Brulionman

o fazach ksiezyca, ruchach tektonicznych plyt w Ameryce Lacinskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w ksztalcie wielkiej pochwy przy glownym skrzyzowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonie, o ukladach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o petli histerezy – nie jest to blog. / trying-to-be bilingual (English) blog

Spowodu zabraknięcia towaru spszedasz wszczymana

with 15 comments

Ileż ten kochany mistrz Bareja przemycił smacznych wątków i tekstów w Zmiennikach!  Z uśmiechem odgrzałem sobie całą serię ze wspaniałymi epizodami Rewińskiego i Ferencego. Niestety, podobnie jak uznany za arcydzieło Miś, tak i serial o Jacku i Marianie, a właściwie Kasi, może być zrozumiany i wciągający chyba wyłącznie dla pokolenia, które liznęło conieco PRLu. Pozostałym podpowiem, że w życiu naprawdę bywało jak w filmie tyle, że mniej śmiesznie bo nie było guzika, którym można było wyłączyć tę chorą rzeczywistość.

No i kolejki w mięsnym nie były filmowym sznurkiem grzecznie stojących ludzi tylko najbardziej zakręconą, bulgoczącą w ścisku gąsiennicą pełną śmierdzących, swarliwych, znużonych, biednych ludzi z dominacją grubych bab, zaś dotarcie do kasy zajmowało od 2 do 6 godzin …a przynajmniej tak wyglądało to z punktu widzenia gnojka z końca lat siedemdziesiątych, którym wtedy byłem. Pozdrawiam wszystkich, z którymi wychowałem się na podwórkach za mięsnymi przy Źródłowej, Winnickiej i Zagórskiej, czekając na nasze matki za supersamem, rybnymi, delikatesami, zieleniakami oraz na kultowej „rakiecie”.

Z tamtych czasów do dziś istnieją, coraz rzadziej niestety, miejsca o niezmienionym od epoki wyglądzie… kilka udało się ustrzelić podczas zimowego klimatycznego fotoszwendacza po krainie latających noży. Zdjęcia szarawe i niepodkręcone, tak lepiej oddają atmosferę tamtego okresu, moim nieskromnym zdaniem.

Wnętrza budynku Naczelnej Organizacji Technicznej, Wojewódzkiego Klubu Techniki i Racjonalizacji i kilku innych instytucji :)

__1_0001 __2_0002 __3_0003

Trudno będzie kiedyś uwierzyć, że taką klatką schodową szło się obejrzeć najnowsze „wieże” Panasonic, Sony czy Technics

__4_0004 __5_0005

Jeden z nielicznych sklepów przy ul. Sienkiewicza, którego wystrój na przestrzeni ostatnich 30 lat nie zmienił sie prawie wcale oraz punkt dorabania kluczy w „Katarzynie„. W notatkach zostawionych w Polsce mam imiona osób widocznych na zdjęciach ale dotre do nich dopiero wiosną.

__6_0006 __7_0007 __8_0008 __9_0009

Puchatek czyli od tyłu…  KETCHUP! ;)

_10_0010 _11_0011 _12_0012

Znienacka absurdy peryferii – studzienki zbudowane w powietrzu i ograniczenia na drodze którą nie da sie pojechać nawet połową dozwolonej prędkości. Chyba że samochodem firmowym to zgoda ;P

_13_0013 _15_0015

Nieco inna część miasta – ul. Chęcińska, os.  Nowotki, Cegielnia

_17_0017 _20_0020 _21_0021 _22_0022 _23_0023 _24_0024 _25_0025 _26_0026

oraz cudny rewir przy Astronautów

_27_0027 _28_0028 _29_0029 _32_0032 _34_0034

Niestety, ostatnio coraz bardziej cuchnie wiosną ;) Z pozdrowieniami dla wszystkich malkontentów oraz ludzi, z którymi przemierzam takie szlaki jak powyższe!

Odpowiedzi: 15

Subscribe to comments with RSS.

