Archiwum kategorii ‘album osobisty / personal pictures’
Cukiernia / a confectionery
Za malolata przepadalem za slodyczami. Niewazne bylo czy to kukulki, sernik, “blok” galaretowy, ptysie, bezy, twixy czy lizaki z choinki w ksztalcie sopli, na ktorych jakims cudem nie polamalem zebow. Oczywiscie najlepsze byly pączki z nadzieniem rozanym i lody pistacjowe. Te drugie kupowalem w cukierni zaglebionej w nieistniejacym dzis murze przy Al. Jana Pawla a po te pierwsze biegalo sie do “cukierni po schodkach” na moim osiedlu. Tutaj przyszlismy gdy nam “Amerykanin” z braku gum do zucia dal stowke z Warynskim, chyba 7 paczkow za to wyszlo.
Niedawno zajrzalem tam ponownie, urzekl mnie wystroj ktory pozostal prawie niezmieniony przez lata. Wrocilem wiec z aparatem by utrwalic to miejsce, chyba zatrzymujac je w kadrze pragne zostac wsrod obrazow zapamietanych z dziecinstwa co pozwoliloby mnie, Bartusiowi, nigdy nie dorosnac.
/
As a child I was very fond of sweets. Actually it wasn’t matter: cheescake, jelly, chocolate bars, cream puffs, meringues or lollies from Christmas Tree, which doesn’t break my teeth somehow. Mostly I liked donuts filled with rosy jam – this was available in local called “downstairs confectionery” shop at my estate. Last month I went there and I found almost the same interior as in flashbacks from childhood so I did this picture to stop the time and never let me grow up, Little Bart ;)

w starej cukierni / an old-fashioned (but not too much) confectionery

cukiernia na kaesemie / confectionery in Kielce
Pewna przejażdżka Krzeźka i Jazka / another ordinary bike trip with Ordinary Guy and Dr House

okna na wysokosci jezdni, brak zgody na fotografowanie, Most na 1-go Maja, Kielce / 1st May St., 1st Herby Bridge, Kielce, Poland, 2009

probujac schwytac relaks / pursuing of happiness

odnawialne zrodla energii / renewable energy sources ;)

po browcu zawsze jest pod gorke / after beer all routes seems to be only increasing

jak mowi staroenerdowskie przyslowie: raz na wozie, raz w nawozie / sometimes decrease is stronger then you'd expected

Jazek zwoni do Kahola / me and dr House

lata 60-te / 60's ;)
Bryknelim sie rowerkami, podywagowalim czy zonaty mezczyzna uprawia seks w samochodzie z zona w srodku lasu a jesli tak to czyja to zona, ponawydurnialim sie, bylim swiadomemi wspolpracownikami giepeesowych satelitow, nagralim jedna wiadomosc glosowa kuledze z zagramanicy, porzucalim sie gruszkami na boisku pelnym wspomnien, przejechalim “mostem donikad“, zawierzylim smience ktora okazal sie nie byc dluzej wiarygodnym rejestratorem obrazow. Kaniec filma.
/ We had rest, we fooled arround, we wandered if a married guy is having sex with wife in car somewhere in forest and whose this wife is, we recorded msg on our (still staying abroad) friend’s voicemail, we threw some pears in the air, we rode through the bridge to nowhere and we trusted to damaged (“OUTTA FOKUZZ” as we later foud it) camera. Kанец филма! (That’s all folks) :)
Republ_INKA SVEN_ska
Mialem kilka pomyslow na nazwy dla tego wydarzenia w stylu Podbuski Jarocin lub Przystanek Jezus Maria ale zadna z nich nie oddaje klimatu tego festiwalu radosci, ktory zgotowali nam Inka ze Svenem. Dzieki Ich pomyslowi i nastawieniu Gosci byla to impreza tak niezwykla, ze nie ma sensu jej opisywac nieobecnym stad podpisow brak.

Wszystkiego najlepszego!










I ja tam bylem, dobry bimber pilem :)
Radosc

lampiony - jeden z prezentow Inki i Igora w Szancu, 01.08.2009 r. (za tydzien wiecej zdjec)
Bezone
Juz NRDowska przegladarka do slajdow miala leciec do piwnicy ale cos mnie tknelo by sprawdzic czy dziala. W srodku znalazlem tajemnicze papierowe zawiniatko – faktura z czasow gdy mialem cyrograf z polkomtelem skrywala skaldzioszki czarno-biale sprzed mniej wiecej pieciu lat. Zarejestrowane przypadkiem u Joli zbakane portrety na Fomapanie R bo na “akfeskale” nie bylo hajsu…
/ During sorting old stuff in my room, inside East German slide viewer, I found set of slides taken about 5 years ago. Stoned portraits on Czech Fomapan R cause Agfa Scala was always too expensive…

Bezone

Bezone
CNK 31

CNK
Grzes, jak to mowia ruscy: HEPI BIORSDEJ!
Tomek Tkaczuk 1978-2009
Tomek byl jednym z pierwszych wariatow MTB, w zasadzie jezdzil DH gdy jeszcze to pojecie nie bylo w Polsce znane a z powodu braku profesjonalnych rowerow uzywal do tego techno bike‘a. W CK pompowal w ludzi wiare i wspoltworzyl na Teleksie niesamowite rzeczy, ze zburzonymi juz NS’ami na czele. Kielecki swiatek MTB stracil wlasnie wielka kolarska dusze, Tomek toczony rakiem zmarl.
Znalismy sie od 8 roku zycia, przez czas tomkowych “steyerow” i pasji rowerowej, to ta wiez co zostaje na zawsze. Po powrocie z wyspy planowalem zrobic jeden wymowny portret “odebrane marzenia” przedstawiajacy czlowieka, ktory mieszka pod swoja ulubiona gora ale nie jest juz w stanie jezdzic. Odwlekalem odwiedziny bojac sie, ze moze sie nie zgodzi na takie zdjecie. Odwleklem skutecznie, zaczeli brac z naszej polki… Spoczywaj w pokoju Bracie.

Tomek Tkaczuk
Zegnamy Tomka jutro (piatek) o 13.00 w Sw. Maksymilianie.
Walenty

mojej Ulence
Mlody i Mlodszy

Kacper i Michal
Kobiece stopy / A woman feet

bose kobiece stopy, prawie high key ;)