Brulionman

o fazach ksiezyca, ruchach tektonicznych plyt w Ameryce Lacinskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w ksztalcie wielkiej pochwy przy glownym skrzyzowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonie, o ukladach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o petli histerezy – nie jest to blog

Archiwum kategorii ‘kuluary kulinarne / backstage cuisine

Masa Krytyczna w Kielcach

without comments

Kielce, Pl. Wolnosci, 15 maja 2009, godz. 17:30 – nie zapomnij roweru :>

nota z chwilowo nieczynnej strony MTB Kielce:
W najbliższy piątek, 15 maja 2009 r. od godz. 17:30 na Pl. Wolności zbiera się Masa Krytyczna czyli wielka manifa rowerowa. Tego dnia dobrze się bawimy, integrujemy i manifestujemy potrzeby rowerzystów w Kielcach. Walczymy o bezpieczeństwo w ruchu ulicznym poprzez budowę dróg rowerowych. Zabierzcie kaski, kamizelki, gwizdki i znajomych! Pokażmy ilu jest w Kielcach rowerzytów! Niech nas zobaczą, niech nas usłyszą! Koniecznie powiadom znajomych, niech bedzie nas MASA!

PS. Jestem juz w CeKa, mam net, odkurzylem rower, rozgladam sie za praca, bylem na warsztatach, a tu dla tych, ktorym posmakowal – przepis na pasztet z wedzonej makreli. Soft do skanera na razie zabzdzil mi skany znakiem wodnym by zmobilizowac mnie do kupna pelnej licencji wiec cos z szuflandii zarzuce, jeszcze z wyspiarskiego fotoszwedacza. Howgh!

zalamanie czasoprzestrzeni

zalamanie czasoprzestrzeni

Smigus-dyngus w Pruszkowie czyli Zeznania Baraniny

z 4 komentarzami

Baranina zeznala, iz podejrzany molestowal ja wzrokiem juz w sklepie, sliniac sie i lampiac lakomie, nastepnie doszlo do kontaktu fizycznego – obscenicznie dotykal ja na oczach ludzi. Badania potwierdzily, iz podejrzany po przetransportowaniu ofiary do domu wmasowywal w nia golymi dlonmi oliwe z oliwek, ziola i przyprawy po czym przeszedl do rzeczy…   Ula kiedys blogowala w tym stylu, taki flashback :)

Na Wielkanoc rypnalem sobie barani udziec i postanowilem sie zmierzyc z samodzielnym upieczeniem. Zarzuce tu przepis bo, powiem nieskromnie, wyszlo mi cholernie smaczne miesko!

"Mmmmmmmmmmmmmmmmmmm...."

"Mmmmmmmmmmmmmmmmmmm...."

UDZIEC BARANI W SOSIE MIESNO-CHRZANOWYM

Zgromadzic przeto zawczasu nalezy:

  • barania noge, moze byc mrozona ze sklepu niekoniecznie rzezniczego (np. Aldi/Lidl), w moim przypadku wazyla raptem 1kg gdyz byl to jeno fragment giry
  • 1 duza cebule lub 2 srednie
  • 2 spore marchweki
  • 1 lodyge selera naciowego
  • cala glowke czosnku
  • oliwe z oliwek
  • sol, swiezo zmielony pieprz
  • peczek ziol (tymianek, rozmaryn, szalwia, lisc laurowy – ja dalem 6 calych pedow swiezego oregano, 1 lisc laurowy i garsc suszonych ziol prowansalskich i dobra szczypte estragonu)
  • ocet winny i/lub sos worcestershire
  • NA SOS: niepozalowana lyzka ostrego chrzanu, plaska lyzeczka maki, pol litra bulionu – moze byc  z kostki

Przygotowac potrzeba co potrzeba:

dzien wczesniej: rozmrozic w wodzie o temp. pokojowej (nie w mikrofali). odlac wode, natrzec nozke lubieznie octem winnym (i opcjonalnie worcesterem), nalezy pomoc nodze wchlonac sporo octu, teraz bez podszczypywania smarujemy udo oliwa pamietajac o ulubionych zakamarkach. Polowe ziol siekamy drobno, mieszamy z pieprzem i sola i wcieramy bez zazenowania w blyszczaca od oliwy noge. Tak przygotowana nune pakujemy w worek foliowy i wsadzamy na noc do lodowki.

dnia nastepnego wyciagamy noge z lodowki, nastawiamy piekarnik na 240′C (jesli mozliwe to pieczenie z gory i dolu, bez nadmuchu) i bierzmey sie do dziela. NIEOBRANE warzywa kroimy w dowolny sposob (i tak zrobimy z nich pozniej miazge lecz nie nalezy ich siekac drobno), czosnek w skorupkach jedynie rozdzielamy na zabki i ukladamy z cebuli, selera, marchwek i czosnku oraz pozostalej polowy ziol wyrko dla naszej nozki, czynimy to na srodku naczynia zaroodpornego, polewamy nieco oliwa i mieszamy by otulila nasze warzywka. Formujemy gniazdko i zapraszamy tam baranine kropiac z lekka wierzch oliwa.

Apage Satanas, do pieca!

Wkladamy nasze dzielo (bez zadnego przykrycia) do piekarnika (jesli piecze on tez od gory to wybieramy najnizsza polke by nie przyjarac wierzchu) i od razu zmniejszamy temperature do 200′C. Pieczenie trwa poltorej godziny, w polowie czasu nalezy obrocic udziec do gory kolami a jesli nasz piecyk znany jest z nierownomiernego pieczenia to filujemy i obracamy przod/tyl jesli konieczne. Podczas fikolka ktory ma sie odbyc po 45 minutach sprawdzamy warzywa – jesli grozi im przypalenie – wlewamy szklanke wody. Po czasie regulaminowego meczu futbolowego baranina jest gotowa na spotkanie z nami wiec wyjmujemy naczynie, udo przekladamy na duzy talerz, okrywamy folia aluminiowa i przykrywamy recznikiem zeby bidulka sie nie wyziebila ani nie odwodnila.

S.O.S.

Nasze naczynie przechylamy lekko nad zlewem odlewajac lyzka prawie caly tluszcz. Naczynie z zawartoscia stawiamy na palniku, sredni ogien/moc, lyzeczke maki rozrabiamy w 1/4 szklaki wody i wlewamy do naczynia, mieszajac z warzywami oraz dobroczynnymi sokami jakie popuscila noga w trakcie naszej goracej zabawy. Bierzemy tluczek do ziemniakow lub przedwojenny widelec i ugniatamy to na miazge. Dodajemy goracy bulion i kontynuujemy ugniatanie. Czas na sito ktore umiejscawiamy nad miska lub glebokim talerzem, wlewamy tam zawartosc z naczynia i katujemy przez moment lyzka lub palka do ciasta az sie co-nieco przetrze. Powinna wyjsc mazista ciecz piekielnie aromatyczna z warstewka tluszczu na gorze. Jesli chcemy zagescic sos nalezy odparowac nieco mieszkajac na wolnym ogniu. Jesli konsystencja juz sie do nas usmiecha to pakujemy wez chrzan i mieszamy uznajac po sekundach siedemnastu iz jest gotowe.

Aby zaserwowac jak Martina Navratilowa:

CHYTAMY (tam nie ma “w”) reka mniej sprawna manualnie (np. mankuty niechaj CHYCO prawo reko) za kosc ktora obnazyla sie w udzcu a druga gorna konczyna odkrawamy sluszny plaster miesa a gdysmy doszli do kosci to JADZIEM JO NAOPKOLO. Plaster ow, by samotny nie byl, kwaterujemy na talerzu docelowym tuz przy odpowiedniej ilosci sosu ktorysmy wczesniej wykonali. Smacznego.

Ciekawostka (UWAGA, OBRZYDLIWE!!!)
PS. Mam taka schize ze nienawidze zylek, przerostow, chrzastek i innych bialo-przezroczystych przeszkadzajek, ktore wystepuja w miesach, jezyk wyczuwa a zoladek od razu robi cala wstecz. Skusilem sie na wyglad soczystego plastra baraniny i co? Czary-mary! Nie pojechalem do Rygi! Pysznosci, gaddemyt, co za miesiwo – soczyste, delikatne o niepowtarzalnym smaku baraniny tak dobrej ze nie moge skonczyc pisac tych przechwalek!

Dodano: Zanik odruchu wystepuje wylacznie bezposrednio po upieczeniu, pozniejsze proby konsumpcji bez “sekcji zwlok” wywoluja podwyzszony stan gotowosci wsrod pawi :( Znaczy upiecz i zjedz od razu.

Wscieklizna, knock-out i kamikaze

z 4 komentarzami

Ostrzezenie: nie probuj jesc tych przypraw jesli masz alergie lub astme!!!

Obiecywalem kiedys i oto one: ostrosci mojej kuchni. Na pierwszy ogien afrykanska wscieklizna, zdradliwie niewinna z wygladu papryczka o zmylajacym, okraglym ksztalcie, klasyfikowana wsrod trzech najostrzejszych odmian chilli (Tesco finest), znana mojemu koledze z Wybrzeza Kosci Sloniowej jako ta, ktora mozna dodac do duszenia miesa ale nie wolno jej dziurawic. W Afryce usuwa sie ja z posilku przed zaserwowaniem. Ugryzienie bezposrednie swiezej papryczki wywoluje pieczenie jezyka, gardla, warg oraz skory wokol ust a czasem problemy z oddychaniem. Nie do ugaszenia woda ani mlekiem. Bron Boze gazowanymi napojami. Ponoc dziala napelnienie ust olejem ale nie probowalem. Ja ratowalem sie ssajac kostki lodu i zonglujac nimi jezykiem. Zamrozenie papryczki oslabia nieco dzialanie zawartej a niej kapsaicyny.

pAfryka

pAfryka

Znam jednego czlowieka ktory odkryl odpornosc na pikantne rzeczy i przy mnie zjadl cala taka papryke, gryzac przez 15 sekund i polykajac, po czym wrocil do pracy bez lyka wody! Nie wie co traci ;)

A to japonski knock-out – tarty zielony japonski chrzan Wasabi, ostrzejszy nawet od Estonskiej petardy-musztardy. Im wyzsza temperatura potrawy z ktora go skosztujemy – tym silniejsza plombe w twarz otrzymamy. Oszukuje skale ostrosci SHU, dziala nagle powodujac wytrzeszcz oczu i cios w nos. Mimo szybkiego oddychania czlowiek dusi sie jakby wdychane powietrze bylo juz “zuzyte”. Mija rownie szybko pozostawiajac orzezwienie jak po mocnym kichnieciu, nie wywoluje pozniejszego pieczenia guzika. Mozna zazywac zamiast tabaki, oczywiscie nie nosem :)

wasabi

wasabi

Jest tez olej Wasabi lecz to juz cios ponizej pasa – sam olej, pomijajac nieco drazniacy zapach, nie jest wcale pikantny co pozwala go uzyc obficie. Pelna gotowosc bojowa uzyskuje gdy pokropimy nim goracy posilek. Niewyczuwalny z odleglosci 40cm, zdradziecko czeka az wykonamy wdech tuz nad naczyniem lub zdazymy umiescic porcje w ustach. Zasieg razenia widac po pacjentach ktorzy znienacka odchylaja glowe do tylu duszac sie i placzac. Po spozyciu wystepuje obfite pocenie sie skory pod oczami i czubka glowy oraz kolor twarzy lepperyzuje sie w bordo. Nie udalo mi sie znalezc go w sprzedazy detalicznej, mozliwe ze trzeba miec licencje Kamikaze ;)

bylbym zapomnial, milego sluchania:

granat reczny wyciskany / spiciest mustard I ever tried

z 4 komentarzami

Rozne sa strony mieszkania ze stonkami / z Estonkami ;) jedna z nich to poznanie kuchni tego ludu Polnocy, oto moje odkrycie ktore rozpala mi serce radoscia a gardlo pikantnoscia. Jest to najostrzejsza musztarda jaka kiedykolwiek jadlem, Dijon sie kryje, Rosyjska z kamisa tez, nawet English mustard nie zapala takiej petadry w nos i jezyk jak ten estonski granat. Intensywnemu pieczeniu w ustach towarzyszy uderzenie nosem w chrzanowa sciane przy 100km/h. Wyspiarska emigracja moze prosic znajomych z krajow Pribaltiki by przywiezli choc tubke bo w ruskich sklepach tego nie znaja. W Polsce pewnie tez niedostepna ale moze sie trafi jakis szwagra zony brat rodzony co przemierza ziemie ludzi o tym fikusnym jezyku i troche tej sraczki Lucyfera przywiezc zechce. Subiektywnie to najlepsza z ostrych musztarda na jaka trafilem – nie jest kwasna jak dijonska ani przesolona jak angielska, po prostu taka jak byc powinna. Oczywiscie pomijajac smakowe przyzwyczajenia do delikatesowej ze Spolemu :)

wscieklizna w tubce / spiciest mustard

head isu (eesti: bon appétit!)

Motylem bylem i nie utylem / just a quick butterfly

without comments

Ciepla szama w kwardans – grubo uciety stek z chudej cielecinki. Stek nacina sie na pol z grubosci jakby chcac zrobic z niego dwa ciensze lecz zostawia sie nieprzeciety fragment z jednej strony by mozna bylo otworzyc go niczym ksiazke co daje symetryczny ksztalt o nieregularnej linii brzegowej a poniewaz miesko to ma kolor rozowo-czerowny wiec dla prewencji przedinnymi skojarzeniami nazwano je motylkiem :)

W wielki skrocie: mieso smazymy, grilujemy pieczarki, przyprazamy ciabate (w tosterze lub na patelaszce), kazdy smazy jak lubi stad tylko szkic a nie przepis, chce jednak wspomniec iz ZAPACH cieleciny smazonej na wsciekle goracej patelni na oliwie i posiekanym rozmarynie to cos niesamowitego. Podawac z ostra musztarda, mozliwie kwaskowa np. dijonska, kropiac cytryna i posypujac wybrana przez siebie “trawa”. Tu efekt koncowy, slinka mi ciekla wiec zdjecie jest jakie jest:

motylek / butterfly

motylek / butterfly

Oaza wsrod betonowej pustyni / an oasis among the concrete desert

z 3 komentarzami

drzewowbloku

drzewo otoczone blokiem / a tree surrounded by block

Kiedys budynek otoczony drzewami, dzis drzewo otoczone budynkiem, dla mnie to abstrakcja jak “swiat za 100 lat” a tu czas leci, za rok Zajka planowal wakacje na Marsie i moze gdyby “ludzie w tonacji mol” sprzedali sie lepiej – pewnie dopialby swego.

Tymczasem zmeczeni nowosciami ludzie wrocili do korzeni i tlumnie wala na wystawe pokazujaca nas samych tyle ze bez skory – the bodies, wszystko z bliska: miesnie, sciegna, mozg i gwozdz programu – pluca: palacza i zdrowe a miedzy nimi przezroczysta urna z porzuconymi pod wplywem chwili szlugami. Embriony w roznych stadiach, marska watroba, przekroje przez cialo wzdluz i w poprzek jakby poszatkowane gigantyczna jajcarnia ;) Czarni ninja-gestapowcy filuja zeby ktos przypadkiem zdjecia nie zrobil bo by sie katalog z wystawy gorzej sprzedawal lub wcale.

Wczoraj skosztowalem oleju wasabi ktorego zdradziecka natura nie daje znac o sobie gdy probuje sie go samego. Polej nim jednak gorace danie i sprobuj a zarobisz plombe w nos ktora zabrala mi oddech na kilkanascie sekund a w wiekszym stezeniu lub przy astmie moglaby znokautowac. Ciekawe ze nie piecze prawie wcale ale dusi jak najostrzejszy chrzan. Chyba jest to ten przypadek gdy wskaznik w skali Scoville’a jest niski a wrazenie jest jakbys przyjal celny argument od Salety. Oczywiscie wszystko zalezy od ilosci oleju. PS. brak objawow syndromu piekacego guzika :>

Najlepsze zoladki w miescie / homemade traditional Polish cuisine

z 2 komentarzami

Obiady domowe - U Janusza

Obiady domowe - U Janusza / homemade dinners at old-fashioned James's Bar, Kielce, Poland

Orzezwienie: 10

z jednym komentarzem

Ckni mi sie za Kielcami okrutnie ale mam na takie okazje zdjecia, nie tam ze zaraz fotografie, Bog-wie-co, ot, pstrykniete fotki automatycznym gluptakiem, pamiatka z podrozy, dokument z waznego dla mnie miejsca lub chwili. Piszac o bazarach przypomnialem sobie ze mam jeden adekwatny strzal – bez cienia ironii – bardzo mila Pani, ktora byla laskawa poczestowac mnie sokiem wycisnietym z beczkowej kapusty kiszonej, takiej ubijanej nogami z marchewka i ziolami odpowiednimi.

Sa takie smaki jak wlasnie ow sok, jak domowy bigos, jak wlasnorecznie zrobiony kwas chlebowy albo chlodnik, jak kaszanka z Radlina albo wedzona makrela z Janowa i kto je pozna – wnet pokocha a gdy trafi pozniej zjesc wersje przemyslowa z konserwy czy sloika to jeno idzie sie noga przezegnac.

rzecz prosta a zachwycajaca - sok z kiszonej kapusty

rzecz prosta a zachwycajaca - sok z kiszonej kapusty

Szczesliwego Nowego Rapu!

without comments

Bo ostatni rock nie byl zbyt szczesliwy a obecnie nie jest wcale nowy. Rap z reszta obnizyl poziom i z malymi wyjatkami ryje w zamulonym dnie – starczy posluchac Busta Rhymesa nagrywajacego ze stadem jeczacych talibow lub wiekszosci panow w futrach, roleksach i wynajetych dupach w rekfleksach okularow, ktorych nie zalozylby zaden hetero. Muzycznie syf w kraju i zagramanica ale co tam, ja zlapalem dystans i odpoczywalem juz od przedwigilii (w ktora pojechalem rowerem nad morze by o wschodzie slonca rozpoczac nowa, swiecka tradycje.

Be-Gie-eS zrobil pierwszy w zyciu bee gees pod Ulcyne dyktando, ale jako ze na swiecie jest prawie 40 mln (czyli czterysta miliarodow na stare) przepisow na polski bigos to sie okazalo, ze nasze smaki roznia sie zasadniczo. Zlamalem zasady dajac 1kg swinki + 1,2kg krowki + szescdziesieciocentymetrowe “organki” cielece kontra zaledwie 2kg kwaszonej kapusty bo sie w garze wiecej nie zmiescilo, jednak efektem nie bylem zachwycony. Szczesciem Krycha_Marycha przyslala mi niespodziewanie dwa sloiki bigos-amigos w stylu mego domu rodzinnego. Taki p. Bigosinski obfituje w grzyby, suszone sliwki, jalowiec, przesiakniety jest nadto wywarem powstalym wskutek obgotowywania wen boczku i kielbas. Aha – i jest KWASNY :))

Rzec by mozna iz sama wigilijna wieczerza minela tradycyjnie, bo bez miesa, gdyby nie zdobiacy srodek stolu czerwoniutki rak o delikutasnym miesie ugotowany przez Carlosa de Coulette, ktory zaszalal w te swieta szykujac ponadto danie “lorneta i meduza” (czyli seta i galareta) tudziez pieczony barani udziec, ktory spozylismy w dzien Swietego Szczepana, makłowicząc sobie beztrosko na ujeciu wody w Gorach Wicklow. Pierwszy to rok w ktorym dane mi bylo umiarkowanie w jedzeniu i piciu. I bym zapomnial co Aga rzekla – idzie ulica dwoch jegomosci w strojach wieczorowych, po czym poznac ze jeden jest z samoobrony? …po fraku wpuszczonym w spodnie. Dziekuje, pozamiatane, i tak minely Swieta. Slyszalem tez wersje, mowiaca iz ow pan byl z Bialegostoku lecz jej nie napisze wolac narazic sie baranom ze szlabanem u szyji nizli mieszkancom najzimniejszej czesci Polski.

Pozniej, niejako rozpedem, kontynuowalismy swietowanie z Trojgiem Szalasow by ostatniego dnia roku minionego przeniesc baletowanie do Wexford, skad wczoraj raczylismy wrocic konczac wczasy i rozpoczynajac noworoczne poszukiwania pracy. Bylem u Marcinow juz wielokrotnie ale tym razem pozwiedzalismy siola pierwszych Wikingow, wczesnych Chrzescijan, wypocilismy tosyny sylwestrowe w roznych jakuzzi, saunach oraz silowniach, obejrzelismy tuzin filmow (w tym czwarta juz pulapke ze szkla) i jeszcze udalo nam sie pojechac rowerami na wschod slonca po drugiej stronie rzeki Slaney przez najdluzszy most w Krainie Rudych Psow. Z lenistwa zabralem ze soba jeno sprzet o standardzie cekaefowego “warzywniaka” wiec po wywolaniu moze byc wesolo :)

Aha, katem okna ale jednak widzialem fragmenty sylwestrowych zabaw pod golym niebem organizowanych przez polsat i tvp, no coz, cala te zenade mozna opisac tylko tak: bylo przasnie! Utrzymujaca sie z wymuszen abonamentowych stacja odgrzala swe POP-kotlety a polsat powrocil do korzeni wypuszczajac na scene rodzimy bojsbent diskopololajf. Byc moze uleglem zanietrzezwieniu ale zdaje sie ze skaczac po kanalach na obu trafilem na calkiem niezle trzymajace sie po ekshumacji laski z Abby (barowe haslo: no coz ze ze Szwecji, odzew: moja mama ma malamuta), znaczy sie: jest w Kraju Rat przynajmniej jeden sprawny smiglowiec :) Rozwinieciu ulegla takze mantra wienczaca pigulkowe reklamy i brzmi obecnie: “Przed użyciem zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każdy lek niewłaściwie stosowany zagraża Twojemu życiu lub zdrowiu“. Na tym koncze zapadajac na kolejny rok w bloga nieswiadomosc telewizyjna bojkotujac to medium z korzyscia dla zdrowia tak psychicznego jak i fizycznego. Abonament – Ament.

Pasztet nie-zajeczy

without comments

Plusy: jest to szybki (bo na zimno), fajny (bo sie miesza “tymi rencami i tymi palcyma“) i wydajny przepis (calosc zajmuje okragly stolik o srednicy poltora metra).
Minusy: wymaga starannego wybrania osci ale w przypadku makreli nie jest to szczegolnie trudne.

Skladniki dla 5 osob:

  • dwie duze wedzone makrele (ok 500g ryby w sumie; mowa o polskich wedzonych makrelach lub takich, ktorych konsystencja jest blizsza maslu niz wedzonemu kurczakowi),
  • 2 srednie cebule,
  • 2 duze cytryny,
  • 200g bialego serka typu Philadelphia/Almette (Lidlowe o odpowiedniki tez sprawdzaja sie w 100%),
  • 2 stolowe lyzki chrzanu (jesli jest bardzo ostry – do 2 lyzek chrzanu dodac jeszcze lyzke stolowa smietany ale np. pedziowy Polonaise tego nie wymaga),
  • sol i swiezo zmielony pieprz,
  • bulka wroclawska lub gotowe sucharki “pietki” lub kilka bulek typu “ciabata”,
  • dwie garscie kielkow rzeczuchy lub tylez samo lisci mleczopodobnych ktore zagramanica zwia sie “rocket” a w Polandzie ponoc rukiew jakas tam.

Atakujemy ryby pozbawiajac je skory i osci, uzyskane mieso dzielimy palcami na kesy wielkosci czosnkowego zeba (co pozwala wychwycic ewentualne pozostale osci) i wrzucamy do miski, w ktorej pozniej bedziemy mieszac pasztet. Do miski scieramy cebule na drobnych oczkach tarki. Na tych samych oczkach scieramy skorke z jednej z cytryn. W misce laduje nastepnie nasz pulchny serek i chrzan (i ew. smietana). Dodajemy szczypte soli i pieprzu i przez reke wyciskamy sok z otarkowanej cytryny nie dodajac miaszu. Teraz mieszamy az stwierdzimy ze konsystencja masy jest niemal jednolita.

Wybrane pieczywo kroimy w kromki i podpiekamy lekko uzywajac tostera, grilla lub piekarnika. Smarujemy a wlasciwie nakladamy obficie pasztet na grzanki posypujac wierzch rzezucha lub zsiekanymi liscmi “rocket’a”. Druga z cytryn kroimy w “osemki” i podejmy na osobnym talerzyku do skropienia grzanek przez gosci bezposrednio przed zjedzeniem.
Wliczajac usuniecie osci zajelo mi to okolo 30 minut, dobre danie imprezowe a ze wzgledu na postny charakter – pasujace rowniez na stol wigilijny.
PS. Nie wiem jak to dziala ale po zwyklym umyciu rak nie ma sladu zapachu ani cebuli ani kolezanek ;P

Na podstawie powiesci jam ci jest Oliwer