  1. W tej „krainie latających noży” i mocno wiejącego wiatru ( że się tak eufemistycznie wyrażę) spędziłam 5 lat ( 1969-1974) pobierając nauki w miejscowym Technikum Chemicznym. Wtedy to była normalność i jedyna znana rzeczywistość, więc nie dostrzegało się absurdów. Poza tym człowiek młody był i co innego miał w głowie.
    Twój wpis sprawił, że odżyły wspomnienia. Dziękuję i pozdrawiam :)
    Moja ulubiona piosenka:

    marianna01

    9, Marzec, 2014 at 11:00 am

    • witam, miło mi, mam sentyment do Chemika bo tam byłem po raz pierwszy na studniówce chyba 2 lata przed moją własną.
      no ja też mam tendencje do wygładzania wspomnień z dzieciństwa bo to czas uroczy i beztroski niemal ale złapałem się na tym, ze dziś oglądając dzieła w których Bareja maczał palce, smieję się z sytuacji które w tamtych latach nie były wesołe.
      Trudna piosenka, nie znałem wcześniej :)
      pozdrawiam!

      brulionman

      9, Marzec, 2014 at 11:11 pm

  2. A zastanawiałeś się, co się stało z Rewińskim? Facet żyje i w dobrym zdrowiu się miewa…. Tylko jakoś w telewizji a filmach go nie bywa… Fenerency- jak grane przez niego postaci- spade na cztery łapy w każdym ustrojstwie.

    ANO

    9, Marzec, 2014 at 11:15 am

    • Ferencego kojarzę ostatnio tylko z teatrem telewizji, rekonstrukcjami historycznymi w stylu Wołoszańskiego, audiobookami (w tej dziedzinie uważam że dogania jesli nie prześciga czołówkę polskich lektorów) a komercyjnie Niania Farania, później nie widziałem ale też przestałem ogladać tv..
      a Rewińskiego faktycznie po roli Siary widziałem może w jakiejś słabej produkcji typu Tygrysy Europy, dla mnie niezapomniany zostanie w teledysku, w którym od potu spłynął mu tatuaż będący tematem przewodnim piosenki http://www.youtube.com/watch?v=YTC_k06iamQ

      brulionman

      9, Marzec, 2014 at 11:20 pm

  3. Te marmury, szachownice i boazeria kojarza mi się z Instytutem Kardiologii w mojej okolicy (tam gdzie Religa pracowal) i Szpitalem Specjalistycznym w Warszawie-Międzylesiu, w którym sie urodzilam ;)

    strz.

    9, Marzec, 2014 at 12:17 pm

  4. dzięki temu całemu pe-er-elu mamy przynajmniej co fotografować ;-). Łódź i okolice ciągle jeszcze pękają w szwach od podobnych smaczków. Mnie się wydaje, że jak ich kiedyś zabraknie, to… nuda się stanie. A Zmienników, rzecz ciekawa, obejrzeliśmy dwa pierwsze odcinki z Izą ledwo w zeszłym tygodniu, mamy zatem niezle synchro ;-). Zastanawiamy się jak wytłumaczyć naszemu młodemu (obecnie półtorarocznemu) co to był ten pe-er-el… i jak wyjaśnić mu, że nie tylko internetu nie było, ale nawet mięsa w sklepach… Pewnie nie uwierzy ;-)

    Onibe

    9, Marzec, 2014 at 9:27 pm

    • ja stale odkrywam, że miejsca zostawione „na później” są remontowane, pocieszam się, że wprawdzie nie zdążyłem zrobić im zdjęcia ale np tacy pacjenci przychodni ciesza się mając hall z duzą ilością siedzeń i świetlikami niż poprzednie ciemności z kilkoma dziwnymi ławami obitymi spękanym, mocno wysiedzianym skajem… się nie rozdwoję (a często i wyższy mnoznik mógłbym tu wpisać unikając konsekwentnie „nie rozmnożę”) :)
      peerel tłumaczę szkodnikom jak spadnięcie z drzewa – wtedy bolało i nie było mietowo a po latach wspominamy taki incydent śmiejąc się z niego i siebie samych.
      ale braku internetu nie umiem ubrać słowa kierowane do pokolenia które „wszystko ma”, to tak jakby wolnym, nieświadomym i szczęśliwym ludziom tłumaczyć co to wojna i więzienia… nie jestem pewny celnosci porównań ale taki mi przyszły do głowy spragnionej poweenedowego snu :) dobranoc :)

      brulionman

      9, Marzec, 2014 at 11:31 pm

      • no tak, objaśnienie świata bez netu to wyzwanie ;-).

        A co do ruinek… w Łodzi jest tego jeszcze setki, więc pewnie i dla mojego syna starczy ;-D

        Onibe

        10, Marzec, 2014 at 9:02 pm

  5. No cóż! I straszno i śmieszno :-/

    Potłuczona Literatka

    21, Marzec, 2014 at 10:20 am

  6. Great photo series effectively captured !!! I wish I could understand the illustrations …
    Doda

    DG MARYOGA

    22, Marzec, 2014 at 1:03 pm


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 594 obserwujących.

%d bloggers like this: