 15th expired deadline for tenants to leave this property. I didn’t checked what happened.

podczas fotoszwedacza / photoroamin'

na Sienkiewce / main street, Kielce

miedzy "ogrodem zyda" a ul. Wesola / Niecala Street, Kielce

Wiktor ze swym dyskretnym sprzetem / portrait of Wiktor Franko

parking strzezony czynny cala dobe ;) / portrait of Pawel Wojcik
Maciek i Tompak, dzieki za pozyczenie sprzetu i podrzucenie zdjec. Zachorowalem ale moze dotre na selekcje.
Kryzys na ulicach Dublina / Crisis on streets of Dublin
Z poslizgiem ale wreszcie sa – zdjecia z pochodu zwiazkow zawodowych w Dublinie (21 lutego 2009).
/ Little bit late but at least – shots from SIPTU march in Dublin (21st February 2009).

Liga rzadzi!

Liga radzi!

Liga nigdy Cie nie zdradzi!
Wybralem ten tryptyk jako moje spojrzenie. Mam wiecej zdjec z tej demonstracji lecz pokrywaja sie z pracami innych fotoludzi z Dublina nie bedac od nich lepszymi wiec publikacja mocno wtorna bylaby to. A tu sznurek do spojrzenia Ulsona
/ This triptych has been choosen to show my way of viewing. I’ve more pictures from this event but they’re similar to works of other Dublin’s photo-snappers without any advantage so it’d be pointless to publish them. And here’s link to Dablju’s view
Dworzec im. Przemyslawa Łokietka, Gosiewo
CKF w PKP, podroz druga (czyli ostatnia) – plener Wloszczowa.
Bylo to w krainie Polan i Wislan, za panowania Lecha (nie tego od Czecha i Rusa ani tez nie Walesy), gdy wielkorzadca Syrii byl Baszar al-Assad. Zgodnie z przepowienia Starego Tarpana z Nysy, mowiaca iz grupa smialkow z czarnymi skrzynkami kradnacymi dusze, wyruszy w droge gdy 5 Osemek sie spotka – spotkalismy sie na berzie w Kielcach 8.08.08 o 8.08. Mimo godzin porannych slupek rteci zdazyl minac juz trzy dychy. Kiedys – spontan zdzwonka i bohema jechala w swiat na zdjecia, dzis trzeba bylo pozalatwiac opiekunki do dzieckow ale w koncu sie udalo i w rolach glownych wystapili: Róża Wysocka, Urszula Wysocka, Artur Dziwirek, Paweł Paduch, Paweł Wójcik i jo. Pozostal jeden problem: dokad? Pekin byl zapchany wlasnie rozpoczynajaca sie haniebna olimpiada, Nowy Jork rownie mocno kuszacy jak Wladywostok a i Lizbona miala swych fanow, jednak po zweryfikowaniu naszych pomyslow iloczynem czasu oczekiwania na pociag przez kwadrat ceny biletu postanowilismy pojechac do, no wlasnie, do Wloszczowy czy do Wloszczowej? Oto sciagawka – prawidlowa (mam nadzieje) odmiana przez przypadki tego karkolomnego wyrazu:
M. Włoszczowa
D. Włoszczowy
C. Włoszczowie
B. Włoszczowę
N. Włoszczową
Ms. Włoszczowie
W. O, Włoszczowo!
(Jezykoznawcy podpowiadaja, ze mozna stosowac nazwe “Gosiewo” jako synonim usianej zasadzkami W.)
Ten sam western nas wiozl co kilka dni wczesniej do Koniecpola ino trza belo “wziąść i wysiąść” o trzy strachy na wroble wczesniej.

wsiasc do pociagu bylejakiego - osobowy western PKP

" (...) Snopki siana... Jedzą krowy... Chałupy przykryte okapem. O! Pies na uwięzi... O! Koń... Krowa, kura, kaczka... Kura, kaczka, drób... O! Jest! Widzę! Droga... Chyba na Ostrołękę. (...)"

Stacja w Biletowie, peron B, przystanek Jezus
Powital nas dworzec pamietajacy Franciszka Jozefa i tu sie dowiedzielismy, iz dobrobyt Wloszczowian zasadza sie na komunikacji pod-miejskiej. Aby ta ostatnia przynosila sowite zyski jej wezly komunikacyjne rozrzucono mozliwie najdalej od siebie: w samej Wloszczowie jest tylko dworzec PKS a zarowno dworzec intercity im. Przemyslawa Gosiewskiego jak i cywilny dworzec PKP oddalone sa po pare kilometrow od centrum, zeby bylo weselej – w przeciwnych kierunkach. W efekcie istnieje stala linia pekaesu ktora przewozi pasazerow 11 kilometrow (tak wydrukowano na bilecie) z PKP na intersiti :) I co, kto ma bezrobocie ponizej sredniej krajowej? Mozna? Mozna? Nnno! ;)
Gdy zaspany autosan dowiozl nas do celu myslelismy ze to pomylka ale wyganiaja to wysiedlim. Jedno co trzeba powiedziec o tym dworcu to ze ma P_R_Z_E_S_T_R_Z_E_N_! Jest parking, “dworzec” i peron. Za dworzec robi tu odmalowany budynek administracyjny pekapu z przytulna poczekalnia w lamperii i terakocie. Ale byc na dworcu i nie wyjsc na peron to grzech ciezki wiec poszlismy. Chyba 4 tory ale tylko jeden peron, za to dlugi jak pas startowy. I rownie pusty, nie liczac wiaty przystankowej dla 6 (slownie: szesciu) pasazerow. Stalismy oszolomieni rozmachem peronu z widokiem na szczere pole i zagajnik az tu nagle swist, nagle gwizd – teżewe przemknelo jak blyskawica, bankowo zasuwal powyzej 400 km/h! I jak jechal tak przejechal. Bo sie okazuje ze we Wloszczowie zatrzymuja sie moze 3 pociagi dziennie, dosc powiedziec ze tej stacji nie ma na mapie intercity – tak jest, pan placi, pani placi, spoleczenstwo…

Peron szerooooooki ktorego okiem nawet sokolim nie zmierzysz
Opuscilismy stacye koleyi zelazney i wniknelismy we wloszczowskie blokowisko – 4 trzypietrowe bloki :) jednak slabnac z kazdym krokiem znalezlismy posrod domostw lokalny spozywczak w wersji de luxe czyli z furtka na haczyk i parkanem “wstep wzbroniony”, za ktorym przy stolikach na prywatnej czesci posesji, a wiec bedac goscmi gospodarza, mozna legalnie spozyc zakupione ciecze spozywcze o dowolnym woltazu. W tak pieknych okolicznosciach przyrody skonsumowalismy plyny orzezwiajace plus dokupiony prowiant a kolega (dla bezpieczenstwa domowego jego nie wspomne ktory) zapoznawszy ekspedientke jal ja oswajac z widmem kariery modelki, ktora czeka na nia w krainie aktu. Z zazdrosci tak pisze gdyz owa zena za pultem miala gora ze dwadziescia wiosen i okazala sie byc Miss Czegostam. A ze panny od fotografow nie stronia to i wizytowke ladna przyjela.
Pijac ciekly bursztyn za przysklepowym parkanem spytalem stalych bywalcow owego lokalu, co mysla o czlowieku ktory im TEN dworzec podarowal a oni na to ze kochaja go! A za co? – bo dawniej to sie do stolycy jechalo szesc godzin a teraz poltorej. Nie pytalem czy korzystali albo co mysla o cenie biletu. Dalej drepcydesem udalismy sie do centrum, po drodze zahaczajac o terminal autobusowy PKS Wloszczowa.

Wloszczowa na fotografiach. klimat PRL

Siednij i poszczekaj sobie strudzony PASAŻERZE (czy ktokolwiek to odmienia? np.: prosze bilet do kontroli panie pasażerze?)
Dalej bylo zdjeciowanie polaczone ze zwiedzaniem (z akcentem na to drugie. ” - na drugie? ja na drugie mam Zdzichu a pan ma schabowy i ziemniaki z surowka“) tudziez obiadowaniem i powedrowalismy na przystanek, z ktorego widok byl proszejaciebieniebylejaki:

Matka Boska Wloszczowska
To nie byla prowokacja, po prostu klozetbabcia przystroila bezmyslnie sracz publiczny obrazem spodziewajac sie tego co gdy idzie to spiewa a gdy stoi to smierdzi - czyli pielgrzymki. W sklepie firmowym lokalnej mleczarni kupilismy pyszne polskie zolte sery a po zdrodze kilka schlodzonych granatow do pociagu i skierowalismy sie na wloszczowska berze. Przytrzymalismy sie nazwy stacji by pociag, ktory mknie jak burza przez deszcz nie wessal nas w turbulencyje jakowes. W drodze powrotnej wspomniany wczesniej (a pragnacy pozostac anonimowym) kolega przekonal kolejna dobrze zapowiadajaca sie Dode do sesji fotograficznej w pociagu skutkiem czego wyladowalismy wszyscy pod parasolami na Sienkiewce. I zyli dlugo i szczesliwie.

sekcja imprezowa "ladne halo" czyli Ulka i Luska

sekcja dydaktyczna: Pawlowie
PS. Plenery w Koniecpolu i Wloszczowie byly zabojczo podobne wiec pewne fakty ominalem nie bedac pewnym gdzie je przypisac. A i tak rozpisalem sie jak emerytowana polonistka. P. Zawierucha bylaby ze mnie dumna :)
PS2. Ł.Geniusz Zapobiegliwy wysnulby z tego pleneru wniosek nastepujacy: fajnie pojechac do losowo wybranej miejscowki jednak moze sie okazac iz jest ona malo ciekawa dlatego rozwazac nalezy wczesniejsze zaplanowanie pleneru i uzgodnienie wejscia na teren lokalnego osrodka przemyslowego. tam to zawsze cos ciekawego – a to szczur w kadzi z mlekiem, a to komus reke wciagnie w maszyne no a poza tym mnostwo industrialnego klimatu :) Nic to, tym razem byla to Imprezowa Wloszczowa.
Zobacz tez foty z tego pleneru w wykonaniu Uli, Pawla Paducha i Pawla Wojcika.
Zobacz relacje z wczesniejszego pleneru CKF w Koniecpolu.
pzdr, B.
Apel do nieuczciwych pracownikow poczty
Wierze ze choc jeden z was to przeczyta. Zenujace jest otwieranie napoczcie listow z zyczeniami swiatecznymi gdy koperta ma zagraniczny znaczek a kartka jest zbyt gruba by podejrzec zawartosc.
Nawet jesli czasy wysylania banknotow w kartce bozonarodzeniowej nie minely to HUJ WAM DO TEGO CO JEST W SRODKU LISTU MEGO!
Jesli Wam pensja nie wystarcza to zmiencie prace albo nawet poszukajcie jej za granica – tak jak ci, ktorych probujecie okrasc. Nigdu nie wysylam kasy ale jak slysze ze nawet w swiatecznym wysypie przesylek moim ludziom dostarczane sa rozprute listy to mi sie sam scyzoryk w kieszeni otwiera…
A wszystkim uczciwym pocztowcom dziekuje ze potrafia w poltora dnia doreczyc standardowy list z Dublina do Kielc. Przynajmniej w Swieta :)













